Uzdrawianie drzewa genealogicznego – modlitwa za przodków

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oto modlitwa przekazana mi przez „czarownicę” Ewę, która bardzo intensywnie z nią pracuje i ma na moje oko spore efekty duchowe w postaci większego spokoju, uporządkowania życia, wyciszenia napięć psychicznych, poprawy stanu zdrowia.

Jest to modlitwa uwalniająca z negatywnych wpływów naszego drzewa genealogicznego. Wiem, że wielu ludzi zarzuca wiedzę o tym, że nasze losy uwarunkowane są w dość sporym stopniu przez energię naszych przodków, nie tylko dziedziczenie biologiczne chorób, ale i los w postaci np. przyciągania określonych problemów w życiu, nieudanych związków partnerskich, trudności w pracy, brak pieniędzy itd…

Bert Hellinger swoją wieloletnia pracą udowodnił już wiele praw rządzących tzw. brakiem porządku w linii przodków. Wskazuje na pewne powtarzalne cechy u ludzi z konkretnymi problemami życiowymi. Hellinger porządkuje rodzinę poprzez tzw. USTAWIENIE (uporządkowanie rodziny). Kobiety dziedziczą w linii żeńskiej po matce, babce, prababce itd., mężczyźni po ojcu, dziadku i pradziadku itd. Jeśli w którymś pokoleniu pojawił się określony problem, tzw. nie załatwiony, może dawać bolesny efekt w naszym życiu, lub np. odbijać się na naszych dzieciach. Zastanówcie się sami: jakie mieliście relacje z własnymi rodzicami. Jeśli jesteś kobietą, czy  miałaś konflikt z matką? Czy jeśli go miałaś, czy jest on gdzieś „upchany” w sercu? A może czujesz już harmonię w tej relacji?… niech każdy z Was zastanowi nad tym. Zauważcie jak wiele zależy od równowagi i harmonii z rodzicami, pogodzeniu wewnętrznemu z nimi, niezależnie od tego jak trudno nam z nimi było.

Niezależnie od tego co czujecie w tej sprawie, jeśli  chcecie poprawić swoje samopoczucie, poczuć większą ulgę, zrzucić bagaż, który może Wam ciąży, spróbujcie pomodlić się za swoich przodków i odciąć ciężary, które w mniejszym lub większym stopniu doskwierają. Warto spróbować.

Usiądź wygodnie, zapal świeczkę, wycisz się i pomyśl o swoich przodkach o rodzicach i ich rodzicach, jak całe pokolenie to dwie niekończące się, płynące linie za nami… zrób to powoli nie śpiesząc się, poczuj te siłę za sobą… jeśli trudno ci poczuć siłę przodków, a czujesz ciężar i napięcie, wiedz że czas to uporządkować jak najszybciej.

 Wypowiedz słowa: „Ja… (imię i nazwisko) , odcinam i spalam wszelkie negatywne energie i wpływy z drzewa genealogicznego moich przodków. Odcinam i spalam: brak miłości, toksyczne związki, biedę, kłótnie o majątek, nieuczciwość, choroby fizyczne i psychiczne, przemoc i agresję w rodzinie, przemoc wobec dzieci, wobec zwierząt, brak szacunku do kobiet i mężczyzn, nałogi, aborcje, samobójstwa, morderstwa, okultyzm, klątwy… (możesz dodać inne problemy, które czujesz).

Wypełniam teraz to drzewo genealogiczne świetlistą energią miłości, zdrowiem fizycznym i psychicznym, bogactwem materialnym , dobrobytem, doskonałymi relacjami partnerskimi  i międzyludzkimi, wiedzą ,mądrością, szczęściem, spełnieniem, spokojem ducha, harmonią, powodzeniem, zdrowymi relacjami w rodzinie… itd.

Jak poczujesz spokój i gotowość, podziękuj przodkom  linii matki i ojca za siłę i oparcie jaka dla Ciebie od Nich płynie. Możesz pokłonić się linii męskiej i żeńskiej. Jeśli trudno ci podziękować za siłę i moc, przez pierwsze dni zajmij się tylko odcinaniem negatywów.

Powtarzaj tę modlitwę wraz z medytacją kiedy tylko Ci się przypomni i kiedy znajdziesz czas… nawet jeśli początkowo poczujesz przytłoczenie, nie przestawaj, to będzie oznaczało rozpoczęcie silnego procesu oczyszczania…

Zaufaj, że to dobra droga aby sobie pomóc, lub dać sobie więcej siły i mocy do życia… ŻYCZĘ POKOJU DUCHA, POWODZENIA I HARMONII…

About these ads

538 komentarzy (+add yours?)

  1. Kwiat Lotosu
    lip 24, 2014 @ 13:51:57

    Dzielna babeczka jesteś Marianko, nie poddawaj się i rób kod uzdrawiania sobie i dla mamy, módl się i ufaj, że wszystko co się dzieje jest właściwe i że nadchodzą już zmiany dla Ciebie, życzę cierpliwości, siły i uwolnienia:) Przytulam cieplutko:)

  2. marianka
    lip 20, 2014 @ 17:07:36

    Witam Cię Kwiatuszku ,dzięki za dobre słowo i za to ,że znalazłaś czas i że jesteś.Nie za wesoło u mnie niestety.Kiedyś już pisałam ,że opiekuję się rodzicami ,tato niestety zmarł we wrześniu po złamaniu nogi w biodrze. Została mi mama , która w styczniu złamała w tym samym miejscu nogę.Na operację nie wyraźiła zgody i po ciężkim początku po rehabilitacji nie chodzi ale siedzi.Muszę ją przenosić z łóżka na fotel – nie jest lekko a jestem sama.Chodzenia jest przy niej cały dzień.Ja mogę robić pracy się nie boję ale mam inny problem.Mama choruje min. na cukrzycę ,nadciśnienie i parkinsona z chorobą Lovego / nie wiem czy tak się pisze/ .Mama zawsze była towarzyską osobą doskonale radzącą sobie w życiu ze znakomitą psychiką ,niestety po endoprotezie w 2009 roku wróciła nie ta sama.Pewnie dlatego bała się tej operacji.Opikuję się nią nadal ma rehabilitanta ,ale stała się bardzo zaborcza , kiedy wychodzę tylko po zakupy szuka pretekstu aby mnie zatrzymać , wiecznie mnie o coś oskarża , czuję nieraz ,że chce mnie zdenerwować i sprowokować a ja przełykam tę pigułkę bo jest mi jej żal .Zastanawiam się czy to choroba czy charakter taki .NIERAZ mam wrażenie ,że jej się nadstawiam Czyję za to ból w plecach i sztywny kark.Nie wiem czy to jest powodem mojego potwornego napięcia i lęków .Przesyłam jej zielone światełko i uwalniam ją z mojej przestrzeni , nie wiem czy w tym przypadku to zadziała.Ale największym problemem jest to ,że bardzo żle na mnie działa jej całodzienna rozmowa ,wołanie mnie co chwilę żeby powiedzieć coś bez znaczenia – oskarżenie i obserwuje moją reakcję.Odbija to się dosłownie w moim sercu , czuję skurcz i lęk.Czytałam w postach ,że najtrudniejsi ludzie są naszymi nauczycielami.Kwiatuszku rozpisałam się tak za co bardzo przepraszam , ale ty jesteś TAKA MĄDRA a ja się chociaż wygadałam.Co robię żle ,co jest ze mną nie tak ,że tak to odbieram ? Napięcie nie pozwala mi usiedzieć na miejscu , rano budzę się z lękiem co mnie dziś czeka.Od pewnego czasu robię kod uzdrowienia na napięcie i lęk stosuję na to samo eft ,modlę się za mamę i proszę Boga o pomoc.Przepraszam Kwiatuszku ,że tyle miejsca tu zajełam ale jeśli nie TY to kto ? Każdą radę i sugestię przyjmę z olbrzymią wdzięcznością.Pozdrawiam serdecznie i ciepło.

  3. Kwiat Lotosu
    lip 19, 2014 @ 20:36:45

    Marianko serdecznie Cię pozdrawiam, jestem ostatnio bardzo zabiegana:))))) ale mam nadzieję, że u Ciebie wszystko pięknie płynie Dobra Duszyczko, ciepło przytulam;)

  4. marianka
    lip 16, 2014 @ 15:03:51

    Kochani! co tu tak cicho ? nikt się nie chwali swoimi doświadczeniami i ośiągnięciami w duchowym rozwoju.Kwiatuszku Ciebie też nie ma?

  5. ewa
    kwi 23, 2014 @ 07:38:00

    witam jaką byś kwiecie lotosu miał rade dla mnie wszystko mi sie wali jestem na skraju załamania kiedyś odmawiałam te modlitwę ale przestałam bo jest cały czas fatalnie od 3 lat bez pracy koniec z końcem wiąże mąż pracuje ale to nie starcza bo on to co zarobi płacimy za wynajem mieszkania jeszcze komornik mnie ściga bo jak pracowałam to płaciłam a teraz niemam z czego zwracałam sie do wrózki o oczyszczenie ale nic nie pomogło one tylko patrzą aby sms wysyłac i nanas zarabiać a ja mam trujke dzieci co frobić co robić

  6. Duszek
    lut 12, 2014 @ 21:15:00

    Dziękuję! tak zrobię! Coraz częściej odpuszczam umysł, czuję wtedy radość i zaufanie. Dam znać za jakiś czas jak mi idzie :) Pozdrawiam b.serdecznie

  7. Kwiat Lotosu
    lut 11, 2014 @ 21:32:26

    Nie bierz takich szczegółów, popłyń w uzdrowienie z miłością i prostotą, jak wejdziesz za mocno w szczegóły to umysł zacznie cię wplątywać w swoją grę, zaufaj i otwórz serce na czyste proste uzdrowienie, modlitwa i rytuał pomoże to ubrać w całość, bez zbędnego dokopywania się:) ciepło pozdrawiam

  8. Duszek
    lut 11, 2014 @ 10:37:27

    Dziękuję Kwiecie Lotosu ! Wszystkie wskazówki biorę do serca. Mam świadomość tego jak świat zewnętrzny odwzorowuje nasze zepchnięte wzorce i uczucia i staram się z TYM przede wszystkim pracować; z drugiej strony niechęć i agresja siostry praktycznie od mojego urodzenia kojarzę po części z jakimś karmicznym długiem…
    Jeszcze pozwolę sobie zapytać: w uzdrawianiu drzewa brać jakoś szczególnie pod uwagę informację, iż siostra niesie/jest uwikłana w los jakiejś ciotko-babki, ale ZE STRONY OJCA?
    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję

  9. Kwiat Lotosu
    lut 07, 2014 @ 21:01:28

    Duszku dobre pytanie i ważne! Wiesz kiedy agresor wpływa na daną osobę? kiedy ma do niej energetyczny dostęp i otwarcie np. poprzez lęk właśnie,…Jeśli dotyka Cie agresja kogokolwiek, zastanów się nad emocjami i uczuciami głęboko przez Ciebie skrywanymi, wszystkie istoty żyjące wokół nas są lustrami, więc nie pokazują nam nic innego niż nas samych i nasze ukryte nie uzdrowione uczucia. Miłość uzdrawia wszystko, najgłębsze zranienia, agresję, ból, lęki.. więc zacznij uzdrowienie od siebie samej, jeśli przemienisz swoje serce, swoje uczucia i oczyścisz siebie z roli bycia ofiarą oraz z lęków, to natychmiast całe otoczenie zareaguje zmianą! Zmieni się również twoja siostra i twój tata, dlatego postaw na uzdrowienie przede wszystkim siebie i swojego świata wewnętrznego, a cała zewnętrzność pójdzie za Tobą. Uzdrawianie świata od strony zewnętrznej nie przynosi trwałych efektów, bo to ucieczka od siebie samego:) trzymam kciuki za uzdrowienie:)

  10. Kwiat Lotosu
    lut 07, 2014 @ 20:53:34

    Duszku, jesli siostra zionie agresją, to najzwyczajniej w świecie woła o miłość! agresja nie wzmoże się jeśli będziesz posyłać w kierunku jej serca uzdrowienie, światło i miłość, taką szczerą nie wymuszoną ale nie zapominaj w tym uzdrowieniu o sobie! Dołącz do oczyszczenia tej relacji Kod Uzdrawiania – wysyłany dla siebie przede wszystkim i następnie dla niej: http://kwiatlotosu.wordpress.com/2013/04/19/kod-uzdrawiania/, oraz hp’oponopono: http://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/06/05/hooponopono-z-eft-technika-uwalniania-z-nieswiadomych-blokad/, http://kwiatlotosu.wordpress.com/2012/03/28/hooponopono-praktyczne-wsazowki/. Wg drzewa genealogicznego uzdrawiasz linię żeńska w przypadku twoim i twojej siostry, ustawiasz siostrę na równi z Tobą w stosunku do mamy babci i prababci, oraz praprababci, ..nie ma znaczenia żyjący nie żyjący, wystarczy energetyczna myśl o przodkach, nie wchodź za mocno w plątanie się w układy rodzinne, zrób dla siebie i siostry uzdrowienie przodkiń – kobiet, a tacie i siostrze posyłaj miłość poprzez kod uzdrawiania i metodę ho’oponopono, opartą na przeproszeniu, wybaczeniu, dziękczynieniu i miłości! Wszystko jest naprawdę proste, wystarczy otworzyć serca:) pytaj w razie co i działaj z serca nie umysłu – pozdrawiam ciepło

  11. Duszek
    lut 03, 2014 @ 14:37:09

    I jeszcze dla upewnienia: czy JEŚLI tak się zdarzy, że oczyszczanie drzewa zaskutkuje wzmożeniem agresji, uczuć nienawiści ze strony siostry, to one będą skierowane na mnie?? Jednak lęku we mnie sporo jeszcze… Chcę powiedzieć jednak, że decyzja o oczyszczaniu już podjęta – dziś wieczorem zasiadam!

  12. Duszek
    lut 02, 2014 @ 22:07:09

    Kwiecie Lotosu! Z wdzięcznością myślę o tym, co tutaj piszesz :)
    Kiedy (oczywiście PRZYPADKIEM) tu trafiłam nie potrafiłam się oderwać od czytania! Od jakiegoś czasu pracuję na ścieżce poszerzenia świadomości. To ,że znalazłam ten blog jest odpowiedzią na moje poszukiwania. Od jakiegoś czasu tak się dzieje, że trafiam na wszystko, co dla mnie ważne jakoś tak płynnie:)co nie znaczy, że nie czeka mnie ogrom dalszej pracy…
    To, gdzie jestem „zawdzięczam” siostrze, z którą relacja jest praktycznie od mojego urodzenia trudna, wręcz toksyczna.Wydaje mi się, że wybaczyłam jej, zrozumiałam”lekcję”; gorzej z wybaczeniem sobie, choć ostatnio czuję jakby przełom i jakiś rodzaj zaufania do siebie i tego, co się dzieje.Zrozumienie i wybaczenie nie uwolniło mnie jednak przed lękiem przed agresją z jej strony.Od niedługiego czasu pracuję z kodem uzdrawiania(dot.wszystkich nieuzdrowionych wspomnień komórkowych związanych z tą relacją) i choć nie pojawiają mi się obrazy wspomnień, to czuję większy spokój, mniej jest we mnie lęku, który dotąd rządził moim życiem. Gdy przeczytałam o uzdrawianiu drzewa to bardzo to „poczułam” zwłaszcza, że relacja ogromnej nieharmonijności dotyczy także linii siostra – nasi rodzice. Rodzice są już b.wiekowi ,na krańcu swej drogi. Zwłaszcza w ojcu jest ogrom przytłoczenia tą sytuacją i uraza.Tata nie przyjmuje duchowej perspektywy tego doświadczenia i b.cierpi. W związku z tym wszystkim nie mam wątpliwości, że uzdrawianie drzewa może przynieść ulgę i transformację tych negatywnych energii i zapętleń (nota bene kiedyś jasnowidz mi powiedziała, że siostra „niesie los jakiejś KOBIETY Z KLANU Z LINII OJCA!).
    Nie do końca zrozumiałam jednak ideę drzewa – uzdrawiam tylko linię żeńską od strony matki? Czyli babcia, prababcia itd.ze str.matki? A co z linię kobiet ze strony ojca – czyli jego matka,itd. To samo pytanie dot.linii męskiej (strona ojca tylko, czy także mężczyźni ze str.matki?) A może coś tu namieszałam i uzdrawiam wszystkich??
    I drugie pytanie, jeśli mogę: uzdrawiając drzewo (gdzie są żyjący i nieżyjący przodkowie) CZY I GDZIE mam jakoś ustawić siostrę i siebie, by to co między nami na tę inkarnację zaplanowane także się oczyściło?
    Trochę się boję, że agresja i nienawiść mogą się nasilić, ale postanowiłam zaufać! Pragnę to wszystko napełnić światłem, choć z ludzkiej perspektywy absolutnie nie czuję się gotowa na spotkania…
    Z serca dziękuję Ci Lotosie za pomoc i odpowiedź; Pozdrawiam ciepło Wszystkich

  13. Ilona
    sty 03, 2014 @ 08:52:12

    oo pojawiła się druga ilonka:) pozdrawiam

  14. Kwiat Lotosu
    gru 30, 2013 @ 15:31:35

    Był czas, że tak nie czułam, nie wiedziałam jak kochać ludzi- obudziłam się, obudziła się moja Dusza i serce,.. nie ma wtedy innej drogi jak czuć miłość i ją dawać:) życzę Ci Ilonko tego z całego serca, wtedy wszystko okaże się dużo prostsze i staniesz się wolna:)Tym bardziej, że żyjemy w czasach przebudzeniowych, gdzie falami ludzie się otwierają, zaufaj i bądź szczęśliwa…mocno przytulam;)

  15. ilona
    gru 29, 2013 @ 00:41:29

    bardzo dziękuję. Jesteś bardzo ciepła. kochasz ludzi. ja chyba nie umiem. nieważne. pozdrawiam Cię i szkoda ze się nie znamy.

  16. Kwiat Lotosu
    gru 28, 2013 @ 21:50:33

    nie ma problemu:) nawet poczułam, że nie powinnam zanim o to poprosiłaś, życzę powodzenia i polecam przyłączyć się do Wielkiej medytacji 30.12.13r.”Otwarte Serca”, bo otwarte czyste serce jest kluczem do uzdrowienia wszelkich „zaplątań” i problemów:)

  17. ilona
    gru 27, 2013 @ 20:50:20

    Witaj, możesz nie zamieszczać mojego komentarza na stronie? Przepraszam za kłopot

  18. Ilona
    lis 28, 2013 @ 10:29:37

    Twoje odpowiedzi są dla mnie bardzo ważną wskazówką.
    Gorąco pozdrawiam:)

  19. Kwiat Lotosu
    lis 28, 2013 @ 08:56:12

    wystarczy jedna osoba w rodzinie, która pracuje nad sobą i się przemienia, a ma to wpływ na uzdrawianie reszty rodziny! Nie ma czegoś takiego, że energia przechodzi obciążając resztę członków, konflikt ojca może pozostać, jeśli się „zaciśnie w sobie” i nie będzie chciał uwolnić. Niestety ludzie nie rozumieją, że konflikt to doskonały pokarm dla „ego”, które naciska wewnątrz aby trwał, tylko człowiek, pragnący uzdrowienia, odpuszcza i żyje wolny:) Jeśli zrobisz duchowo z tym porządek, to z pewnością zauważysz zmiany u innych członków rodziny, siła działania energii uzdrawiającej jest nieskończona! Pracuj i obserwuj cuda jakie się dzieją w tym procesie:)

  20. Kwiat Lotosu
    lis 28, 2013 @ 08:51:31

    ten kolor uzdrawia serce i emocje międzyludzkie, harmonizuje, tonuje, uspokaja, daje siłę i wewnętrzne zrównoważenie, jest kolorem miłości bezwarunkowej:)

  21. Ilona
    lis 28, 2013 @ 07:42:57

    Kwiecie Lotosu, a jak to jest z tym światłem, dlaczego akurat kolor soczystej zieleni?

  22. Ilona
    lis 28, 2013 @ 07:35:30

    Dziękuję za szybką odpowiedź.
    Kwiecie Lotosu, te powiązania energetyczne między osobami i uzdrawianie duszy to naprawdę niesamowite, jeszcze 3 lata temu nie dysponowałam wiedzą o tym, mało kto z resztą wie z czego wynika np. jego konflikt z kimś z otoczenia i że takie zależności zachodzą. Zastanawiam się, że gdy uda mi się to uzdrowić, energię między nami wyrównać to co z resztą członków rodziny??? jeśli ja się uwolnię od lęku to czy oni nie będą bardziej obciążeni? Bo to może jakoś teraz równomiernie się rozkłada na wszystkich…, jest przecież jeszcze mój tata (największy konflikt z babką), siostra. Ja powiedzmy będę „uwolniona” od swoich lęków ale będę musiała patrzeć dalej na problem bo on istnieje. Przyznam się że od jakiegoś czasu patrzę na nią z „miłością” ale jej ataki złości w stosunku do ojca mnie zniechęcają bo przecież kocham ojca i nie mogę na to patrzeć. Babka swoją złość przerzuca całą na tatę. Jak tata pojechał odwiedzić rodzinę to swoją złość zaczęła przerzuć na mnie (ona ma w sobie ogromne pokłady złej energii, pokłady złości) i zawsze sobie znajdzie osobę w stosunku do której będzie tą złość okazywać. Na ustawieniach wyszło że nienawidzi kobiet, co prawda z mężczyznami toczyła/toczy największy konflikt ale uważam że być może są oni na swój sposób „kobiecy”. Oczywiście nie patrzę na nią jak na kata (rozumiem, że jej zachowanie z czegoś wynika, z dzieciństwa). Tylko człowiek jest jakby bezradny już i czuje się tym zmęczony.

  23. Kwiat Lotosu
    lis 27, 2013 @ 20:22:34

    Sen, który opisałaś na samym końcu, nie jest drastyczny, bo to symbole:) Zawalczyłaś z lękiem, we śnie walka może odbywać się w bardzo przejaskrawiony sposób. Sen pokazał Ci, że jesteś w lęku, bo musisz odpierać atak, a to oznacza że energia nie jest w równowadze (energia ciebie z babcią). Proponuję zająć się tym, gdyż tylko wyrazistość zdarzeń, sprawiła, że zajęłaś się tematem, zauważ:) Czasami dusza pokazuje nam coś w bardzo „mocny” sposób, po to żeby zrobić w sobie porządek. Najpierw ustaw ten obraz jakby z góry / mam na myśli nie ma kata nie ma ofiary, obie jesteście czyste i stworzone na obraz i podobieństwo Boga/. Koniecznym jest wyrównanie energii z babcią, posyłanie jej bezwzględnie, bezwarunkowej miłości /wiem, że może są osoby, które powiedzą, że brzmi to niedorzecznie, w końcu babka jest ta „zła”/ ale to nieprawda! Babcia jest tu twoim aniołem uzdrowienia, nigdy nie stawiajcie osób „trudnych” w roli katów, że to ich wina, że to ja taka biedna dostaję przez nich po tyłku itp./ Potrzeba wiedzieć, że trudne sytuacje i osoby, które w tych sytuacjach grają „oprawców”, to osoby, które mogą uleczyć nasze dusze, poprzez nasze osobiste zrozumienie i przebudzenie, że w nas – w naszej podświadomości tkwi problem, który potrzeba uzdrowić i taka osoba jest jak lustro, pokazuje w drastyczny sposób, czasem właśnie dręcząc czy to w snach czy astralnie, abyśmy zrobili krok dla nas samych,,, aby to uczynić, zacznij od lustra (babcia). Wlej w jej serce tyle miłości ile jesteś w stanie przekazać, rób to codziennie, przy zapalonej świecy, z centrum serca posyłaj światło koloru soczystej zieleni, w serce babci i rób to z miłością, możesz użyć słów, takiej osobistej modlitwy uwalniającej te problemy np” Babciu uwalniam Cię z mojej przestrzeni, daję ci wolność, miłość i światło, niech ci przyniesie natychmiastowe uzdrowienie, niech pomiędzy nami nastanie pokój, teraz, amen i stało się”. Jeśli włożysz w to szczere intencje i otwarte serce, stanie się cud:) Ty jesteś panią swojego życia, nie jesteś ofiarą, pamiętaj o tym, zwolnij swoich katów z ról i żyj szczęśliwa, tak jak Ci się należy Ilonko:)

  24. Ilona
    lis 26, 2013 @ 10:25:59

    Kwiecie Lotosu, dawno nie pisałam:), kłębią mi się w głowie nowe pytania i wątpliwości.
    Na ustawieniu indywidualnym (robione już jakiś czas temu) wyszło, że powodem moich lęków nocnych jest moja babka, pracowałyśmy nad tym, lecz lęk czasem powraca w wyniku głębokich przeżyć za dnia, w każdym razie kiedyś nie pamiętałam czego się obawiam a obecnie łapię się na tym że to pamiętam. Otóż budzę się z lękiem, że ktoś chce mnie skrzywdzić albo wręcz zabić (po prostu, nie widzę konkretnej osoby). Nie wiem jak to mam rozumieć… ? skąd lęk przed tym, że ktoś mi chce zrobić fizyczną krzywdę? i co z tym zrobić?
    takie myśli mi chodzą po głowie,,, że może któraś z kobiet np. babka mogła nie chcieć swojego dziecka ???- chodzi tylko o myśli … bo w rodzinie nie było przypadku poronienia ani aborcji.

    Ostatnio też powtórzył mi się 2 razy ten sam sen (ale nie spowodował lęku takiego jak wyżej opisałam). Śni mi się moja babka, że chce mi zrobić krzywdę, wbić mi nóż w brzuch. Tej nocy ponownie śniło mi się że chciała mnie ugodzić, ja wyrwałam od niej nóż i wbiłam jej w rękę, krwawiła. Wiem brzmi to drastycznie. W każdym razie moje odczucia są takie, że mam tą świadomość że jestem w stanie przed nią się obronić w tym śnie. Co o tym sądzisz?

  25. Ilona
    paź 04, 2013 @ 17:54:33

    ślicznie dziękuję za odpowiedź
    i za tłumaczenie snu (niestety nie mogę sobie przypomnieć rodzaju krwi (chyba była ciemniejsza) ale sądzę, że moja linia żeńska wymaga oczyszczania

  26. Kwiat Lotosu
    paź 04, 2013 @ 13:06:51

    Ilonko, sama odpowiedziałaś na swoje pytania dotyczące partnera:) otóż jest tak, że jeśli rozszerza się twoja świadomość, wszystkie osoby mające z Tobą kontakt wchodzą w pewną zmianę, albo w nią wchodzą, albo nie wytrzymują wyższej energii, więc albo dzięki Tobie wskakują na wyższy poziom energetyczny, albo nie są w stanie i sami się odsuwają, … wszyscy jesteśmy lustrami dla siebie, każda osoba coś przekazuje i coś pokazuje…piszesz, że nie chcesz przekraczać pewnej granicy, ale Ty nic nie musisz!!! Bądź sobą, idź swoją drogą, porzuć oczekiwania, niech dzieje się samo! tak jak to ładnie określiłaś:)
    sen: krew miesięczna dotyczy energetycznie krewnych z żeńskiej linii przodków, płynąca po nogach, jeśli jest czysta to nie martwiłabym się , po prostu dzieje się oczyszczenie, jeśli zbrudzona, to mówi, że woła nas linia kobiet o uzdrowienie i oczyszczenie, idziesz się umyć – oczyszczasz, pracujesz nad tymi energiami! pozdrawiam ciepło. Przepraszam za poślizg, ale mam ogrom pracy i nie mam czasem kiedy odpisać:)

  27. Ilona
    wrz 27, 2013 @ 09:15:00

    Kwiecie Lotosu, nasuwa mi się pytanie:
    obecnie czuję że dojrzałam do małżeństwa, do wspólnego zamieszkania
    do tej pory nie miałam tego w głowie, żyłam z luźnych związkach w których temat wspólnej przyszłości nigdy się nie pojawił, rozumiem, że natrafia się na takiego partnera na którego jest się w danym czasie gotową…
    a co jeśli ja teraz „dojrzałam” to co z partnerem z którym jestem od 3 lat? czy on do tej nowej energii się może dostosować? a jeśli nie to sam odpuści czując że ja się zmieniłam a nie mogąc podążyć wraz ze mną?
    Nie chce przekroczyć jakieś granicy… bo on sam od siebie nic nie proponuje, to ja obecnie nawiązuje do tematu, wolałabym aby chęć była obustronna,,, i nie wiem jak zachować się w takiej sytuacji… by czegoś nie wymuszać a by to samo się działo…
    Podpytam Cię o sen (który przyśnił mi się 2 raz z rzędu)
    śni mi się że mam miesiączkę, widzę, że krew wycieka, spływa po moich nogach, idę wówczas łazienki by się umyć, jeszcze mi się tak nie zdarzyło by ten sam sen powtórzył się z nocy na noc… nie rozumiem tego…co to może oznaczać

  28. Ilona
    wrz 24, 2013 @ 13:58:51

    są to tzw. liczby anielskie (przesłanie od aniołów)

    http://ezotop.pl/thread-940.html

  29. Kwiat Lotosu
    wrz 17, 2013 @ 19:16:41

    Ja np ciągle widzę te same symbole, które pojawiają się w różnych sytuacjach życiowych, zaczęłam zauważać pewną synchroniczność i powtarzalność, wypracowałam w tych symbolach pewne wskazówki dla siebie samej i zauważam, że mają sens i znaczenie osobiste, więc polecam Ci odszukanie swoich kluczy i zgłębienie cyfr, jakie mogą mieć znaczenie w Twoim życiu? może poznaj symbolikę numerologiczną i powiąż tę symbolikę z sytuacjami w których spotykasz szereg tych samych cyfr, może otrzymujesz wskazówki, może w ten sposób dostajesz pewne odpowiedzi na zadawane w głębi pytania? Wszystkie zdarzenia powtarzalne mają głębszy sens i są znakami na naszej ścieżce życiowej. Ciepło pozdrawiam:)

  30. Bronisława
    wrz 14, 2013 @ 11:04:23

    Kwiecie Lotosu co to znaczy , często widzę jednakowe cyfry np.333 ,777 2222 itd.nie wiem co mam myśleć o tym .pozdrawiam.

  31. Marlena
    wrz 14, 2013 @ 09:56:30

    Tak Kwiecie Lotosu, blokują mnie błędne, zaprogramowane przekonania. Będę pracować nad uwolnieniem umysłu.

    A tutaj zamieszczam bardzo ciekawy artykuł. Bardzo gorąco zachęcam wszystkich do przeczytania!!! Jest b. długi ale naprawdę warto: http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2013/05/28/channeling-o-przeszlosci-terazniejszosci-i-przyszlosci-ziemi-2/

    Mam nadzieję, że Wam się przyda.
    Pozdrawiam.

  32. bronia-49@tlen.pl
    wrz 13, 2013 @ 13:52:32

    Dzień dobry proszę mi wytłumaczyć co to znaczy. A mianowicie wiecznie widzę jednakowe cyfry po trzy i po cztery takie same,nie wiem co o tym myśleć.Pozdrawiam wszystkich gorąco.

  33. Kwiat Lotosu
    wrz 11, 2013 @ 19:54:21

    cytuję „mam nie mieć pieniędzy, bo ma mnie to czegoś nauczyć?” to tylko przekonanie Marlenko, plan duszy nie zakłada żadnych scenariuszy, to my je zakładamy naszymi przekonaniami, i to że o tym piszesz teraz ma wielkie kluczowe znaczenie dla Ciebie:) bo pokazuje, że masz jeszcze ograniczające przekonania!!! Uwolnij umysł od tych ograniczeń, odpuść kody biedy i ubóstwa, dziękuj Bogu (Bogini Matce) co dzień wielokrotnie za obfitość łask i bogactwa jakimi Cię obdarza!!! utrzymuj ten stan, uczucie bogactwa w swojej duszy już teraz, odczuwaj radość z bycia szczęśliwą i wolną finansowo, rób to tak jakby to było TU I TERAZ!!! UFAJ….

  34. Marlena
    wrz 10, 2013 @ 10:17:50

    Witajcie:)
    Ilonka pytałaś wcześniej jak mi idzie w pracy nad sobą więc powiem tak- mam wewnętrzną pewność, że idzie mi naprawdę dobrze, każdego dnia ucze się czegoś nowego, mam nowe spostrzeżenia, jestem bardziej wyrozumiała dla siebie, ludzi i świata. Powoli się otwieram. Ale nie mogę pozbyć się poczucia że jestem w wiecznej poczekalni, bo jestem gotowa na nowy etap w życiu a on ciągle nie nadchodzi.
    A jak jest u Ciebie?

    Kwiecie Lotosu chce nawiązać jeszcze raz do tematu tej mojej kasy:)
    Jest coś takiego jak plan duszy, który zakłada odbycie określonych lekcji. Dlatego nasuwa mi się pytanie, czy oby plan duszy nie zakłada z góry pewnego scenariusza zdarzeń na który nie mamy wpływu. Robię afirmację, uzdrawianie pamięci komórkowej ale czy rzeczywiście to pomoże, skoro plan mojej duszy zakłada np. że mam nie mieć pieniędzy, bo ma mnie to czegoś nauczyć?

  35. Kwiat Lotosu
    wrz 09, 2013 @ 19:33:55

    Najtrudniejsi nauczyciele są największymi, wierz mi Ilonko, …Dusza szuka rozwoju i nie interesuje Ją jakimi ścieżkami to osiągnie, ludzie rzadko reagują na proste i łatwe lekcje, niestety… Pies jak każde inne zwierzę na Ziemi także podlega pewnym prawom energetycznym i duchowym, jest także w procesie rozwoju i podlega prawom Wszechświata. Ciepło pozdrawiam:)

  36. Ilona
    wrz 09, 2013 @ 19:03:40

    IMKA piesek jest siostry, czyli rozumiem, że przejmuje głównie jej emocje…bo pozostałe 2 psy nie chorują na serce i płuca
    nie sądziłabym że moja babcia pełni rolę nauczyciela,,, i jej uciążliwość ma nas czegoś nauczyć – ciekawe jest to co piszecie

  37. Kwiat Lotosu
    wrz 09, 2013 @ 14:54:37

    Wczoraj miałam Ilonce odpisać na jej zapytanie, jakoś się nie wyrobiłam czasowo i zajrzałam dziś, i widzę, że moje słowa znalazły się w Twoich IMKA! Dokładnie tak samo widzę problem babci, jako wielkiego nauczyciela rodziny, ona pokazuje co jest w rodzinie do naprawienia. Duchowo babcia gra doskonale swoją „rolę”. Kiedy w rodzinie pojawia się miłość, szczerość oraz szacunek, problemy trudnych członków rodziny znikają…dosłownie i w przenośni. Wszystko co się dzieje w naszym życiu ma głęboki sens i nie jest przypadkiem. Zwierzęta często biorą na swoje „barki” problem bliskich, serce pokazuje wyraźnie brak miłości. Zwierzęta są potężnymi uzdrowicielami, biorą na siebie cierpienie i choroby rodziny, w której żyją.

  38. IMKA
    wrz 09, 2013 @ 10:11:58

    Droga Ilono,poczytasz poniżej co napisałam.Wracam jeszcze do Twojego pieska.Zwierzęta chorują jak ludzie,ale jeśli my nie jesteśmy w harmonii,mamy w sobie dużo emocji i nie wypowiemy ich, nie potrafimy wybaczyć to reagują płuca.Zapytasz,co zwierzak ma do tego? Ano ma. Odbiera naszą energię. Otocz swój dom energią światła i miłości.Takie masz zadanie..Jak już wejdziesz na ściezkę rozwoju duchowego to rób wszystko z miłością.Zastanów się czy podołasz!Rozwój to ciężka praca nad sobą i nie ma przy tym listy płac.Nie staraj się zmienić innych,zmień siebie.Warto bo fajne zbierzesz później profity.My ludzie tak mamy,że chcemy wszystko na już,ale mało dajemy z siebie światu.Wierzę,że nie uraziłam Ciebie.Jeśli to tylko Twoje ego. Życzę wszystkich cudowności….

