Pomóż zwierzętom z Fukushimy!

Dzisiejszy post jest zacytowanym tekstem, który można zobaczyć (wraz ze zdjęciami Naoto opiekującym się zwierzętami) >>> TUTAJ <<<

Można pomóc Naoto w karmieniu zwierząt wysyłając dotacje przez >>> <<< stronę 🙂

Matsumura Naoto and Shiro the cat „W marcu 2011 roku, po tsunami na Pacyfiku, doszło do awarii w elektrowni jądrowej Fukushima Daiichi, leżącej na wschodnim wybrzeżu wyspy Honsiu. Takiej katastrofy nie było od czasów Czarnobyla. Tym razem również ewakuowano całą ludność z napromieniowanych terenów. Jednak jeden człowiek postanowił tam wrócić. Naoto Matsumura od blisko czterech lat opiekuje się porzuconymi zwierzętami w swojej rodzinnej miejscowości Tomioka. Tomioka leży obecnie w liczącej sobie 20 km strefie zamkniętej wokół elektrowni. Porzucone zostały samochody, domy, całe gospodarstwa. Od czterech lat tak naprawdę jest kolejnym miastem duchów, w którym hula wiatr. Ewakuujący się ludzie zostawili za sobą nie tylko dobytek całego życia. Zostały tam również tysiące zwierząt, które zgodnie z zarządzeniem lokalnej władzy, należałoby uśpić. Wiele z nich umarło z głodu. Pozostałe próbowały poradzić sobie same.

Naoto Matsumura opuścił swój dom, tak samo jak wszyscy inni mieszkańcy. Jednak życie w obozie tymczasowym było dla niego trudne do wytrzymania. Myślał o swojej domowej trzodzie i bał się o los zwierząt. Zdecydował się na powrót do swojego gospodarstwa, żeby je chociaż dać im jeść. Kiedy usłyszał w oddali szczekającego psa sąsiada, poszedł go nakarmić. Potem okazało się, że tak samo głodnych stworzeń jest o wiele więcej. Dotarło wtedy do niego, że jeśli opuści to miejsce jak wszyscy inni, zwierzęta umrą. Postanowił zostać i zaopiekować się porzuconymi zwierzakami.

Matsumura twierdzi, że faktycznie, na samym początku bardzo bał się, że zachoruje na raka lub białaczkę. Choć przeprowadzone przez JAXA (Japan Aerospace Exploration Agency, czyli Japońską Agencję Kosmiczną) badania potwierdziły, że jest obecnie najbardziej napromieniowanym człowiekiem w Japonii, z upływem czasu przestał się tym zupełnie przejmować. Wszystko z miłości do zwierząt. Dlatego też nie nosi ze sobą licznika Geigera. Naukowcy powiedzieli mu, że raczej nie zachoruje w ciągu następnych 30 lub 40 lat. Naoto stwierdził więc, że skoro najprawdopodobniej do tego czasu i tak już będzie martwy, woli się skupić na codziennych zajęciach, którymi nikt inny się nie zajmie.

Pod jego opieką znajdują się krowy, kucyki, koty, psy, a nawet strusie. Pozbawione ludzkiej opieki już dawno umarłyby z głodu. Naoto widział całe stada bydła zagłodzonego na śmierć w stodołach. Ponoć muchy, które żywiły się padliną było bardzo wyraźnie słychać w ciszy jaka zapadła nad miastem. Stąd też dekret lokalnych władz o uśpieniu zwierząt i zaoszczędzeniu im cierpień może się niektórym wydawać sensowny. Matsumura ma jednak zupełnie inne zdanie na ten temat. Mężczyzna twierdzi, że ubój miałby sens, gdyby mięso zostało potem zjedzone.

Takie jest życie. Jeśli jednak ta śmierć niczemu nie będzie służyć, to jest bezsensowna – mówi Naoto.

Jako wyznawca shintoizmu uważa, że życie zwierząt jest tak samo ważne jak ludzkie. Ponadto, ich obserwacja może dać rzeczywisty obraz wpływu promieniowania na okolicę. Jeśli zwierzęta na przestrzeni kilku następnych pokoleń zaczną wydawać na świat chore potomstwo, będzie to wyraźny sygnał, że Tomiokę należy opuścić na zawsze. Ale jeśli młode rodzą się zdrowe, to może ludzie mogą wrócić do swoich domów?

Naoto Matsumura ma obecnie 55 lat. Przed katastrofą mieszkał razem z rodzicami, gdyż pochłonięty pracą zawodową nie miał czasu dla żony i dzieci. Obecnie poświęca zwierzętom cały swój czas. Ze względów zdrowotnych nie może spożywać żywności z rejonu Fukushimy, co generuje dodatkowe koszty. W 2013 roku urodził mu się syn. Jednak nie jest pewne, czy Naoto kiedykolwiek zamieszka ze swoją partnerką i dzieckiem.

Niestety, coraz trudniej o żywność dla zwierząt. Naoto obecnie nigdzie nie pracuje i nie pobiera żadnego wynagrodzenia, a rząd japoński nie udziela mu żadnej pomocy. Jego historię przybliżył światu fotograf Antonio Pagnotta, autor książki ”Le dernier Homme de Fukushima” (”Ostatni człowiek z Fukushimy”). Powstała również francuska fundacja Kizuna pour Naoto, która za cel postawiła sobie pomoc w opiece nad zwierzętami. Jak napisano na stronie internetowej, działają bez żadnych związków z jakąkolwiek religią czy polityką, chcieliby po prostu sprawić by świat stał się trochę lepszym miejscem. Zbiórka pieniędzy trwa między innymi za pośrednictwem strony Kizuna pour Naoto.

Pod opieką Matsumury znajduje się obecnie między innymi 40 krów. Roczne wyżywienie jednej kosztuje około 900 euro. Dla porównania, półroczna porcja jedzenia dla kota to wydatek rzędu 50 euro. Więcej szczegółów z codziennego życia pokazała Mayu Nakamura w filmie dokumentalnym ”Alone in Fukushima” (”Sam w Fukushimie”). Premiera filmu w Japonii była przewidziana na wiosnę tego roku.”

Advertisements

Autor

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s