Praktykowanie wolności od umysłu – cztery porady od Eckharta Tolle

Dobra wiadomość jest taka, że możesz uwolnić się od umysłu. To jest jedyne prawdziwe wyzwolenie. Pierwszy krok możesz uczynić właśnie TERAZ.

eckhart-tolle-close-up1. Tak często jak to możliwe zacznij słuchać głosu w swojej głowie.

Zwróć szczególną uwagę na wszelkie powtarzające się wzorce mentalne – te stare taśmy, nieustannie odtwarzane w twojej głowie, być może od wielu lat. Właśnie to mam na myśli, gdy mówię o obserwowaniu myśliciela. Inaczej mówiąc, słuchaj głosu w swojej głowie. Trwaj tam, jako będąca świadkiem obecność.

Kiedy słuchasz tego głosu, bądź bezstronny. To znaczy nie oceniaj. Nie osądzaj ani nie potępiaj tego, co słyszysz, ponieważ jeśli tak zrobisz, to znak, że głos powrócił kuchennymi drzwiami. Wkrótce uświadomisz sobie – tam jest głos, a tu jestem ja, słucham go i obserwuję. Ta świadomość, że JA JESTEM, poczucie swojej własnej obecności, nie jest myślą. Powstaje poza umysłem.

A więc, gdy słuchasz myśli, jesteś świadomy nie tylko ich, ale również siebie jako świadka tych myśli. Wyłania się w ten sposób nowy poziom świadomości.

2. Gdy słuchasz myśli , odczuwasz świadomą obecność – twoją głębszą jaźń – niejako z tyłu  lub pod powierzchnią myśli. Tracą one wtedy swoją władzę nad tobą i szybko się uciszają, ponieważ nie dostarczasz umysłowi energii poprzez identyfikację z niemi. To początek końca nawykowego myślenia.

Kiedy myśl się ucisza, doświadczasz przerwy w mentalnym strumieniu – wyłomu nie-umysłu. Na początku przerwy będą dosyć krótkie, być może kilkusekundowe, jednak stopniowo staną się coraz dłuższe. Za każdym razem, gdy się pojawią, odczujesz w sobie pewien spokój i ciszę. To jest początek twojego naturalnego stanu odczuwania jedności z Istnieniem, który jest zazwyczaj przysłonięty przez umysł.

Wraz z dalszą praktyką poczucie wewnętrznej ciszy i pokoju będzie się pogłębiać. W rzeczywistości nie ma końca tej głębi. Odczujesz również subtelną emanację radości wyłaniającej się głęboko z wnętrza  – radości Istnienia.

W stanie wewnętrznego połączenia jesteś bardziej czujny i przebudzony, niż w zwykłym, stanie identyfikacji z umysłem. Jesteś w pełni obecny. Podnosi to również wibrację częstotliwości pola energetycznego, która daje życie i zasila ciało fizyczne.

Gdy wchodzisz głębiej do tego królestwa nie-umysłu – jak to czasami jest nazywane na Wschodzie – doświadczasz stanu czystej świadomości. Czujesz wtedy swoją własną obecność z taką intensywnością i radością, że wszelkie myślenie, emocje, fizyczne ciało, jak również cały zewnętrzny świat, zaczynają w porównaniu z tym znaczyć niewiele. A jednak nie jest to stan nacechowany egoizmem. Wręcz przeciwnie jest go całkowicie pozbawiony. Zabiera cię poza to, co zwykle myślałeś o swoim ja. Ta obecność, to twoja esencja, która jest jednocześnie niewyobrażalnie większa od ciebie.

3. Zamiast obserwować myśliciela, możesz wytworzyć lukę w strumieniu myśli, kierując po prostu uwagę na TERAZ. Zwyczajnie stań się świadomy obecnej chwili. To podejście dające wiele spełnienia. W ten sposób odciągasz przestrzeń nie-umysłu, w której jesteś w najwyższym stopniu czujny i obecny, ale nie myślisz. To jest esencja medytacji.