  39. IMKA
    wrz 09, 2013 @ 09:42:15

    Witam wszystkich z miłością.Serdecznie pozdrawiam Kwiat lotosu.Chciałabym odnieść się do zapytania Ilony- dlaczego zwierzęta chorują….Przepraszam,droga Ilono,ale sądzę,że Twoje nastawienie do babci wytwarza w Tobie negatywną energię. Nie można zastanawiać się i pytać co zrobić, aby babcia poczuła jak to jest nie spać..Trudno jest żyć z taką osobą,ale uwierz mi Ilono, że babcia jest Twoim nauczycielem.Wyraź wdzięczność za jej zachowanie, a sytuacja zacznie się rozwiązywać..Gdyby nie ona być może nigdy nie kupiłabyś Kodu uzdrawiania.Twoim zadaniem jest rozwijanie duchowe.Masz jednak zdobytą wiedzę wykorzystać w dobrym celu.Uleczysz czy też pomozesz swojemu pieskowi w jego chorobie..Jego chore serce to brak miłości do siebie Ilono.Idź w tym kierunku..Przeczytaj Luise Hay o tym jak możesz uzdrowić swoje źycie.Dostaniesz narzędzia i wtedy jak uleczysz siebie ,będą widoczne zmiany obok Ciebie..Pozdrawiam

  40. Ilona
    wrz 05, 2013 @ 08:37:32

    Kwiecie Lotosu,
    Mam babcię która ma od dłuższego czasu urojenia, przez całe życie była człowiekiem który się kłócił z dziadkiem, moim ojcem, na starość jest coraz gorsza i uprzykrza pozostałym życie, mam wrażenie, że ona żywi się tą negatywną energią i to jej daje siłę, z naszej strony żadna krzywda jej się nie dzieje a ona staje się coraz gorsza… sączy nienawiść w stosunku do mojego ojca a jej zięcia. Zastanawiam się jakie działania podjąć, w jaki sposób odciąć to z punktu widzenia energetycznego, czy jest coś co mogę wstawić jej do pokoju (czytałam coś o soli) by ją uspokoić?
    Moja mama była na ustawieniach kiedyś przez chwilę był spokój po czym wszystko wróciło… Kwiecie lotosu czy jakieś rozwiązanie przychodzi Ci do głowy?
    Bo ja zaczynam mieć ochotę wdrożyć jakieś działanie, też nie dać jej spać tak jak ona nam nie daje by jej pokazać że nie może tak bezkarnie nas nękać.

    Drugie pytanie. Okazało się że nas pies jest chory na serce i ma obrzęk płuc. Zastanawia mnie dlaczego pies zachorował. Jakie jest podłoże psychologiczne takiego stanu, że pies choruje na ludzką chorobę. Czytałam książkę Louise L. Hay
    ale jakoś nie umiem tego odnieść do zwierzęcia.

  41. Ilona
    wrz 04, 2013 @ 07:55:59

    Książkę kod uzdrawiania zauważyłam w lipcu na półce księgarni i mnie zainteresowała ale jej nie kupiłam… teraz po przeczytaniu odpowiedzi dla Martyny powróciłam do tego i w końcu nabyłam książkę i czytam poszczególne rozdziały, do praktyki jeszcze nie przeszłam ale zamierzam spróbować
    Twoje zmagania Martyna są zbliżone do moich tj. praca nad sobą, nad tym aby siebie w pełni pokochać
    Daj znać jak Ci idzie

  42. Kwiat Lotosu
    sie 30, 2013 @ 07:53:21

    Załamywanie się mocno ucieszy nasze osobiste ego, natomiast wiara w Boskie zmiany w naszym życiu, przeraża ego i zaczyna ono nas sabotować na podświadomych poziomach, dlatego trzymaj się swojej najwyższej wizji na swój temat i nie pozwól na odpuszczenie sobie tej wielkości, do momentu aż ją zrozumiesz i poczujesz całym sercem… życie jest piękne i to my mamy klucze do bram jakie nam tylko się zamarzą…uwierz mi, to dotyczy każdej istoty ludzkiej…zaufaj:)))Zasługujesz na wszystko co jesteś w stanie przyjąć do swojego pola energetycznego!

  43. Marlena
    sie 29, 2013 @ 19:11:46

    Dziękuje za odpowiedź:) Z lubieniem siebie jest u mnie coraz lepiej, mocno czuje zmiany na lepsze. Na pewno wypróbuje uzdrawianie pamięci komórkowej i zobaczymy jak to dalej będzie.
    Muszę się pochwalić, że dziś dostałam znak „z góry”, żeby się nie załamywać i mieć nadzieję.
    Pozdrawiam i ściskam :)

  44. Kwiat Lotosu
    sie 28, 2013 @ 19:40:44

    Dokładnie, klątwa ma moc, jeśli się w nią wierzy i daje otwarcie energetyczne, ale też w przypadku, gdy podświadomie nie mamy do siebie szacunku i mamy zakodowane niskie poczucie własnej wartości, wtedy wszelakiego rodzaju maści energie próbują sabotować nasze próby wyjścia z trudnych sytuacji! Marlenko, czuję że w twoim przypadku to nie należy pracować z klątwą czy innymi złorzeczeniami, ale z samą sobą! Musisz sięgnąć w swoje głębiny i zburzyć stary system, by zbudować Nową Siebie! Stara Ty jak widzisz ma problemy, potrzebujesz uzdrowić się na polu poczucia własnej wartości i wydobyć upokorzenia z wewnątrz, można to zrobić na wiele wiele sposobów, uzdrawianie duchowe, medytacja, …afirmacje jedynie jako wzmacniacz, bo klepanie afirmacji ma sens, jeśli podświadomość jest oczyszczona z brudów na swój temat! Pokochaj siebie!!! Osoba – dusza, która siebie naprawdę szanuje i kocha, nie ma problemów z utrzymaniem na ziemi! Ziemia karmi i obdarza każde swoje dziecko na tyle na ile ono pozwala, zastanów Cię, czy kochasz siebie naprawdę? tak od serca – nie po wierzchu? Co czujesz jak patrzysz na siebie w lustrze? Kochasz, akceptujesz, czy nie przepadasz za sobą, a może nienawidzisz? Czy nazywasz siebie w głębokich myślach nieudacznikiem, słabeuszem, beznadziejną, brzydką itd? jeśli tak jest od strony negatywnej to nie ma mowy o otwarciu na bogactwo, bo sama założyłaś sobie kajdany… zaufaj i pracuj nad powrotem szacunku i miłości do siebie samej, a bramy same się otworzą!!!
    polecam: http://kwiatlotosu.wordpress.com/2013/04/19/kod-uzdrawiania/
    bądź uważna i pamiętaj, szczęście jest tu i teraz, nie ma innego czasu, nie ma jutro, nie ma za rok, tu i teraz ustanawiaj swoją wielkość, teraz jesteś bogata, nie jutro! Teraz kochasz siebie i akceptujesz, nie jutro za tydzień itd:))))))))))))))))))))życzę miłości i samoakceptacji..

  45. Marlena
    sie 27, 2013 @ 10:54:30

    A dodam jeszcze, że nie wychodzi nic z prób załatwienia mi pracy przez znajomości. Ostatnio miałam takie dwa przypadki, znajomi wyszli z propozycją pracy, miała być już na 100% pewna ale w ostatniej chwili się okazało, że jednak nic z tego. Ten znajomy załatwił już pracę 2 osobom, mimo, że wydawało się wręcz nierealne wcisnąć 2 osoby na tak prestiżowe stanowisko, a jak przyszło do załatwiania dla mnie to oczywiście nie wyszło. Ja nie wiem o co tu chodzi, nie chce sobie nabijac głowy że to jakąs klątwa czy coś w tym stylu, bo wiem, że klątwa ma moc jak się w to uwierzy.

  46. Marlena
    sie 27, 2013 @ 10:47:45

    Kwiecie Lotosu masz jakąś rade na blokadę na prace? Ja już nie mam na to siły! Chodzi mi o to, że nie trzyma się mnie praca, nie dość że nie mogę żadnej znaleźć to jeśli jakimś cudem się coś trafi to zawsze na chwile. To jest wręcz niewiarygodne, jakby wszystkie siły sprzysięgały się żebym nie miała pieniędzy. Jak tylko uda mi się zarobić to zaraz pojawia się nieoczekiwany wydatek i muszę ją wydać albo jest problem z odzyskaniem pieniędzy od pracodawcy. Ostatnio zdarzyła mi się nawet kradzież a dokładnie przywłaszczenie moich pieniędzy przez kogoś. Na szczęście je odzyskałam ale dopiero po dwutygodniowej walce. Miałam tez kilka pomysłow jak zarobic pieniądze ale wszystkie spaliły na panewce, bo za każdym razem wychodził jakiś problem. Jestem pewna, że to wszystko nie jest normalne. Jestem osobą dobrze wykształconą i inteligentną a moja praca jest grubo poniżej oczekiwań (a nie są one wygórowane, wierz mi, chce po prostu pracować) albo nie ma jej wcale. Jest mi bardzo wstyd, że musze pożyczać pieniądze od rodziców. Oni nie mają z tym problemu ale ja ogromny. Robiłam już afirmację na przyciągnięcie pieniędzy i oczyszczałam drzewo genealogiczne, nic to nie dało. Szczerze mówiąc, to straciłam nadzieje na to, że to się kiedyś zmieni bo jest tak odkąd pamiętam. Przed długi czas starałam sie myslec pozytywnie, ale teraz widze, że jedynie sie oszukiwałam dlatego przestałam. Ratunku!!! Mam tego serdecznie dość!!! Chce wreszcie normalnie żyć:( Dlaczego tak jest? Najśmieszniejsze jest to, że odkąd pamiętam czułam się bogata i tak jest nadal, ale kasy jak nie było tak nie ma.

  47. Ilona
    sie 23, 2013 @ 07:53:58

    Dokładnie jest tak jak piszesz Lotosie, dzięki

  48. Kwiat Lotosu
    sie 22, 2013 @ 19:02:26

    Dokładnie, ta sytuacja z pieskiem pokazuje, że mocno siebie obwiniasz, nie akceptujesz sytuacji, zdarzeń życiowych, walczysz wewnętrznie ze sobą, a tak naprawdę warto zaufać, że wszystko co dzieje się z naszym życiu ma sens, nawet śmierć – odejście bliskiej nam istoty czy to człowiek czy zwierzę, wszystko jest zgodnie z planem, a my walczymy z tym, chcemy kontrolować życie w każdym jego przejawie, obwiniamy siebie, za zdarzenia, które są trudne. Cenne jest płynięcie z prądem rzeki a nie szarpanie się z nim, stąd są właśnie nerwice, gdy chcemy odwracać bieg rzeki, a nie akceptować życia w jego przejawach. Zaufaj sobie mocniej, mało tego… POKOCHAJ SIEBIE, jesteś tego warta!!!Zaufaj, że jesteś czysta, niewinna i zasługujesz na wszystko co najlepsze, powtarzaj to sobie co dzień, a trudne sytuacje oddawaj sile wyższej np. Boże Ojcze, Bogini Matko (jak czujesz)… zabierz moje trudne emocje, moje lęki, moje napięcia, ból itp. pozwól mi kroczyć drogą spokoju i harmonii, wierz mi modlitwa ma potężną moc, znajdź też moc w sobie, bo ją masz tylko się siebie boisz, nie ufasz, że jesteś silna i możesz myślami i uczuciami zmieniać swoje życie, tak jest, pracuj nad tym , trzymam kciuki za Ciebie Ilonko!

  49. Ilona
    sie 21, 2013 @ 09:22:57

    Nie znałam tych lektur, z chęcią przeczytam.
    „Nerwica pojawia się jako następstwo kontroli nad życiem, sytuacją, innymi ludźmi..”
    – muszę pomyśleć nad tym co staram się kontrolować i postarać się odpuścić.
    Ostatni raz lęki nocne ujawniły się po śmierci mojego psa. Czyli mogłabym to zrozumieć w ten sposób, że zarzucałam sobie to że tak się stało, że gdybym zrobiła to czy tamto to by nie było takiej sytuacji… czyli wówczas włączyła się ów kontrola…
    Dałaś mi do myślenia – dzięki.

  50. Kwiat Lotosu
    sie 20, 2013 @ 19:43:15

    Nie znam Iwono twojego problemu „z bliska”, więc nie wiem dokładnie dlaczego problem powraca, ale mam takie dziwne odczucie że brak w Tobie akceptacji danej sytuacji, …żeby problem mógł zostać usunięty, potrzebuje „spojrzenia na niego na spokojnie” z akceptacją i miłością – jeśli powraca tzn. że „woła” o uzdrowienie!…można powtórzyć ustawienie tego samego problemu np. u innej osoby, lecz zdarza się, że osoby nie są gotowe na zmianę swojej sytuacji życiowej, bo lęk dyktuje warunki…spróbuj na spokojnie spojrzeć w głąb siebie, co Ciebie ogranicza, jakie sytuacje wywołują stany nerwicowe czytaj „lękowe”.. czego się boisz? Nerwica pojawia się jako następstwo kontroli nad życiem, sytuacją, innymi ludźmi,… i to kontrolowanie sprawia napięcie w nas i napędza do granic wytrzymałości nasz układ nerwowy, co spędza Ci sen z powiek? odpowiedz sobie sama na te pytania w ciszy…koniecznie przeczytaj Eckharta Tolle ” Potęgę Teraźniejszości” i „Nową Ziemię”, po przeczytaniu tych lektur podejmij decyzję czy ponowne ustawienie jest Ci potrzebne, czy po prostu korekta postrzegania… ciepło pozdrawiam i spokoju ducha życzę

  51. Iwona
    sie 20, 2013 @ 12:01:19

    Kwiecie Lotosu
    mam nadzieję, że nie obciążam Cię zbytnio moimi pytaniami:)
    Zastanawiam się dlaczego ustawiony problem powraca? robiłam ustawienia rodzinne pod kątem nerwicy, przez pewien czas dolegliwości jakby ustąpiły lecz powracają w sytuacjach stresowych lecz z mniejszym skutkiem,
    Czy można korzystać z ustawień u różnych osób które się tym zajmują?
    ustawiałam już parę zagadnień u jednej osoby, teraz zastanawiam się nad terapią ustawień u innej i jakby to miało wyglądać jak będzie ustawiała pod kątem tych samych zagadnień… czy można dwa razy ustawiać to samo?

  52. Ilona
    sie 05, 2013 @ 18:47:37

    Marlena, skoro te znajomości Ci ciążą to widać odcięcie się od nich jest dla Ciebie uwolnieniem, jest też taka sprawa, że uzdrawiając siebie masz siłę na to by się od nich odciąć a wcześniej godziłaś się na toksyczne relacje z nimi…
    ale osobiście zrozumiałam, że można popracować w ten sposób, że można żyć obok siebie, nie wchodząc sobie w paradę ale nie na zasadzie uciekania od kogoś a na zasadzie, że taka osoba już Ci nie przeszkadza, nie odgrywasz jakieś roli względem niej np. konflikt z matką czy ojcem prowadzi do tego, że w otoczeniu znajdzie się osoba która będzie ją w jakimś stopniu reprezentować i także będziesz mieć z nią konflikt,
    co do męża bijącego żonę to nie bez powodu tak się stało, widać w jej domu rodzinnym ojciec bił matkę i taka kobieta powiela problem rodzinny.
    Pracując nad sobą można to zmienić i nie przyciągać już takich mężczyzn więcej,
    mężczyzna który bije także taki wzorzec wyniósł z domu więc po uzdrowieniu kobiety najprawdopodobniej kobieta odejdzie jeśli nic się z tym nie da zrobić bowiem nie może odpowiadać za wolę swojego męża. Uważam, że on nie podniesie już więcej na nią ręki, przyciągnie do siebie następną kobietę którą będzie mógł bić.
    Co do Ciebie to Twoje uzdrowienie może polegać na tym, że powiedzmy Ci toksyczni ludzie już nie będą Ci wchodzić w paradę, znajdą sobie inną ofiarę (na zasadzie, że sami ustąpią).

  53. Marlena
    sie 04, 2013 @ 18:41:10

    Tak Lotosie ale… wprowadziłyście mi jednak lekki mętlik w głowie:) Może nie trzeba było tak ostro z tymi znajomościami? Ja myślę, że jednak w życiu jest tak, że nasza dusza ma w swoim planie założone zakończenie pewnych relacji definitywnie, by odzyskać siebie. Jak szybko to zajdzie, zależy od naszej pracy nad sobą.

    O chęci odcięcia się od tych osób myślałam w przeszłości wielokrotnie, błędnie licząc na to, że się zmienią. Myliłam się, nie wiedziałam, że to ja powinnam zacząć od siebie i się zmienić. No więc ja się zmieniłam, ale oni nadal pozostali tacy jak byli. Negatywna atmosfera jaką wytwarzają te osoby nie sprzyja mojemu rozwojowi. Mimo, że starałam się, żeby ich nastroje na mnie źle nie wpływały, to jednak jako wrażliwej istocie było mi ciężko w tym wytrwać. Zresztą co ja tu będę pisać, same wiecie o co chodzi:) Ponawiam pytanie- co o tym myślicie?

  54. Kwiat Lotosu
    sie 04, 2013 @ 16:49:25

    to jest własnie ta wolność osobista i szacunek dla własnej istoty:)

  55. Marlena
    sie 02, 2013 @ 17:00:27

    Ilona zadam Ci pytanie- jeśli żona bita przez męża alkoholika się uzdrowi (chociaż nie wiem jak miałaby to zrobić będąc z nim) to czy ich relacje zmienią się na tyle że on przestanie ją bić?

  56. Marlena
    sie 02, 2013 @ 16:52:12

    W moim przypadku odcięłam się definitywnie od ludzi toksycznych. Od takich, którzy robili mi „wode z mózgu” i ograniczali moją wolność, podkopywali pewność siebie, krytykowali, podcinali skrzydła itp. Czuje, że to jedyna możliwość, która pozwoli mi znowu stanąc psychicznie na nogi i odzyskać pewność siebie. Nie wiem czy jestem do końca uzdrowiona ale na pewno jest zdrowsza niż wcześniej :) Kiedyś zakonczylabym znajomość i miała negatywne myśli o tych ludziach. Teraz staram się nie myslec o nich źle, ale lepiej mi bez nich niż z nimi. Nie uważam bym komuś wyrządzała krzywdę. Ja po prostu nie mam już siły ich znosić i walczyć. Dojrzałam do tego, by wyjść z relacji które mnie niszczyły. Dlaczego mam cierpieć i trwać w czymś na siłę? Dlaczego mam dawać żerować komuś na mojej energii a w zamian być mieszana z błotem? Nie znajduje sensownej odpowiedzi.

  57. Kwiat Lotosu
    sie 02, 2013 @ 15:27:29

    nie odcinamy się od ludzi, tylko od negatywnych emocji i energii, które mogą mieć wpływ na nasze wolne życie, bez ograniczeń, pomagamy w ten sposób nie tylko sobie samym, ale wszystkim, którzy są wokół nas, a przede wszystkim przodkom którzy nas wołają o uzdrowienie,… zmiana relacji z drugim człowiekiem, to przede wszystkim oczyszczenie nas samych z negatywnych emocji i obciążeń, a nie udawanie że ich lubimy i staramy się ich kochać:)

  58. Ilona
    sie 02, 2013 @ 13:38:45

    Mi się wydaje, że uzdrowienie siebie nie polega na nagłym odcinaniu się od ludzi, którzy ciążą
    uzdrowienie polega na zmianie relacji na lepsze z tymi ludźmi
    ja to widzę po sobie, byłam na paru sesjach ustawień i po nich poprawiały się relacje z ludźmi z którymi wcześniej miałam konflikt – i co z tego, że bym np. zmieniała pracę w której ktoś mi przeszkadzał, jeżeli tego bym nie przepracowała to podobna osoba pojawiłaby się w nowej pracy
    Takie moje zdanie,,,

  59. Marlena
    sie 01, 2013 @ 10:40:26

    Ano pojechałam, pojechałam po bandzie ;) Dzięki za podbudowywanie i cierpliwość :) Przecież tak naprawdę, wcale nie musisz tego robić… ;)
    Wracając do sprawy, Lotosie strach jest wywołany tym, że w moim poprzednim życiu (to znaczy przed przemianą rok temu) czułam się jakbym była w czarnej dziurze. Obecnie jest zupełnie inaczej. Nie mówię, że jest istna sielanka ale czuje się jakbym została wyciągnięta z mroku do światła. Jednym słowem urodziłam się na nowo. Wszystko lepiej się układa, jestem spokojniejsza, szczęśliwsza, potrafię cieszyć się nawet nudnym dniem, myślę pozytywnie :) I tu właśnie jest problem- to wszystko wydaje mi się zbyt piękne, nierealne. Boje się, że ktoś dał mi to tylko na chwilę w zamiar za przyspieszony rozwój duchowy i do widzenia.

    Druga sprawa, która wprowadza lekki chaos w mojej główce to fakt, że z mojego życia zaczynają wykruszać sie ludzie. Co ciekawe nie sami- ja im w tym pomagam. Coś mnie naciska z wewnątrz, jakaś potężna siła mówi mi, że to TEN CZAS by odciąć się od relacji/ludzi którzy mi ciążyli. Tak też zrobiłam.
    Efekt jest taki, że siłą rzeczy czuje się trochę samotna w tym wszystkim i nie zawsze wiem, jak się odnaleźć w nowej acz lepszej rzeczywistości. Ale z całych sił próbuje, ciekawość co dalej jest potężna i fascynująca i pcha mnie do przodu (czy ja tego chce czy nie- bezczelna!!!) :) :) :)

  60. Kwiat Lotosu
    lip 31, 2013 @ 08:43:39

    Marlenko, się zapędziłaś dziewczyno:)))) oczywiście piszę żartem, czego się boisz? że oświecenie Cię zabierze? że musisz wszystko porzucić bo nastaje oświecenie? słońce moje kochane, jaki lęk w Tobie próbuje Cie zatrzymać przed kolejnymi falami uwolnienia? Umysł i jego iluzje zapędzają Cię w kozi róg, to umysł boi się zmian, ale nie TY nie JAŹŃ!!! Budź się dziewczyno, nie odpuszczaj tego procesu, jeśli poczujesz potrzebę pisz do mnie, pomogę Ci uporać się ze zmorami umysłu. Aniele, twoje budzenie niech nabiera tempa a ty płyń z prądem rzeki, …pamiętaj Oświecenie to wielka zabawa, taniec życia, nie ma nic wspólnego ze śmiercią, tylko w kontekście umierania starego – tego co Cię ogranicza!!! Oświecona nadal będziesz żyć, tylko już inaczej, wolniej, zwiewniej, bardziej twórczo i z miłością, proponuję abyś mocniej zakorzeniła się w Ziemi, potrzebujesz zrozumieć że Ziemia się Tobą opiekuje i wspiera, nic Ci nie grozi!!!!!! Żyj pełnią życia i Miłością, jeśli poczujesz lęk, praktykuj obecność TU i TERAZ, nie myśl co będzie jutro i co było, posprzątaj uważnie mieszkanie, poprasuj ubrania z wielką uwagą, poćwicz zajmując się tylko momentem ćwiczenia, koncentruj uwagę na obecności, lęki same się rozpłyną… jesteś chroniona, zaufaj:)))

  61. Ilona
    lip 31, 2013 @ 06:56:38

    Bratka, dzięki za słowa otuchy!
    i Kwiecie Lotosu dzięki – po Twoim poście poczułam się od razu lepiej, poczucie winy się rozwiało

  62. Marlena
    lip 30, 2013 @ 11:16:58

    Kwiecie Lotosu mam ostatnio takie dziwne przemyślenia…
    Rok temu przeszłam nagłą transformację, dosłownie z dnia na dzień mnie „oświeciło”, stałam się zupełnie inną osobą niż byłam PRZED tym wydarzeniem. Od tego czasu bardzo szybko się rozwijam i zmieniam, każdego dnia jestem inna, lepsza, udoskonalona ;) To idzie w tak szybkim tempie, że nieraz chciałabym to powstrzymać i zwolnić bo boje się, że plan duszy za szybko się wypełnia, a mam jeszcze tyle marzeń, chciałabym doświadczyć tylu rzeczy, jestem żądna życia i przygód. Nieraz mi się wydaje, że nie mogę już więcej osiągnąć, zrozumieć, ze jestem tak mądra że już wszystko pojęłam (wiem, zabrzmiało narcystycznie :P) aż nadchodzi kolejny, pozornie nic nie wnoszący do życia dzień, w którym odkrywam coś nowego, wspaniałego, co mnie ubogaca.
    Może to brzmi śmiesznie i wygląda, że martwię się „głupotami” ale nie chce jeszcze umierać… Zaczynam mieć schizy na ten temat.

  63. Bratka
    lip 25, 2013 @ 13:48:41

    Bardzo przepraszam za literówki, ale coś mi fiknęło w komputerze i poszło na stronę zanim poprawiłam.

  64. Bratka
    lip 25, 2013 @ 09:51:11

    Ilona, bardzo Ci współczuję z powodu straty suczki. Sama wielokrotnie żegnałam moje zwierzaki, gdy odchodziły do Krainy Szczęścia i pomimo,że jest to dla Nich moment uwolnienia, łzy same płyną z oczu. Z tęsknoty i jednocześnie z podziwu nad Ich ogromną milczącą mądrością, bezgraniczną i bezwarunkową miłością i cierpliwością. Przez 52 lata obserwuję, zdumiewam się, i uczę cierpliwości i pokory od zwierząt. I coraz bardziej mam wrażenie, że zwierzęta żyjące w bliskim otoczeniu człowieka zbierają na siebie wszystkie negatywne energie i emocje. Każdy zwierzak pojawiający się w naszym życiu ma jakąś misję do spełnienia, bo kontakt z nim rozwija jakąś cząstkę naszej duszy. Twoja sunia wypełniła , jak widzę, swoje zadanie, bo właściwie skojarzyłaś fakty. I nie przypisuj sobie winy za ten wypadek; zwierzęta zawsze same wybierają moment odejścia. W starych numerach „NIeznanego Świata” można znależć kilka świetnych artykułów na ten temat. Jak się dokopię to podam numery. Pozdrawiam ć ię serdeczn ie:)

  65. Ilona
    lip 22, 2013 @ 06:23:35

    Po śmierci suczki póki co widzę takie zmiany, że zwróciłam uwagę na drugiego pieska mojej siostry, suczka ta wszędzie za mną chodzi a za siostrą już tak nie chce,
    zrozumiałam, że wcześniej byłam zapatrzona w mojego pieska a na tego tak nie zwracałam uwagi i okazuje się, że ona od początku także szukała mojego uczucia: a ja wiadomo – mój pies był jak moje dziecko, siostry pies to siostry pies, a teraz się okazuje, że jej piesek się przywiązał do mnie.

  66. Ilona
    lip 22, 2013 @ 05:59:27

    Dziękuję Kwiecie Lotosu, w moim odczuciu jesteś pewnego rodzaju przewodnikiem:) wiele można się od Ciebie nauczyć, Twoje słowa są zbawienne:)

  67. Kwiat Lotosu
    lip 21, 2013 @ 21:32:56

    Ilonko, sama sobie odpowiedziałaś na pytanie, suczka odzwierciedlała sprawy związane z twoim chłopakiem i najprawdopodobniej definitywnym ucięciem energii z nim! Mam wielką prośbę, poczucie winy jest tu najmniej pożądaną emocją!!! Nie przysłuży się ani Tobie ani Duszy twojego zwierzęcia, ani chłopakowi, który gdzieś podświadomie szuka uzdrowienia siebie…Twoja suczka też uczestniczyła w pewnej „grze” w polu morfogenetycznym do którego należycie wszyscy i rozgrywacie jakby jedną grę na rzecz każdego z Was (celem uzdrowienia siebie),… danie jej pożywienia czy nie, nie ma tu nic do rzeczy, jej odejście jest głęboką lekcją siebie, aby dotrzeć głębiej do swojego serca i uczuć .. na planie duchowym, jej odejście miało swój cel, ale także dokładny czas i miejsce już „odgórnie” zaplanowane. Pozostaje Ci zaakceptować w spokoju tą sytuację i wsłuchać się w głos serca, co przynosi Tobie ta lekcja.. co twoje serce i uczucia chcą ci przekazać,… Twoja suczka jest twoim wielkim nauczycielem, a jej Dusza się również ponownie odrodzi, koło życia trwa, cykl narodzin i śmierci to naturalny stan rzeczy,,, skoro ponownie odradza się każda istota, można pojąć duchowo, iż śmierć nie istnieje – jest tylko przejście z jednego stanu w drugi… czas uleczy twoje emocjonalne rany, ale poobserwuj je (obserwuj co uzdrawia się właśnie w Twoim polu poprzez ten ból serca) i w odpowiednim momencie pozwól tym ranom się zagoić! To bolesna lekcja, ale innej drogi nie było…ciepło przytulam… ja miałam podobne przeżycia, więc wiem doskonale co teraz czujesz, lecz z perspektywy czasu zrozumiałam, że nie mogło być inaczej!

  68. Ilona
    lip 19, 2013 @ 18:36:32

    co do teorii odnośnie chłopaka to mi się nasunęła gdyż po tym jak się dowiedziałam co się stało z suczką – w nocy on mi się przyśnił nie wiedząc czemu – wtedy dostałam jakby olśnienia tj, zauważyłam jakąś zależność,
    suczka była szczeniakiem wziętym od nas przez chłopaka a później zwrócona mi.
    Nie wiem jak mam walczyć z poczuciem winy, że gdybym jej dała na wieczór jedzenie to z rana by nie biegała nie wiadomo za czym, nie wypuszczałaby się w teren, że dałoby się tego uniknąć, że powinnam ją była trzymać w kojcu (ale ja nie chciałam, aby czuła się jak w więzieniu skoro całe życie biegała luzem bez ograniczeń po ogrodzie) -ciężko mi

  69. Ilona
    lip 19, 2013 @ 17:44:25

    Dobrze, będę czekać

  70. Kwiat Lotosu
    lip 19, 2013 @ 13:03:02

    ponieważ jestem na wyjeździe, odpowiem jak tylko wrócę (niedziela wieczór), a nasunęło mi się kilka spraw w związku z zapytaniem, ciepło pozdrawiam, bardzo mi przykro z powodu suczki, doskonale wiem co czujesz

  71. Ilona
    lip 18, 2013 @ 08:05:47

    Mam pytanie Kwiecie Lotosu,
    w tym tyg mój pies (suczka 10 letnia) został potrącony przez samochód:( zastanawiam się dlaczego tak się stało, dlaczego nie mógł umrzeć śmiercią naturalną, od lat kręcił się koło drogi i nic mu się nie stało, czy śmierć przez potrącenie to przypadek? czy może osoba czy zwierzę które bywa potrącone nie widzi już sensu życia i chce w ten sposób go zakończyć (podświadomie)?
    Zastanawia mnie także kwestia tego, że pies obiera sobie jednego właściciela, ja nie byłam jej pierwszym właścicielem a chłopak z którym już nie jestem, nie mógł jej zatrzymać i po miesiącu czy dwóch mi go oddał (szczeniaka). Czy mogła tęsknić za nim? 6 lat upłynęło od naszego rozstania, krążą mi też takie myśli po głowie, że jakaś część mojego chłopaka żyła w tym psie, którego bardzo kochałam, jak się emocjonalnie odcięłam od myślenia o byłym to i pies odszedł??
    proszę o odpowiedź

  72. Agata K
    lip 15, 2013 @ 16:08:38

    Witam i dziękuję za wspaniałe słowa otuchy pozdrawiam serdecznie Kwiecie Lotosu i ciebie Marlenko .

  73. Kwiat Lotosu
    lip 11, 2013 @ 21:05:09

    Pewnie, że zagląda:) tylko troszkę w rozjazdach:)

  74. Marlena
    lip 11, 2013 @ 19:22:37

    No właśnie… Halo halo, jest tu kto??? :) Poza tym coś się dzieje z obrazkami przy nickach, są całe czarne.

  75. Ilona
    lip 11, 2013 @ 18:15:40

    czy Kwiat Lotosu jeszcze tutaj zagląda?:)

  76. Ilona
    cze 13, 2013 @ 12:57:15

    a o takie zachowanie chodzi np. obecny chłopak kiedyś nie czepiał się mojej wagi czy wyglądu a obecnie tak jak ten poprzedni wytyka mi to czy tamto
    – zaczął mi „wydzielać” jedzenie jak tamten np. możesz zjeść jednego ziemniaka a nie dwa… dla mnie to dziwne zachowanie

  77. Ilona
    cze 13, 2013 @ 12:52:26

    Marlena
    z tym, że na początku w ustawieniach przerabiałam byłego i obecnego
    i wyszło że to zupełnie inni ludzie, tamten były oglądał się tylko za innymi kobietami, nie kochał mnie, a obecny jest ‚czysty’ wewnętrznie i kocha mnie… czy mam ponownie sprawdzić to w ustawieniach? skoro kiedyś wyszło że jest w porządku to dlaczego by miałby być podobny do byłego… może moje postrzeganie jest zafałszowane z jakiegoś powodu i widzę w obecnym byłego… w gestach, w zachowaniu…

    p.s. co do Twojego snu to niestety nie umiem ich interpretować
    jedynie w sennikach wyszukuje hasła przewodnie i je tłumacze
    mam jeden taki sen, co jak mi się śni zawsze oznacza to samo i się zawsze sprawdza tj. wypadające zęby które wróżą sytuację powodującą chwilowy zamęt

  78. Marlena
    cze 13, 2013 @ 11:27:20

    Moim zdaniem wytłumaczenie jest bardzo proste- podświadomie wybierałaś ten sam typ człowieka. Na początku się tego nie zauważa bo ma się na nosie przysłowiowe różowe okulary, ale im nasza świadomość rośnie tym stajemy się bardziej obiektywni i szczerzy wobec samych siebie. On się nie zmienił ale być może Ty się zmieniłaś/uzdrowiłaś i dlatego zaczęłaś dostrzegać rzeczy, których wcześniej po prostu sobie nie uświadamiałaś lub nie chciałaś widzieć, bo wiązałoby się to z przyznaniem do własnych słabości (przyciągamy osoby z podobną energią jaką sami mamy). Pozdrowionka.

  79. Ilona
    cze 13, 2013 @ 08:40:05

    cześć dziewczyny, ja mam takie pytanie,
    od jakiś 2 lat pracuję nad sobą (co jakiś czas ustawienia H.)
    jestem w związku od 3 lat z mężczyzną i od 2-3 miesięcy widzę w nim pewne cechy czy zbliżone zachowania do poprzedniego mężczyzny z którym byłam (w negatywnym znaczeniu). Nie rozumiem tego… bowiem wcześniej nic takiego nie rzucało mi się w oczy… a teraz czasem mnie to przeraża…. jakoś zaczął mi się utożsamiać z byłym …. czy ktoś potrafi to wyjaśnić? przecież to dwie różne osoby i osobowości

  80. Marlena
    cze 12, 2013 @ 07:04:33

    Witam wszystkich! Już spory czas na forum nic się nie dzieje, więc żeby rozruszać towarzystwo opiszę swój dzisiejszy sen i będę wdzięczna za pomoc w interpretacji :)
    Śniło mi się małżeństwo z dwoma wózkami w których były niemowlaki. Ojciec stał z wózkiem z synem który spał, natomiast matka stała z wózkiem z dziewczynką która umierała i wyglądała, jakby oddawała ostatnie tchnienie. Dziecko było bardzo chore. Matka stała nad nią i szlochała, pocieszała ją że zaraz pojadą do szpitala i wszystko będzie dobrze. Nagle ku mojemu zdumieniu dziecko przemówiło pełnymi zdaniami i to po angielsku! Z jego słów pamiętam tylko zdanie skierowane do matki „I hope so”. Ostatecznie dziecko nie umarło.

