Słów kilka o muzyce dla kotów :)

Witajcie. Poniżej przedstawiam Wam krótki film dokumentalny (w języku angielskim) o muzyce dla kotów.

Nie od dziś wiadomo, że muzyka wpływa w różnoraki sposób na ludzi – bawi, poprawia nastrój, uspokaja. A co jeśli zwierzęta też reagują na dźwięki na swój okreśolny sposób? Takie pytanie zadali sobie naukowcy i wpadli na pomysł, by stworzyć muzykę dla naszych milusińskich. Zobacz jak odpowiednie wibracje wprowadzają je w błogi, relaksacyjny nastrój. Zapraszam do oglądania 🙂

Reklamy

Kot-przewodnik poprowadził zagubionego turystę do schroniska

43.jpg

Internauta o pseudonimie sc4s2cg podzielił się na Reddicie historią, która przydarzyła mu się podczas wędrówki w Alpach. Mężczyzna zagubił się niedaleko uroczej wioski Gimmewald, a z powodu niedziałających już wyciągów i zamknięciu niektórych szlaków nie mógł dostać się do swojego schroniska. Krążył innymi szlakami, w końcu idąc po torach kolejowych dotarł do całkowicie opuszczonego miasta.

„Sprawdziłem mapę chcąc odnaleźć drogę do schroniska. Jednak jedyny oficjalny szlak był zamknięty. Gdy tak siedziałem, myśląc co dalej, spotkałem uroczego kota”.

39.jpg

Zwierzak zauważył turystę, gdy ten zrobił sobie przerwę, jadł batonika i dawał odpocząć nadwerężonej kostce.

„Gdy wstałem, kot zaczął prowadzić mnie jakąś ścieżką. Był bardzo przyjazny i najwyraźniej przyzwyczajony do tłumów turystów odwiedzających tej rejon. Szedł i oglądał się by sprawdzić, czy idę za nim. W ten sposób doprowadził mnie do szlaku, który z kolei wiódł do doliny”.

2

Całe zdarzenie dokumentuje nagranie wykonane przez turystę:

Zaraz po skończeniu nagrywania kot i mężczyzna rozdzielili się. Najciekawsze stało się jednak dopiero później. Inni internauci również spotkali tajemniczego kota-przewodnika. Jeden z nich, Starspace1 napisał: „Ten sam kot wędrował z nami trzy miesiące temu. Szedł z przodu, zatrzymywał się i pozował wywołując na twarzy każdego szczery uśmiech”.

Okazuje się, że zwierzak należy do właścicieli hostelu położonego we wsi i uwielbia turystów.

43.jpg

Źródło: lovemeow.com

Kot Bob i ja..

Witajcie Kochani,

Dzisiaj chcemy Wam polecić książkę Jamesa Bowena – Kot Bob i ja, czyli: jak człowiek i kocur znaleźli szczęście na ulicy. Książka uważana za największy bestseller ostatnich lat – prawdziwa historia niezwykłego kocura i zagubionego człowieka, który odzyskał dzięki niemu nadzieję na szczęście…

SXKFh7sdTfCWCO72YOwd.png

Po krótce: Pewnego chłodnego dnia James Bowen, uliczny muzyk, znalazł bezdomnego rudego kota skulonego na wycieraczce. James był wtedy niemalże na dnie – nie miał pracy i leczył się z uzależnienia od narkotyków. Nic dziwnego, że bał się wziąć odpowiedzialność za inne stworzenie. Zrobił to jednak – i zdobył najwierniejszego przyjaciela, który w zdumiewający sposób odmienił życie swojego pana… a potem poruszył ludzi na całym świecie, w tym nas 🙂

Książkę można nabyć: KILK

Dwa filmiki pokazujące ich wspaniałą więź:

Podpisz petycję w celu uniewinnienia weterynarza!

Czy można ukarać kogoś za pomoc bezdomnym zwierzętom?

Niestety w naszym państwie tak, kiedy interesy urzędników stają się ważniejsze niż bezinteresowna pomoc młodszym braciom. Wesprzyjmy tego Anioła, by nie musiał płacić kary, która zabierze 1/3 jego miesięcznej pensji, tylko dlatego, że ratuje zwierzęta tańszym kosztem (!) omijając system. Kliknij na link poniżej i daj wsparcie panu Arturowi:

>>> PODPISZ PETYCJĘ <<<

gpRwYPpvsDquxwh-800x450-noPad

Tekst ze strony:

„(…) Weterynarz z naszego powiatu, właściciel Przychodni Weterynaryjnej “Podaj Łapę” – Artur Różycki został ukarany przez sąd karą grzywny w wysokości 700 zł za jego działalność prowadzoną na rzecz bezdomnych.

Pan Artur, na podstawie umowy zawartej z Gminą Wołów i Brzeg Dolny od lat świadczy usługi w zakresie odławiania bezdomnych zwierząt oraz udzielania pomocy zwierzętom, które ucierpiały w wypadkach drogowych. Jego zaangażowanie i działalność zasługują na najwyższe uznanie. Jest to człowiek, który swoją pracę łączy z pasją. Stara się robić wszystko, co w jego mocy, by szybko i skutecznie znaleźć rodziny dla niechcianych i porzuconych stworzeń.

Policja jednak i powiatowy lekarz weterynarii zarzucili mu, że nielegalnie prowadzi schronisko i przewozi zwierzęta bez zezwolenia.

Dlaczego w naszym kraju płaci się karę za bezinteresowaną pomoc zwierzętom? Dlaczego karze się lekarza weterynarii, który z takim poświęceniem pomaga swoim podopiecznym?

Porzucone zwierzęta to problem społeczny, którego rozwiązanie powinno odbywać się w sposób najprostszy, najszybszy i najskuteczniejszy. Działalność lekarza weterynarii Artura Różyckiego miało dokładnie taki charakter, a osobista niechęć urzędnika sprawiła, że został on ukarany za niesienie pomocy.

W związku z tym zwracamy się Powiatowego Inspektora Weterynarii o wycofanie donosu i oczyszczenie z zarzutów doktora Różyckiego.”