4. W swoim codziennym życiu możesz to praktykować, poświęcając pełną uwagę wszystkim rutynowym czynnościom, które zwykle traktujesz jako środek do osiągnięcia jakiegoś celu. Wtedy taka czynność staje się celem samym w sobie. Na przykład ilekroć wchodzisz po schodach w swoim domu czy w pracy, zwracaj dużą uwagę na każdy krok, każdy ruch, a nawet swoje oddychanie. Bądź całkowicie obecny.

Albo, kiedy myjesz ręce, zauważaj wszelkie odczucia zmysłowe związane z ta czynnością – dźwięk i dotyk wody, ruch swoich dłoni, zapach mydła i tak dalej.

Albo, gdy wsiadasz do samochodu zamykając za sobą drzwi, zrób przerwę na kilka sekund i obserwuj przepływ swojego oddechu. Bądź świadomy cichego, ale potężnego poczucia obecności.

Jest pewne kryterium, dzięki któremu możesz zmierzyć sukces we własnej praktyce – to poziom pokoju, który odczuwasz wewnątrz.

Jedyny, najbardziej istotny krok w twojej podróży du oświeceniu to opanowanie sztuki nie utożsamiania się ze swoimi myślami. Za każdym razem, gdy tworzysz lukę w strumieniu myśli, światło świadomości staje się silniejsze.

Pewnego dnia możesz złapać się na tym, że śmiejesz się z tego głosu w głowie, tak samo jak z humorem traktowałbyś wybryki dziecka. Oznacza to, że przestajesz traktować treści podsuwane przez umysł tak bardzo poważnie. Wiesz, że twoje poczucie siebie, nie zależy od niego.

(fragment na podstawie „Praktykowanie potęgi teraźniejszości” Eckhart Tolle)

Praktykowanie Potęgi Teraźniejszości – ćwiczenia…

Witajcie Kochani.

Dzisiaj zamieszczę  dwa ćwiczenia, z książki Eckharta Tolle „Praktykowanie Potęgi Teraźniejszości”, które mogą stać się codzienną praktyką duchową. Są to ćwiczenia pozwalające na zmierzenie się z trudnościami, a także otwierające wymiar potęgi teraz. W moim doświadczeniu czytanie tekstów Eckharta otwiera natychmiastowo inny wymiar, nowy sposób postrzegania. Polecam też kontemplowanie każdego zdania. Słowa napisane z tego wymiaru teraz, poruszają wymiar teraz w nas 🙂

Shaman

Jeśli wiesz, że nie jesteś spokojny, to zrozumienie stwarza cichą, nieruchomą przestrzeń, która bierze w swoje ramiona twój niepokój i przemienia go w spokój.
Jeśli chodzi o wewnętrzną przemianę, nie możesz nic zrobić. Nie możesz zmienić siebie, a z pewnością nie zmienisz swojego partnera ani nikogo innego. Wszystko, co pozostaje w zasięgu twoich możliwości, to właśnie stworzyć przestrzeń, aby przemiana mogła zaistnieć, aby mogła pojawić się łaska i miłość.”

Nieustannie pielęgnuj wiedzę o każdej chwili. Szczególnie bądź świadom swojego stanu wewnętrznego. Jeśli pojawia się gniew – wiedz, że to gniew. Jeśli ogrania Cię zazdrość, odruchy obronne, pokusa, aby toczyć spory lub stawiać na swoim, jeśli wewnętrzne dziecko domaga się miłości i uwagi albo dotyka cię ból emocjonalny, rozpoznaj tę rzeczywistość i trwaj w wiedzy o niej.”

Parę słów o umyśle

Witajcie Kochani.

Wiele razy pewnie słyszeliście o umyśle, czy ego. Mówiono nie raz, że powinniśmy żyć z serca, a nie z umysłu. Albo, że myśli przeszkadzają nam w realizacji wewnętrznej ciszy, stanu buddy, czy przebudzenia.

Czym jest ego? Spotkałem na ten temat wiele teorii, jedna lepsza od drugiej. A co jeśli ego w ogóle nie istnieje?