    Wiem, że sny interpretuje się indywidualnie biorąc pod uwagę aktualną sytuację śniącego. Powiem, że u mnie ostatnio nie jest dobrze, bije głową w mur bo jestem w patowej sytuacji z której nie mam jak się uwolnić. Między innymi waham się czy zostać w kraju czy wyjechać za granicę. Wiem, że dziecko we śnie oznacza często coś nowego, tylko troche niepokoi mnie ta umierająca dziewczynka. Co Wy na to?

    Pozdrawiam!

  81. Kwiat Lotosu
    maj 20, 2013 @ 12:57:57

    Wystarczy… o ile nasze intencje są głębokie i pełne miłości to wtedy siła działania potrafi być rażąca:)))

  82. edyta
    maj 17, 2013 @ 14:10:18

    EDYTA
    Mam pytanie jak to sie oczyszcza tylko wystarczy czytac i pomyslec o przedkach z lini mamy i taty

  83. Kwiat Lotosu
    maj 16, 2013 @ 17:10:12

    dokładnie te same myśli miałam w sercu:) wartościowe słowa… często tak jest że ludzie którzy przeżyli trudne lekcje, mają potężną siłę i robią ogromny krok w rozwoju duchowym. Wielkie Dusze, które przyjęły takie lekcje na siebie, przecierają szlaki dla potomnych, dla swoich dzieci, bliskich, ze szczególną uwagą poświęcają czas rodzinie, innym ludziom, aby nie popełnić błędów rodziców i stwarzać lepszy los dla nowych pokoleń…ciepło Was przytulam dziewczyny:)

  84. Marlena
    maj 16, 2013 @ 08:37:47

    Droga Agato! Bardzo smutne jest to co piszesz. Nie do wiary, jak rodzice potrafią skrzywić psychikę dzieciom. Cóż mogę powiedzieć- dusza sama wybiera sobie rodzinę w której będzie się rozwijać i zdobywać doświadczenia, więc w pewien sposób ta wiedza przynosi ulgę chociaż zdaje sobie sprawę, jak musi być Ci ciężko. Jestem pewna, że jesteś wspaniałym człowiekiem i że całe cierpienie które przeżyłaś sprawiły, że zrobiłaś ogromny krok na przód nie tylko dla siebie ale też Twoich dzieci, które mają okazje rozwijać się w przyjaznym środowisku i uczyć od Ciebie. Pamietaj- skoro Cie to wszystko jeszcze nie „zabiło” to znaczy, że Cie umocniło! Życzę Ci wytrwałości, uśmiechu, wspaniałych ludzi wokół i ściskam mocno… :*

  85. Agata K.
    maj 13, 2013 @ 12:01:54

    No dobrze dziewczyny dam wam kilka przykładów i same określcie jak je nazwać jak byłam mała potem już dorosła miałam dwa imiona ona lub małpa tak właśnie nazywała mnie moja mama mojego imienia używała bardzo mało jak miałam się wyprowadzić z mężem do swojego domu na okrągło słyszałam z głodu pozdychacie wszy was zjedzą i tak było cały czas tylko życzenia się zmieniały postanowiłam całkiem zerwać kontakt bo już nie chciałam tego dłużej słuchać obrywało się takze mojemu mężowi i dzieciom to na Wielkanoc dostałam super życzenia ŻEBY CIĘ TWOJE DZIECI TAK SAMO K…WA ODWIEDZAŁY JAK TY MNIE spokoju nie ma i co powiecie w domu mówią, dzięki Bogu że ty masz całkiem inną naturę bo byśmy chyba powariowali tak mówią do mnie mąż i dzieci no i co powiecie dziewczyny to chyba nie są dobre życzenia to jest kilka przykładów a tego jest więcej .

  86. Marlena
    maj 12, 2013 @ 10:48:29

    Moim zdaniem mówienie o swoich planach działa na zasadzie wyrzucania czegoś z siebie, tak jak „wyrzucamy” np. z siebie problemy. Wtedy one stają się mniejsze, jest nam lżej bo czegoś się pozbyliśmy. Tak samo może być z planami. Wyrzucamy je z siebie i tracimy ich energie. Poza tym, jeśli chodzi o złorzeczenie (czy złożyczenie) to coś w tym może jednak być, bo osoby które się o nas boją (jak napisała Bratka) tak naprawdę robią to nie z troski o nas a o siebie (pokrętny mechanizm a jednak). U mnie właśnie tak jest z moją matką. Niby chce dla mnie dobrze, ale jak tylko wyciągnie ze mnie więcej informacji niż powinnam jej powiedzieć, natychmiast zyskuje na sile a ja słabnę. O realizacji planów nie ma już wtedy mowy. Ale do czego zmierzam- chodzi o to, że ktoś wcale nie musi nam źle życzyć, ale wystarczy że gdzieś tam w podświadomości wkradnie się u niego choćby ziarnko zazdrości i już może być klapa.
    No i tutaj zachodzi pytanie- ok, przeszkody przeszkodami, ale gdzie jest nasza siła, która pokona owe przeszkody? No bo przecież silna motywacja powinna pokonać wszystko. Ale to już jest kolejny temat rzeka :)

  87. Bratka
    maj 11, 2013 @ 18:22:49

    …a poza tym zasada przyciągania polega, jak sama zauważyłas i zastosowałaś, na werbalizowaniu, wizualizacji swoich planów i wierze, że to juz się dokonało, ale nic tam nie „stoi” o mówieniu innym, nawet najkochańszym osobom. W ten sposób dzielisz się energią potrzebną do realizacji i przedsięwzięcie traci napęd. Huna mówi, że nasze prośby, modlitwy, plany zostają spełnione, jesli jestesmy w stanie miłości, emanujemy radością i wtedy przyciągamy powodzenie. Przeczytaj „Sekret”. Tam ludzie postanawiali coś zrobić i wykonali to, ale nie zwierzali się nikomu ze swoich planów. Zreszta sama widzisz; powiedziałaś- nie wyszło, nie powiedziałaś- wyszło :) Pozdrawiam.

  88. K.
    maj 11, 2013 @ 18:21:10

    Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy – jak mawiał klasyk ;) Pozdrawiam :)

  89. Bratka
    maj 11, 2013 @ 18:04:40

    K. Tu absolutnie nie chodzi o złorzeczenie, źle mnie zrozumiałaś. Mam taką osobę, która samym tylko swoim lękiem potrafi zniweczyć wszystko co zamierzam. Osoba ta bardzo mnie kocha i tak strrrrasznie martwi się o mnie, że skutecznie krzyżuje mi moje plany, nie robiąc nic, nie knując poza moimi plecami, nie intrygując. Tylko myśli. I powątpiewa ;)Od pewnego krytycznego momentu nie otrzymuje ode mnie żadnych ważnych informacji, tylko pogodne błahostki. Wszyscy są szczęsliwi. :)))

  90. K.
    maj 11, 2013 @ 12:56:20

    Dziewczyny, ja kompletnie nie rozumiem o co chodzi z tym nie mówieniem o planach. Doświadczenia mam takie jak Wy, ale dlaczego to tak działa? Czy to nie jest w sprzeczności z zasadami prawa przyciągania i huny?
    Teoretycznie powinno być tak: jeśli chcę, żeby mi się coś zrealizowało, to muszę w to najpierw uwierzyć, myślę o tym, wizualizuję, stwarzam obraz w umyśle, ukierunkowuję się na działanie w tym celu, a potem to się materializuje w rzeczywistości. Jeśli o czymś mówię, to ugruntowuję to, osłuchuję się z tym, przekazuję o tym komunikat światu zewnętrznemu, zaczynam być z tym czymś kojarzona, słowem – wzmacniam ten obraz, a nie osłabiam! A jak wychodzi w praktyce, same wiecie. Gdzie tu sens, gdzie logika? Żadne „złorzeczenie” czy inne tego typu licho też nie wchodzi w grę, moja rodzina mnie naprawdę lubi i dobrze mi życzy ;) tylko czasem nie wierzą że to czy tamto ma szanse się powieść, bo „świat jest jaki jest”, znacie ten klimat.
    W każdym razie… tak w ogóle to ja tu przyszłam podziękować, za sam pomysł z uzdrawianiem drzewa i wszystkie porady. Pomogło! Udało mi się zrealizować dłuuugo wyczekiwany cel i mam przeczucie, że moje uzdrowione drzewo genealogiczne maczało w tym swoje gałęzie ;) Tym razem poczekałam i powiedziałam rodzinie już trzymając w łapie podpisane końcowe papiery :) Czuję ogromny przypływ pozytywnej energii, którą postaram się teraz przekuć na coś dobrego. I będę mocno trzymać kciuki za Was.

  91. Marlena
    maj 10, 2013 @ 11:19:49

    Agatka fakt, wypalona jestem ostatnio, za dużo myślę, rozkminiam. Pewnie za pare dni się pozbieram, ale jak pomyśle ile wysiłku (i przeszkód) mnie jeszcze czeka żebym spełniła swoje cele… :/

    Bratko doszłam do takiego wniosku po własnych doświadczeniach, że jak tylko powiem komukolwiek o tym co planuje, to z tych planów nic nie wychodzi. „Krowa która dużo muczy mało mleka daje”. Siła słów ma ogromną moc. Mam też coś takiego, że jak dużo mówię komuś o swoich przemyśleniach, to czuje się wyeksploatowana i odarta z prywatności, a później mam okropny niesmak, że odkryłam siebie za dużo. Ale niektórzy mają odwrotnie- co wypowiedzą na głos to się dzieje. Znam taką osobę.

    Materia-duch, duch-materia, ciężko o równowagę. Jak się poświęci energie na jeden temat to już na drugi nie zostaje nie tyle energii co czasu.

    Pozdrawiam.

  92. Bratka
    maj 09, 2013 @ 20:27:08

    Tak, tak, to stwierdzenie, że” w naszej rodzinie nikomu sie nie udało…itd” jest jak perz, który dusi rośliny i nie pozwala im wzrastać, w tym wypadku zagłusza wszelką inicjatywę, przedsiębiorczość i inwencję. Kto kiedykolwiek miał do czynienia z perzem, wie o czym mówię. Bardzo to odbiera siły i motywację do działania, bo gdzieś tam w podświadomości tkwi ” po co mam się wytężać skoro i tak nic z tego nie będzie.” Ale takimi cukierasami częstują nas najczęściej ci , którzy nie chcą być sami ze swoją niewiarą we własne możliwości.Sa to osoby przepełnione lękiem , paniczną bojaźnią przed wszystkim co nowe, nieznane, wymagające porzucenia starego porządku. Spróbuj odwrócić sytuację i zasiej ziarno wątpliwości, czy rzeczywiście nad Twoją rodziną ciąży fatum biedy, czy są to tzw. „kwaśne winogrona”. Prawdą także jest to, że, faktycznie , niektórym osobom lepiej nie mówić o swoich zamierzeniach czy planach przed ich sfinalizowaniem, bo nic z nich (tych planów) nie wyjdzie. Nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje, ale doświadczyłam tego wielokrotnie, dopóki nie uświadomił mi tego pewien Szaman. Od tej pory nie ujawniam swoich planów zanim nie dobrnę do końca.
    Marlenko, masz rację, stara dusza ma trochę inny program niż młoda, ale to nie znaczy, że dążenie do bogactwa jest złe! Powinna być tylko zachowana równowaga między materią a duchem. Nie można rozwijac ducha bez materii, bo są one nierozerwalnie ze sobą złączone, tak jak nie istnieje światło bez ciemności, muzyka bez instrumentu, mruczenie bez kota……
    Pozdrawiam :)

  93. Agata K.
    maj 09, 2013 @ 12:40:41

    Marlenka ja widzę że chyba troszkę czujesz się wypalona ,zniechęcona do życia to ci minie ja mam czasami też takie odczucia i staram się w miarę szybko stanąć na nogi i iść do przodu takie narzekanie i rozczulanie się nad sobą do niczego dobrego cię nie doprowadzi ja staram się żyć choć tez mam schody do góry i muszę je przejść człowiek może dużo tylko trzeba chcieć i zmagać się z różnymi trudnościami .

  94. Marlena
    maj 09, 2013 @ 08:34:44

    Widzę, że wraz z wiosną wszyscy zabrali się ostro do roboty ;)
    Ostatnio tak sobie myślę o sile pozytywnego myślenia i zastanawiam się, czy to ma aby sens w przypadku wszystkich ludzi. Nie żebym zniechęcała do pozytywnego myślenia ale na pewno łatwiej jest wcielać w życie swoje marzenia osobom, które mają młodą duszę. Starszej duszy, która ma sporo blokad i barier będzie trudniej. Nawet jeśli blokady się usunie, to przecież dusza (a zwłaszcza stara) ma swój silnie określony plan i każde zboczenie z toru skutkuje cierpieniem i niepowodzeniami. W ten sposób pokazuje nam, że idziemy nie w tym kierunku co trzeba. Z tego co czytałam, stara dusza ma do załatwienia głównie sprawy duchowe a nie materialne. Więc jeśli np. chcemy osiągnąć bogactwo materialne a nasza dusza ma zupełnie inny plan w obecnym wcieleniu, jest duża szansa, że cel się nie uda lub, że osiągniemy bogactwo ale przy okazji spotka nas jakieś nieszczęście (np. śmierć bliskiej osoby itp.) co znowu przypomni nam, że mamy zwrócić się w innym, bardziej duchowym kierunku. Wiem, że ważne jest parcie do przodu, nie oglądanie się na przeszkody i zdobywanie tego co chcemy, ale czasem zastanawiam się, czy nasze chcenia lub niechcenia mają tu w ogóle cos do powiedzenia. Odnoszę wrażenie, że dusza i tak ma swój plan, który musimy realizować czy tego chcemy czy nie. Ja wiem, że ma to na celu nauczenie nas czegoś, ale przez te myśli mam ostatnio chwile zwątpienia czy moja silna motywacja do działania nie zostanie skutecznie przytemperowana. NIe wiem czemu, ale bardzo ciężko idzie mi pozbycie się przekonania, że dążenie do osiągnięcia materialnych celów to marnowanie czasu i energii, które mogłabym poświęcić np. na rozwój duchowy i że bycie zamożniejszym od innych jest złe. Jak się tego dziadostwa pozbyć? Utrudnia mi to funkcjonowanie bo czuje się winna.

  95. Kwiat Lotosu
    maj 08, 2013 @ 19:06:12

    Dokładnie tak jest, wszystkie drogi są wskazówkami dotyczącymi naszej osobistej ścieżki i życia..

  96. Agata K.
    maj 08, 2013 @ 16:58:12

    Dziękuję Kwiecie Lotosu każda wskazówka dla mnie jest bardzo cenna zgadzam się także z Sowilo może być dobrze ale może być jeszcze lepiej trzymam za wszystkich kciuki pozdrawiam .

  97. Sowilo
    maj 08, 2013 @ 12:24:30

    Podczas majówki udało mi się praktykować jogę w górach, ćwicząc pomyslałam o pewnej analogii pomiedzi praktyką asan a oczyszczaniem drzewa. Ćwicząc na macie każda asana dokładnie pokazuje mi moje obecne ograniczenia, a mówiąc w prost zaniedbania w ciela, a co za tym idzie również w psychice. Dlatego praktyka musi być stała, powtarzalna. Podobnie z oczyszczaniem drzewa to, że jest już lepiej, nie znaczy, że nie może być jeszcze lepiej:-) Tak więc przed nami ciągła praktyka na drodze do doskonałości;-) To taka mała dygresja. Pozdrawiam

  98. Kwiat Lotosu
    maj 07, 2013 @ 20:28:58

    „ludziom z naszej rodziny takie rzeczy się nie udają…” oto pieczęć i ograniczenie twojej rodziny, a szczególnie mamy, dlaczego tego od siebie po prostu nie odetniesz? Wyjdź na wiosenny spacer w odludne miejsce, pooddychaj głęboko, wejdź na pobliski pagórek i jak poczujesz siłę zagraj rolę tak realnie jak to tylko możliwe…” Jestem zwycięzcą! Wszystko co zaplanuję- przychodzi mi łatwo lekko i przyjemnie, ludziom w mojej rodzinie realizują się najszczytniejsze cele!!! zaprzecz słowom matki, tak abyś poczuła drżenie w sercu… twojej mamie jest wygodniej myśleć, że wszystko ma być takie średnie i zwyczajne, byleby chleb był na stole a reszta to zbytek i może grzech? Nie wchodź w wibracje tego typu, twój los jest w twoich rękach, zwyciężaj i nie oglądaj się na innych, … jeśli mówicie modlitwę drzewa zauważyłam, że wielu fiksuje się na niedostatku, niepowodzeniu, biedzie, chorobie! Ta modlitwa ma was wyzwolić z tych energii- nie na skupianiu się na nich, lecz zrozumieniu, że przemiana już się dzieje, w TU i TERAZ!!!Zacznijcie myśleć to co chcecie przyciągać , uzdrawiajcie przodków, ale stańcie ponad ich ułomności i ograniczenia!!! Wszystko jest w waszych rękach, ciepło pozdrawiam;)

  99. Kwiat Lotosu
    maj 07, 2013 @ 20:15:58

    Mama wyciąga z Ciebie energię i próbuje pozbyć się swoich trucizn, wyżywając się na Tobie, mam dwie rady: nie obwiniaj jej za to co robi, pamiętaj, że może własnie Ty jesteś jej Aniołem uzdrowienia, ona sama jest bardzo pokrzywdzona i zagubiona; po drugie, aby odciąć zasilanie energetyczne od toksycznej osoby, potrzeba oczyścić i uzdrowić siebie samą (bliscy są naszymi lustrami, pokazują co trzeba uzdrowić w sobie, jeśli robimy porządek we własnej energii odcinamy źródło zasilania energetycznym wyciągaczom). Popracuj nad tymi oczyszczeniami: http://www.youtube.com/watch?v=-DiHsmvcd7o,
    http://www.youtube.com/watch?v=iQzlqKh_4GY, http://www.youtube.com/watch?v=pbUQYNu3VZU

  100. Agata K.
    maj 07, 2013 @ 11:17:46

    Witam Kwiecie Lotosu proszę o poradę już od roku oczyszczam swoje drzewo wiele spraw bardzo mi się poprawiło ale jedna sprawa stała cały czas w miejscu ani drgnęła chodzi o moją matkę ,postanowiłam bardziej solidnie oczyścić i doszłam do dziesiątego pokolenia coś ruszyło ale nie wiem czy w dobrym kierunku zaczęły się takie ataki z mamy strony że pozbierać się nie mogę a wczoraj jak nigdy do spięcia nie wiem czy to normalne z mojej strony że wogule się nie zdenerwowałam we mnie nie działo się nic ale dzisiaj cały czas się czuję jakbym miała zemdleć nigdy się tak nie czułam nie wiem jak to odebrać czy to znowu jakieś przekleństwo ze strony matki czy tak zaczyna się to oczyszczanie i jak to może się skończyć może któraś z pań miała takie odczucia pomóżcie błagam chcę to jak najszybciej doprowadzić do końca żeby wszystkie sprawy poprawiły się na lepsze jak to wszystko doprowadzić do pionu wiedziałam że będzie ciężko ale nie spodziewałam się że aż tak, jeszcze mam jedno pytanie czy ja sama mogę siebie oczyścić ze złych energii i jak się przed nimi bronić tylko proszę drogą na skruty ja nie mam czasu na czytanie książek pozdrawiam cię kwiecie Lotosu i dziękuję za wcześniejsze odpowiedzi dały mi wiele do myślenia i nie powiem ale korzystam z tych rad pozdrawiam .

  101. Kwiat Lotosu
    maj 05, 2013 @ 16:32:43

    Każda modlitwa i energetyczne oczyszczanie ma pozytywny wpływ na uwalnianie ciężarów osobistych i pokoleniowych, uzdrawianie drzewa genealogicznego jest ogromnie silną modlitwą i efekty są zauważalne… ważny jest nasz wkład emocjonalny i pragnienie uwolnienia na przebieg zdarzeń, polecam również kod uzdrawiania, jako codzienny rytuał, też bardzo pozytywnie zmienia nasza rzeczywistość, życzę pięknych zmian i wspaniałych odczuć w związku z uzdrawianiem siebie i rodziny:)

  102. K.
    maj 03, 2013 @ 18:22:14

    Kwiecie Lotosu, piszę ponownie, pierwszy raz wpisałam się w lipcu 2012. Od tego czasu zauważyłam wokół siebie znaczne „poruszenie energii” i pozytywne zmiany na wielu polach, choć na tym najważniejszym dla mnie jeszcze nie – ale wierzę, że i na to przyjdzie czas. Samo uzdrawianie idzie mi dość opornie, jestem typowym „ścisłowcem”, zawsze lubiłam mocno stać na ziemi i niestety mam spore problemy z wizualizowaniem, podczas jakichkolwiek modlitw czuję się trochę głupio, jakoś sztucznie… ale próbuję, próbuję, bo wiem że przy takiej blokadzie tym bardziej trzeba.
    Ale ja dzisiaj nie o tym. Mam pytanie trochę obok tematu. Zastanawiam się: jeśli jesteśmy połączeni energetycznie z członkami rodziny i nasze modlitwy w ich intencji, włączanie ich do uzdrawiania drzewa itp. mogą na nich realnie oddziaływać, to czy tak samo jest z negatywnymi emocjami, np. lękami? Dlaczego mi to chodzi po głowie… zawsze miałam poczucie, że moja rodzina, głównie mama, niespecjalnie we mnie wierzy, tzn. w moją możliwość odniesienia naprawdę dużych sukcesów zawodowych (a taki jest aktualnie mój cel). Tzn. nie oskarżam mamy o nic złego, wiem, że bardzo mnie kocha i życzy mi jak najlepiej, to raczej kwestia jej przekonań i sumy życiowych doświadczeń… zawsze raczej starała się mnie chronić przed tym światem niż zachęcać do wysiłku, do podejmowania wyzwań. Kiedyś powiedziała mi, że mam słabą psychikę. Mówiła (do niczego nie zmuszała, tylko delikatnie sugerowała): taki a taki zawód jest dobry dla kobiety, bo można częściowo pracować z domu. Albo: na pewno dasz radę? Albo: nie przesadzaj, i tak osiągnęłaś już dużo, może już sobie odpuść… Jest też przekonana, że jest kryzys, że jako kobiecie w „męskiej” branży będzie mi trudniej znaleźć pracę, że nikt nie chce zatrudniać 30latek, bo zaraz pójdą na macierzyński itp. I teraz: próbuję zmienić pracę. Moim celem jest dość samodzielne stanowisko, do którego mam odpowiednie kwalifikacje, ale nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłam. Jestem przekonana, że dam sobie na nim radę, przygotowuję się, douczam we własnym zakresie już teraz i bardzo, bardzo chcę to robić. Ale mam wrażenie, że moja rodzina kompletnie we mnie nie wierzy. Kiedy opowiadam im, co chciałabym robić, widzę pełne niedowierzania miny. To zresztą nie jest kwestia tylko wiary we mnie, nikt u nas nigdy nie robił takiej prawdziwej kariery, raczej zwykłe wiązanie końca z końcem. W mojej rodzinie panuje przekonanie, że do prawdziwych pieniędzy dochodzą w tym kraju tylko krętacze, kariery są zarezerwowane dla ludzi z „układów”, a my nie jesteśmy najbogatsi, ale za to uczciwi (ja chcę wierzyć, że to się nie wyklucza!) Po moim pierwszym awansie mama śmiała się, że chyba mnie podmienili w szpitalu, bo ludziom z naszej rodziny takie rzeczy się nie udają…
    No i tak: już kilka procesów rekrutacyjnych przebiegło u mnie wg tego samego schematu. Wszystko idzie super, dochodzę do ostatniego etapu, szczęśliwa dzielę się tym z rodziną, rodzina nie dowierza (dobra, dobra, nie ciesz się, poczekaj na podpisanie papierów, to może być jakaś ściema, jeszcze wszystko może się stać…) no i COŚ się dzieje, co sprawia, że sprawa nie dociera do finału. Klient w ostatniej chwili rezygnuje z projektu, prezes niespodziewanie wyjeżdża za granicę i nie może podpisać umowy, a chwilę potem wydarza się coś totalnie absurdalnego co blokuje całą sprawę itp… Nie wiem już co o tym myśleć, zawsze jest tak samo! Czy to możliwe, że ja te ich lęki i niedowierzanie podświadomie przejmuję i osłabiam tym samym swoje szanse? Przecież WIEM, że na to zasługuję, że chcę i dam radę! Odrzucam te nasze „kody”, wiele czasu i pracy w to włożyłam, afirmacje, huna i inne… a nadal jest tak samo. Mam dość, to już zbyt długo trwa…

  103. Anna
    kwi 30, 2013 @ 22:51:44

    dobry wieczór,mam pytanie modlitwa oczyszczająca przodków wystarczy żeby skrócić czas, bądź wyeliminować karmę pokoleniowa?

  104. Ilona
    kwi 24, 2013 @ 12:42:36

    O właśnie przed chwilą ujrzałam kolejne szóstki…
    3 dzień z rzędu… niesamowite:)

  105. Ilona
    kwi 24, 2013 @ 06:33:51

    Ściskam również Lotosie

  106. Kwiat Lotosu
    kwi 23, 2013 @ 18:59:12

    Ilonko, z reguły prawidłowo przeprowadzony zabieg bioenergetyczny czy duchowy, wiąże się z uwalnianiem blokad i oczyszczaniem czakr, błędnym jest myślenie, że zabiegi dają tyko komfort i doskonałe samopoczucie, prawidłowe zabiegi to fala oczyszczeń i uleczeń poprzez trudności zdrowotne, oczyszczania nie tylko ciała ale i emocji, także należy siebie obserwować i zaufać, że terapia dokopuje się do warstw napięć i blokad, stąd takie uczucia, … nie lękaj się trzech szóstek, zdarzają się często i tak to pozostaw, ściskam;)

  107. Ilona
    kwi 23, 2013 @ 09:48:02

    Marlena, dzięki za Twoją wypowiedź, uspokoiła mnie, jeśli to przekaz od aniołów to już inaczej do tego podchodzę, nie będę się niepokoić.

  108. Marlena
    kwi 23, 2013 @ 09:28:43

    Ilonka :D Ostatnio mam podobnie z tymi 3 szóstkami. W domu na stole leży gazeta z ceną 999zł i nie wiem jak to się dzieje, ale niezaleznie od której strony podejdę do tej gazety to jest akurat tak przekręcona że ukazują się trzy szóstki :) Z tego co mi wiadomo, to potrójne liczby symbolizują przekaz od aniołów.
    Znalazałam taką interpretację liczby 666: „twoje myśli są wytrącone z równowagi, wypadłeś poza prawdę, koncentrujesz się zbyt mocno na świecie materialnym. Zrównoważ swoje myśli, stwórz równowagę między niebem i ziemią. Skup się mocniej na duchu, mniej na materii, znajdź swój prawdziwy obraz, bo zaczynasz ginąć w mgłach iluzji, możesz szybko wypaść ze swojego toru i nie będzie ci łatwo na niego powrócić.”

  109. Ilona
    kwi 23, 2013 @ 06:53:54

    W piątek byłam na oczyszczaniu (bioterapia), wczoraj chwycił mnie silny ból gardła, nie rozumiem czym to może być spowodowane? zawsze po wizycie byłam zdrowa i długo nie chorowałam a tutaj po 2 dniach złapało mnie gardło, Kwiecie Lotosu czy wiesz może dlaczego? W niedziele rano byłam bezpośrednio przy kłótni rodziców, zastanawiam się czy to mogło mieć jakiś wpływ…, albo może ból gardła to skutki oczyszczania?

    jeszcze jedno pytanie, w poniedziałek i dziś natknęłam się na numery np. telefonu gdzie pojawiają się trzy szóstki ;) czy powinnam się niepokoić?

  110. Kwiat Lotosu
    kwi 22, 2013 @ 19:01:08

    AMEN I STAŁO SIĘ… uwielbiam ludzi którzy myślą samodzielnie i podejmują decyzje stanowczo i pewnie, a to oznacza, że jesteś wolnym człowiekiem, kreatorem swojego życia, możesz wszystko!:)

  111. Marlena
    kwi 22, 2013 @ 14:44:02

    Dobrze by było, gdyby tak było :) Kwiecie Lotosu, oczyszczanie drzewa ostatecznie zakończyłam jakiś czas temu bo stwierdziłam, że trzeba dać podświadomości jasny przekaz że oczyszczam drzewo ostatni raz i od tego momentu jest czyste. Wydaje mi się że powtarzanie oczyszczania sygnalizowało podświadomości, że skoro nadal oczyszczamy tzn, że drzewo jest nadal nieoczyszczone. Proszę, niech nikt mnie nie wyprowadza z mojej teorii bo już sobie to zakodowałam i tak ma zostać :)
    Dzięki temu jestem już na poziomie wyżej- bo skoro drzewo już mnie nie ogranicza to wymusza na mnie działanie. Ale przecież sama tego chciałam ;)

  112. Kwiat Lotosu
    kwi 22, 2013 @ 12:29:16

    Coś mi się wydaje, że uwolnił Ci się jakiś „tkwiący” od dawna problem z czakry gardła, także widzę że przemiana nadchodzi i oczyszczenie posuwa się do przodu, bądź cierpliwa i rób swoje, wszystko będzie się stopniowo układać… ;)

  113. Kwiat Lotosu
    kwi 22, 2013 @ 12:26:22

    Historia nie zacznie się od nowa, tylko od momentu w którym pozostawiamy problem, a poza tym, nie programuj się Marlenko, że pozostanie Ci jakikolwiek bagaż, zawsze podążaj za głosem serca, nie wszystko jest do wypracowania, są sprawy, które same się wypalają, … na pewno otrzymujesz mnóstwo wskazówek od życia, co się dzieje i ile energii musi przejść przez określony problem, najważniejsze abyś pracowała nad sobą i uwolnieniem siebie, podniesieniem swoich energii i poczucia własnej wartości, wtedy osoby będące z Tobą w interakcji, zaczną się przemieniać, własnie dzięki Twojej odzyskiwanej sile i mocy wewnętrznej, … bądź dzielna i cierpliwa, otwieraj się na lepsze i piękniejsze, .. wszystko co Cię dręczy oddawaj w ręce Boga, wszlekie obciążenia, smutki przekazuj w ręce sile wyższej, Bóg wie lepiej co z tym robić,dostaniesz wtedy wsparcie sił wyższych… (np. Boże Ojcze Najwyższy, Bogini Matko – jak czujesz, powierzam Ci moją złość, wściekłość, uczucie nienawiści, przekleństwa mówione na innych itd. zabierz to ode mnie i pomóż mi się uwolnic teraz!) ciepło pozdrawiam

  114. Marlena
    kwi 22, 2013 @ 07:13:43

    Dzisiaj śnił mi sie ciekawy sen:) Mianowicie wypadł mi ząb, konkretnie górna trójka (kieł). Ząb był ładny, biały i… dziwny, bo miał długość ok. 4 cm! Zamiast wylecieć z ust wleciał mi do gardła i stanął pionowo w gardle. Bałam się że się uduszę i stanęłam przed trudnym wyborem- próbować go wyciągnąć ryzykując że wleci jeszcze głębiej czy nie robić nic. Podjęłam się wyjęcia go i wszystko sie udało. Zamiast rozpaczać z powodu utraty zęba chwaliłam się wszystkim, że udało mi się go wydobyć z gardła:)

  115. Marlena
    kwi 22, 2013 @ 06:57:45

    Na pewno Bratko masz racje z tym wybaczeniem. Najpierw trzeba odbudować siebie na nowo, odzyskać pewność siebie a potem wybaczenie przyjdzie naturalnie. Zastanawiam się jeszcze nad taką rzeczą- co będzie, jeśli nie zdąże wybaczyć w tym zyciu? Zdaje sie, że niedokończone sprawy przeniosą się na kolejne wcielenie i historia zacznie się od nowa.

  116. Kwiat Lotosu
    kwi 20, 2013 @ 21:30:56

    ja tez ostatnio ganiam ciągle do roślin, kochani dotykajcie natury!!! Teraz ma naprawdę ogromna moc!!! Ziemia uzdrawia, cieplutko pozdrawiam:) dziękuję za trafne słowa Bratko, ….jesteś dojrzałą Duszą i trafiasz w samo serce:)

  117. Bratka
    kwi 20, 2013 @ 11:52:08

    Marlenko, po to by wybaczyć skutecznie i autentycznie człowiek MUSI miec szacunek do samego siebie i MUSI znać swoją wartość. W przeciwnym wypadku mówimy rzeczywiście o godzeniu się na dalsze dręczenie. Wybaczenie niekoniecznie powinni być równoznaczne z miłością do dręczyciela. To potrafił Jezus. Wybaczam, bo mój dreczyciel nie umie inaczej funkcjonować, ponieważ coś mu się stało we wczesnym dzieciństwie, sam nie był kochany, był odrzucony, etc Mentalnie dziękuję za lekcję, która tez miała mnie czegoś nauczyć i nauczyła, ale w żadnym wypadku nie mówię mu tego, bo raczej zrozumie to opacznie( ” wybaczam ci, bo winni są rodzice, społeczeństrwo, wszechświat itd, a ty nic na to nie poradzisz „) wręcz jako przyzwolenie! Dręczyciel najczęsciej funkcjonuje na bardzo niskich wibracjach i nie rozumie Twoich intencji.
    Wybaczenie daje jeszcze coś ważnego – tworzy osłonę przed dalszym ranieniem i jesteś niedostępna dla swojego agresora. Pozdrawiam i lecę do ogrodu, bo roślinki mnie wolają.

