Nie siedź i nie czekaj…

„Nie siedź i nie czekaj.
Wyjdź i poczuj życie.
Dotknij słońca i zanurz się w morzu”.

Rumi

2014-02-Summer-Beach-Sun-35

Reklamy

Parę słów o umyśle

Witajcie Kochani.

Wiele razy pewnie słyszeliście o umyśle, czy ego. Mówiono nie raz, że powinniśmy żyć z serca, a nie z umysłu. Albo, że myśli przeszkadzają nam w realizacji wewnętrznej ciszy, stanu buddy, czy przebudzenia.

Czym jest ego? Spotkałem na ten temat wiele teorii, jedna lepsza od drugiej. A co jeśli ego w ogóle nie istnieje?

Wielu poszukiwaczy duchowych dociera w miejsce, gdzie „trzeba” skonfrontować się z chaosem w głowie i że trzeba poobserwować myśli, zdając sobie jak najczęściej sprawę, że to tylko natrętne głosy w głowie i nie mają nic z Tobą wspólnego. Do pewnego momentu owe rozdzielenie na „prawdziwe ja/obserwatora” i „umysł/ego” jest pożyteczne, bo zaczynamy zauważać, że naszym życiem kieruje dziwny głos (albo i głosy), które uwielbiają oceniać, osądzać, a także być osądzanym. Które zmieniają nam nastrój, mówią co mamy robić, jak sie zachowywać, a jak nie. W kręgach non-duality zauważyłem tendencję do oddzielania siebie od umysłu, tłumacząc i wyjaśniając często w taki sposób powracające uwarunkowania.

Jednak nie tak dawno owe rozdzielnie na dwa byty (co śmieszne, nauki niedualne mówią właśnie o jedności 🙂 ) nagle się zatarło. Zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma żadnego ego. Nie ma oddzielnej istoty, chochlika w głowie. Nigdy jej nie było. Oczywiście, jak byłem dzieckiem często mówiono „ale z niego egoista”, albo „ale ma przerośnięte ego”. Zwykle interpretowałem to jako zarozumiałość. To później pojawiła się koncepcją ego jako filtra, przez który nie mogę dostrzec Boga w sobie. I faktycznie pewien rodzaj filtra istnieje, można to nazwać uwarunkowaniem, lecz to określenie nie ma jak dla mnie zalążka na powstanie oddzielnej istoty.

Więc czym jest uwarunkowanie? Jest to zbiór informacji, które nasza podświadomość stworzyła, byśmy łatwiej odnajdywali się w świecie. Jednak nasz nieprzewidywalny, częstokroć pozbawiony miłości świat naraża nas od pierwszych dni na doświadczanie silnych emocji. Wydaje mi się, ze to silne emocjonalnie, czy też traumatyczne wydarzenia tworzą najwięcej filtrów, przez które późniejsze doświadczenie (czasem podobne, czasem zupełnie inne) interpretujemy tak samo jak to pierwsze. Pojawiają się emocje, napięcia w ciele, ból. „Boli mnie i mi źle” – mówimy.

Nauki niedualne, często podkreślały, że podstawowym uwarunkowaniem, czy filtrem jest to, że uważamy się za oddzielną jednostkę, czy inaczej – mamy osobowość, ja. W momencie, gdy ten filtr zostanie przejrzany, nastanie prawdziwa realizacja Jaźni/Boga w nas samych, przebudzenie, czy oświecenie. Wielu ludzi myśli, że gdy nastanie ten szczególny moment rozpocznie się życie w pełnej sielance i że w ogóle już będzie tylko fajnie. Obecnie widzę, że tak to raczej nie działa. Za to widzę, jak uwarunkowania padają jedno za drugim. Tworzy się coraz więcej przestrzeni. A w tą przestrzeń wpada pewna niezwykła siła, nie śmię wątpić, że boska i.. zaczyna kierować naszym życiem. Zresztą czuję, że zawsze kierowała. Tak kochani, jesteśmy zaopiekowani od początku, wszystko co się dzieje jest DLA NAS. Jest idealne takie jakie jest. Bo jak mogłoby być inne, skoro już jest jakie jest? 🙂

Więc kim jesteśmy? Świadomością, która odbiera świat wszystkimi zmysłami, która posługuje się umysłem, która odczuwa. Ona zawsze tu była. My zawsze byliśmy. Widzę tylko, że zmienia się tylko uwaga ze ściśle „osobowego ja” na pewien rodzaj luźniejszego odbierania rzeczywistości. Mógłbym to nazwać obecnością, mógłbym nazwać sercem. Jedno jest pewne. Jesteśmy 🙂

Ramphastos_toco

Na koniec piękny tukan z wielkim dziobem. Okaz braku ego i pełnej realizacji Boga wsród upierzonych 😀

~Szaman