Wielu poszukiwaczy duchowych dociera w miejsce, gdzie „trzeba” skonfrontować się z chaosem w głowie i że trzeba poobserwować myśli, zdając sobie jak najczęściej sprawę, że to tylko natrętne głosy w głowie i nie mają nic z Tobą wspólnego. Do pewnego momentu owe rozdzielenie na „prawdziwe ja/obserwatora” i „umysł/ego” jest pożyteczne, bo zaczynamy zauważać, że naszym życiem kieruje dziwny głos (albo i głosy), które uwielbiają oceniać, osądzać, a także być osądzanym. Które zmieniają nam nastrój, mówią co mamy robić, jak sie zachowywać, a jak nie. W kręgach non-duality zauważyłem tendencję do oddzielania siebie od umysłu, tłumacząc i wyjaśniając często w taki sposób powracające uwarunkowania.

Jednak nie tak dawno owe rozdzielnie na dwa byty (co śmieszne, nauki niedualne mówią właśnie o jedności 🙂 ) nagle się zatarło. Zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma żadnego ego. Nie ma oddzielnej istoty, chochlika w głowie. Nigdy jej nie było. Oczywiście, jak byłem dzieckiem często mówiono „ale z niego egoista”, albo „ale ma przerośnięte ego”. Zwykle interpretowałem to jako zarozumiałość. To później pojawiła się koncepcją ego jako filtra, przez który nie mogę dostrzec Boga w sobie. I faktycznie pewien rodzaj filtra istnieje, można to nazwać uwarunkowaniem, lecz to określenie nie ma jak dla mnie zalążka na powstanie oddzielnej istoty.

Więc czym jest uwarunkowanie? Jest to zbiór informacji, które nasza podświadomość stworzyła, byśmy łatwiej odnajdywali się w świecie. Jednak nasz nieprzewidywalny, częstokroć pozbawiony miłości świat naraża nas od pierwszych dni na doświadczanie silnych emocji. Wydaje mi się, ze to silne emocjonalnie, czy też traumatyczne wydarzenia tworzą najwięcej filtrów, przez które późniejsze doświadczenie (czasem podobne, czasem zupełnie inne) interpretujemy tak samo jak to pierwsze. Pojawiają się emocje, napięcia w ciele, ból. „Boli mnie i mi źle” – mówimy.

Nauki niedualne, często podkreślały, że podstawowym uwarunkowaniem, czy filtrem jest to, że uważamy się za oddzielną jednostkę, czy inaczej – mamy osobowość, ja. W momencie, gdy ten filtr zostanie przejrzany, nastanie prawdziwa realizacja Jaźni/Boga w nas samych, przebudzenie, czy oświecenie. Wielu ludzi myśli, że gdy nastanie ten szczególny moment rozpocznie się życie w pełnej sielance i że w ogóle już będzie tylko fajnie. Obecnie widzę, że tak to raczej nie działa. Za to widzę, jak uwarunkowania padają jedno za drugim. Tworzy się coraz więcej przestrzeni. A w tą przestrzeń wpada pewna niezwykła siła, nie śmię wątpić, że boska i.. zaczyna kierować naszym życiem. Zresztą czuję, że zawsze kierowała. Tak kochani, jesteśmy zaopiekowani od początku, wszystko co się dzieje jest DLA NAS. Jest idealne takie jakie jest. Bo jak mogłoby być inne, skoro już jest jakie jest? 🙂

Więc kim jesteśmy? Świadomością, która odbiera świat wszystkimi zmysłami, która posługuje się umysłem, która odczuwa. Ona zawsze tu była. My zawsze byliśmy. Widzę tylko, że zmienia się tylko uwaga ze ściśle „osobowego ja” na pewien rodzaj luźniejszego odbierania rzeczywistości. Mógłbym to nazwać obecnością, mógłbym nazwać sercem. Jedno jest pewne. Jesteśmy 🙂

Ramphastos_toco

Na koniec piękny tukan z wielkim dziobem. Okaz braku ego i pełnej realizacji Boga wsród upierzonych 😀

~Szaman