  118. Marlena
    kwi 19, 2013 @ 16:47:13

    Dziękuje Kwiecie Lotosu :*
    (musze sie przyznać, że ścisnęło mnie w gardle jak przeczytałam Twoje ostatnie słowa, bo zawsze byłam w domu krytykowana i nie jestem przyzwyczajona, dlatego tym bardziej dziękuje i ściskam mocno :) )

  119. Kwiat Lotosu
    kwi 19, 2013 @ 15:12:21

    Wybaczenie przychodzi jako ostatni etap oczyszczenia nas samych, czyli opisywanego przez Ciebie szacunku do siebie samego i odzyskania w pełni poczucia własnej wartości i energii duchowej… czasem to żmudna i długa praca… lecz zdarzają się natychmiastowe olśnienia i uwolnienia, życzę Ci tego Marlenko, zasugujesz na to bardziej niz jestes w stanie teraz w to uwierzyc, cieplutko przytulam

  120. Kwiat Lotosu
    kwi 19, 2013 @ 15:06:15

    dokładnie, zgadzam się.. ma naleciałości myślenia amerykańskiego, lecz wiele wskazówek, opisów działa naprawdę oczyszczająco a tym samym uzdrawiająco na myśli, emocje i tak bardzo trujące życie: poczucie winy… może od innej strony napiszę, ja przeczytałam ją z psychologicznej ciekawości i okazało się, że wydobyła ze mnie pewne wspomnienia, które wcześniej jako dziecku wydawały mi się naturalne i zgodne z nazwijmy to zasadami życia, a jednak w pewien sposób okaleczyły emocje… a ponieważ zepchnięte były do podświadomości, książka pozwoliła pewne sprawy uwolnić, oczyścić i uzdrowić raz na zawsze, dlatego wciąż polecam przeczytanie wielu osobom, z którymi pracuję:)

  121. Marlena
    kwi 19, 2013 @ 10:43:03

    Ale zauważ Sowilo, że autorka jest przeciwniczką natychmiastowego wybaczenia toksycznym rodzicom. Osobiście ten sposób myślenia pokrywa się z moimi odczuciami, bo wybaczyć osobie która krzywdzi świadomie (bo żeby manipulować to nie oszukujmy sie- trzeba być tego świadomym) wcale nie jest łatwo. Sama jestem ofiarą toksycznej matki, więc doskonale wiem jak to wszystko boli. Ja próbowałam przebaczyć i chwilami wydawało mi się że rzeczywiście się udało, a z kolei innym razem po jej kolejnym ataku na mnie cała wściekłość i ochota zemsty wracała od nowa. Poza tym wybaczenie jest pewną formą słabości, bo wybaczać możnaby wszystkim naokoło, którzy zrobili nam coś złego, tylko że wtedy całkowicie traci się do siebie szacunek a my stajemy się na własne życzenie „chłopcami do bicia”. Więc przestałam próbował jej wybaczyć, bo to wbrew mnie. Nie można siebie oszukiwać. Szczerość z samym sobą to podstawa uzdrowienia chorej duszy. Wiem, że tłumienie w sobie żalu nie przynosi niczego dobrego ale nie mogę inaczej. Może kiedyś…
    A jak Wy to widzicie? Czy którejś z Was udało się tak naprawdę wybaczyć?

  122. Sowilo
    kwi 19, 2013 @ 05:52:33

    Przeczytałam książkę, którą poleciłaś Kwiecie Lotosu. Pierwszą moja myślą było (o książce) ależ ona jest amerykańska!;-) pewne problemy, a dokładnie sposób podejścia do ich rozwiązywania jest chyba nieco odmienny dla naszej kultury. Przejawia się to w wielu dziedzinach, znam to min. z własnej pracy kiedy wzorce, procedury amerykańskie czasem nie mają punktu odniesienia w naszych polskich firmach, stąd niekiedy brak jednoznacznego zrozumienia wymagań. Niemniej książka porusza do myślenia, zastanowienia się nad problemem, obejrzenia często własnego z innej strony. Łatwiejszego zrozumienia i wytłumaczenia źródeł własnego postepowania i często własnych błędów.
    Sądzę, że książka faktycznie może pomóc zrzucić z siebie pewnien ciężar odpowiedzialności za własne błędy, rozkładajac go sprawiedliwie również na swoich rodziców czy innych bliskich ludzi, którzy mają również wpływ na nasze życie.
    Pozdrawiam!

  123. Kwiat Lotosu
    kwi 16, 2013 @ 20:17:26

    Mamy wszelkie narzędzia dane nam od Boga aby uzdrowić swoje życie w każdej kwestii, wkrótce podam przepiękna, skuteczną metodę pracy, obiecaną już od jakiegoś czasu, którą również można dodać do puli duchowej pracy nad sobą:) Może ona pomoże Ci uzdrowić serce i duszę od ciężarów matki, które zrzuca na Ciebie… Wiem że to trudne, ale kluczem do uzdrowienia takiej relacji jest wybaczenie matce i zrozumienie, że działa z poziomu nieuzdrowionego lęku i odcięcia od miłości, bardzo mocno polecam książkę http://lubimyczytac.pl/ksiazka/36496/toksyczni-rodzice, tu też do kupienia: http://www.dobreksiazki.pl/b525-toksyczni-rodzice.htm, to nie jest zwyczajna książka opisująca czym są toksyczni rodzice, ale forma osobistej psychoterapii i uwolnienia od poczucia winy, czytając już wykonuje się ogromną pracę dla siebie! cieplutko przytulam

  124. Kwiat Lotosu
    kwi 16, 2013 @ 20:09:54

    Marianko, słoneczko dobrze że mnie popychasz i napominasz, chyba potrzebuje kopa porządnego, ..ostatnio mam jakieś upierdliwe zabieganie i nie mogę się zmobilizować, za to co dzień robię tę modlitwę i utwierdzam się w jej sile działania, więc pierwsza wolna chwila siadam i rozpisuje, do weekendu będzie na mur!

  125. marianka
    kwi 15, 2013 @ 18:26:06

    kwiatuszku
    jakiś czs temu obiecałaś prostą ale skuteczną modlitwę za kogoś o uzdrowienie,gdybyś znalazła chwilkę i podał byłabym bardzo wdzięczna,pozdrawiam serdecznie.

  126. Agata K.
    kwi 15, 2013 @ 08:24:11

    Witam i serdecznie pozdrawiam Kwiecie Lotosu mam pytanie czy ja sama mogę sobie oczyścić swoje zdrowie i finanse ze wszystkich przekleństw złożyczeń ,przeciwieństw i jak to zrobić czy wystarczy oczyszczenie swojego drzewa , boję się tych zło życzeń którymi obdarowuje mnie moja matka, bardzo dużo się modlę ale boję się że te złe życzenia będą silniejsze proszę Kwiecie Lotosu o pomoc jak mam rozwiązać tą sprawę takie życzenia dostaję od przeszło 40 lat i nie mogę zrozumieć jak można nie nawidzieć swojego dziecka i tak żle mu życzyć co mam zrobić jak się od tego uwolnić.pozdrawiam

  127. Kwiat Lotosu
    kwi 12, 2013 @ 20:20:01

    Każda forma uzdrawiania siebie, pracy nad swoim oczyszczeniem ma wpływ na nasze otoczenie i najbliższych, więc Twoje oczyszczenie i uzdrowienie siebie i swojej osobistej żeńskiej linii będzie miało wpływ na synów, a przede wszystkim na ich relacje z partnerkami! Natomiast synów warto ustawić w linii męskiej też do 4 pokolenia (modlitwa drzewa genealogicznego w ich intencji i ustawienie synów do 4 pokolenia w pojednaniu z ojcem dziadkiem pradziadkiem i prapradziadkiem, śmierć ojca obciąża często synów szczególnie najstarszego-ale to nie jest reguła- powodując często zaniżenie energii męskiej, nadwrażliwość, delikatność męska, w związku bycie tym poddanym kobiecie- ale jak mówię to nie reguła)… ciepło pozdrawiam:)

  128. czarna
    kwi 09, 2013 @ 04:02:41

    Kwiecie Lotosu,właściwie po pewnym okresie oczyszczania drzewa, uświadomiłam sobie,że wszystkie kobiety w mojej linii bardzo młodo zostawały wdowami lub mialy nieudane małżeństwa.Ja owdowiałam 25 lat temu mając 29 lat.Zostałam sama z trójką maleńkich synów i do dziś pamiętam słowa mojej babci ( która została wdową w podobnym wieku)- „poradzisz sobie,tak jak ja”..Poradziłam, ale nie ułożyłam sobie już życia osobistego.Tak jak babcia.Teraz zaś czytając Twoje i innych wpisy dochodzę do wniosku, że to jest związane właśnie z drzewem i w mojej rodzinie dotyczy z tego co wiem 4 pokoleń wstecz.Na szczęście mam synów, ale czy oczyszczanie drzewa obejmie i tą sferę mojego życia?

  129. Ilona
    kwi 07, 2013 @ 20:33:41

    Po ostatnich postach czuję że urosły mi skrzydła:) dzięki dziewczyny za wspaniałe wypowiedzi

  130. anna gaj
    kwi 07, 2013 @ 09:04:31

    Dziekuję Ci Kwiecie Lotosu za piekne słowa.Co do slow dla Iwonki w pełni sie z Tobą zgodzę.Trzeba pokochać siebie ,naprawić siebie i uwierzyć w siebie Jeżeli cos z Twoich słów Kwiecie Lotosu zaboli Iwonke to oznacza że to jest problem do rozpracowania.Kiedyś też byłam niedowartościowana ,buntowałam sie slowom krytyki.,choć to ja stawiałam sie raczej w roli ofiary.Bylam gotowa zrobic wszystko ,aby tylko „dogodzić” wszystkim dookoła.,bylam mało asertywna. Wydawalo mi sie ,ze wiem lepiej.Ale przyszedł czas ,ze musialam zastanowić sie nad sobą .Myśle ,ze Pan Bóg postawił na mojej drodze wlaściwych ludzi.Dzis jestem innym czlowiekiem. Nauczyłam sie właśnie wybaczać co jest bardzo trudne.Dużo sie modlę bardzo wyciszyłam sie .Jestem spokojniejsza mimo ,ze mam jeszcze probleny finansowe,zwiazane z domem Choć wydaje sie ,ze nie jest to zależne ode mnie to jednak dziś wiem skad one wynikają W modlitwach poprosiłam o wybaczenie tym którzy sa temu winni.o uzdrowienie i o oczyszczenie /chodzi o wzajemne żale i pretensje zwiazane kiedys ze spadkiem i rozliczeniem majatkowym pomiedzy wspólwlaścicielami. Modle sie za nich ,/Dziś mimo trudności z cała stanowczością musze powiedzieć ,ze nie zostaję bez pomocy Bożej i wszystkich Tych na górze Uzdrawiam swoje drzewo ,modle sie za przodków .Wszystko to wymaga cierpliwości i pokory.Kiedyś ktos mi powiedział,ze źle czuję sie w swoim domu ,bo go nie kocham./dom wymaga kapitalnego remontu,ale brak środków powoduje ,ze remont sie odwleka/ Teraz kiedy wchodze do domu mowię „to jest mój dom najwspanialszy ,mój ,azyl,.” Dlatego z chęcia do niego wracam i przebywam pomimo niedogodności. Kochajmy siebie ,ludzi przyjaciól i …wrogów Pozdrawiam.

  131. Kwiat Lotosu
    kwi 06, 2013 @ 21:12:44

    Tak, Bratko to wspaniałe słowa, sama się rozpłynęłam na wspomnienie o tych kochających istotach,.. dodam jeszcze, że ogromnie ważnym jest Miłować Siebie Samego, kto kocha siebie, potrafi kochać innych i ta fala miłości rozprzestrzenia się na cały świat, jest niekończącą się falą przekazywania Miłości:)

  132. Kwiat Lotosu
    kwi 06, 2013 @ 21:08:39

    Aniu jesteś super kochaną istotą, masz tyle w sobie mądrości i wsparcia:) masz dar….;)

  133. Kwiat Lotosu
    kwi 06, 2013 @ 21:06:19

    Iwonko, zapewne gdyby nie Twój mąż (cholernie trudny) nie zauważyłabyś, jak niskie jest Twoje poczucie własnej wartości i jak mało siebie cenisz. Aniołku kochany, każda osoba, powtarzam: każda, którą napotykamy na swojej drodze coś ze sobą niesie, czasem piękne energie, a czasem bolesne i upokarzające, to są własnie lustra nas samych,,, nie piszę Ci to po to, by Cię zranić bardziej, tylko po to, żebyś dostrzegła, że właśnie się BUDZISZ!!! Szukasz siebie prawdziwej, a ta prawdziwa Iwona, to silna piękna kobieta i warta wszystkiego co najlepsze… i żebyś mogła w to uwierzyć, potrzebujesz pracy nas sobą, wiary w siebie i zrozumienia, że jesteś Istotą Boską i zasługujesz na najlepsze, … cały nasz osobisty świat jest odbiciem naszego wnętrza, za wszystko jesteśmy odpowiedzialni, weź na siebie odpowiedzialność za swoje życie, podziękuj we wnętrzu swojego serca osobom, które przynoszą Ci i te piękne lekcje i te trudne, wybacz osobom, które Cię upokorzyły i poniżyły, zrozum, że zagrały odpowiednią rolę, abyś dostrzegła co masz do korekcji… zacznij modlitwę i uzdrawianie siebie,,, masz wiele możliwości i metod, staram się na bieżąco przedstawiać tu, jak można sobie pomóc i jak z sobą można pracować.. zaufaj, że możesz zmienić całe swoje życie i sprawić, że stanie się radością i spełnieniem… przyjmij te lekcje z pokorą i podziękuj, za wskazanie Ci dalszej drogi, możliwe że trudne rzeczy zdarzyły się po to aby obudzić Duszę, ludzie potrzebują wstrząsów, aby zauważyć jak daleko od siebie samych żyli! Ty dla siebie samej jesteś najważniejsza, i to Ty wybierasz swoje życie, od początku do końca, a teraz nabieraj sił, pracuj nad sobą, wyciszaj, medytuj, módl się o siebie i swoje spełnienie, przyjdzie czas, że zauważysz potężne zmiany, ale bądź cierpliwa i uparta w tej modlitwie i pracy… wszystko w twoich rękach…jeśli czujesz przerażenie tymi słowami,,, powierz swoje słabości i smutek Bogu, rób to za każdym razem kiedy wydaje Ci się, że nie masz już siły, ale nie poprzestawaj w pracy nad swoim wnętrzem, idź teraz do lustra i zacznij od słów: „Kocham Cię” – patrz sobie w oczy….działaj:) jesteś silna!!!

  134. anna gaj
    kwi 06, 2013 @ 16:08:30

    No pewnie ,ze będzie lepiej.MUSI BYĆ .Pozdrawiam

  135. Bratka
    kwi 06, 2013 @ 14:08:07

    Iwonko! Kiedyś czytałam cos takiego, że na swiecie istnieje co najmniej 5 osób, któe kochają Cie całym sercem, a Ty nawet nie wiesz, że one są. Istnieje co najmniej 5 osób, które marzą, żebys powiedziała do nich choć jedno słowo, istnieje co najmniej 5 osób, dla któych jestes całym swiatem. Kolejne 5 osób myśli o Tobie w dzień i w nocy i modli sie za Ciebie. Rozejrzyj się wokół siebie, może to właśnie Ty kogoś uszczęśliwisz..Przepraszam za literówki, ale piszę na jakiejś dziwnej klawiaturze i nic nie jest na swoim miejscu.
    Dziewczyny, wczoraj spaliłam i utopiłam Marzannę. Będzie lepiej!

  136. anna gaj
    kwi 05, 2013 @ 19:03:57

    Iwonko,najważniejsze jest abyś wybaczyla osobom ,ktore Cie zranily.Wybaczenie to podstawa .Jeżeli będziesz nosila żal w sercu ,to nigdy nie wyjdziesz na prosta ,Wiem ,ze to jest bardzo trudne.Czasami wydaje nam sie ,ze juz wybaczyliśmy ,a zadry nosimy w sercu.To moze troche potrwać ,ale to bardzo ważne ,Wybaczać mamy również zmarłym ,bo oni tego potrzebują .Módl sie za nich .Co do depresji to też polecam modlitwy.Co do oczyszczania drzewa juz nie będe powtarzać ,bo tu je znajdziesz. Ale skoro trafilas na ta strone to znaczy ,ze nie jest z Toba tak źle i starasz się sobie pomoc na różne sposoby.Pozdrawiam i życze cierpliwośći ,wytrwałości i powodzenia.

  137. Kwiat Lotosu
    kwi 05, 2013 @ 16:23:45

    Dziękuję Aniu, jesteś kochana:)

  138. Iwona
    kwi 05, 2013 @ 10:54:31

    Ja właściwie nie wiem od czego mam zacząć. Link znalazłam przypakiem… i się weń wczytałam, a teraz czytam Wasze komentarze i nie myślę o niczym innym jak tylko o moim nieszczęściu, którego sprawcą jest mój zmarły mąż i jego kochanka. Nigdy w życiu nie czułam się bardziej samotna, a jednocześnie nie umiem sobie życia ułożyć na nowo. Poczucie oszukania, upokorzenia, żalu… jest tak silne, że nie umiem sobie z nim w sposób racjonalny poradzić. Nie umiem też ufać, przestałam wierzyć w miłość. Całe moje uczucie wpompowałam w młodszego synka, który jest motorem moich działań wszelakich i nadzieją, której wobec niego nigdy nie straciłam. Jednak strach, obawa przed przyszłością ciągle mnie blokuje. Takiego uczucia przerażenia u siebie nieznoszę, a jednak jest i potęguje samotność… samonapędzająca się machina. Walczyłam z depresją, a jednak… Wiem, że nie można tak żyć. Mówią, że mam silna osobowość i przez grzeczność nie zaprzeczam, a jednak w głębi duszy rozterki biorą górę nad racjonalnym życiem, bo ja nie umiem żyć ot tak, po prostu, zwyczajnie… ja lubię działać, czuć się potrzebna i kochana, a tego mi zabrakło, zwłaszcza po armageddonie jaki przeszłam… Co zatem dalej ze mną? Sama nie wiem… Nie wiem u kogo szukać pomocy i rady. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

  139. anna gaj
    kwi 04, 2013 @ 15:36:26

    Kwiecie Lotosu ,nie moglam sie powstrzymać i pogratulować .400 -tu wpisów ,a dopiero gratulowałam 100-ego.Zycze wszystkim ,zdrowia,powodzenia w uzdrawianiu i …WIOSNY

  140. Kwiat Lotosu
    kwi 03, 2013 @ 18:36:09

    To nie jest do końca tak, że dostajemy lekcje, które nas krzywdzą, to Dusza wybiera doświadczenie, które idealnie koryguje problem pozostawiony w nas jako ślad, czy to przodków, czy ślad wielu naszych doświadczeń inkarnacyjnych, fakt wielu z nas nie rozumie dlaczego tak się dzieje, ale rozum a duch to trochę nie po drodze:) … ustawienie Hellingera porządkuje bałagan rodzinny, nie ma ogólnej recepty na właściwe ustawienie, bo ono się dzieje dokładnie w trakcie terapii(jakby w tej świętej chwili, akcie ustawienia) …. i w trakcie trwania ustawienia, wypływają pewne energie, które na dany moment porządkują określony aspekt rodzinny, więc nie ma jednoznacznej odpowiedzi na Twoje pytanie, jak ustawiać, aby położyć nacisk na… bo ustawienie to głębokie duchowe ruchy konstelacyjne, podkreślam jeszcze raz: wypływające w danym momencie USTAWIENIA konkretnej osoby, nie da się wybrać aspektu uzdrowienia, bo nie wiesz co nim jest, tego nikt nie wie, to wychodzi w trakcie, więc to co Tobie wydaje się aspektem potrzebnym dla uzdrowienia może wcale nim nie być! Warto znaleźć właściwego terapeutę, który fachowo ustawi rodzinę, bardzo często pojawiają się terapeuci mocno kręcący i wprowadzający w swoje ustawienia cały niepotrzebny dodatkowy cyrk i wpływy ideologiczne, które bardzo zaburzają dość prosty proces układania rodziny! Najlepszym rozwiązaniem jest poszukanie terapeuty szkolonego przez Berta Hellingera! Samemu możemy modlić się o drzewo genealogiczne i robić proste ruchy uzdrawiające: pojednanie z linią żeńską czy męską z modlitwie czy wizualizacji, wybaczenie itp…

  141. Sowilo
    kwi 03, 2013 @ 05:36:57

    W temacie związków – mam pytanie, wcześniej już nieco pisałam, ale… z tego, co wiem moja prababcia miała udane małżeństwo, miłość do końca zycia :-) niestety już jej córka (moja babcia) owodiwła młodo 2 razy. Moja mama jest po 2 rozwodzie, raz to ona odeszla, drugim razem ona zotała porzucona. Odkąd pamietam już jako dziecko powtarzalam, że…nie chcę być taka jak moja mama – z wieloma cechami się nie zgadzałam i nie zgadzam, nie zmiania to faktu, ze ją kocham. Pytanie jednak dotyczy samego uzdrawiania, jak pisałam wcześniej również sama wychowuję mojego syna, mimo że bardzo ważna jest dla mnie rodzina, ciągle jej nie mam. Z każdej strony mam „cięcie” więzów rodzinnych. Bardzo chciałabym w końcu poczuć spokój i harmonię posiadania rodziny. Ustawienia, może dla kogoś to trywilany problem, ale jak ustawiać tak, aby połozyć nacisk właśnie na ten aspekt, który mi ciąży, a którego nawet do końca nie rozumiem? dlaczego tak się dzieje? przecież nikt świadomie nie chce sobie robić krzywdy?

  142. Kwiat Lotosu
    kwi 02, 2013 @ 19:17:57

    jeśli chodzi o nieudane związki, które pojawiają się w życiu stale, to najważniejsze jest ustawienie linii przodków, a w szczególności linii żeńskiej (matki babki prababki i prapra..) nie wiem co się wydarzyło, którejś z twoich przodkiń, ale możliwe że powielasz coś energetycznie, w tym przypadku ustawianie z jakimkolwiek partnerem nie ma sensu, najpierw linia przodków, a potem partner obecny!

  143. Kwiat Lotosu
    kwi 02, 2013 @ 19:13:46

    Marianko jutro postaram się przysiąść i napisać o tym prostym uzdrawianiu, które rewelacyjnie działa na osoby o które się modlimy, działa niesamowicie, jest szybkie i łatwe – ta osoba nie musi być przy tobie — robisz na sobie a skutki przekazujesz dla konkretnej osoby, mocno pozdrawiam i cierpliwości:)

  144. marianka
    kwi 02, 2013 @ 18:45:40

    Kwiatuszku mam pytanie -czy EFT można robić za kogoś? Chciałabym pomóc innej osobie jak to robić? .czy ta osoba musi być przy tym obecna ,wykonuję to na sobie czy muszę na niej skoro to jest odblokowywanie energi?Czekam również na to proste uzdrawianie, które obiecałaś.Pozdrawiam serdecznie i nie zapominaj o nas proszę.

  145. Ilona
    kwi 02, 2013 @ 16:12:13

    Kwiecie Lotosu,
    chciałabym zapytać o ustawienia Hellingera
    otóż jakieś 1,5 roku brałam w nich udział, chodziło o nieudane związki, miałam podać imię jednego z chłopaków, moja pierwsza myśl,,, to był mój pierwszy chłopak… ale zawahałam się i podałam imię obecnego… bowiem miałam wątpliwości i obawy co do obecnego związku,,, a uznałam żeby nie wracać już do przeszłości… wybrałam też innych reprezentantów mojej rodziny,,, na ustawieniu wątek związku nie był istotny,,, natomiast istotni byli inni reprezentanci,,,,
    zastanawiam się jaki to miało wpływ na ustawienia to że nie wybrałam tego którego miałam pierwszego na myśli,,,, czy to oznaczało że na tamten czas nie byłam gotowa aby „coś” zobaczyć? czy powinnam wrócić do tego… ? czytałam że pierwsza miłość jest kluczowa i ma wpływ na kolejne…

  146. Kwiat Lotosu
    mar 28, 2013 @ 13:11:49

    Dziewczyny jesteście niesamowite i takie pracowite!!!Chłopa do takiej pracy duchowej to wołami się nie zagoni :):):) wkrótce napiszę Wam o pięknej metodzie uzdrawiającej, która wspomoże Was nie tylko zdrowotnie ale i emocjonalnie, duchowo i życiowo:))) w zależności od intencji, najważniejsze, że jest szybka, niekłopotliwa i przepięknie wpływa na człowieka:) super uzupełnienie do uzdrawiania drzewa genealogicznego…pozdrawiam ciepło

  147. anna gaj
    mar 27, 2013 @ 20:24:36

    Dziękuję Kwiecie Lotosu .Co do tej samotnosci to tak zapytalam z ciekawości ,bo nie czuje sie samotna,ale znam takie osoby .Pozdrawiam

  148. Bratka
    mar 27, 2013 @ 17:35:50

    Aaaaa, rytuały tybetańskie! Świetna rzecz i, co najważniejsze, to naprawdę niewielki wysiłek w stosunku do efektu. Czułam się po tych ćwiczeniach fantastycznie, jakby mi lat i kłopotów ubyło. Polecam też tai chi. Właśnie myślę jak wyrównać działkę zrytą przez dziki i znów zacząć ćwiczyć :)

  149. Kwiat Lotosu
    mar 27, 2013 @ 17:15:27

    Również polecam i dziękuję za świetny wpis :)

    http://kwiatlotosu.wordpress.com/2010/11/28/5-rytualow-tybetanskich/

  150. Kwiat Lotosu
    mar 27, 2013 @ 17:13:39

    Wpisy na blogu już ustawiłam jest 10 na stronie, teraz muszę dogrzebać się w ustawieniach co do komentarzy i powiadomień nowych wpisów, także jak znajdę chwilkę przysiądę, bo nie wiem dokładnie co się zadziało że jest inaczej, nic nie zmieniałam:) pozdrawiam ciepło i cierpliwości:)

  151. Kwiat Lotosu
    mar 27, 2013 @ 17:10:43

    Aniu, jeśli spojrzysz na życie „reinkarnacyjnie” jako pasmo wcieleń, to może okazać się, że w którymś z nich złożyłaś bardzo emocjonalnie i dobitnie śluby samotności czy to w zakonie czy poprzez inne doświadczenie,…pozostał zapis w pamięci energetycznej…wtedy należy- czy modlitwą, czy siłą woli w medytacji odwołać je, robi się to wielokrotnie czasem:)

  152. Kwiat Lotosu
    mar 27, 2013 @ 17:06:20

    tak, bardzo często tak jest, wtedy robi się miejsce na osoby o energiach na tych wyższych oczyszczonych poziomach, jeśli tak mogę to ująć:)

  153. Marlena
    mar 27, 2013 @ 09:17:57

    Ania z tego co wiem śluby samotności mogły zostać złożone w innym wcieleniu jakiejś osobie. To forma obietnicy, że będzie się żyć samemu skoro nie może się żyć z tą osobą.
    A „jestem sama i dobrze mi z tym” też nie jest dobre, bo sami tworzymy sobie kody (blokady).

    Bratka, u mnie właśnie się tak zdarzyło, że osoba dla mnie toksyczna (konkretnie wampir energetyczny) spakowała manatki i wyprowadziła się do innego miasta:) Od tego czasu czuje wyraźną ulgę. Co prawda nadal mamy kontakt ale spora odległość fizyczna znacznie zmniejszyła negatywne oddziaływanie tej osoby na mnie.

  154. Bratka
    mar 26, 2013 @ 19:52:12

    Kwiecie Lotosu, czy możliwe jest , że w wyniku oczyszczania drzewa odchodzą z naszego życia osoby, hmm…niechciane? Lub, powiedzmy dokładniej, toksyczne?

  155. anna gaj
    mar 26, 2013 @ 17:04:56

    Kwiecie Lotosu pisalam ,ze nie otrzymuje powiadomień o nowych wpisach ,komentarzach,a pojawiły sie nowe i znowu nic.Aby przeczytać ostatnie wpisy -komentarze trzeba zejść do ostatniej pozycji a tu jest ich prawie 400.To samo jest z wpisami w innych tematach .Jest ich dużo i trudno codziennie zagladać i sprawdzać czy pojawił sie ostatnio jakiś komentarz ,Jeszcze raz ponawiam prośbę ,aby na marginesie pojawiały sie informacje o nowych wpisach z innych dziedzin.Tak bylo wcześniej i bardzo sobie to chwaliłam To oszczędza czas.Pozdrawiam

  156. anna gaj
    mar 26, 2013 @ 16:57:14

    Te śluby to pewnie słowa typu „jestem sama i dobrze mi z tym”?

  157. Marlena
    mar 26, 2013 @ 12:29:30

    Sowilo, pisałaś wcześniej że masz problem z samotnością. Ja mam (miałam?) to samo. Piszę miałam, bo nie doskwiera mi to już tak bardzo jak kiedyś. Pewnie się już pogodziłam. Tak czy siak chciałam Ci powiedzieć, że do oczyszczania drzewa dodaje na początku słowa „Ja (imie i nazwisko) ODWOŁUJE ŚLUBY SAMOTNOŚCI oraz odcinam i spalam…” itd.itd.
    Być może takie śluby kiedyś złożyłaś i nawet o tym nie wiesz.

  158. Marlena
    mar 26, 2013 @ 12:08:59

    Witam! Chce się z Wami podzielić pomysłami, które dołączyłam do oczyszczania drzewa i generalnie do wzmocnienia pozytywnej energii w życiu. Do pracy nad umysłem włączyłam też ciało bo przecież w „zdrowym ciele zdrowy duch” i wykonuje od dłuższego czasu rytuały tybetańskie. To zestaw 5 prostych ćwiczeń, które wykonuje się zwykle rano przed śniadaniem, codziennie, zwiększając liczbę powtórzeń do 21. Co dały mi te ćwiczenia? Przede wszystkim ogrom energii i chęci do życia. Wykonywane rano dodają wigoru dosłownie na cały dzień. Poprawia sie humor, elastycznośc i kształt sylwetki, przyspiesza przemiana materii. Po 3 tygodniach brzuch zrobił mi się podejrzanie płaski! ;) Poza tym, rytuały pomagają w usuwaniu blokad w czakrach i działają odmładzająco (okaże się za kilka lat ;)). Jeśli ktoś jest zainteresowany to polecam zobaczyć te ćwiczenia http://www.wrotarozwoju.pl/rytualy-tybetanskie-t47.html i tu http://krainazdrowia.ovh.org/rytualy.htm. Polecam je każdemu z całego serca.

    Dodatkowo, jakby tego było mało, kupiłam sobie białą szałwię i okadziłam nią mieszkanie, żeby pozbyć się negatywnej energii, która mogła blokować moje działania. To zioło używane przez Indian o silnych właściwościach oczyszczających i uzdrawiających. Można okadzić nie tylko mieszkanie ale też siebie. Nakopciłam ale warto było- po okadzaniu czuję się jakaś taka czystsza i lżejsza, przygotowana na napływ wszystkiego co dobre :)
    Podsumowując- sezon wiosenny uważam za rozpoczęty! :)

  159. Kwiat Lotosu
    mar 24, 2013 @ 13:37:24

    postaram się zająć ustawieniami, powiem szczerze, myślałam że to niezależne ode mnie:)dziękuję za informacje, postaram się to pozmieniać:)

  160. anna gaj
    mar 24, 2013 @ 11:22:15

    Kwiecie Lotosu ,od pewnego czasu na marginesie strony nie ma powiadomien dotyczcych wpisów na innych stronach /nad Psią miską /Jednocześnie aby odczytać ostatnie wpisy na tej stronie trzeba przejść do samego dołu ,co troche trwa. Nie wiem czy to tylko problem u mnie w komputerze ,czy takie sa obecne ustawienia .Poprzednie były lepsze ,bo nie musiałam sprawdzać wszystkich haseł od nowa na co potrzeba czasu. Tamte ustawienia były super Choc kiedyś zaznaczałam ,ze chce otrzymywać powiadomienia to do tej pory ich nie otrzymuję.Dziękuję i.pozdrawiam

  161. Kwiat Lotosu
    mar 22, 2013 @ 15:18:54

    http://drbach.pl/ polecam stronke:)

  162. Bratka
    mar 22, 2013 @ 08:25:29

    Dzień dobry. Ja w sprawie tego snu. Dziecko to nasze wewnętrzne „ja”, nasza podświadomość, a ponieważ jest to sen Twojej mamy, więc to o jej podświadomość chodzi. Brudna woda na tym dziecku to nic innego jak mentalne zanieczyszczenia, obciążenia , co w kontekście oczyszczania przez Ciebie drzewa jest strzałem w dziesiątkę i świadczy o zasadności i potrzebie tego zabiegu. Ja bym włączyła Mamę do tego rytuału. Jeśli ma jakieś opory, poproś ją o modlitwę w intencji powodzenia Twoich zabiegów. Czarna wstążka na dole korali może mieć znaczenie dwojakie :albo Mama podświadomie czuje, że nie zasługuje na szczęście ( i tu mamy problem) i jakaś negatywna energia ją ciągnie w dół, albo Twoje oczyszczanie przyniosło dobry efekt i już niewiele brakuje do pełni. Przypomnij sobie, czy Twoja Mama jest osobą surową wobec siebie i innych i nie pozwala sobie na drobne przyjemności, a będziesz miała odpowiedź, którą opcję wybrać. To, że sen przyśnił się Mamie, a nie Tobie, mówi, że zabieg oczyszczania skupił się głównie na Niej.Czarna wstążka nie oznacza żałoby lecz negatywne energie, który gdzieś się plączą po naszych ciałach. Pozdrawiam :)

  163. Sowilo
    mar 22, 2013 @ 07:30:21

    Ilonko, nie pamiętam kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po kropelki, myślę że około 12 lat temu, zachodzące zmiany cóż…zmiany są każdego dnia;-) Szczegóły pominę, bo to nie miejsce na to, ale… podobnie jak z grzebaniem w ziemi, kopiesz, kopiesz i wciąż nowe, inne warstwy widzisz, bez oceniania po prostu są. Po kropelki sięgałam kilka razy w swoim życiu wtedy, kiedy uważałam, że jest na to właściwy czas. Powracam jednak, że „kropla drąży skałę” więc zaczynasz deikatnie, za moment odkryjesz inne miejsce w sobie, które wymaga naprawy. W jednym z pierwszych moich postów napisałam, że nie nastawiam się na wyczytane zmiany, czy odczucia i potwierdzam to. Bardzo często w sprawach duchowych jednak zdaję się na własną intuicję i jeśli czuję potrzebę skierowania się ku czemuś tak właśnie robię, ale nic na siłe;-)
    No i ruszajmy jednak „łapkami”, nie jesteśmy sami ze swoimi problemami o tym też warto pamietać:-)

  164. Ilona
    mar 22, 2013 @ 07:04:56

    Sowilo
    piękna bajka, dająca do myślenia! Przypomina mi mnie i mojego chłopaka, z tym, że ja jestem jak ten szczurek który się poddał (takie mam podejście do życia) natomiast mój chłopak będzie ruszał łapkami, ruszał i ruszał….
    Napisz mi coś więcej o Twoim praktykowaniu kropel Bacha, po jakim czasie zauważyłaś zachodzące w Tobie zmiany i czy nadal kontynuujesz kuracje?

  165. Sowilo
    mar 22, 2013 @ 06:31:51

    Chcialabym jeszcze przekazać krótkką bajkę, którą usłyszałam dawno od jednego z nauczycieli, a która zapadła mi w pamięci i powracam do niej w chwilach kryzysu, mianowicie: ” w jednej głebokiej misce z mlekiem znalazły się dwa szczurki, w panice zaczęły się topić. Jeden z nich poddał się natychmiast i utopił, drugi natomiast uparcie ruszał łapkami, ruszał, ruszał, ruszał, ażw końcu mleko zamieniło się w masło od tego ubijania i wówczas droga wyjścia była już prosta” ;-) Życzę wszystkim aby droga stała się mozliwie szybko jasna i prosta :-)

  166. Sowilo
    mar 22, 2013 @ 06:27:01

    Groninga, praktykowałam jogę, która także okazała się dla mnie dobryym nauczycielem. Ale tak naprawdę ten proces „doskonalenia” nigdy się nie kończy. Jeden problem znika, pojawia się następny, więc wciaż trzeba pracować, bo wciąż mamy nowe inne warunki.
    Tak po prostu zamarzyłam sobie jakby to było obudzić się i żeby ot tak wszystko było dobrze:-) ale zdaję sobie sprawę z konieczności ciągłej pracy.
    Również zgadzam się z Tobą, że w zasadzie każdy musi czy powinien wybrać swoją metodę, która najbardziej do niego trafi, tak żeby praktykować z własnym przekonaniem:-)

  167. Sowilo
    mar 22, 2013 @ 06:22:10

    Ilonko odkąd pamiętam zawsze dążyłam do doskonałości;-) tzn. zawsze chcialam coś poprawić. Po drodze spotykałam „swoich” nauczycieli. Dzięki nim poznałam metody Bacha,

  168. załamana
    mar 21, 2013 @ 15:20:36

    Zawsze po oczyszczaniu drzewa, a robiłam to wczoraj śnią się mojej mamie brzydkie sny, a mianowicie śniła jej się chyba moja córka, bo nie jest tego pewna jechała z wózkiem, a w wózku był dziecko, w pewnym momencie to dziecko było przykryte wodą, a nie była to czysta, przeźroczysta woda tylko przybrudzona . Rano zadzwoniła do mamy koleżanka, żeby spytać czy u niej wszystko w porządku, bo śniła jej się tej nocy ,że była pięknie ubrana miała korale, a na samym dole tych korali była czarna wstążka. Co ja mam myśleć o tych snach, wiem, że jak się śni dziecko lub brudna woda to nie są to dobre sny. Proszę o jakieś wytłumaczenie, bo trochę jestem przerażona.

  169. Ilona
    mar 21, 2013 @ 14:32:55

    Sowilo
    jeżeli o mnie chodzi to 2,5 lata temu podjęłam po raz pierwszy pracę nad sobą metodami niekonwencjonalnymi, taka praca nad emocjami wymaga czasu, bo jest tego cała masa, nawarstwienie od okresu dzieciństwa do teraz, ale sama chęć zmiany, zauważenie problemu jest dużym posunięciem do przodu. Terapie konwencjonalne (u psychologa, psychiatry) są terapiami długoterminowymi, natomiast ustawienia Hellingera (ja odnoszę się do tej metody, gdyż z niej skorzystałam) to metoda krótkoterminowa trafiająca w sedno problemu. Trzeba wybrać coś odpowiedniego dla siebie, bo nie każda osoba jest na coś gotowa w danym czasie. Do każdego etapu trzeba wewnętrznie dojrzeć. Słyszałam, że każdy trafia na takiego „nauczyciela” na jakiego jest w danym momencie gotów.

  170. Sowilo
    mar 21, 2013 @ 07:45:31

    To prawda, że trudno uwierzyć w jasną przyszłość z aktualnego (i minionego) miejsca w życiu. Chcialabym obudzić się i żeby po prostu było dobrze. Czy trzeba długo pracować na sobą, emocjami? myślę, że to indywidualna sprawa? podobie jak stanie w kolejce w urzędzie, niektórzy jak nie postoją zbyt długo czują się jakby nic nie załatwili;-)
    Dziekuję raz jeszcze za słowa i za tę stronę, która dla wielu może być inspiracją do lepszego życia:-)

  171. Sowilo
    mar 21, 2013 @ 07:41:07

    Tak Kwiecie Lotosu oczywiście trafne spostrzeżenia. Czuję się jakbym chodziła „w próżni” CHCĘ zmian, pozytywnych zmian, ale moje dotychczasowe „narzędzia”, które znam nie są już skuteczne. Podobnie jak Ilona czytałam nt. metod,, o których piszesz, ale jestem na etapie ich przyswojenia:-) jeszcze nie do końca rozumiem jak praktykować;-) ale doczytam;-)

  172. Ilona
    mar 21, 2013 @ 07:16:37

    Kwiecie Lotosu przyznam, że wcześniej popatrzyłam na proponowane EFT i Ho’oponopono z kwaśną miną gdyż forma opukiwania się nie przypadła mi do gustu, ale skoro ma mi pomóc to zapoznam się lepiej z tą metodą. Ostatnio zakupiłam krople Bacha dla mojego psa, cieszę się, że napisała mi Pani o nich, gdyż wcześniej nie wiedziałam nic na ten temat.

  173. Kwiat Lotosu
    mar 20, 2013 @ 20:12:44

    jedyną wskazówką jest WYBACZENIE SOBIE i pokochanie siebie samego…i tu też polecę pracę z EFT i ho’oponopono, dzięki tym metodom możemy sięgnąć w nasze nieuzdrowione emocje, które wołają o uwolnienie, jak spadną ciężary emocjonalne, spadnie waga.. ciepło pozdrawiam

  174. Kwiat Lotosu
    mar 20, 2013 @ 20:09:16

    jeszcze raz sugeruję pracę z EFT i Ho’oponopono, proszę się przełamać i przepracować tę samotność:) tu potrzeba zaufania, wybaczenia sobie i wybrania nowej wymarzonej drogi dla siebie, to naprawdę jest możliwe, a Ty kochane Słońce piszesz tak jakbyś zamknęła sobie już drogę w tę jasną przyszłość, wszystko jest możliwe… ciepło pozdrawiam

  175. Ilona
    mar 20, 2013 @ 14:31:35

    Tym razem chciałabym poruszyć temat podłoża psychologicznego chorób, a chodzi dokładnie o nadwagę (mam 10 kg nadwagi). W książce Louise hay lecz swoje ciało jest napisane, że nadwaga = Lęk. Potrzeba opieki. Ucieczka od uczuć. Brak poczucia bezpieczeństwa, odrzucenie siebie. Poszukiwanie spełnienia. tkanka tłuszczowa na brzuchu = Gniew z powodu nieotrzymania jedzenia lub oparcia (jedzenie to raczej nie). Jak do tego mam się odnieść, jak powinnam popracować nad sobą, żeby „całe życie” się nie odchudzać, nie być na wiecznej diecie?Będę wdzięczna za jakieś wskazówki co mogę zmienić aby nie mieć już problemu.

  176. Sowilo
    mar 19, 2013 @ 07:20:22

    Czasem zastanawiam się czy wystarczy mi własnego życia, aby przepracować te nagromadzone negatywne energie tak, aby mój syn nie musiał dźwigać tego, co bardzo mnie boli, mianowicie – samotność. Podobno dostaje się to, czego człowiek się boi? Bardzo chciałabym mieć kochajacą się rodzinę i kiedy wydawało mi się, że jestem na dobrej drodze niestety się rozsypało.
    Pozdrawiam raz jeszcze wszystkich poszukujących:-)

  177. Sowilo
    mar 19, 2013 @ 07:15:21

    Dziękuję bardzo za odpowiedź. Problem emocjonalny…cóż wystarczy tylko spojrzeć wstecz. Choćby linia żeńska – moja Babcia owdowiała dwa razy, całe życie powtarza swoim dzieciom (w tym mojej Mamie), że nigdy nie chciała mieć dzieci, ale …mężowie nalegali. Wiem żenujace, prawda? Mama rozwiodła się niedawno drugi raz. Babcia całe życie „klepie biedę”, Mama przez jakiś czas miała materialnie lepiej, ale…już nie ma. Nie trudno wywnioskować, że sama cudownego życia nie mam, aktualnie wychowuję mojego kilkuletniego synka. Odkąd pamiętam szukałam swojej drogi, przez kilka lat odnalazłam ją w jodze.

  178. Kwiat Lotosu
    mar 18, 2013 @ 15:58:28

    wszystko jest zgodnie z zasadami uzdrawiania, dopóki pojawia się problem, dopóty należy kontynuować pracę nie tylko nad uzdrawianiem drzewa genealogicznego, ale prace nad samym sobą, bo wybitnie wnętrze pokazuje Ci jakiś problem emocjonalny, który wydobywa się jako „agresor”, polecam pracę z EFT , Ho’oponopono i medytację. Praca nad oczyszczaniem i klarowaniem wnętrza wymaga czasu i nie zaprzestawania, bo pojawiają się trudności tuż po, dlatego cierpliwości i wytrwałości życzę… Ludzie praktykujący oczyszczanie energii, pracę nad sobą, często poprzestają tuż po pojawieniu się pierwszych ciężarów, ale musicie wiedzieć, że te trudności same nie znikną i trzeba się z nimi zmierzyć, najlepiej pracując nad sobą, niż czekając na zwalenie się skumulowanych problemów w naszym życiu, a wtedy wydają się już one nie do udźwigniecia, ciepło pozdrawiam

  179. Sowilo
    mar 15, 2013 @ 10:35:50

    Witam serdecznie! od czasu do czasu zagladam na stronę i cieszę się, że odnajduję ciekawe komentarze do głownego wątku, jakim jest w tym przypadku oczyszczanie drzewa. Praktykuję oczyszczanie wtedy, kiedy po prostu czuję taką potrzebę, nie robię tego, na siłę, więc nie mam praktycznie żadnego „schematu” postępowania. W związku z tym również nie nastawiam się na wyczytane czy też domniemane efekty:)
    a jednak… zauważayłam powtarzajacy się proces, tzn. tak zwany „dzień po”, który jest niezbyt dla mnie miły i to niestety póki, co schemat;) Tak więc dzień po oczyszczaniu zamiast spokoju i równowagi, do których dążę dzień jest dla mnie zazwyczaj bardzo napięty, sama chodzę jak niewybuch;) męczę się sama ze sobą, inni mnie irytują (ja ich pewnie też) ;). Na szczęście kolejny dzień to już coś w rodzaju „po burzy”. Pozdrawiam wszystkich i moje pyt. do Kwiatu Lotosu czy mogę prosić o komentarz?

  180. Kwiat Lotosu
    mar 12, 2013 @ 16:51:52

    Mogą być to kamienie babci, wystarczy je oczyścić… na 24 godziny wsadź kamienie do wody osolonej ( 4łyżki na litr)i na parapet, potem można je kłaść na brzuch okolice splotu słonecznego, ciepło pozdrawiam

  181. Marlena
    mar 12, 2013 @ 09:24:27

    Bardzo dziękuje za Wasze interpretacje :) :* Wszystko się zgadza. Cieszę się, że mój sen potwierdził opiekę sił wyższych, bo dużo rozmawiam z Aniołami, modlę się a od jakiś 3 tygodni wszędzie widzę liczby 11,22,33,44 co (podobno) oznacza, że Anioły są przy mnie. Regularnie oczyszczam drzewo :) Mogę też powiedzieć, że widzę postęp w swoim życiu, bo moje plany powolutku zaczynają się klarować i materializować w rzeczywistości :)

    Trochę mnie martwi, że od czasu tego snu mam problem z układem pokarmowym. Boli mnie brzuch, prawie nic nie jem bo od razu robi mi się niedobrze. Chyba się przejdę do babci po korale z bursztynów i położe je na brzuchu (cytryna niestety nie mam). Czy mogą to być czyjeś kamienie, czy lepiej żebym miała swoje własne?

    Pozdrawiam Was ciepło :*

  182. Ilona
    mar 12, 2013 @ 08:58:59

    Kwiecie Lotosu, posiadasz wspaniałą wszechstronną wiedzę!

  183. Kwiat Lotosu
    mar 11, 2013 @ 21:17:49

    wspaniale!!! przepięknie zinterpretowałaś sen! na splot dałabym piękny, szybko energetyzujący Cytryn:) choć Bursztyn wspaniale oczyszcza z ciężkich emocji:) pozdrawiam ciepło

  184. Bratka
    mar 11, 2013 @ 19:21:44

    Marlenko, Twój sen ma znaczenie bardzo symboliczne. Chęć wyjścia przez okno to dążenie do wzniesienia się ponad ludzkie oczekiwania, zbadania obszarów zazwyczaj niedostępnych większości ludzi. Potwierdza to dalsza część snu – jazda windą do góry. Wkroczyłaś na ścieżkę rozwoju duchowego, a jednocześnie nie czujesz się na niej zbyt pewnie. Masz wrażenie, że jesteś sama, boisz się nieznanego, a jednocześnie Twoje mentalne ciało pnie się do góry, ku światłu. Pojawiająca się tu liczba 41 oznacza opiekę sił wyższych. Opieka ta daje możliwość bezpiecznego wkraczania na nieznany obszar i osiągnięcia „złotego środka”. Z jednej strony poznawanie nowego, a z drugiej mocne zakorzenienie. Jesteś „jedynką”, prawda? Twoim naturalnym celem i pragnieniem jest odkrywanie, nawet przy odrobinie ryzyka. Zawsze potrafisz przyjąć konsekwencje swoich kroków i nie uchylasz się od tego. Rodzina w trosce o Ciebie starała się stłumić Twoją potrzebę niezależności i niejako wymusiła zachowania aprobowane przez nią, abys nie popełniła jakiegoś błędu. Wywołalo to u Ciebie lękliwą postawę i chociaż duch chce iść dalej, ciało( fizyczne) mówi NIE. To taki jakby dysonans i na pewno miotanie się wewnętrzne.. Ludzie w wannach to istoty dostępujące oczyszczenia. Ty najwyraźniej nie czujesz się na to gotowa, chociaż tego pragniesz. Powinnaś zaktywizować czakrę splotu słonecznego , która jest odpowiedzialna za dawanie i branie nosząc w tym miejscu jakiś złoty lub żółty kamień. Najlepiej bursztyn. Zacznij żyć bez poczucia winy. Fajny sen :) , pozdrawiam.

  185. Kwiat Lotosu
    mar 11, 2013 @ 16:23:48

    Wymioty i ból brzucha we śnie, to prawdopodobnie oczyszczanie jakichś trudnych emocji związanych ze splotem słonecznym, natomiast śmierć zwiastuje przemianę i nową drogę… ciekawy sen

  186. Kwiat Lotosu
    mar 11, 2013 @ 16:17:30

    Ilonko, ale złość to problem twojego partnera, a stłuczki to problem nie panowania nad emocjami twojego partnera nie twój, twoje poczucie winy wynika z tego, iż jesteś za mocno skierowana na służenie partnerowi zamiast robienia dokładnie tego co czujesz… z poczuciem winy praca czasem bywa długa, bo często ono wynika jeszcze z dzieciństwa,… z trudnymi emocjami polecam pracę z EFT tzw. opukiwanie punktów akupresurowych połączone z afirmacjami i wybaczaniem sobie, warto spróbować, tu szerzej: http://kwiatlotosu.wordpress.com/2010/12/09/eft-techniki-emocjonalnej-wolnosci/, http://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/06/05/hooponopono-z-eft-technika-uwalniania-z-nieswiadomych-blokad/,
    tu krótkie sesje: http://www.youtube.com/watch?v=ixnUJVBhZms, http://www.youtube.com/watch?v=fkKwfrFspfQ, http://www.youtube.com/watch?v=hIG1Hg4KQUo

  187. Marlena
    mar 11, 2013 @ 11:56:36

    Skoro już jesteśmy przy tematyce snów, czuje ogromną potrzebę opisania mojego dzisiejszego snu, bo obudziłam sie po nim i nie mogłam godzinę zasnąć.
    Otóż sniło mi się, że próbuje wyjść przez okno. Było jednak za wysoko i nie dałam rady. Ktoś przyszedł i zapytał „a nie lepiej drzwiami?”. Pobiegłam więc do tych drzwi. Były to drzwi do windy. Chciałam zjechac na parter ale nie mogłam dosięgnąć guzika bo był w niej ogromny tłok i winda pojechała do góry. Wiedziałam, że jedzie na najwyższe piętro, czego się obawiałam ale nie miałam już na to wpływu. Dotarliśmy na najwyższe -41 piętro. Był tam taras widokowy na miasto. Wszyscy zadowoleni podziwiali widoki. Położyłam się przy oknie bo nie czułam się tam bezpiecznie. Koło mnie widziałam kąpiących się w wannach ludzi. Jakaś chwila minęła, wstałam i poszukałam miejsca gdzie będę sama, poczułam ból brzucha i zaczęłam wymiotować. Nagle pojawiła się moja koleżanka z podstawówki i czułam że chce mi pomóc. Nie mogłam powstrzymać wymiotów i zaczęłam słabnąć. Obraz zaczął się zamazywać, poczułam ogarniającą mnie falę ciepła i dzwonienie w uszach. Czułam jak zapadam w głęboki sen. Chyba upadłam. Za chwile jednak usłyszałam, że ktoś z windy woła że zjeżdżamy na doł. Poszłam więc do niej. W windzie było tłoczno, stała tam tez ta moja koleżanka z podstawówki. Zamknęły się drzwi. Pytam ją „czy ja zemdlałam” Wahała się chwilę ale mówi „tak”. Ja na to (nie wiem skąd to pytanie mi sie wzięło!) „czy ja umarłam?”. Ona „tak”. Wtedy sie zorientowałam że ona też nie żyje i że nikt z windy nas nie widzi. Zaczęłam płakać, ona też. W tłumie ludzi stała moja siostra która tez zaczęła płakać.

    Jak się obudziłam bolał mnie lekko brzuch. Dziś cały dzień myślę o tym śnie, czy bez pozytywny czy negatywny.

  188. Ilona
    mar 11, 2013 @ 07:54:25

    Kwiecie Lotosu, chciałam zapytać o to, jak popracować nad wyzbyciem się poczucia winy, mam skłonność do obwiniania siebie za coś co wydarzyło się w otoczeniu np. mój chłopak prosił abym z nim pojechała, musiał coś załatwić, ja nie chciałam, powiedziałam że poczekam, on wyjeżdżając z garażu uderzył o inny samochód. Zaczęłam się obwiniać, że gdybym z nim pojechała to by się nie stało, i że może to ja swoimi myślami to przyciągnęłam bo byłam zła że jedzie.
    Zastanawiam się, dlaczego ktoś ma skłonność do stłuczek i jak na drugi raz wyzbyć się emocji prowadzących do tego. Czytałam bowiem, że stłuczki to odreagowanie na złość, która się kumuluje w człowieku. A taka sytuacja w jego przypadku się zdarzyła już 2 raz w przeciągu 3 miesięcy.

  189. Ilona
    mar 07, 2013 @ 19:52:54

    Dziękuję za szerszą interpretację

  190. Kwiat Lotosu
    mar 07, 2013 @ 18:56:08

    Tak, sama doskonale zinterpretowałaś sen! Kanarek w klatce to lęk przed uwięzieniem, małżeństwo jest pewną formą „zniewolenia”, powódź to kłopoty, że coś się sypie, lub próbuje nas zatrzymać przed określoną decyzją, woda symbolizuje również emocje, więc powódź, woda zalewająca, to też fala emocji, może lęk? Lęk, że coś się nie uda, wewnętrzny brak gotowości na taki związek… nie przejmuj się tak mocno snem, zwracaj uwagę na swoją siłę i kobiecość w związku, abyś nigdy nie pozwoliła sobie na stłamszenie, ciepło pozdrawiam

  191. Ilona
    mar 07, 2013 @ 08:58:28

    Zastanawiam się nam moimi snami… Kwiecie Lotosu czy możesz mi pomóc z interpretacją gdyż jeden wątek powtarza się od jakiegoś czasu, kiedyś miałam 2 sny w pewnym odstępie czasu: dzień mojego ślubu tj. coś było nie tak, alkohol nie kupiony, zaproszenia nie rozdane, nie umówiona byłam do fryzjera itp.
    Wczoraj natomiast śniło mi się śniło mi się że przygotowałam się do ślubu (ubranie się w suknie itp.) w domu rodzinnym,
    miałam świadomość też że za chwilę nastąpi potom, zacznie zalewać budynek, więc zaczęłam wychodzić na wyższe piętro w nadziei że woda nie dojdzie do samej góry, widziałam też kanarka w klatce, chciałam go uratować, wzięłam klatkę razem z sobą, bardzo się bałam aby nic mu się nie stało bowiem siedzi w klatce i jest bezradny, co może oznaczać taki sen? Czy te sny można tłumaczyć, że chciałabym wyjść za mąż ale nie jestem gotowa? Dodam, że nikt na mnie tego nie wymusza, sama chciałabym już coś konkretnego w swoim życiu, czy te sny znaczą, że to jeszcze nie czas? Jestem dość zagubiona w tej kwestii bo do tej pory byłam w związkach gdzie nie było takich planów, obecnie też w takim jestem.

  192. Kwiat Lotosu
    mar 04, 2013 @ 20:35:06

    Marlena fajnie odpowiedziała na pytanie, dziękuję…wcale nie musi to oznaczać choroby, ale jelita to także symbol potrzeby oczyszczenia z toksyn fizycznych jak i nieświadomych blokad energetycznych, nie ma się czego bać, warto wziąć wskazówkę pod uwagę ale na spokojnie, można zwyczajnie babci słać do jelit światło i widzieć w swojej wizji jak są czyste i zdrowe (nawet jeśli babci już nie ma fizycznie)! to naprawdę działa i ma sens! a do tego modlić się za linię żeńską w drzewie genealogicznym:)

  193. załamana
    mar 04, 2013 @ 19:10:39

    Zapomniałam dodać, że moja babcia zmarła 18 lat temu i dożyła pięknego wieku bo 93 lat i nie chorowała, więc co ma znaczyć ta jej wiadomość, która przyśniła się mojej mamie???

  194. Marlena
    mar 04, 2013 @ 16:48:09

    Wiem, że to pytanie do Kwiata Lotosu, ale może moja odpowiedź tez się przyda. Wg książki „Przez chorobę do samopoznania” która wyjasnia wpływ psychiki na powstawanie chorób, jelito grube oznacza to co nieświadome, mroczną stronę naszej podświadomości. Moim zdaniem ten sen wcale nie musi oznaczać czegoś złego. Może ujawniać blokadę, którą Twoja babcia ma głęboko zakorzenioną w podswiadomości i którą należy usunąć oczyszczając drzewo.

  195. załamana
    mar 04, 2013 @ 16:10:03

    Nie wiem co mam o tym myśleć? Ostatnio często uzdrawiam swoje drzewo, a mojej mamie ostatniej nocy śniła się jej mama , a moja babcia, że była chora- miała kłopoty z jelitem grubym, czyżby to była jakaś wskazówka dla nas? trochę się wystraszyłam.

  196. Marlena
    mar 03, 2013 @ 18:51:08

    Kwiecie Lotosu, bardzo mi miło przeczytac Twój opis, z tego względu, że bardziej identyfikowałabym się z typem lubiącym koty a nie lubiącym psów. A tu się okazuje, że jednak mam pozytywne cechy :)
    Ehh jak to rodzina potrafi zniszczyć czyjąś tożsamość i wmówić człowiekowi że jest zły, bo jest indywidualistą. Masz rację, wolności mi brakowało zawsze, nauczyłam się udawać kogoś kim nie byłam w obawie przed krytyką. Dopiero od jakiegoś czasu wychodzę na prostą, odzyskuje niezależność i zamierzam rozwinąć cały potencjał numerologicznej jedynki! ;)

    Pozdrawiam ciepło :)))

  197. Kwiat Lotosu
    mar 03, 2013 @ 15:17:14

    dokładnie tak jak piszesz i kot i pies, to wielcy nauczyciele – pomocnicy ludzi… pies i kot w domu to pełnia, dużo czystsze energie, zdrowsze emocje i lepsze samopoczucie psychiczne i fizyczne:) idealne lekarstwo na depresję;)

  198. Kwiat Lotosu
    mar 03, 2013 @ 15:12:18

    Marleno, jesteś wrażliwą istotą o cechach własnie bliższych cechom psów, przyjacielska, pomocna, wspierająca innych, lecz zapewne brak Ci osobistej wolności w tym wszystkim, dajesz więcej innym niż sama bierzesz, potrafisz „wypruć z siebie żyły” dając innym, odszukaj w tym wszystkim swoje potrzeby i zaznacz teren w, którym mogłabyś być niezależna i stawiać pewne granice, zapewne trudno jest Ci mówić „nie”, to są właśnie cechy osoby, które uwielbiają psy, lecz obawiają się kotów, zauważ że człowiek tak naprawdę poszukuje w sobie cech kota i psa, jeśli znajdzie w nich równowagę, poczuje się autentycznie szczęśliwy:))) Osoby lękające się psów a zakochane w kotach, mają inny problem, są indywidualistami z cechami egocentrycznymi i stawiające czasem zbyt duże granice innym ludziom;) ciepło pozdrawiam

  199. anna gaj
    mar 03, 2013 @ 00:29:00

    Mój kotek zaginął w ubiegłym roku.Bardzo to przeżylam,bo rozumieliśmy sie bez słow.Był moim przyjacielem,ale kot to nie czlowiek i pazur moze pokazac /choćczasami to ludzie sa okrutni wobec siebie i zwierzat./Oczywiście mamy innego kotka ,nie mam juz osobiscie w mieszkaniu ,ale jest u syna w tym samym domu.Zawsze kiedy jestem u niego ,choćby na chwile zawsze sie z kotkiem pobawie i poprzytulam go.I dlatego nie rozumiem obaw ludzi ,którzy boją sie kotów ,ale też inna sprawą jest ich nielubienie .Uwielbiam zawierzeta ,dzis dużo mowilo sie o pieskach ,zwyklych kundelkach ,ktore uratowały zaginione dzieci.Czy nie jest to piekny dowód milosci zwierzecia do czlowieka ,?Kot też jest madry .Były przypadki kiedy uratował czlowieka przed śmiercia bo był np czad lub pożar..Kotek tez sie potrafi odwdzięczyć .W chwili obecnej nie mam warunkow /przejściowo,bo jest remont/,ale jak tylko będe mogla to w moim domu zamieszkaja zwierzeta ,bo tak zawsze bylo i pies i kot..Juz tęsknie .Pozdrawiam.

  200. Marlena
    mar 02, 2013 @ 15:43:53

    Chciałabym polubić koty, ale ten lęk… Jak widzę kota chocby z daleka oblewa mnie fala strachu. Nieraz przechodze na drugą stronę ulicy, żeby się z nim nie spotkać. Podświadomie wydaje mi się, że koty nie lubią ludzi tylko wykorzystują ich do swoich celów pod płaszczykiem miłego, miałczącego zwierzątka. Jakich celów? Ciężko mi powiedzieć. Taka moja schiza;)
    Za to bardzo lubię psiaki i inne zwierzęta :)

  201. Kwiat Lotosu
    mar 01, 2013 @ 19:30:19

    Zwierzęta to wielcy nauczyciele ludzi, każde z nich symbolizuje jakąś cechę ludzką i ewentualny problem, którym należy się zająć, pięknie opowiedziałaś Bratko o swoich przyjaciołach zwierzęcych:) Bóg Cię już pobłogosławił za Twoje dobre serce…

  202. Kwiat Lotosu
    mar 01, 2013 @ 19:27:03

    Czekają aby się na Ciebie rzucić? To teraz zastanów się, co takiego w sobie lękowego skrywasz, że tak boisz się kotów? Własnie koty pokazują wyraźnie nasz lęk w duszy, nie trzeba ich lubić, ale jeśli się boisz, to masz tylko sygnał, że potrzeba zająć się swoim oczyszczeniem Duszy, problem energetyczny, to np przyciąganie niskich energii astralnych, które koty widzą w aurze człowieka… To może nie na Ciebie chcą się rzucać, ale na ciężkie energie, które przyciągasz? Mam kontakt z wieloma kotami, dzikimi, domowymi, to wielcy nauczyciele, nasze lustra Duszy, jeśli jesteśmy poukładani i mamy czyste intencje nie ma mowy o fałszywych podchodach kotów:)

  203. Bratka
    mar 01, 2013 @ 19:01:32

    Koty fałszywe?! Nie zgadzam się z tym. Koty potrzebują człowieka, aby je kochał, a psy potrzebują człowieka, aby one go kochały. Ot, i cała różnica między nimi. Pomijam inne, jak choćby przyczyny dla których machają ogonami i mruczą( odwrotnie niż psy). Jeden z moich kotów idzie za mną krok w krok , gdy idę na spacer z psem, a jest to kot wpół dziki. Drugi daje się pogłaskać tylko wtedy, gdy niosę mu jedzonko. Ale to są wiejsko leśne dzikuski, które nie zaznały ciepła i opieki. Zwierzątko atakuje tylko wtedy, gdy się boi i nie można mieć do niego o to pretensji. Ja nadałam moim kotom imiona i od razu poczuły się lepiej:). W tej chwili mieszka w mojej piwnicy padalec, pozwala się głaskać i brać na ręce. Ma na imię Wacuś:)) Polecam wszystkim „Wiersze o kotach” T. Elliota. Miodzio.

  204. Marlena
    mar 01, 2013 @ 17:49:36

    Hmm, Kwiecie Lotosu, co masz na myśli mówiąc „problem energetyczny”? Bardzo boje się kotów i omijam je szerokim łukiem. Koty są fałszywe. Mam wrażenie że tylko czekają, żeby sie na mnie rzucić!

  205. Ilona
    lut 28, 2013 @ 12:07:44

    O znalazłam esencję
    Czerwiec jednoroczny (Scleranthus):
    Dla zwierząt rozchwianych emocjonalnie, niepewnych, niezdecydoanych,
    z zaburzeniami snu, rozregulowanym układem pokarmowy (częste
    rozwolnienia).
    Esencja przywraca równowagę wewnętrzną, uspokaja.
    Także na chorobę lokomocyjną.

  206. Ilona
    lut 28, 2013 @ 12:01:50

    Kwiecie Lotosu, nie znam się na reiki, co mogę zatem zrobić, gdzie przyłożyć dłonie na ciele psa i jaką esencję kwiatową mu podać.

  207. Kwiat Lotosu
    lut 28, 2013 @ 08:34:15

    Faktycznie, zwierzęta bardzo wspierają swoich właścicieli, koty ściągają negatywne energie i potrafią ją doskonale przetransformować… lecz zdarzają się przypadki, iż energia ludzi jest tak przytłaczająca, że kot również zachoruje … koty są wspaniałymi egzorcystami, psy natomiast są bardziej podobne do ludzi, łatwiej ściągają na siebie astralne niskie energie, … można pomóc zwierzęciu np. energią Reiki, podawaniem leków homeopatycznych, esencji kwiatowych Bacha… jeśli człowiek- właściciel zwierzęcia pracuje nad sobą, ściąga pozytywną energię poprzez pozytywne myślenie, medytację, kontemplację, muzykę relaksacyjną, pies natychmiast zareaguje lepszym zdrowiem i samopoczuciem,.. pies jest potężnym lustrem dla swoich właścicieli i charakterem i zapadalnością na określone schorzenia;) Ktoś kto boi się kota, lub nie znosi jego obecności z reguły ma problem energetyczny, choć nie jest w stanie tego nawet pojąć. Widzę jednak jak ludzie się budzą, jak lgną do zwierząt i otaczają je większą opieką i miłością, a to już wielki krok w przebudzaniu ludzkości do wyższych energii….

  208. Ilona
    lut 27, 2013 @ 07:43:42

    Chciałam zapytać o coś zupełnie innego, o zwierzęta, pies pochłania negatywną energię z otoczenia i mu to szkodzi tj. zaczyna chorować w przeciwieństwie do kota. Mam psa który odkąd pamiętam boryka się z problemami żołądkowymi, zastanawiam się jak mogę mu pomóc, jak go oczyścić metodami „naturalnymi” i co może być powodem jego dolegliwości bo jak wiadomo za każdą chorobą coś stoi (powód psychologiczny). Kwiecie Lotosu czy jesteś może zaznajomiona z tym tematem?

  209. Ilona
    lut 25, 2013 @ 08:20:15

    Marlena, nie podjęłam się aczkolwiek Twoje opisy są zachęcające;)

  210. Kwiat Lotosu
    lut 22, 2013 @ 16:06:40

    Twój syn już przed narodzinami wybrał taką ścieżkę, pogódź się z tym i zaakceptuj, że to jego osobisty duchowy wybór, możesz teraz wspierać go nadal swoja miłością i światłem,… nie oceniaj sytuacji, oddaj Bogu swoje poczucie winy w związku z sytuacją i zaufaj, że tak miało być, ciepło Cię przytulam…

  211. Marlena
    lut 22, 2013 @ 15:22:51

    Wiem :D A najlepsze jest to, że coraz mniej się tego boje. Polubiłam te „moje” duchy i czuje, że jest ich sporo koło mnie:)
    Ilona a jak tam u Ciebie oczyszczanie drzewa, podjęłaś się ?

  212. Ilona
    lut 22, 2013 @ 11:31:42

    Marlena, :D opis jak z horroru

  213. hanka
    lut 21, 2013 @ 21:47:24

    witajcie. Straciłam dziecko – syna – miał tylko 27 lat – nagle – nie wiem nadal co sie stało i to pytanie,dlaczego? dlaczego? Od zawsze od najmłodszych jego lat zdażały mu sie dziwne historie – jakies 2 lata temu pewna pani zajmujaca sie numerologia powiedziała mi ze syna ma zła karme po ojcu – nie wierzyłam wtedy. gdy dzis analizuje pewne sytuacje z zycia syna – trudno mi znależc odp. Miał tyle miłosci mojej, jego dziewczy, brata – bliskich – a On taka jakby wciaz szukał czegos innego, nowego.

  214. Marlena
    lut 21, 2013 @ 19:26:52

    Witajcie. Ciąg dalszy dzwinych zdarzeń:) Oczywiście nadal kontynuuje oczyszczanie drzewa. Śnił mi sie dzisiaj cmentarz pełen ludzi i że chodziłam po nim cała zapłakana. Z tego co wiem, płacz oznacza oczyszczanie z negatywnych emocji.
    Wstałam rano i nie wiedzieć czemu zaczęłam rozprawiać o moich przodkach. Konkretnie o pradziadku i (uwaga!) praprababci. Za chwilę patrze w kalendarz a tu sie okazuje, że obydwoje mają dzisiaj imieniny! Mało tego- dziś w nocy ktoś chodził w ciężkich butach po domu… Dźwięk dobiegał z korytarza…

  215. Kwiat Lotosu
    lut 17, 2013 @ 18:05:30

    Tak miało być, wątpię że terapia miałaby mieć wpływ na każde zdarzenie w życiu, nie sugeruj się tym… często zauważam, że ludzie swoje trudne zdarzenia wiążą z jakimś terapeutycznym zdarzeniem, a życie ma swój bieg i pewne sytuacje dane są po coś i mają swoją przyczynę dużo głębiej… podam taką radę „płyń z prądem” i poddawaj się życiu, a każde zdarzenie traktuj jak jego część, nawet jeśli jest trudne… będąc w tym nurcie pracuj nad sobą, módl, zmieniaj, oczyszczaj, aby nadać mu głębszy sens i więcej radości:) więc życzę wam wszystkim tej wytrwałości i odwagi przyjmowania pewnych zdarzeń jako wasze wewnętrzne lekcje, a nie zły los, który przychodzi z zewnątrz i działa poza nami – bo tak nie jest:)

  216. Kwiat Lotosu
    lut 17, 2013 @ 17:58:32

    Nie daj się ciężkiemu samopoczuciu, ono też pojawia się po coś w naszym życiu, możliwe że opór ego przed zmianą, lub oczyszczanie emocji, … rób swoje a spokój i harmonia pojawią się w odpowiednim momencie, wytrwaj w sile i działaj:) ciepło pozdrawiam

  217. Marlena
    lut 17, 2013 @ 17:20:09

    Kwiat Lotosu dziękuje Ci za radę:) Zrobiłam krótką przerwę i zabieram się dalej za uzdrawianie drzewa. Ale musze przyznać, że ostatnio jestem w bardzo podłym humorze. Ponad tydzień było super, humorek wyśmienity a teraz odwót o 180 stopni. Mam nadzieję, że to też jakaś forma oczyszczania i dobitny dowód oporu mojego ego. Próbuje mnie zniechęcić, ale nie dam mu tej satysfakcji.
    Ilona, ja przed uzdrawianiem drzewa proszę mojego Anioła Stróża o opiekę i pomoc w uzdrawianiu i rzeczywiście czuję spokój i ochronę. Poza tym uważam, że nie ma się czego bać, ponieważ we wszystkim co robimy liczą się intencje. Czyste intencje. Pomoc sobie i rodzinie to nic złego, wręcz przeciwnie! To bardzo dobry uczynek.

  218. Ilona
    lut 15, 2013 @ 11:53:01

    Dziękuję Kwiecie Lotosu za wypowiedź, boję się samodzielnej pracy nad energią,
    do dziś zastanawia mnie jedna kwestia,
    pracowałam u specjalisty nad pewnymi problemami, wyszło na jaw sporo różnych kwestii rodzinnych (ustawienia grupowe Hellingera). Po pewnym czasie (miesiąc, dwa) spadła na nas fala nie fajnych sytuacji np. pożar budynku, ogarnął mnie strach, że to się z sobą wiąże (ogień bowiem wiąże się z oczyszczeniem)…. Nurtuje mnie pytanie czy gdybym nie wybrała się na ustawienia czy te zdarzenia miałyby miejsce?

  219. Kwiat Lotosu
    lut 14, 2013 @ 20:05:20

    Bardzo Was proszę, nie sugerujcie się paniami z tv! to jak one ciężko pracują i jakie wysiłki wkładają w to co „robią dla nas” to reklama, magnes, żeby przyciągać i zarabiać, tacy ludzie nie mają prawa uzdrawiać przez ekran telewizora nie znając człowieka jego rodziny i uwarunkowań, możemy robić to tylko sami (ewentualnie z pomocą terapeuty, do którego idziemy bezpośrednio),… jeśli odczuwamy lęk, warto pomodlić się do opiekuna duchowego, Anioła Stróża, Archanioła Michała o opiekę i ochronę oraz zaufać, nic się nie stanie… boi się tylko nasze „ego” – które nie chce zmian, chce starego i utartego dla nas programu, ale my pragnąc zmiany i uzdrowienia życia, musimy przekroczyć nasze lęki, nawet za cenę „skoku w przepaść” to taka przenośnia:) Czego się boisz? że możesz mieć lepsze życie? a może na te lepsze nie zasługujesz? Więc odważysz się przekroczyć swój lęk? Czy wolisz w nim bezpiecznie pozostać i kłaść kolejne ciężary na barki…każdy sam decyduje czy chce być wolnym od utartych schematów człowiekiem… Życzę większej wiary w siebie i uzdrowienia rodziny i siebie dzięki własnej Mocy … przekraczaj lęki – uwierz w swoją wielkość i działaj!

  220. Kwiat Lotosu
    lut 14, 2013 @ 19:53:29

    Proponuję zrób przerwę, ale za jakiś czas powróć do modlitwy i zaobserwuj co się dzieje, zdarza się szybkie oczyszczenie, ale z reguły opór jest ucieczką naszego „ego” od zmian:) Warto przeczekać i spróbować ponownie, z reguły o efektach oczyszczenia można mówić, jeśli uzyskujemy wewnętrzny spokój i życie przebiega nam łatwiej, taka wyraźna ulga:)

  221. Kwiat Lotosu
    lut 14, 2013 @ 19:50:16

    Sama widzisz jak wielkie masz znaki!!!! Dostałaś wskazówki że coś ruszyło! ten katar to nic innego jak oczyszczanie,… ja osobiście miałam katar ponad rok- nawracający, takie łzy przez nos:) oczyszczenie emocji, warto było to wytrzymać, nie bójcie się oczyszczania….ciepło pozdrawiam

  222. Ilona
    lut 14, 2013 @ 07:45:16

    Co do mnie to boję się sama oczyszczać drzewo, boję się ingerować w energię.
    Gdy oglądałam P. Dorotę z kosmicy to ona mówiła, że jak oczyszcza drzewa to dużo ją to wysiłku kosztuje, że jest atakowana przez te „złe” energie które trzymają się danej rodziny. Ale ona daje sobie z tym radę, pracuję z tym od lat…
    Wiadomo, że trzeba brać w los w swoje ręce ale jak się człowiek na tym nie zna to może więcej szkody sobie narobić? Sama nie wiem.
    Co do liczby 22;22 to znalazłam informację odnośnie jej kolejnego znaczenia, może bowiem informować także o tym, że jesteśmy związani z niewłaściwą dla nas osobą.

  223. Marlena
    lut 12, 2013 @ 14:44:51

    Hej, to znowu ja. Mam nadzieje, że nie naprzykrzam się za bardzo ;) ale… mam pytanko do Kwiata Lotosu. Chodzi o to, że od jakiś 2 dni uzdrawianie drzewa straciło dla mnie na ważności tzn. czuje, że moi przodkowie jakby się oddalili ode mnie. Czyżby zaznali spokoju? Teraz oczyszczam drzewo „automatycznie” a wtedy robiłam to z wielką pasją, bo rzeczywiście czułam taką potrzebę. Mam coraz większe wrażenie, że robię to na siłę. Czy to oznacza, że powinnam już przestać?

  224. Marlena
    lut 11, 2013 @ 10:49:55

    Witam serdecznie. Oczyszczam drzewo ponad tydzień i dziś rano zauważyłam, że cieknie mi katar. Co ciekawe, nie potrzebuje chusteczek bo niby cieknie ale w rzeczywistości go nie ma;) Czytałam, że niektórzy mieli takie objawy po oczyszczaniu drzewa.
    Poza tym wczoraj jak i dziś śnili mi się zmarli, ale były to osoby których nie znam. Mało tego- mojej siostrze śniło się też, że spotkała się z naszą mamą (żyje i ma prawie 50 lat) ale w tym śnie mama miała 20 pare lat, śliczną jasną cerę, była szczęśliwa i promienna.
    Ciekawe:)

  225. Ilona
    lut 09, 2013 @ 13:14:39

    Marlena, widać mamy coś wspólnego z sobą i nie bez przyczyny spotkałyśmy się na tym forum:) Mój dzień urodzenia to 11 czyli 1+1 = 2:).
    Mam ściągnięty program, który nazywa się „numerologia ”
    można z niego wyliczyć m.in. liczby karmiczne na podstawie daty urodzenia.
    Do końca nie znam się na tym ale na tej stronie można znaleźć interpretacje takich liczb http://www.wrotarozwoju.pl/liczby-karmiczne-t836.html
    Ja znalazłam w swoim portrecie liczbę karmiczną „14” i „16” i faktycznie coś w tym jest. Zaczynam widzieć w tym głębszy sens.

  226. Marlena
    lut 09, 2013 @ 11:04:59

    Tak, miałam coś takiego kilka late temu. Prześladowała mnie pewna godzina, tylko już teraz nie pamiętam jaka :(
    Ale tak się akurat składa, że 22 to jest to mój dzień urodzenia a zgodnie z numerologią, liczbę dnia urodzania realizuje się między 28 a 56 rokiem życia. Kiedyś ktoś mi powiedział, że to ciężka droga życiowa, ponieważ opiera się na zaufaniu we własne siły i budowaniu wszystkiego licząć głownie na siebie. Czego sama nie wypracujesz, tego nie będziesz miała. I coś w tym jest, bo analizując moje życie doszłam do wniosku, że zawsze musiałam pracować więcej niż inni żeby mieć takie same efekty. Rzadko mi się coś „upiekło”, kiedy próbowałam iść na łatwiznę.
    Także Ilonko, wychodzi na to, że czas zakasać rękawy i działać dla dobra innych i krzewić dobro na świecie ;) Nie wiem jak Ty, ale ja czuję, że to dla mnie właściwa droga i tylko dzięki temu mogę być szczęśliwa.

    Pozdrawiam!

  227. Ilona
    lut 09, 2013 @ 08:27:52

    Ja może teraz z zupełnie innej beczki, weszłam sobie na linka Shivarlin Numerologia z kategorii „ciekawe strony”, od paru lat gdy spojrzę na zegarek to wyłapuje godz. 22:22, długo się zastanawiałam co to oznacza, zastanawiałam nad tym, wręcz się przestraszyłam tej powtarzalności. z 3 lata temu natrafiłam na Panią ,która mi wyjaśniła, że istnieje coś takiego jak liczby anielskie tj. są to przesłania od Aniołów.
    W artykule Shivarin znalazłam informację o tej godzinie:
    „Jeśli więc Twój umysł skupia się na tego typu godzinie (tj. 10:10, 11:11, 20:20, czy 22:22 ), za każdym razem gdy ją zauważysz zadaj sobie pytanie:
    Dlaczego zwracam na to uwagę?
    Co takiego dzieje się w tym momencie?
    Co mam zacząć robić lub przestać właśnie teraz?
    Dlaczego szukam znaczeń tych godzin i gdzie mnie to prowadzi?

    Pojawia się też wyjaśnienie /np. u Jana Van Helsinga/, że akt zauważania godziny 22:22 to dowód, że jesteśmy we właściwym miejscu o właściwym czasie, inaczej mówiąc, że nasze życie biegnie dokładnie tak jak zaplanowała nasza dusza.”
    No to ciekawie… to by oznaczało, że żyje z godnie z planem mojej duszy.
    Albo tez jest wzmianka o misjonarzach światła:
    „“Lightworkers” – misjonarze światła
    Osoby, które na którymś etapie życia zaczęły zwracać uwagę na tego typu godziny, to Misjonarze Światła. Ich zadaniem jest niesienie pomocy innym, poprawianie cudzego bytu, praca nad zmienianiem świata na lepsze. Przecież każdy może zwracać uwagę na te godziny a jednak robią to nieliczni. Szczegółowo rodzaj powołania tłumaczy dokładna godzina, którą dana osoba obserwuje. 10: 10 to nastawienie na wdrażanie nowych ścieżek działania, 11:11 zdanie jednoczenia ludzi dla dobra ludzkości i szczytnych idei, 20:20 wykorzystanie ogromnej intuicji by wskazywać ścieżki rozwoju ludzkości, 22:22 tworzenie organizacji dbających o cudze dobro, zmieniających ludzi i świat na lepsze.
    Energia miłości działań misjonarzy światła ma działać jak wysoka wibracja, jasne światło, zmieniające ziemię na lepsze.”
    Co o tym sądzicie>? Czy w waszym życiu też ma miejsce powtarzalność pewnych liczb?

  228. Kwiat Lotosu
    lut 08, 2013 @ 14:44:08

    dziękuję za ciekawe spostrzeżenia, tak to właśnie działa;)nie poprzestawaj na swojej pracy, warto:)

  229. Marlena
    lut 08, 2013 @ 10:14:55

    Witam! Chciałam powiedzieć o moich spostrzeżeniach od czasu gdy uzdrawiam drzewo. Uzdrawiam je zwykle przed snem. Zauważyłam, że od tego czasu cięzko mi jest wstać rano a w ciągu dnia jestem zmęczona i podenerwowana. Najbliższa rodzina ma to samo. Z drugiej strony czuje jakby poruszenie energii i mam wrażenie że wokół mnie więcej się dzieje. Jednym słowem czuje ruch i działanie. Poza tym niespodziewanie zakończyła się pewna sprawa (nie związana z rodziną), która blokowała mnie w działaniu. Dostałam powera i motywację żeby wziąć się za siebie i swoje życie:) Przypadek czy niekoniecznie? ;)
    Jak coś jeszcze zauważę to dam znać:) Pozdrawiam!

  230. Ilona
    lut 07, 2013 @ 11:56:39

    Pozwole sobie zamieścić link do artykułu który mnie zaciekawił -ad ustawień Berta Hellingera „Miłość od trzeciego wejrzenia”

    http://www.foley.com.pl/old/index.php?dz=4,194

  231. Kwiat Lotosu
    lut 06, 2013 @ 13:53:58

    To nie jest tak że Hellinger odrzuca reinkarnację. Po prostu metoda zakłada pracę tzw ziemską, na zasobach, obciążenia wynikające od przodków, …są metody poszukiwania poprzednich wcieleń, ale one naprawdę nie mają sensu, to co się dzieje w tu i teraz w naszym życiu jest wskazówką z czym należy pracować. Reinkarnacja i Przodkowie to jeden punkt:) Inkarnujemy się wśród bliskich i rodziny w różnych opcjach, nie jest to rozłączne:) Hellinger pracuje na tym co widzi u danej osoby, a znalezienie problemów przodków poprzez odgrywanie ról pokazuje z czym trzeba się zmierzyć i co nas blokuje…

    do Ilonki i Marleny, macie podobne pytanie: Dziewczyny, jest wiele metod i technik pracy nad sobą i blokadami, każdy musi odnaleźć siebie i swoje klucze do rozwiązania problemów… wiem, że to jest trudne, pojawiają się lęki, opory, brak sił… ale trzeba się wyzwolić z tego, znaleźć swoją moc,… polecam uzdrawianie drzewa genealogicznego, medytacje, afirmacje np. Ewy Foley – dostępne w internecie http://www.foley.com.pl/ , wiele problemów wynika z niskiego poczucia własnej wartości i braku energii (która własnie można poruszyć dzięki uzdrawianiu drzewa) Wspaniale jest poddać się terapii np. czaszkowo-krzyżowej, która uwalnia blokady i lęki w sposób łagodny, lecz wymaga to czasu…wkrótce więcej napisze o tej metodzie. I taka najprostsza metoda – modlitwa – módlcie się od serca, powierzajcie Bogu swoje leki i niepowodzenia, poddajcie się opiece i zaufajcie że traficie na właściwe ścieżki, dajcie się poprowadzić:) Najważniejsze to pozytywne myślenie, wszystko to co jest w naszych sercach, umyśle przynosi projekcję na życie, dlatego tak ważnym jest nie dopuszczać negatywnego sposobu myślenia, co wieczór zrobić kilka minut wizualizację naszego życia, takiego jakim chcielibyśmy go widzieć, należy robić to co dzień, jak rytuał, codzienna herbata itp:) Rozwiązanie problemów jest w nas i naszych rękach, trzymam za Was kciuki, za odwagę bycia szczęśliwym w życiu:)

  232. Marlena
    lut 06, 2013 @ 11:07:41

    Dołączam się do pytania, odnośnie wyjścia z martwego punktu:) U mnie trwa to od lat, ide do przodu ale wolniej niż np. moi rówieśnicy, czuje się ciągle w tyle a zdobywanie nowych doświadczeń jest dla mnie jakby zablokowane. Mam ich bardzo niewiele jak na swój wiek. Nie wiem co może być tego przyczyną?

  233. Ilona
    lut 06, 2013 @ 07:40:09

    Kwiecie Lotosu przyznam, że z przyjemnością czytam wszystkie Twoje wypowiedzi. Z pracą nad energetyką człowieka zetknęłam się po raz pierwszy z 2 lata temu. Temat dla mnie okazał się bardzo interesujący. Zaczęło się od transformacji wzorców wahadełkiem robionej u osoby się tym zajmującej a później ustawienia hellingera. Po drodze zaczęłam interesować się także tematyką reinkarnacji którą np. ustawienia wykluczają (wiadomo tam jest mowa o obciążeniach pochodzących od naszych przodków a nie od naszych poprzednich wcieleń). Zatem czy.. dusza człowieka się reinkarnuje, przez to następuje rozwój duszy w kolejnych wcieleniach i dusza wybiera sobie określoną rodzinę do swojego rozwoju? Trafiając na taką a nie inną rodzinę dusza przejmuje określone obciążenia z jej rodu a tym samym nadaje określony tor dla siebie. Jak sądzisz czy te dwie teorię idą z sobą w parze?
    Obecnie znajduję się w nijakim punkcie tj. chciałabym zmienić coś w swoim życiu ale nie czuje się na siłach. Nie spełniam się w pracy ani w związku. W pracy bowiem, nie umiem zaufać ludziom którzy mnie otaczają, szczerze z nimi rozmawiać o moich sprawach. Wydaje mi się że to mogło by mi zaszkodzić. W związku nie ma parcia do przodu. Od zawsze żyłam w wolnych związkach które po jakimś czasie się rozpadają. Nie było w nich konkretnych planów na przyszłość (bez decyzji o zamieszkaniu razem, o małżeństwie, dzieciach). Teraz dopiero dotarło do mnie, że po prostu nigdy nie byłam gotowa na założenie rodziny więc nie mogło stać się inaczej. Ale obecnie zaczął mi ten fakt jakoś przeszkadzać bo lata uciekają bezpowrotnie a ja stoje ciągle w miejscu. Co mam zrobić, co zmienić w sobie aby to moje życie pchnąć do przodu?

  234. Kwiat Lotosu
    lut 05, 2013 @ 18:49:18

    Jeszcze raz podkreślam, nie ma czegoś takiego jak czyjaś wina, wszystko jest w pewnym planie rozwoju duszy, trzeba zaufać, że takie lekcje wzięła na siebie matka jak i dziecko i tak miało być, to nie tak, ze gdyby ktoś prędzej uzdrowił drzewo, to uniknęło by się takich lekcji… proszę zrozumcie, że uzdrawianie linii genealogicznej jest cudowne dla duszy dla nas, przynosi ulgę i lekkość, ale nie tylko dla nas także dla naszych dzieci i tych co po nas przyjdą w rodzinie,.. to taka ewolucja rodziny, zaufajcie że każda lekcja życiowa jest po coś, nie jest ani karą ani złośliwością losu, to my mamy wpływ na nią i możemy ją sobie ulepszyć, uzdrowić dla lepszego życia:)ciepło pozdrawiam

  235. astero
    lut 05, 2013 @ 18:27:13

    Witam serdecznie ! Ja mam takie pytanie , jak ma sie drzewo genealogiczne do tego jak ktoś traci najbliższe osoby np. matka traci dzieci ;syna ,córkę ,zięcia i wnuczkę ! czy trzeba uzdrawiac drzewo ? jak sie z tym pogodzic i co można zaradzic w takim przypadku ?czy to jest ”wina” przodków ,ze tak sie stało w tej rodzinie ? serdecznie pozdrawiam !

  236. Kwiat Lotosu
    lut 05, 2013 @ 11:31:54

    dokładnie Ilonko tak jak piszesz , tak jest, to samo życie…nic nie dzieje się bez przyczyny, ciepło pozdrawiam

  237. Ilona
    lut 05, 2013 @ 08:22:36

    Dziękuję za odpowiedź:) Niestety nie spytałam jej o zgodę. Ale dzięki temu uzdrowieniu dowiedziałam się o genezie tej choroby, skąd ona wynikła, to również była dla mnie „nauka”. Zrozumiałam, że człowiek swoim uporem, niechęcią do wybaczenia ludziom z najbliższego otoczenia, popadanie z nimi w konflikty wpędza się w chorobę. Ale także zrozumiałam, że to jest silniejsze od człowieka, bo to, że życie cioci potoczyło się tak czy inaczej rozpoczęło już bieg w dzieciństwie tj. wczesna śmierć matki – przez to późniejszy żal do kobiet i konflikty z nimi.

  238. Kwiat Lotosu
    lut 04, 2013 @ 20:16:52

    Wiesz dlaczego tak się zadziało? Po pierwsze plan duszy przewidywał taki okres życia, po drugie uzdrawianie osoby wymaga jej pełnej zgody na ingerencję,.. są osoby, których Dusze potrzebują doświadczyć choroby i z powodu jej skutków, odejść w określonym czasie. Nie znamy planu Duszy twojej bliskiej osoby, może ciocia w głębi duszy nie chciała ingerencji uzdrowienia. Przychodzą do mnie osoby, które opowiadają co im dolega, jak cierpią i chcą aby wszystko się „samo załatwiło” na zasadzie „uzdrów mnie beze mnie” …a tak niestety nie ma. Moc uzdrowienia można przekazywać osobie w pełni gotowej na to uzdrowienie i współpracującej z osobą uzdrawiającą- pragnienie uzdrowienia to też potrzeba korekty i zmiany w pewnej sferze życia- uzdrowiciel nie dokona za nas korekty – w większości przypadków należy zacząć od zmiany diety i trybu życia, wybaczenie komuś, oraz spotkanie z własną duszą głębiej. Wielu chorych ludzi doznaje głębokiej duchowej przemiany, połączenia z Bogiem i zrozumienia po co zjawiła się choroba, … nigdy nie pojawia się z przypadku. Jesteś dobrą istotą i pragniesz pomagać, ale pamiętaj o tej ważnej zasadzie: wyrażenie zgody przez osobę chorą, po drugie powierzenie Bogu skutków uzdrawiania (np słowami:”zgodnie z wolą Boga” – a wola Boska to pogodzenie się z tym co się zadzieje). ciepło pozdrawiam

  239. Kwiat Lotosu
    lut 04, 2013 @ 20:02:34

    Absolutnie się nie martw:)))jeśli czujesz niepokój poproś swojego Opiekuna Duchowego, aby stał przy Tobie i ochraniał twoje pole energetyczne:) Może być modlitwa „Aniele Boży Stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój, rano, wieczór, we dnie, w nocy, stój mi zawsze ku pomocy, strzeż Duszy ciała mojego Amen” Wiem o czym piszesz, bo z własnego doświadczenia znam takie uczucia:) Jesteś mocno sensytywną istotą, stąd te głębokie odczuwanie:)

  240. Ilona
    lut 04, 2013 @ 17:26:25

    Nie spodziewałam się tak szybkiej odpowiedzi:) Co do tematu śmierci to chodziło mi o taką kwestię:
    miałam ciocię która przez długi czas leżała w szpitalu, próbowałam jej pomóc poprzez uzdrawianie na odległość, ustawienie. Niestety mimo tej próby ciocia po 3,5 miesiącach zmarła. Okazało się co prawda że cukrzyca ustąpiła ale choroba zaczęła atakować kolejne narządy. Zastanawiam się czy to ciocia jedynie sama w sobie mogła się uzdrowić, mam też wyrzuty, że mogłam iść na więcej wizyt (do osoby specjalizującej się w tym) w celu leczenia na odległość cioci a ja poprzestałam na jednej bo sadziłam że to wystarczy. Początkowo było lepiej ale potem było coraz gorzej.

  241. Marlena
    lut 04, 2013 @ 16:50:17

    Dziękuje za odpowiedź.
    Mam jeszcze jedną sprawę, która mnie nurtuje, może będziesz znała odpowiedź:) Od jakiegoś czasu, właściwie od kilku tygodni odkąd zaczęłam interesować się aniołami i rozmawiać z nimi, ciągle czuje dotyk wielu rąk (?) na sobie. Najczęściej w nogi. Wczesniej też tak miewałam ale ostatnio ten dotyk jest bardzo wyraźny. Powinnam się niepokoić?

  242. Kwiat Lotosu
    lut 04, 2013 @ 15:26:04

    Bóg dla nas wybrał drogę smierci? skąd ta koncepcja? To my wybieramy nasze doświadczenia..co do śmierci… ona nie istnieje w duchowym rozumieniu,.. jest ciąg życia… nieustanny ciąg:))) każde doświadczenie ma sens, jeśli wybierasz cierpienie i nic z nim nie zrobisz, będzie ci trudniej, masz tez wolna wole i wolny wybór, który umożliwa Ci poszukiwanie dróg rozwiązania dla siebie, to wielka nauka zauważ, nicnierobienie nie przynosi nauki:) pozdrawiam

  243. Kwiat Lotosu
    lut 04, 2013 @ 15:23:42

    Bardzo ciekawe pytania:) Po pierwsze, żyjąc teraz na Ziemi pracujesz ze sprawami ziemskimi, …ludzie maja pochodzenie w większości kosmiczne, lecz wybieramy życie na Ziemi aby doświadczyć określonych emocji, zdarzeń, które mogą odbyć się tylko na tej planecie, także uzdrawiasz swoją ścieżką ziemską- czyli twoje doświadczenia związane z ziemią- chodzi mi o ból, cierpienie, bolesne emocje, natomiast na przykładzie Bashara, którego od czasu do czasu zamieszczam na blogu – jest on Człowiekiem, który kontaktuje się ze swoimi wyższymi wcieleniami kosmicznymi i służą mu one , a także wielu jego słuchaczom, uzdrowieniu problemów ziemskich oraz wyjścia z tego kieratu bycia „nikim” „małym cżłowieczkiem”, własnie te kosmiczne wcielenia, mogą stać się wielkim naszym wsparciem do rozwiązania tych „problemów ziemskich-trójwymiarowych”. Najtrudniejsza szkoła życia to ZIEMIA;) więc nie doszukuj sie spraw obciążeniowych poza nią. Twoje zycie i obecna sytuacja pokazuje Ci co masz do uzdrowienia, zauważ piszę „uzdrowienia” nie „odrobienia”, to nie kierat, wyjdź z myślenia, że trzeba coś dźwigać, a przestaniesz dźwigać…Uzdrowienie jest w tobie tu i teraz, a nie gdzieś tam na innych planetach. W tu i teraz jesteś wyposażona we wszystkie możliwe środki aby uzdrowić siebie… każdy ma na ziemi przodków, a jeśli weźmiesz pod uwagę koncepcję że czas nie istnieje takim jaki go rozumiemy, to zrozumiesz, że przodkowie żyją w tu i teraz i maja wpływ na naszą energię, łatwiej jest rozumieć to w koncepcji linearnej czasowej, … warto odrzucić jakiekolwiek rozumowanie na ten temat, zaufać sercu i podążyć za głosem uzdrowienia, uzdrowienie przodków i ich wpływu energetycznego na nas wprowadza wiele ładu i porządku, … oni (przodkowie) nie są winni! ty tez zasiewasz ziarno, które będzie miało wpływ na twoich wnuków, czy prawnuków, pamiętaj o tym, pamiętaj też, że może ma na twój stan wpływ jakaś ciocia z przeszłości, praprababcia, która byłaś ty sama? Ta koncepcja pozwoli Ci zrozumieć, że nikt nie jest winny, wszystko to doświadczanie życia na Ziemi:) Nie myśl już teraz o tym, ..swoją samotność możesz uleczyć poprzez tę modlitwę, ale i uzdrowienie czakry podstawy, gdyż zaburzona podstawa daje nam mocne oddzielenie od ziemi i jej cech, sprawia że trudno nam stanąć tu mocno nogami i poczuć życie pełna piersią:)

  244. Marlena
    lut 04, 2013 @ 12:34:02

    Witam! Chciałabym się dowiedzieć, czy uzdrowienie drzewa genealogicznego pomoże mi rozwiązać problem samotności, który wynika z tego, że czuje się inna od reszty ludzi. Ciężko mi odnaleźć się na Ziemi, wśród ludzi… Jest tak odkąd pamiętam a mam już 27 lat.

    Mam jeszcze takie przemyślenia odnośnie drzewa. Uzdrawianie go pomaga nam pozbyć się negatywnych energii naszych przodków, ale dotyka to jedynie osób które zyły kiedyś tu na Ziemi. A co z naszymi innymi wcieleniami poza ziemią? Co jeśli tam kryje się źródło problemu?

    Pozdrawiam!

  245. Ilona
    lut 04, 2013 @ 08:25:52

    Ja także znalazłam się na tym forum w wyniku obejrzenia programu z P. Dorotą. Zaczęłam szukać czegoś na temat uzdrawiania drzewa i znalazłam się tutaj.
    Chciałabym zapytać o ustawienia rodziny, brałam w nich udział. Czytałam, że takie uzdrawianie może przynieść falę ,,, tzn. uzdrowi się jedno to wyjdzie za chwilę na wierzch co innego tak jakby efekt domina. Dlaczego tak się dzieje? Czy to efekt oczyszczania? Mam pytanie: jeśli bóg wybrał dla nas drogę śmierć to czy dobrze robimy ingerując w to tj. leczenie człowieka poprzez uzdrawianie, zastanawiam się w jaki sposób taka ingerencja ma wpływ na życie człowieka.

  246. Kwiat Lotosu
    sty 31, 2013 @ 16:52:07

    Beato, działaj, nie rób przerw w swojej pracy! Twoje emocje są wyraźnym symptomem potrzeby uzdrowienia Twojego drzewa genealogicznego. Łzy są oczyszczające i są też wskazówką jak wiele nazbierało się w energii Twojej rodziny i przodków,.. Pracuj nad tym tak długo, aż emocje się wyciszą i poczujesz ulgę- wewnętrzną harmonię. Ciepło pozdrawiam i niczego się nie bój, może być tylko lepiej…

  247. agnieszka
    sty 30, 2013 @ 17:38:52

    To znowu ja mam tyle emocji w sobie mysle ze to wszystko czego w zyciu doswiadczylam zmienilo moja osobe niewiem czy rozumiecie mnie ale tak jest

  248. agnieszka
    sty 30, 2013 @ 17:32:58

    Wczoraj ogladalam kosmike i z wielka ciekawoscia zasluchalam sie Pani Doroty o uzdrawianiu drzewa no niemoglam sie oderwac super ciekawe dzis zaczelam szukac informacji na ten temat bardzo mnie to zaciekawilo

  249. Beata
    sty 30, 2013 @ 13:06:10

    Od kilku dni staram się uzdrawiać swoje drzewo, ale jest mi ciężko…nie wiem dlaczego, ale nie mogę przestać opanować łez, same lecą. Czy powinna na jakiś czas przestać?

  250. zmartwiona
    sty 21, 2013 @ 19:33:35

    Dzięki za wsparcie, czasem sama swiadomość,że ktoś rozumie problem poprawia sytuację a na pewno samopoczucie-moje oczywiście, dziękuję

  251. Kwiat Lotosu
    sty 21, 2013 @ 18:04:51

    Więc Porusz niebo i ziemię, bo ta modlitwa uruchomi proces uzdrowienia twojej rodziny i jeśli popłynie uzdrowienie do przodków( twoich, męża i syna) zaczniesz zauważać wyraźne zmiany, niech nie przestraszy Cię od czasu do czasu pojawiający się opór czy trudności, tak często wygląda proces oczyszczania:) trzymam kciuki!

  252. zmartwiona
    sty 21, 2013 @ 17:37:34

    Hmm……… wiem o czym mówisz Kwiecie Lotosu, trafiłam tu bo szukałam informacji o ustawieniach Hellingera, problemem jest jednak mój mąż bo to on nie chce zdobyć się na ujawnienie synowi wszystkich faktów, ja zaś obawiam się reakcji syna, myślę że nie jesteśmy na to wszyscy jeszcze gotowi, stąd właśnie pomysł na modlitwę bo to jestem w stanie robić bez wiedzy pozostałych uczestników „dramatu”

  253. Kwiat Lotosu
    sty 19, 2013 @ 22:05:42

    Dziękuję za ten wpis, gdyż ta sytuacja, która opisujesz dotyczy wielu rodzin i chcę zaznaczyć tu podstawę do uzdrowienia sytuacji. Niestety, jeśli ukrywamy przed synem prawdę o jego ojcu, wprowadzamy chaos w życie dziecka (mówię o energetycznej, duchowej drodze). Niewiedza o tym kim jest ojciec prawdziwy biologiczny, mocno obciąża duszę człowieka! To pięknie, że twój mąż wychował „przybranego” syna, jednak w nim tez powstał konflikt i szczerze mówiąc, mąż czuje ten chaos i jest zły na czyny „przybranego” syna, bo dlaczego ma spłacać dług nie swojego dziecka? proszę się na mnie nie gniewać za te słowa, już wyjaśniam! Dziedziczenie problemów dotyczy genetycznych przodków, osoby „przyszywane” nie należą do kręgu energetycznego przodków i mają prawo emocjonalnie odcinać się od ich problemów (tak jak pani mąż wobec pani syna). Można się nie zgadzać z tym stwierdzeniem, lecz proszę mi wierzyć, tak działają pewne energetyczne prawa jeśli chodzi o przodków. Nikt z Was nie jest niczemu winny, nawet syn, który wprowadził w życie tarapaty! Kluczem uzdrowienia syna jest poznanie prawdy o ojcu! Dziecko, które nie zna prawdy o ojcu (nie ważne kim jest, gdzie jest i co robi jego biologiczny ojciec), często jest silnie obciążone i dopadają go trudne życiowe sytuacje, często też trudne choroby! Uzdrowieniem okazuje się, że jest poznanie prawdy o rodzinie biologicznej, w przypadku syna, poznanie prawdy o jego biologicznym ojcu, nie mam teraz w głowie nazwiska terapeuty, który uzdrawia rodziny poprzez doszukanie się prawdy o rodzicach, lecz jest to podparte wieloma doświadczeniami, opowiem jeden z przypadków: kobieta przyszła do niego z chorym na raka synem, poszukiwali pomocy duchowej, gdyż przyczyną choroby jest często ukrywanie pewnych prawd o rodzinie, … terapeuta zapytał matkę czy syn zna ojca, matka kłamiąc odpowiedziała „tak, zna” choć wiedziała, że ojcem nie jest jej mąż, syn natychmiast się rozpłakał, choć nie wiedział skąd jego emocje, terapeuta ponownie zapytał, kto jest ojcem tego chłopca…. w tym przypadku prawda o prawdziwym biologicznym ojcu usunęła natychmiast skutki choroby duszy, która wołała o poznanie prawdy o sobie i swojej energii, chłopiec zaczął wracać do zdrowia! B. Hellinger również uzasadnia swoimi wieloletnimi doświadczeniami, że prawda o swojej rodzinie ma kluczowe znaczenie dla uzdrowienia z chorób, szczególnie nowotworów (jako ślad ukrywanych przodków), ale także przyciągania do życia niepowodzeń. Także obok przywrócenia harmonii rodzinie poprzez PRAWDĘ o niej, wykorzystaj modlitwę uzdrawiania drzewa genealogicznego. Twój syn ma energetyczne dziedziczenie po swoim ojcu, dlatego uzdrowienie jego linii dotyczy przede wszystkim jego biologicznego ojca, i jego przodków dziadka, pradziadka itd! W każdym razie uzdrowienie twojego syna nie dotyczy twojego męża, który jest przybranym ojcem. Życzę powodzenia i odwagi do uporządkowania tej sytuacji.

  254. marianka
    sty 17, 2013 @ 20:09:50

    Dziekuję za przepiękne medytacje,czerpię z tej strony ile się da ,mam nadzieję,że u mnie też zaświeci słoneczko- jeszcze raz dziękuję za wszystko pozdrawiam serdecznie.

  255. Kobieta
    sty 17, 2013 @ 18:27:17

    dziękuje bardzo za odpowiedź i rady! Widze, że naprawde przejmujesz się cudzym losem :) życzę ci wszystkiego dobrego i postaram się wziąć twoje sugestie do serca!

  256. zmartwiona
    sty 16, 2013 @ 17:13:52

    Trafiłam tu nie przez przypadek, choć tak początkowo sądziłam. Czytam i czytam ale nie wiem co i jak uzdrawiać, jak się modlić i za kogo, za czyich przodków- moja sytuacja jest doś pogmatwana. Ja i mąż jesteśmy małżeństwem o sporym stażu, mamy syna, który nie jest biologicznym dzieckiem męża (mąż o tym wie, syn nie) do tej pory nie było na tym tle żadnych problemów, ale syn jest już dorosłym człowiekiem i popadł w olbrzymie długi, pomagamy jak możemy i sytuacja jakoś powoli się klaruje, jednak za każdym razem kiedy się trochę odbijemy wyskakuje jakiś nowy problem, najczęściej finansowy, który burzy ustalone tory. Choć mam ogromny żal do syna że postawił przed nami takie zadanie to jednak utrzymuję z nim dobry kontakt zaś mąż jest na niego smiertelnie orażony- tak jakby miało to w czymś pomóc-na tym tle dochodzi między mną a mężem do nieporozumień. Kiedy tak analizuję rodzinę męża to zastanawiam się czy nad nim nie ciąży „coś” gdyż jego ojciec też wychowywał dziecko swojej żony. W rodzinie ojca mojego syna problem długów jest ciągle aktualny (choć była to kiedyś rodzina bardzo bogata ale wszystko stracili) W mojej rodzinie nie dopatrzyłam się jakichś większych problemów-takie tylko przepychanki o majątek (ironia) między krewnymi mojej matki choć ona sama w tym nie uczestniczy. Jak to ogarnąć?

  257. Kwiat Lotosu
    sty 15, 2013 @ 20:57:03

    To jest tzw. obciążenie linii żeńskiej! Karma przestaje istnieć jeśli uzdrowimy nasze wnętrze od- nie tylko jej skutków, ale przede wszystkim myślenia o tym, że taka jest w naszej rodzinie! Od teraz, zapomnij o „złej karmie” i myśleniu o niej, … zaufaj, że jesteś ukochanym dzieckiem Boga i zasługujesz na wspaniała miłość i harmonijny związek. Myślenie ma tu kluczowe znaczenie! Aby domknąć drzwi tego „fatum rodzinnego”, uzdrów linię kobiet, oczyść ją, napełnij światłem, wypowiedz słowa „Dziękuję Bogu (Boskiej Matce – jak czujesz) za uzdrowienie mojej linii żeńskiej, dziękuję za napełnienie jej światłem, miłością, radością życia, obfitością, spełnieniem itp. od teraz jestem wolna, szczęśliwa i spełniona w moim życiu osobistym, miłosnym, duchowym i dopuszczam do mojego serca pozytywne energie i zdarzenia, które przyniosą pełnię mojemu życiu (to przykład, możesz ułożyć modlitwę sama zgodnie z uczuciami w sercu). Te słowa wypowiadaj zawsze po procedurze uzdrawiania linii przodków. Możesz dodać na końcu i stało się amen! Czuj to, żyj tak jakby to już się działo, czuj tak jakby tu i teraz twoja linia kobiet była wolna! Tak właśnie kreuje się własną rzeczywistość, żyjąc nią w TERAZ! Tu i Teraz:)

  258. Kobieta
    sty 15, 2013 @ 15:26:57

    Ostatnio sama doszłam do tego, że w mojej rodzinie jest jakaś zła karma. Polega ona na tym że żadna kobieta w naszej rodzinie nie miała udanego życia miłosnego, a mężczyźni umierają bardzo młodo. Znam dzieje tylko do mojej praprababci, dalej niestety ciężko. Mojej praprababce zmarł pierwszy mąż, wyszła za mąż drugi raz i urodziła dwoje dzieci- syna(mikołaja) i córke(marię). Mikołaj założył rodzine, miał trójke dzieci, jednak także zmarł bardzo młodo. Jego córka ma męża alkoholika, syn zmarł, a drugi syn ma nieudane życie miłosne. Maria natomiast urodziła trzy córki, dwie mają po 60 lat i nie miały nigdy mężów, a trzecia ma męża alkoholika i dwóch synów, z czego jeden ma nieudane życie miłosne, a drugi (mój ojciec) zmarł bardzo młodo. Chyba widać tu wyraźnie że jest coś nie tak. Żaden mężczyzna bowiem nie dożył starości, a kobiety albo nie mają mężów w ogóle, albo mają alkoholików, albo pierwszy ich mąż umiera i dopiero mogą wyjść za mąż ponownie. Chciałabym aby mnie ta karma ominęła, dlatego spróbuje sama ją oczyścić :) napisze tu moje efekty.

  259. Kwiat Lotosu
    sty 11, 2013 @ 19:07:53

    Marianko kochana, jesteś wzorem miłości cierpliwości i opieki!!! Doskonale rozumiem, że możesz nie mieć sił i emocjonalnie odreagowywać swoje przepracowanie. Mam dla ciebie malutką wskazówkę, napisałaś „Jak siebie wyciszyć aby moje życie stało się znośniejsze i abym jeszcze mogła pomóc innym” – wystarczy, że pomagasz rodzicom, masz w sobie zbyt wiele nadopiekuńczości wobec innych, ale zbyt mało dla siebie samej! Skąd w tobie taka potrzeba pomagania innym? Pięknie że wspierasz rodziców, twoja dusza wybrała taką drogę przed narodzinami, jest to ogromna praca i dawaj rodzicom swoją opiekę na miarę twoich możliwości, ale bądź dla siebie bardziej czuła i opiekuńcza, tak abyś znalazła w tym wszystkim równowagę… czujesz przemęczenie, bo nie zauważasz w tym wszystkim SIEBIE i swoich potrzeb. Nie obwiniaj się jeśli wysiadają emocje, jesteś człowiekiem i masz swoje granice wytrzymałości. Zdejmij bagaż ze swoich pleców i nie dokładaj, rób tyle ile powinnaś, ale nie więcej. Zdejmij z siebie równiez poczucie winy, że robisz za mało lub że nie wytrzymujesz – do takich uczuć tez masz prawo:) Nie zatrzymuj się w wymodlaniu drzewa genealogicznego, aż poczujesz proces uzdrawiania w pełni:) i zacznij słuchać medytacji przed snem, które pozytywnie zaafirmują cię i dadzą siły, np. http://kwiatlotosu.wordpress.com/2012/04/03/zlota-medytacja/ , lub to aktywne ćwiczenie: http://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/05/05/medytacja-oddychanie-calym-cialem/, podesle na maila inne ćwiczenia z afirmacjami, na pewno podniosą Cie na duchu, jesli systematycznie będziesz słuchać lub zasypiać z nimi:) pozdrawiam ciepło

  260. marianka
    sty 11, 2013 @ 06:50:44

    Kwiatuszku

    Cieszę się ,ze trafiłam na ten blog i przede wszystkim na Ciebie.Nie ukrywam,
    że liczę na Twoja pomoc jak odbić się od dna.Jestem sama ,opiekuję się rodzicami
    oboje są po osiemdziesiątce-są mało samodzielni i wymagają stałej pomocy.Mieszkają ze mną i praktycznie cały swój czas im poświęcam.Dbam o nich
    kocham ich i staram się aby ta jesień ich życia była jaknajlepsza.Czasami jednak brakuje juz mi sił jestem zmęczona ,ale przecież to nie ich wina.
    Bardzo się o nich martwię i to powoduje moje ciagłe napięcie ,targaja mną ciągle jakieś emocje,często jestem zła na swój los ,chociaż wiem ,że nie powinnam.Żal mi siebie,żal mi ich ,bo wiem ,ze nie mieli łatwego życia.Ojciec wcześnie stracił rodziców , mama tez nie miała łatwego życia.Modlę się za nich ,modlę się za rodzeństwo /brat cudownie wyszedł z choroby alkoholowej-jest cudownym człowiekiem/.Nie przypisuję sobie tej zasługi ale dużo nad nim ,,pracowałam”.
    Jak Kwiatuszku siebie wyciszyć aby moje życie stało się znosniejsze i abym jeszcze mogła pomóc innym.Czy uzdrawienie drzewa /które robię juz jakis czas/
    w moim przypadku pomoże wyprostować te moje kręte dróżki i zdjąć ciężar z moich pleców? Pozdrawiam Ciebie Kwiatuszku i wszystkich na forum , którzy swoimi relacjami pomagają innym i daja nadzieję,

  261. Kwiat Lotosu
    sty 09, 2013 @ 20:36:17

    Dziękuję za ten niesamowity wpis, … brzmi jak opis powstania Fenixa z popiołów:) niech ten wpis będzie inspiracją dla innych, że siły można czerpać z własnej duszy i siły przodków,… każdy z nas ma tę moc:)

  262. lacrimosa
    sty 09, 2013 @ 13:37:42

    Jak bardzo się cieszę, ze tutaj trafiłam…nadszedł w moim życiu ciekawy okres, po 11 latach życia z mężem alkoholikiem trafiłam z córką do psychologa, lecz okazało się dzięki cudownej Pani terapeutce, ze to ja powinnam także zacząć się leczyć…opadł strach, otworzyły się oczy, zobaczyłam związki, relację, wzajemne przyciągania, skutki itp., zaczęłam myśleć o swoich przodkach tak sama od siebie, wiem, ze potrzebuję tego. Już jestem inna, aczkolwiek jeszcze wiele pracy przede mną, kobiety w mojej linii były, grzeczne, pokorne, posłuszne, traktowane przemocą psychiczną, nie wiem wiele o nich ale się modlę w ich intencji…pora przerwać ten łańcuszek. Mąż chyba się zaczął mnie bać, odsuwa się ode mnie, bo widzi mnie pogodną, radosną, roześmianą i trochę pewniejszą siebie.
    …ostatnio moja koleżanka postawiła mi Tarota i powiedziała ze widzi w kartach przy mnie Anioła…bardzo chciałabym oczyścić i uzdrowić siebie o swoją rodzinę.
    Bardzo dziękuje za ten blog.

  263. Kwiat Lotosu
    sty 04, 2013 @ 17:08:25

    Witam serdecznie mężczyznę:) Drogi Krzysiu: w uzdrawianiu drzewa genealogicznego nie ma znaczenia czy zna się swoich przodków czy nie… Modlitwa i energia wysyłana do naszych przodków trafia bezbłędnie:) Jesteśmy połączeni duchowo, nierozerwalnie z przodkami, więc człowiek posiadający rodziców adopcyjnych, nie uwzględnia ich oraz przodków rodziców adopcyjnych w uzdrawianiu własnego drzewa, gdyż nie ma to znaczenia dla naszego uzdrowienia wewnętrznego. Np. B. Hellinger udowodnił w swoich ustawieniach rodzinnych, że rodzice adopcyjni – energetycznie nie mają wpływu na siły duchowe swoich dzieci adopcyjnych. Także praca nad uzdrowieniem odbywa się z przodkami rodowitymi, nawet jeśli nie zna się rodziców, energia i tak działa w obrębie pola morfogenetycznego.

  264. Krzychu
    sty 02, 2013 @ 17:56:36

    Same Panie możnaby pomyśleć, że mężczyźni są wolni albo odporni na tego typu przypadłości. Zapewniam Was jednak, drogie Panie, że tak nie jest. Mam jednak konkretne pytanie. Co zrobić jeżeli jest się adoptowanym, nie zna się swoich rodziców a tym bardziej ich przodków?

  265. anna gaj
    sty 01, 2013 @ 15:07:38

    Dziekuje bardzo Kwiecie Lotosu

  266. Kwiat Lotosu
    gru 31, 2012 @ 13:57:06

    Dziękuję Aniu za piękne życzenia dla wszystkich czytających i uzdrowicieli swoich przodków:)))Ja ze swojej strony życzę spełnienia marzeń i życia na miarę Waszych marzeń, niech się uwalniają Wasze Dusze!!!AMEN

  267. anna gaj
    gru 31, 2012 @ 13:27:42

    Niechaj się spelnia wszystkie pragnienia ,a życie będzie pelne miłości,radości i pomyślności w tym Nowym Roku 2013.Życzę również zdrowia i wytrwałości w uzdrawianiu drzew oraz zmienianiu swojego zycia i siebie na lepsze.Módlcie sie za siebie i swoich bliskich .Modlitwy czynia cuda ,a wiem to po sobie .Pozdrawiam wszystkich bardzo,bardzo ciepło.

  268. anna gaj
    gru 31, 2012 @ 13:16:02

    Powodzenia Bratko,trzymam kciuki.

  269. Bratka
    gru 30, 2012 @ 15:54:06

    Witajcie, wszyscy! Uzdrawianie czasem prowadzi do zakończenia toksycznych związków. Stwierdzam to na podstawie własnego przykładu. Przez całe pokolenia kobiety w mojej rodzinie były traktowane jak podnóżek, bo tak zostały wychowane. Nasza uprzejmość była odbierana jako podkładanie się, łagodność jako poddaństwo, empatia jako tchórzostwo itd. W obecnym związku wszystkie te cechy zostały wykorzystane przeciw mnie i moim dzieciom. Kiedy zaczęłam uzdrawianie czułam jak staję się mocniejsza, pozbyłam się poczucia winy, mój mąż zaczął sie ode mnie oddalać. Uwierzyłam, że mogę coś chcieć i coś zmienić. Jestem w przededniu przełomu. Muszę zacząć nowe życie, co w moim wieku nie jest łatwe, ale mam przeczucie, że tego wymaga moja karma. Muszę przerwać to chore pasmo, bo inaczej moja córka będzie ciągnąć dalej drabiniasty wóz po wyboistej drodze. Dziewczyny! Głowa do góry, spójrzcie na całe swoje życie jak na film, z pozycji widza. A przede wszystkim nie bójcie się, bo strach niewoli. „Nie lękajcie się” Wiecie KTO to powiedział, prawda? Zaufajcie MU, bo wiedział co mówi :)Pozdrawiam .

  270. Kwiat Lotosu
    gru 29, 2012 @ 22:57:48

    Droga Urszulo, życie trzeba wziąć w swoje ręce, ja podaję pewne narzędzia, które wiem, ze mogą pomóc, jeśli tego naprawdę pragniemy i mamy siłę! Wymodlaj swoje drzewo genealogiczne, modlitwa ma ogromną siłę, niech to będzie modlitwa serca, płynąca z miłości do siebie samej i do bliskich. Nasza rodzina, najbliżsi są naszymi lustrami, to oni pokazują nam na jakim etapie my sami jesteśmy… Jeśli nie jesteśmy szanowani czy to przez męża, dziecko czy inną bliską osobę, to pokazuje nam jak mało mamy szacunku do siebie samych! Zadna sytuacja życiowa nie bierze się znikąd. Proszę poczytaj poniższe listy i odpowiedzi, na pewno znajdziesz dla siebie wskazówki. Zacznij od pokochania siebie samej i zbudowania szacunku do swojej istoty! Choć pewnie tego teraz nie czujesz. Wszelkie sytuacje życiowe stają się uciążliwe tylko po to, żeby nas ruszyć z miejsca, zrobić porządek we własnych duszach, uczuciach, emocjach. Potrzeba odnaleźć w sobie siły, żeby to zmienić, choćby samym uzdrawianiem drzewa genealogicznego, bo trudny los jest często dziedziczony po przodkach (nie tylko biologicznie, ale i duchowo). W końcu na pewnym etapie pojawia się osoba w takim drzewie przodków, np. Ty Ulu, i cała linia energetyczna czeka aż zrobisz krok, może to ty jesteś aniołem uzdrowienia swojej linii przodków, może to na ciebie czekają? Pomożesz swojej rodzinie i sobie samej, jeśli się odważysz. Zbieraj siły i ufaj losowi, nawet jeśli się zatrzęsie ziemia pod Tobą! pozdrawiam trzymam kciuki
    p.s. kluczem jest wybaczenie siostrze i wysyłanie jej miłości duchowo.

  271. ULA
    gru 28, 2012 @ 16:39:44

    Kwiecie Lotosu,to juz 10 lat jak przeklela mnie wlasna moja siostra i od tamtej pory przechodze pieklo.Cale moze zycie leglo w gruzach,mam ogromne klopoty finansowe chociaz staram sie jak moge,ale wszystko obraca sie przeciwko mnie.Nawet moje malzenstwo rozpada sie ,doslownie wisi na losku.Mam wrazenie ze z kazdym dniem maz coraz bardziej mnie nienawidzi za brak pieniedzy,choroby dzieci i wszystko co zle to ja jestem temu winna.Nie potrafi nawet cieszyc sie wnuczka.Juz nie mam sily walczyc ze wszystkimi przeciwnosciami losu ktory codziennie kladzie mi klody pod nogi,a mam wrazenie ze kazda z nich jest coraz bardziej ciezsza i juz nie jestem w stanie jej przesunac na bok z mojej drogi.Prosze pomoz mi .

  272. Kwiat Lotosu
    gru 27, 2012 @ 13:45:45

    Wioleto, po pierwsze rób uzdrawianie drzewa wg instrukcji, a po drugie kluczem uzdrowienia Twojej rodziny oraz Ciebie jest posłanie energii miłości ciotce, która Was przeklęła, to ona potrzebuje pomocy, nie ważne czy żyje czy nie, także w trakcie pracy nad uzdrowieniem drzewa siostra brata musi być uszanowana, uznana i należy jej się wybaczenie. Większość ludzi myśli, że osoby które nam źle życzą, przeklinają nas są złe, że to właśnie im należy się kara, to jest nieprawda! Te osoby dźwigają ciężary przodków i próbują z siebie zrzucić te obciążenia, które je przytłaczają. Z głębokiego niezrozumienia reagują agresją i złorzeczeniem! To im należy się największe wsparcie i uzdrowienie, pokochanie, zauważenie – jeszcze raz podkreślam, nie ma znaczenia czy osoba żyje jeszcze czy odeszła, to ona jest kluczem uzdrowienia rodziny. Nowotwór pojawia się często jako symbol osoby pokrzywdzonej i odrzuconej w rodzinie, często pojawia się właśnie u kobiet jako zapomniana, odrzucona np.ciotka (wg Hellingera). Dlatego już czas najwyższy aby zająć się uzdrowieniem rodziny i uznaniem ciotki. To nie jest jej wina, zdejmij z niej to brzemię winy, wybacz i zaufaj, że los Ci się odmieni. Trzymam kciuki! Siła uzdrowienia jest w Nas!

  273. Wioleta
    gru 27, 2012 @ 11:18:53

    Właściwie dopiero dzisiaj pierwszy raz usłyszałam o uzdrawianiu drzewa genealogicznego.
    Problemy jakie na mnie i moich bliskich spływają w ostatnich latach spowodowały, że postanowiłam wdrążyć się w ten temat i chcę spróbować…
    Nie mam już sił na walkę z przeciwnościami losu. Nie umiem cieszyć się życiem a powinnam, bo mam cudownego męza i wspaniałą córeczkę. Zawsze , na każde szczeście, czekalam bardzo długo, zawsze było okupione wielkimi wyrzeczeniami i łzami. Dużo cierpienia jest wokół mnie. Najgorsze są problemy zdrowotne. Teraz wisi nade mną ryzyko raka. Jestem spanikowana jak dziecko, a ciągle coś staje na przeszkodzie, ciągle coś się odwleka, ciągle dochodzą inne problemy ze zdrowiem. Nie umiem przez to normalnie funkcjonować. I poza wsparciem męża nie czuję go ze strony rodziców, a bardzo mi na tym zależy. Moje relacje z rodzicami z resztą są od lat coraz trudniejsze. Nie umiem już do nich dotrzeć. Zamykają się na ludzi i świat. Żyją we własnym zamkniętym świecie. Stają się obcy.
    Od dziecka jednak czuję również negatywny wpływ moich krewnych na moje/nasze życie. Mówię tu o osobach, które już odeszły. Wewnętrznie czuję od lat, że pozostawili za sobą wiele nie zamkniętych, nie wyjaśnionych spraw. wiele zła, wiele przykrości i żalu do siebie na wzajem. Pamiętam również jak siostra mojego ojca, gdy byłam dzieckiem, przeklnęła przy mnie całą naszą rodzinę. Mówiła, że będziemy cierpieli wszyscy tak jak ona i za to co ona wycierpiała. Nigdy jej słowa nie zniknęły z mojej głowy, ciągle mnie dręczą. Czasem myślę, że może to one właśnie powodują wszystkie te nieszcześcia i problemy, które mnie i moją rodzinę teraz otaczają. Choć wiem, że część jest z pewnością spowodowana zaniedbaniem ze strony rodziców.
    Chciałabym jednak się od tego uwolnić, bo czuję jakby rodzinne niesnaski z przeszłości oplątały mnie niczym silny bluszcz.
    Nie wiem jednak jak to sobie wszystko poukładać, jak sobie z tym poradzić :(

  274. Kwiat Lotosu
    gru 18, 2012 @ 19:38:00

    Ja również pozdrawiam serdecznie i cieszę się ogromnie, że zauważacie swój wysiłek i wkład w dzieło tworzenia swojej lepszej rzeczywistości:)

  275. czarna
    gru 18, 2012 @ 19:23:05

    Kwiecie Lotosu, w lipcu pisałam o kłopotach z synem, właściwie jego kłopotach.
    Dużo się modliłam do Michała Archanioła i dokonywałam oczyszczania drzewa strony męża.Chcę Ci bardzo podziękować za wsparcie i porady.Mój syn w październiku obronił pracę magisterską i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa,Jeszcze raz ogromne podziękowania.Pozdrawiam serdecznie!!!

  276. anna gaj
    lis 26, 2012 @ 12:09:34

    Wczoraj wpisałam podobny wpis jak Ty Bratko ,ale mialam jakieś problemy z komputerem i wpis nie poszedł.W zupelności sie zgadzam z Tobą oraz z Tobą Kwiecie Lotosu..Przecież modlitwa to nie klepanie pacierzy/tak jak to robi wielu wierzących./To rozmowa z tymi na górze plynąca z serca.i miłości do bliźnich..Co w tym zlego ,ze uzdrawiając drzewo modlimy się wiecej niż robiliśmy wcześniej .Pamietamy o naszych bliskich ,nawet tych ktorzy wyrządzili nam czasami przykrość.I co najważniejsze modlimy sie za tych o których już nikt nie pamieta w naszym rodzie, za naszych pra,pra ,pra …dziadkow.Modlitwa to coś pieknego jeżeli jest szczera i pełna miłości.Jestem osobą głęboko wierzącą i praktykującą .Ale nigdy nie miałam watpliwości,ze trzeba to robić,tzn modlić sie za naszych bliskich ,tych żyjacych i nie.Chce zauważyć ,ze wielu księży religii rzymsko -katolickiej uzdrawia drzewa.Kiedyś nie byłam aż tak wierzaca jak dzisiaj,Z dnia na dzień moja wiara jest coraz mocniejsza.,bo uwierzylam w siłę modlitwy ,w jej skuteczność.Ale nauczyłam sie słuchać ludzi i wierzyc w to ,ze kiedy ich spotykamy na swej drodze to nie przypadek.My też jesteśmy do czegoś im potrzebni.Ostatnio poznałam /dziś koleżanke /od której odszedł mąż i zostawił ja z dwójka dzieci w wieku szkolnym,Powiedziałam jej o róznych modlitwach,o uzdrawianiu drzewa,Kiedy ją poznałam przyznała sie ,ze nie jest osoba bardzo wierzącą .Znamy sie ok.3 miesiecy ,kiedy ja poznałam była w głebokiej depresji i jak prawie każdy w takiej sytuacji rodzinnej bardzo przeżywała swoj problem..Dzis dziewczyna wychodzi na prosta ,modli sie i już inaczej patrzy na świat.A co najważniejsze modlitwa sprawia ,ze w jej rodzinie prawdopodobnie wróci wszystko do normy.Bóg jest dla miłosierny i daje szanse wszystkim.Pozdrawiam.

  277. Kwiat Lotosu
    lis 26, 2012 @ 11:11:02

    Bardzo trafny opis Bratko!!!tak własnie funkcjonuje Wszechświat, zgadzam się w 200 % ze słowami, że WIARA możne nas uleczyć z każdej choroby (wiara w uzdrowienie) stąd też przypadki uzdrowień ateistów,…chyba tylko głupiec wierzy w to, że ateista nie dostanie uzdrowienia bo w Boga nie wierzy:) Bóg kocha wszystkich jako Jedno i kocha też nasze wady i nieudolności… najbardziej przykre staje się to, że chrześcijanin wierzy, że tylko on zostanie zbawiony, a cała reszta to będzie miała niefajnie, a jeśli już tenże ateista został uzdrowiony, to jest to uzdrowienie fałszywe od diabła, już i takie wersje słyszałam:) Ludzie!!! zacznijcie myśleć czuć i kochać samodzielnie!!! z własnej nieprzymuszonej woli:))))))))) Nikt nie powie Wam jaka jest Prawda, szukajcie jej we własnych Sercach:)

  278. Bratka
    lis 26, 2012 @ 09:13:10

    Dzień dobry! Ad wypowiedzi wyżej, to uważam, że nasza własna modlitwa może uczynić bardzo dużo dla nas samych. Nawet jeśli proces dochodzenia do zdrowia jest nie zawsze zgodny z naszymi oczekiwaniami i przybiera różne postacie, to jednak w efekcie nasze życie i ciała zostają uzdrowione. Oczywiście, że ksiądz może pomóc modlitwą, tak samo jak rabin, pani Kazia, sąsiad z parteru, pan ze spacerów z psem, pastor, szaman, czyli każdy, kto WIERZY. Czasami śmiech mnie ogarnia jak słyszę słowa wypowiadane przez księdza podczas mszy św, bo mówi dokładnie to o czym tu piszemy, ale kiedy inni to robią to wtedy nazywa się to okultyzm i jest przedłużonym ramieniem szatana. Ergo: ksiądz ” nie wiedział, co powiedział” lub „powiedział, co nie wiedział”! Pozdrawiam :))))

  279. Kwiat Lotosu
    lis 25, 2012 @ 15:31:50

    W związku z tym że otrzymuje komentarze od tzw. Chrześcijan, którzy próbują pouczać co jest dobre a co nie , co wolno a co nie, oraz kto może uzdrawiać drzewo genealogiczne a kto nie, podkreślam raz jeszcze, nie będę tych komentarzy zamieszczać, jeśli komuś nie odpowiada konwencja bloga, ani sugestie tu podawane, proszę o nie wchodzenie i nie czytanie:) tak po prostu:) Jeśli uważasz, że wiesz więcej i że to co jest tu napisane łamie konwencję chrześciajańską – nic na to nie poradzę, to twój problem nie mój, to kwestia Twojej wiary i twoich dylematów:) jeśli uważasz że nie można modlić się za swoje uzdrowienie, że może to zrobić tylko ksiądz , to idź do księdza, jeszcze raz proszę, nie czytaj i nie komentuj, jeśli kłóci się to z twoim wyznaniem wiarą czy czymkolwiek co tam we wnętrzu masz, pozdrawiam i życzę szcześcia!:)

  280. załamana
    lis 13, 2012 @ 16:47:22

    Witam Kwiecie Lotosu, dziękuję za wszystkie linki przesłane przez Ciebie, do których się stosuję: EFT, nastawianie na prąd uzdrowienia- Bruna Groninga, uzdrawianie drzewa i tu mam pytanie otóż z linii matki czuję ogromne ciepło jakie od nich płynie , moja mama jest bardzo kochaną osobą i zawsze przy moim ustawieniu mam zaszklone oczy, bo tak ją bardzo kocham i boję się że jak odejdzie a ma już 76 lat, to nie wiem jak sobie poradzę, a jest moim mocnym ,życiowym oparciem dla mnie przy mojej chorobie. Mój problem jest chyba w linii ojca, który jak pamiętam znęcał się nade mną psychicznie. Zawsze bardzo płakałam, mdlałam z nerwów, bo nie umiałam sobie z tym poradzić. Po jego śmierci mój przyrodni brat, a syn mojego ojca ( bo nie był synem moje mamy), odwrócił się od nas gdy się ożenił i nie mamy ze sobą kontaktu, chociaż zawsze doskonale się dogadywaliśmy. Czy mogę coś zrobić ??? Kocham ich nadal i bardzo cierpię że brat się nie odzywa.

  281. Kwiat Lotosu
    lis 12, 2012 @ 14:52:49

    Oczywiście, że uwzględnić syna brata:) Ważne jest aby brat wiedział, że uzdrawiasz rodzinę, ważna jest jego akceptacja, a najlepiej żeby sam spróbował ułożyć w sobie linię męską:) lecz jeśli twoje relacje z bratem są trudne, to pewnie za dużo nie porozmawiacie o tym, lecz uzdrawianie drzewa genealogicznego ogólnie powinno przynieść zmiany także w relacjach z rodzeństwem. Proponuję też małą wizualizację, posyłaj bratu światło miłości prosto do serca (czakra serca – okolica mostka) można użyć kolor soczystej zieleni, jako kolor uzdrowienia, podziękuj bratu w sercu za to, że razem się wychowywaliście i wspieraliście – nieważne jak wiele tego było. Jeśli chodzi o ustawienie osób w drzewie genealogicznym,najważniejsze są linia męska i żeńska ( w twoim osobistym przypadku linia żeńska: matka, babcia, prababcia i praprababcia) nie musisz ustawiać wszystkich dokładnie w jakąś określoną sieć, bo nie ogarniesz tego:) tylko tych, którzy nieśli jakiś bardzo trudny los tak jak brat ojca. Twoja mama opiera się o matkę rodowitą, nieważne jak długo wychowywała, tak jak dziecko z adopcji nie opiera się o matkę adopcyjną tylko rodowitą, tak to w energetyce działa:) Nieważne czy znamy naszych rodziców czy nie, tak się ustawia własnie. Nie skupiaj się na matce ojca, dla ojca w ustawieniu ważny jest jego ojciec i energia męska, chyba że ta kobieta niosła jakiś dramatyczny los, to postaw obok męża, porostu pomódl się za resztę członków rodziny, a skup tylko ściśle na liniach prostych męskiej i żeńskiej, nie komplikuj ustawienia bo może coś wyjść niewłaściwie, pozostaw reszcie rodziny modlitwę uzdrowienia:) ciepło pozdrawiam

  282. Frezja
    lis 10, 2012 @ 18:11:56

    Dziękuję Kwiecie Lotosu za kolejną wskazówkę :)
    tak do tej pory robiłam tylko od mojego prapradziadka do mojego ojca. Mam pytania, bo mój brat ma 4-letniego syna, czy jego też uwzględnić?

    Ostatnio doszłam do wniosku że cały mój ród się garnie do tego uzdrowienia :)
    najpierw brat mojego ojca, później siostra mojej babci, która niemal w podskokach dobiegła do swojej matki, a za życia było między nimi sporo niesnasek. Mówiłam do niej to co wcześniej poradziłaś mi odnośnie brata mojego ojca. Jako że była starsza od babci, więc to ona podchodzi pierwsza do swojej matki. Jej obecność w sumie mnie nie dziwi, bo po śmierci babci to ona wychowywała moją matkę od 13 roku życia, więc niejako o nie obie opiera się moja matka.
    A teraz pojawiła się matka mojego ojca. Nie wiem gdzie ją ustawić, czy powinnam ją ustawić koło dziadka? Za pierwszym razem po prostu pokłoniłam się jej i wypowiedziałam słowa: Przepraszam, proszę wybacz mi, dziękuję, kocham cię – komuś tak wcześniej radziłaś.
    Zastanawiam się kto jeszcze się pojawi? :)
    Proszę poradź mi gdzie mam ich ustawiać, szczególnie jak w przypadku matki mojego ojca.

    I proszę o radę, jak uzdrowić moje relacje z bratem, bo my niestety powielamy schemat, jaki jest między moją matką a jej bratem, choć nie w tak drastyczny sposób.

    Dodam jeszcze, że zainspirowałaś mnie Kwiecie Lotosu i doszłam do wniosku, że to może być dobry sposób na uzdrowienie mojej ścieżki zawodowej, jako że mam z tym ogromny problem :(
    Ostatnio nie mogłam spać i zaczęłam wizualizować, a poszłam na całość i zaczęłam od przedszkola, gdzie pokłoniłam się wszystkim wychowawcom i podziękowałam i tak aż do wykładowców ze studiów. Z tym nie było problemu dopiero przy wizualizacji pracodawców nagle sobie uświadomiłam, że moje mięśnie się spięły, jakby zacisnęły, nie sądziłam, że jestem tak na to zamknięta w sobie, bo żaden pracodawca nie zrobił mi osobiście jako człowiek żadnej krzywdy, nie zarabiałam tyle ile sobie wymarzyłam i nie zawsze była to moja wymarzona praca, ale w żadnej z nich nie było czegoś takiego jak mobbing, zawsze z każdym mogłam sie dogadać. Za drugim razem już nie byłam taka spięta :) i tu już też wypowiadałam każdemu: przepraszam, proszę wybacz mi…..

    Wiele osób ma problemy z pracą, więc może komuś też to pomoże :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

  283. Kwiat Lotosu
    lis 09, 2012 @ 18:50:33

    Więc sugeruję dla taty zrobić małe ustawienie linii męskiej, ustaw jego ojca, dziadka, pradziadka i prapradziadka w linii prostej zaczynając od najstarszego. Czyli ustawiasz tak: prapradziadek i jego syn (pradziadek ojca) stają twarzami do siebie w pewnej odległości, stopniowo pojednaj ich doprowadź do tzw przytulenia( młodszy składa pokłon starszemu ) jeśli w wizualizacji czujesz, że im ciężko się pojednać, młodszy mówi do starszego „proszę” to takie słowo klucz, uwalnia energię pojednania – kiedy już dojdzie do połączenia ich sił i relacji, syn opiera się plecami o swojego ojca i tak stoją razem, wtedy ustawiasz syna kolejnego i kolejnego twarzą do siebie, po czym robisz „oparcie” – procedura jest ta sama. Jeśli ojciec ma syna także go ustaw do przodków linii męskiej, to jest tzw. odzyskiwanie sił po przodkach, odzyskanie energii męskiej, która się należy po przodkach, widocznie twój ojciec nie miał od nich oparcia, bo sami byli słabi, czyli cała linia męska była słaba, nie wsparta! Zrób to kilka razy i nie wysilaj się wizualizacją, rób sercem i kolejno! To samo można wykonać w linii żeńskiej:) ŻYCZĘ POWODZENIA

  284. Frezja
    lis 07, 2012 @ 20:13:25

    Dziękuję za wskazówki Kwiecie Lotosu :)

    Właśnie wiedziałam, że z prawej strony powinnam zobaczyć ojca, a z lewej matkę, ale kiedy spojrzałam w prawo zobaczyłam matkę, ale to dlatego, że ona w domu „spodnie nosi”.
    Za pierwszym razem gdy robiłam wizualizację zrobiłam też to kiedy przed praprababcią staje prababcia itd, kiedy moja matka stanęła przed swoją to widziałam ją płaczącą, pewnie dlatego że szybko ją straciła i odruchowo zrobiłam to z rodem męskim i kiedy mój ojciec stanął przed swoim też widziałam go płaczącego dopiero wtedy mi się przypomniało, ze ja powinnam tylko z rodem żeńskim to zrobić, ale widocznie tak miało być… bo bardzo bym chciała też uzdrowić relacje z ojcem, który od dziecka kojarzy mi się tylko z litością, jaką do niego czułam, bo taki biedny i nieszczęśliwy i z alkoholem….

    Co do imion to w rodzie ojca znam je do pokolenia moich pradziadków, w rodzie matki do prapradziadków

    Jeśli miałabyś dla mnie Kwiecie Lotosu jeszcze jakieś wskazówki będę wdzięczna :)

  285. Kwiat Lotosu
    lis 07, 2012 @ 19:03:36

    Brata taty umieść w wizualizacji obok niego ( nie za nim, ani przed nim) dokładnie obok – najlepiej z prawej strony (linia męska). Jeśli znasz jego imię powiedz do niego (przykład: Janie, widzę Cię, jesteś członkiem naszej rodziny, należysz do drzewa genealogicznego rodziny… Jesteś kochany i przynależysz do nas) tak pozostaw….. nie ma znaczenia jak wiele widzisz w wizualizacji, nie musisz mieć talentu do układania w myślach wizji, ważne aby wiedzieć, że to się dzieje i działa! Ciepło na plecach, to bardzo ważny znak, że dzieje się uzdrowienie rodziny i że jesteś napełniana energia przodków….Życzę powodzenia!
    p.s. jeśli mogę dać jeszcze jedną wskazówkę, uzdrów w modlitwie drzewa relację z matką, nie oceniaj jej za to jaka była czy jaka jest, przyniosła Ci wielką lekcję, choć teraz możesz nie zrozumieć dlaczego tak trudną, ale ma to sens, także podziękuj matce za to, że dała Ci życie i oddaj jej pokłon w wizualizacji, zobaczysz jak wielkie procesy będą zachodzić w twoim życiu, jeśli zrobisz to z głębi serca i prawidłowo!

  286. Frezja
    lis 07, 2012 @ 17:31:00

    Witam
    Przeczytałam całą stronę z zapartym tchem. Nigdy bym nie pomyślała, że to takie ważne. Od zawsze za ważne uważałam, moją własną karmę i poprzednie własne wcielenia.

    Przedwczoraj zrobiłam szybką wizualizację i odmówiłam podaną modlitwę pierwszy raz. Z wizualizacją u mnie kiepsko i wszystko trwało może ze 2 minuty, ale poczułam ciepło na plecach :)
    Mam pytanko, bo wizualizując linię ojca w miejscu, gdzie powinnam zobaczyć pradziadka zobaczyłam młodszego nieżyjącego już brata mojego ojca, jak w czarno-białym filmie. Czy powinnam go w tej wizualizacji też gdzieś umieścić, np. obok mojego ojca??? On nie miał własnej rodziny, był kawalerem całe życie.

    Wczoraj zrobiłam drugi raz i podobne odczucie ciepła na plecach. Chyba jestem w dość dobrej sytuacji, bo znam imiona i nazwiska kobiet z rodu mojej matki akurat do mojej praprababki :) i wydaje mi się że łączyły je dobre relacje, dopiero mnie z moją matką łączą toksyczne więzi, można powiedzieć odkąd pamiętam, nigdy jej nie ufałam…..
    moją prababcię znałam, bo umarła jak miałam 12 lat, za to nie znałam babci bo umarła kiedy moja matka miała lat 13. Nigdy nie czułam więzi z tą rodziną….
    Mam, że dzięki temu procesowi uda mi się zmienić moje relacje z matką.
    Nie wiem, czy to zasługa tego małego „rytuału” ale tej nocy nie miałam problemów z zawrotami głowy :) i jakaś taka dziwna gonitwa myśli tych gorszego gatunku się uspokoiła… :)

    Dziękuję za tak wspaniałą stronę, na którą trafiłam „PRZYPADKIEM” :)
    pozdrawiam

  287. Kwiat Lotosu
    paź 28, 2012 @ 22:30:49

    Droga Basiu, najpierw sprostuję, nie odcinamy się od pokoleń tylko je scalamy poprzez odcięcie negatywnych zdarzeń i obciążeń rodzinnych. Uzdrowienie rodziny i przodków tkwi w przesyłaniu liniom pokoleniowym naszej miłości akceptacji i szacunku, oraz odcinaniu się NIE od naszych bliskich, lecz od tych ciężkich energii, które miały wpływ na przodków, a potem na nas samych i nasze dzieci. Kolejność nie każdemu jest potrzebna, ponieważ znam ludzi którzy po prostu zagłębili się w same dwie linie świetliste na zasadzie ja i moja mama i jej rodzice dziadkowie itd, i tata i jego rodzice dziadkowie itd, jako jeden obraz uzdrawiający w naszej wizualizacji. Jeśli masz umysł analityczny, znaczy się potrzeba kolejności:))) Wtedy zaproponuję Tobie tak: najpierw Twoja mama babcia prababcia i praprababacia – wtedy uzdrawiasz swoja linię żeńską, potem tata dziadek pradziadek i prapradziadek wtedy uzdrawiasz siłę męską w swojej osobistej linii. w uzdrowieniu nie ma znaczenia ile było osób w rodzinie, kto był, jaki był itd. liczy się modlitwa i poczucie naszych przodków od mamy i taty w postaci dwóch linii energii, jeśli pamiętamy imiona bliskich wymieniamy je w uzdrowieniu i oczyszczamy modlitwą i miłością naszego serca, to działa i przynosi wielkie efekty. ZBLIŻAJĄCE SIĘ ŚWIĘTO JEST DOSKONAŁYM MOMENTEM DO PRACY NAD UZDROWIENIEM DRZEWA. Rób jak czujesz, tak szczegółowa rytualizacja nie ma znaczenia, liczy się intencja i szacunek dla całej linii przodków, pamiętaj o nich wszystkich w jednym momencie jakby „naraz”:) tylko umysł próbuje nam wprowadzać analizy i szczegółowości zdarzeń, dla serca jednak nie ma to znaczenia a uzdrowienie dzieje się przez MIŁOŚĆ:) Także słuchaj serca i rób dokładnie tak jak czujesz!!! ciepło pozdrawiam

  288. barbara
    paź 28, 2012 @ 21:45:17

    Kochany Kwiecie Lotosu najpierw dziękuję ,że jesteś i z tak niezwykłą cierpliwością odpowiadasz na na wszystkie nurtujące nas pytania. Bezinteresownie.!!! Dziękuję Tobie jak i wszystkim osobom, które na tej stronie się znalazły bo dzięki Wam prawdopodobnie zaoszczędziłam 1800zł plus hotel i koszt podróży.Moja desperacja by oczyścić drzewo genealogiczne z naszych tj moich, męża i naszych pokoleń „grzechów” była tak duża, że mogłam to głupstwo uczynić.Jeszcze jeden dowód na to , że nie przez przypadek się między wami się znalazłam. Spędziłam cały więczór na czytaniu wszystkich wpisów i Twoich rad. Wydaje się nieprawopodobne ale czuję ,że uświadomienie sobie swoich przywar jak i wagi jaką przywiązujesz do modlitwy już odnosi skutek.Gorzej z rytuałami tj modlitwą oczyszczającą mnie jak i moje pokolenia. I tu mam chaos może wynikający z wieku bo chyba jestem najstarsza . Mam 60 z grubym plusem a właściwie 70 z malutkim minusem [ 17.XII.] Mamy syna, mądrą synową i trójkę wspaniałych wnuków. Nie mają problemów ekonomicznych, są zdrowi i za to wszystko dziękujemy Bogu. Problem syna [41 lat ] a więc i nasz, polega na tym, że syn nie ma stabilnej pracy. Z różnych powodów często traci pracę a i teraz znowu jest w trakcie jej zdobywania .Możnaby powiedzieć, że ma pecha ale ja doszłam do wniosku że to muszą być jakieś klątwy czy inne przekleństwa.Stąd prośba do Ciebie Kwiecie Lotosu powiedz czy mogę -przepraszam- otrzymać instrukcje w jakiej kolejności odcinać się od pokoleń. Rodzice mojej Mamy i później Taty czyli cztery odcięcia ? I to samo chciałabym zrobić, za zgodą męża z jego pokoleniami- czyli następne cztery ?Czy powinnam robić odcięcia dla każdego pokolenia w innym dniu ?Czy wypelnianie miłością należy robić bezpośrednio po odcinaniu czy dopiero po jakimś czasie?przepraszam Cię za tyle pytań a może są jakieś materiały czy publikacje , stosowne do mojej percepcji, które możesz mi polecić a sobie czas zaoszczędzić. Twoje odpowiedzi są osobiste i przez to ich siła odziałyawania jest duża. Przystaję na każde warunki i nie ukrywam że liczę na odpowiedź. Wyjeżdzamy jutro na groby i spodziewam się wrócić w piątek. Życzę dużo dobrego zdrowia . Barbara.

  289. Agata K.
    paź 27, 2012 @ 19:42:06

    Witam Kwiecie Lotosu i wszystkich odwiedzających tę stronę nie odzywałam się długo ale bardzo często odwiedzałam i czytałam powyższe komentarze moje życie bardzo się zmieniło na lepsze i to w dość szybkim czasie mąż ma lepszą pracę nawet ja pracowałam kilka miesięcy szkoda tylko że musiałam się zwolnić i wrócić do opieki nad dzieckiem nie dałam rady tego pogodzić ale wierzę że wszystko się poukłada .Kwiecie Lotosu jak mam modlić się za syna wyjechał za granicę żadko się odzywa wiele przeszedł w swoim życiu zamkną się w sobie jest bardzo nerwowy bardzo się o niego boję chociaż ma 23 lata od pierwszej tragedii moneło już pięć lat i widzę że nic mu nie wychodzi w pracy ,miłośći nie wiem czy to klątwa czy złożyczenie boję się żeby nie wpadł w złe towarzystwo czy ja mogę go jakoś oczyścić sama.

  290. Kwiat Lotosu
    paź 26, 2012 @ 17:15:28

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za efekty pracy nad sobą i sukcesy:)))))))

  291. Eva Drazek
    paź 26, 2012 @ 12:05:41

    Jak to w zyciu bywa rowniez i mnie zainteresowalo uzdrowienie drzewa genealogicznego i tak trafilam na ta stronke, ale (co musze podkreslic) inspiracja byla wlasnie p. Dorota Haladyn z Kosmica, chociaz nigdy nie rozmawialam z p. Dorota . Dlatego przykro czytac niektore wypowiedzi o doradcach tam pracujacych, pewnie, ze Kosmica rzadzi sie wlasnymi prawami tak zreszta jak kazda stacja TV i ma tez swoje ograniczenia. Ale dzieki p.Dorocie czesc z was tez tu trafila. Ona czesto powtarza, ze uchyla nam brame, ale dalej to my juz sami musimy przez nia przejsc, czyli praca nad soba itp. rowniez zacheca do modlitwy za zmarlych, ale calego drzewa. Gdy to powtorzylam mojej mamie i tesciowej to oczy ze zdziwienia otwieraly. Moja mama na to,ze kosciol zabrania korzystania z wrozek, ach rece opadaja. I zdaje sobie sprawe,ze takich osob jest bardzo duzo, bo takimi dogmatami sa przesiakniete. Wiec ,jak juz to pretensje mozna kierowac do Kosciola i zastanowic sie nad powolaniem i rola ksiezy w naszym dzisiejszym zyciu. W koncu to oni powinni byc naszymi duchowymi przewodnikami, prowadzic nas, ale madrze. Brak madrego przewodnika stada doprowadza ,ze owieczki rozbiegaja sie na wszystkie strony i poszukuja swojej drogi, innym to wyjdzie nawet na dobre, a inne zbladza calkowicie, ale takie jest zycie. Ludzie niby chodza do kosciola, niby sie modla ale w trudnych momentach ich zycia sa calkowicie zagubieni i pogubieni i czekaja albo dzwonia az ktos wyciagnie do nich reke. Wiec co sie dziwic, ze Kosmica stala sie tak popularna w kraju tak katolickim jak Polska. A p. Dorocie trzeba jeszcze podziekowac, bo nie jednej z nas otworzyla oczy. Ja teraz tez ide swoja droga, malymi krokami, ale do przodu. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, a szczegolnie Kwiat Lotosu i dziekuje za udostepienie takiej wspanialej, inspirujacej stronki i dzielenie sie swoim doswiadczeniem.

  292. anna gaj
    paź 19, 2012 @ 17:39:14

    I to właśnie Kwiecie Lotosu miałam na myśli.Pozdrawiam

  293. Kwiat Lotosu
    paź 18, 2012 @ 20:06:52

    Praca nad samym sobą jest kluczem do uzdrowienia, żadna osoba nie ma na nas wpływu, chyba że podziała na nas jak placebo:) jeśli uwierzymy pani w tv może zdarzy się jakiś mały cud, na zasadzie głębokiej wiary w to, ale wtedy jest to uzdrowienie płynące od nas i naszej wiary a nie od pani dyktującej warunki gry:)

  294. Kwiat Lotosu
    paź 18, 2012 @ 20:04:01

    Irenko kochana, to że jesteś osobą adoptowaną nie oznacza możliwości pracy nad swoim drzewem genealogicznym, wystarczy twoja modlitwa i połączenie duchowe z przodkami- każdy ma mamę tatę – babcię i dziadka z obu stron linii, każdy ma prababcię i pradziadka z obu stron itd itd. to że ich nie znasz, nie znaczy, że nie możesz się z nimi połączyć i uzdrowić osobiste linie przodków, nie ma żadnej przeszkody!!!Twoja pamięć komórkowa pamięta i połączy się w modlitwie z całą linią pokoleń, a jeśli głęboko będziesz pragnęła uzdrowienia swojego życia, pokochasz ich takich jacy byli, zaakceptujesz siebie i swoich przodków, niezależnie od tego jakie błędy popełniali i niezależnie od wydarzeń, Ty jesteś Aniołem Uzdrowienia swojej rodziny i przodków do niej przynależnych, sam fakt, że poszukujesz tej drogi jest tego znakiem:) trzymam kciuki, działaj!!!

  295. Irena
    paź 18, 2012 @ 17:03:44

    Witam. Jestem osobą adoptowaną nie znam nikogo ze swoich przodków jak mam oczyścić swoje Drzewo Genealogiczne.Wiem że powinnam coś zrobić ,brak mi już sił,mam same problemy i kłopty.

  296. anna gaj
    paź 17, 2012 @ 21:33:50

    Osobiscie uważam,ze Kosmica to tylko naciąganie ludzi na kase i te warsztaty też to wielka bzdura,Jak juz wczesniej pisałam ,na strone trafiłam dzieki Kosmice tzn zainteresowania tematem.Nie ograniczam się tylko do stron Kwiatu Lotosu,choć są one mi najbardziej pomocne.Uważam ,ze zupełnie wystarczają do tego aby zmienić siebie,swoje życie,bo to wszystko zależy tylko od nas.I zupełnie nie potrzeba na to wydawać ,aż tak wielkie pieniądze.Już dawno wyleczyłam się z naciągaczy typu wrózki ,jasnowidzenie,oczyszczanie mieszkań na odległość,to bzdura,Służą tylko do wyciągania pieniędzy od naiwnych, przez ludzi,którym się nie chce normalnie pracować ,a tylko dzięki naiwności ludzi wyplynęli na szerokie wody i nadal wyciągają kasę.Przepraszam jeżeli swoja wypowiedzią urażę kogoś.Ale ja kiedyś miałam doły ,szukalam pomocy na wszelkie sposoby,bylam u wróżek jasnowidzów.Skończyło sie na tym ze byłam uboższa o pieniądze które mogłam wydać na coś pożytecznego.Odkąd korzystam z porad stron Kwiatu Lotosu,nauczyłam się inaczej postrzegać sprawy,swoje życie .Pracuję nad sobą ,a przede wszystkim modle się To daje efekty.Pozdrawiam,

  297. Kwiat Lotosu
    paź 17, 2012 @ 15:14:00

    Kochani, nie poprzestawajcie na medytacji i modlitwie o swoje Drzewo Genealogiczne. Zaufajcie i bądźcie cierpliwi, efekty nadchodzą, czasem szybciej czasem powoli. Osoby, które rozpoczęły pracę nad nim, które znam- już chwalą się wielkimi efektami, szczególnie jeśli chodzi o energię życiową, nowe pomysły na życie, inspiracje, uzdrowienia na wielu płaszczyznach. Jeśli pragniecie głębokich przemian i zmiany życia, należy włożyć wysiłek głębiej, nie tylko w uzdrowienie drzewa, ale i uzdrawianie siebie, zmianę trybu życia na zdrowszy: właściwa dieta, odrzucenie nałogów, rozpoznawanie siebie w medytacji, w ciszy, zadawanie sobie pytania: kim jestem? w ciszy i skupieniu, kontemplacja i POKOCHANIE SIEBIE, ale tak autentycznie dogłębnie…. jeśli dotkniesz miłości, tej prawdziwej, która płynie w Twoim sercu, wtedy już nic i nikt nie zmąci Twojego spokoju, wtedy będziesz już wiedział po co tu jesteś:))) ciepło pozdrawiam wszystkich

  298. Marco
    paź 17, 2012 @ 12:59:23

    Witam,
    Właśnie zamierzałem się zapisac na warsztaty pani Doroty , gdy wpadłem na dobry pomysł poszukania komentarzy z tych Warsztatów , tak trafiłem na niniejszy Blog.Warsztaty kosztują niemało bo 1 tysiąc złotych.Obserwuję od jakiegoś czasu Kosmicę i uważam ,że należy ją postrzegać jako kanał pionierski , początki są zawsze trudne.Oczywiście ceną dotarcia do szerokiego grona są pewne ograniczenia jakie stawia komercja.Myślę,że osoby tam występujące mają taką świadomość lecz uważają ,że cel jest warty tego .
    Oczywiście najlepszą drogą rozwoju jest samorozwój lecz metoda wewnętrznej implozji ma swoje ograniczenia , nie każdy ma tyle Mocy wewnętrzenej by aktywować pewne procesy – zwykle potrzeba do tego kogoś , kto dysponuje większymi predyspozycjami .
    Pozdrawiam i słowa uznania dla Kwiatu Lotosu

  299. Kwiat Lotosu
    wrz 30, 2012 @ 17:34:42

    Agniesiu, spokojnie nie ma się czego obawiać, to że nie widzisz i nie potrafisz wizualizować nie ma nic wspólnego z efektem działania modlitwy, rób jak czujesz i się nie blokuj myśleniem, że coś robisz nie tak. Bardzo możliwe że to co przydarzyło się mamie jest wynikiem oczyszczania drzewa, dlatego nie zaprzestań tego uzdrawiania, ktoś w twoim drzewie jest „nie zauważony”, jakiś przodek woła Was, nie ważne kto to był, pomódlcie się za niego i absolutnie nie ma czego się bać, tak własnie mogą wyglądać efekty oczyszczania – poproś mamę o pomoc i wspólnie sie pomódlcie za waszą rodzinę… pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie

  300. Agniesia
    wrz 29, 2012 @ 19:34:02

    Witam!
    Niedawno znalazłam tę stronę i podczas uzdrawiania drzewa według modlitwy podanej wyżej miałam ogromny problem z wizualizacją. Wiem co mam zobaczyć ale niestety nie wiem jak. Trochę to trudne bo nigdy w życiu gdy zamknęłam oczy w czasie medytacji czy nawet w snach nie potrafiłam siebie zobaczyć nawet w lustrze czy na zdjęciach nie wiem czemu mam takie problemy wiem że to Ja ale siebie nie widzę. PO uzdrowieniu czułam ciężar ale żadnego innego uczucia (mimo to podziękowałam PANU BOGU ANIOŁOM I PRZODKOM i odmówiłam modlitwę Wieczny odpoczynek….) Jednak nie tylko to mnie martwi. Moją Mamę tej samej nocy gdy oczyszczałam drzewo coś straszyło w jej pokoju. Czy to wynik oczyszczania drzewa czy może coś innego?

  301. Kwiat Lotosu
    wrz 12, 2012 @ 18:53:07

    Więc jeśli dojrzeje, to zacznie czuć potrzebę i będzie sama oczyszczać drzewo genealogiczne. Na ten czas jak widać nie jest na to gotowa! Drzewo genealogiczne, może uzdrawiać członek rodziny należący do danego drzewa! ciepło pozdrawiam:)

  302. st
    wrz 12, 2012 @ 17:31:00

    Kwiecie Lotosu, proszę o odpowiedź czy mogę oczyszczać drzewo genealogiczne koleżanki, jeżeli o to mnie prosiła. Powiedziałam żeby siebie oczyściła sama, ale chyba do tego jeszcze nie dojrzała. Serdecznie pozdrawiam

  303. Kwiat Lotosu
    wrz 10, 2012 @ 16:16:53

    WSPANIAŁA WYPOWIEDŹ!!! Potwierdzam Steniu, życie naprawdę się zmienia, moje stało się tak ustabilizowane finansowo, zdrowie zawsze dopisuje, wspaniali przyjaciele wokół, w rodzinie harmonia i wzajemne wspieranie, ale najważniejsze to głęboki spokój i harmonia Duszy, za co dzień w dzień dziękuje Bogu, był czas, że nadmierna nerwowość i napięcia to była codzienność, dziś w mojej Duszy jest ta Boska wspaniała Cisza i płynący strumień Miłości, czuję ogrom zmian!

  304. st
    wrz 10, 2012 @ 14:30:41

    Kwiecie Lotosu,
    witam serdecznie
    Chcę podzielić się tym czego ja i moi bliscy doznali od momentu kiedy rozpoczęłam oczyszczanie drzewa genealogicznego. Ja sama poczułam się dużo spokojniejsza i wyciszona. Moje dzieci też zauważyły u siebie, że coś się zmienia- i tak u jednej z córek która zajmuje się zwierzakami, psiaczki ze schroniska idą do adopcji w błyskawicznym tempie. I jak sama mówi, że jest bardzo wesoła. Druga u której nie było mowy żeby jej mąż i ojciec rodziny razem z nimi wychodził na spacery i prowadził z dziećmi konwersacje – chodzą razem na spacerki jadą na wycieczki, żartują. To naprawdę działa, chociaż długo nie mogłam się skupić i wyciszyć, ale już są dni że potrafię się wyłączyć. Nie jest to jeszcze tak jak być powinno, ale widocznie tak jak to powiedziała mi jedna z osób zajmujących się uzdrawianiem, że mam przy łóżku telefon do Pana Boga i powinnam z niego korzystać i będę.Serdecznie pozdrawam

  305. Bronisława Horodecka
    wrz 10, 2012 @ 09:18:38

    Dziękuję Kwiecie Lotosu .Chciałam się upewnic ,czasami oglądm jak P.Haładyn uzdrawia w Cosmika i mówi że należy 100 razy odmawiać wiczne odpoczywanie za swoich przodków.Pozdrawiam i bardzo dziękuję za afirmację ,które przepisuję sobie do swojego zeszytu.

  306. Kwiat Lotosu
    wrz 09, 2012 @ 19:15:31

    Tak jak czujesz, ja osobiście robię zawsze 1 raz ale naprawdę z głębokim uczuciem i siłą energetyczną;)

  307. Bronisława Horodecka
    wrz 08, 2012 @ 16:05:20

    Kwiecie Lotosu proszę mi napisać na takie pytanie a mianowicie jak modle się o uzdrowienie drzewa genalogicznego a potem odmawiam modlitwę za zmarłych przodków ,to ile razy ma się odmawiać .Pozdrawiam.

  308. anna gaj
    wrz 07, 2012 @ 23:26:54

    Dziękuje Kwiecie Lotosu.Chcialam sie upewnić ,bo intuicja mi podpowiadala,ze to może mieć podłoże psychologiczne.Dawniej zaciskalam dlonie ,rano budziłam sie w pozycji embrionalnej ,odrętwiałaTo chyba moja wielka chęć zamknięcia wielu spraw ,ktore mnie męczą i ochrona przed negatywnymi wplywami z zewnątrz ,jak to wspaniale ująles Kwiecie Lotosu.Teraz kiedy już wiem łatwiej będzie uporać sie z problemami mialam tylko wątpliwości,co do przeplywu energii.Pozdrawiam

  309. Kwiat Lotosu
    wrz 07, 2012 @ 21:28:17

    Aniu, zaplatanie nóg, jest wręcz czasem zbawienne, gdyż zamykasz się intuicyjnie własnie na negatywne wpływy z zewnątrz! Ale masz rację to jest bardziej przypadłość psychologiczna, zostałaś zapewne w jakiś sposób skrzywdzona lub oszukana przez osobę „zaufaną” i nieświadomie szukasz ochronny przed wpływami z zewnątrz. Wierz mi zaplatanie nóg ma niewiele wspólnego z brakiem czegokolwiek w życiu, to taka podświadoma ucieczka, lub poszukiwanie ochrony przed światem zewnętrznym. Mówi się żeby nie krzyżować nóg np. w trakcie przekazu energetycznego, ja zaplatam często, a nie widzę różnicy w przepływie energii. Pracuję z bardzo trudnymi przypadkami i ludźmi naprawdę mocno obciążonymi, lecz zaplatanie nóg nie robi żadnej różnicy, staram się ochraniać energetycznie wizualizując słup światła (jakbym znajdowała się w takiej jasnozłotej tubie, lub otaczam się fioletem) to w większości przypadków wystarcza;)

  310. anna gaj
    wrz 07, 2012 @ 21:17:02

    Kwiecie Lotosu,może zadam glupie pytanie ,ale nurtuje mnie to od dawna,a ,polecony powyżej artykul dotyczących najniższych czakr dal też do myślenia.Co prawda nie do końca ,sa dla mnie zrozumiałe rzeczy w nim zawarte ,podejrzewam,ze brakuje mi jakiegoś powiedzmy wstepu/ z tym tematem i pojeciami w nim zawartymi zetknęłam sie po raz pierwszy/Może jest to temat dla osób które interesują sie psychologią , sa zawodowo zwiazane lub inna dziedzina wiedzy.Nie do końca zapoznałam sie z wpisami,,bo wymaga to czasu. i skupienia Ale moje pytanie może jest tez zwiazane nie koniecznie z zatruciem lecz powiedzmy zakłoceniem .Otóz wchodzac na kosmikę wielokrotnie mówiono,aby podczas powiedzmy „przekazu nie krzyżować nog Staram sie podczas modlitwy nigdy tego nie robić,ale szczerze mówiąc ostatnio stale zaplatam dziwnie nogi ,a właściwie ich stopy..Zauważyłam ,ze najczęściej robię to w łózku leżąć ,czy siedząc z wyciągnietymi nogam.Siedząc na krześle też zaplatam stopy.Nie wiem od jak dawna mam tę przypadłość,Być może wszyscy tak robimy tylko nie zwróciłam na to uwagi..Leżąc ,czy siedząc normalnie ,jest mi nie wygodnie.Może mam jakieś kłopoty medyczne ,bo póżniej bolą mnie stopy,może też jest to forma „zamknięcia” się z psychologicznego punktu widzenia.Jednak tu moje pytanie,czy to ciągłe samowolne i niekontrolowane zaplatanie nóg może mieć na moje kłopoty zwłaszcza finansowe jakiś wplyw ?Czy nie przyblokowuję się w jakiś sposób nieświadomie chodzi mi o przeplywy energii?A może w tym nie ma nic związanego z tym tematem ,tylko z medycyną? Może ktośzna sie na tym temacie i podpowie coś.Pozdrawiam

  311. SwiatDucha
    wrz 03, 2012 @ 22:20:45

    Witaj Kwiat Lotosu!

    Może podpowiem coś z mojej praktyki:

    Na początek krótka modlitwa – prośba o opiekę i prowadzenie procesu oczyszczenia do swojego Opiekuna Duchowego.

    i dalej wielokrotnie powtarzać [spokojnie, ze zrozumieniem, niespiesznie, tak jakbyśmy kogoś prosili o dużą przysługę, ze zrozumieniem, że prosimy o wiele]:

    Proszę wszystkie Dusze skrzywdzone, zranione, źle potraktowane lub nadużyte przez moją mamę [babcię, prababcię, ojca, dziadka, pradziadka - wymiennie w kolejnych powtórzeniach] o przebaczenie krzywd, mojej mamie [babci itd], mnie oraz mojej linii rodowej. Proszę o wycofanie swoich klątw z mojej mamy [babci itd] oraz o udzielenie w to miejsce mojej mamie i mnie błogosławieństwa.

    plus świece, obrazek Opiekuna Duchowego [np. Jezusa], spokój, atmosfera modlitewna. Ale można i zupełnie inaczej – jadąc na rowerze. Liczy się głęboka intencja z dużym szacunkiem.
    Możesz nic nie rozumieć, a Dusze będą rozumieć.

    Zapraszam na moją stronę: swiatducha.wordpress.com
    Też w tym samym temacie graficznym :)

    Zwłaszcza dla osób o zablokowanych finansach jest ostatni temat zatruć najniższych czakr. tu link:

    http://swiatducha.wordpress.com/2012/08/12/ofiary-zatrucia-od-wejscia/

  312. Kwiat Lotosu
    sie 30, 2012 @ 06:33:57

    Elu, niestety żaden mail nie chce mi do Ciebie wejść, mam opis, że skrzynka jest zbyt pełna! w ogóle mam problem z wysyłaniem na gmail, nie wiem dlaczego, jeśli chcecie mieć łatwość otrzymywania maili z plikami proszę o utworzenie kont na wp:)

  313. Elżbieta
    sie 29, 2012 @ 23:25:35

    Kwiecie Lotosu ja także bardzo proszę o te medytacje na maila. Z góry dziękuję i ciepło pozdrawiam.

  314. Kwiat Lotosu
    sie 29, 2012 @ 14:59:48

    Beato już wysyłam, dużo tych pytań, trudnych:) odblokowywanie czakr pozostawiłabym Bogu pod opieką i naturalnemu procesowi w trakcie rozwoju duchowego, niczego nie należy przyspieszać ani zmieniać na siłę, możliwe że wielu z nas ma dusze przodków wiszących na naszych energiach, jednak można się za te Dusze modlić swoimi słowami i oddać w opiekę Bogu, modlitwa uzdrawiania drzewa także wpływa na ten proces oczyszczania. Problem z partnerami jest dokładnie taki, jakie są nieuzdrowione sprawy w nas, więc tego kogo spotykamy na naszej ścieżce, ten okazuje się być nauczycielem, czasem szalenie trudnym, ale pokazuje nam, na czym stoimy, co w nas jeszcze jest nieuzdrowione, im więcej pracujemy nad sobą, nad Duszą , energiami, oczyszczaniem, im więcej modlimy się od serca powierzając Bogu nasze problemy, tym prostsze rozwiązania otrzymujemy, tym łatwiejsze stają się nasze sprawy życiowe i codzienność… nikt na naszej drodze nie pojawia się bez przypadku, ani jedna osoba, nawet pani spotkana w autobusie, która burknęła do nas w nieprzyjemnym tonie;) każdy coś pokazuje:) pozdrawiam;)

  315. Kwiat Lotosu
    sie 29, 2012 @ 14:47:55

    przeczytałam Wasze komentarze, ale po przeczytaniu wyczyściłam, żeby nie ciągnąć postów nie na temat pod uzdrawianiem drzewa:)chodzi o pozostawienie konkretów, ciepło pozdrawiam

  316. Beata
    sie 28, 2012 @ 22:16:25

    Drogi Kwiecie Lotosu :-) ja też bym bardzo prosiła o przesłanie mi tych medytacji na maila.
    Zaczęłam oczyszczać drzewo i zauważyłam jak zarazie że mam inne podejście do swoich rodziców do rodziny, wiec chyba coś się ruszyło ale wiadomo pomału. Jedno co mnie martwi to to że czuje jakąś blokadę w sercu i jakieś takie niedowierzanie mimo tego że w to wierze bo inaczej bym się tym nie zajęła. Jak mogę to zmienić bo wiem że nie ma to dobrego wpływu na całą sprawę. Co do czakr, czy ja jestem w stanie sama je odblokować, jeżeli tak to w jaki sposób?
    I ostatnia rzecz która mnie ciekawi to taka że kiedyś pewna pani jasnowidz powiedziała że do mnie są przyczepione jakieś dusze umarłych ludzi bądź zmarłych członków rodziny, jest to możliwe?Trochę dużo tych pytań u mnie:-)Co mogę z tym zrobić jeżeli jest tak naprawdę?No i czasem jak zgaszę światło w pokoju to mam takie uczucie jak by ktoś, coś w nim było, może jakaś inna energia….albo to mój lęk?Ja pracuje nad sobą już jakiś czas i naprawdę dużo zmieniło się moje myślenie a wszystko zaczeło się właśnie od ,,sekretu,, chociaż i tak wiem że jeszcze nie jest wszystko dobrze np. mam problem ze znalezieniem odpowiedniego partnera a może to dlatego że mama tak choruje i mnie potrzebuje?.
    pozdrawiam wszystkich serdecznie

  317. Bronisława Horodecka
    sie 28, 2012 @ 20:56:54

    Kwiecie Lotosu bardzo dziękuję i pozdrawiam.Nie wiem czemu moje komentarze znikneły.

  318. Kwiat Lotosu
    sie 28, 2012 @ 06:47:27

    Agatko, chętnie tylko w Twoim przypadku mam napisane za każdym razem że to błędny adres, proszę sprawdź czy dobrze napisałaś, pozdrawiam

  319. Agata K.
    sie 28, 2012 @ 06:33:34

    Witam Kwiecie Lotosu jeśli to możliwe to Ja bym też prosiła o tego maila z góry dziękuję i pozdrawiam .

  320. Kwiat Lotosu
    sie 27, 2012 @ 18:42:43

    np. Sekret można ściągnąć z portalu Chomikuj za niewielkie doładowanie konta http://chomikuj.pl/KrysztalXD/Sekret! (film i poniżej książka). Dziewczyny jeśli macie chęć i Wasze maile są aktualne to mogę Wam przesłać kilka medytacji do słuchania i pracy nad sobą- dotyczących zdrowia pieniędzy itd.na maile, jeśli oczywiście się zgodzicie/ pozdrawiam

  321. Kwiat Lotosu
    sie 27, 2012 @ 18:37:26

    a ja mam głębokie przeczucie, że czeka Cię Aniu duża życiowa przemiana, nie poddawaj się i uwierz w swoje siły!!!

  322. Kwiat Lotosu
    sie 27, 2012 @ 18:35:29

    Bratko, dziękuję Ci za opisanie tu historii mamy, jest przepiękna, pomimo tych przeżyć, mama pięknie podniosła się z choroby jak Feniks z popiołów, a zwierzęta są wielkimi uzdrowicielami!!! ślę ciepłe pozdrowienia dla mamuni;) ściskam;)

  323. anna gaj
    sie 27, 2012 @ 18:23:50

    Wielkie dzięki Kwiecie Lotosu.Jak już napisałam wcześniej mialam znajoma ,ktora byla ezoteryczka .Wiele mnie nauczyła i ciagle mi to samo powtarzała,to Co Ty Kwiecie Lotosu.Wiem ,ze o ile poradzilam sobie z innymi problemami ,we mnie zakorzeniony problem,tak jak piszesz ,ze pieniądz na samym koncu.Chcę to przelamać,a nie wiem czemu nie potrafię.Odkąd interesuje sie ezoteryką,bylam tez na grupowej psychoterapii,bardzo dobrej ,u najlepszych,jestem innym człowiekiem inaczej postrzegam świat i moge powiedzieć ,ze radze sobie w zyciu.Co do finansow coś się we mnie zablokowalo i jestem tym powiedzmy zmeczona Jestem bardzo pracowita osoba ,dlatego o prace sie nie martwie ,bo sa to przejściowe klopotyAle na pieniądze musze czesto bardzo ciężko pracować i ciągle mało.Ja tez probuje chwycic „byka za rogi’/sama jestem zodiakalnym bykiem/ moze tez powinnam nadać mu imię?Ja sie nie poddaję.Biore sie do roboty Kwiecie Lotosu ,Jeszcze raz dziękuje za wskazówki

  324. Bratka
    sie 27, 2012 @ 14:48:46

    Oglądałam i czytałam „Sekret”. To działa. A muzykę z filmu nagrałam sobie na komórkę, bo jest przepiękna i otwiera czakrę serca.

  325. Bratka
    sie 27, 2012 @ 14:45:50

    Dzień dobry! Chciałam wtrącić swoje 3 grosze na temat chorób i pozbywania się ich. Otóż, przed 5 laty zdiagnozowano u mojej mamy bardzo złośliwego raka. Mama całe życie panicznie bała się tej choroby i nawet nie pozwalała nazywać jej głośno.Kiedy dowiedziała się, że jest chora nazwała go( raka) Adolfem i powiedziała mu, że absolutnie nie życzy sobie jego obecności w swoim organizmie. Codziennie mu to powtarzała. Zaczęła też wizualizować właściwe matryce komórkowe. Przeszła operację, białą i czerwoną chemię, radioterapię. Cały ten czas prosiła i dziękowała Bruno Groningowi za uzdrowienie i robi to do tej pory. Jest zdrowa. Pewnie, że miała chwile gorsze, np, jak straciła ukochanego kotka i psa, którego na jej oczach zagryzł inny pies. Była wtedy po ciężkiej czerwonej chemii i w ogóle jest bardzo wrażliwym człowiekiem, więc wyobraźcie sobie, co czuła. Ale walczyła. Na radioterapię dojeżdżała SAMA autobusem do miasta oddalonego od miejsca zamieszkania o 30 km. To niedaleko, ale dla osoby76-letniej to cała wyprawa. Podczas jednej z takich wypraw zobaczyła ogłoszenie o małym piesku- znajdzie do adopcji. Wzięła go i teraz są razem. Bardzo go kocha, a Wiktor świata nie widzi poza Babcią :)Piszę to po to, abyście uwierzyły i przekazały to swoim bliskim, że wypierając chorobę i nie dopuszczając do siebie myśli negatywnych można zdziałać cuda. Piszę te słowa za zgodą mamy. Pozdrawiam Was ciepło i WIEM, że już jest dobrze, bo po to trafiłyśmy tutaj!!!

  326. Bronisława Horodecka
    sie 27, 2012 @ 09:40:27

    Witam na jaką stronę mam wejść żeby poglądać Sekret , albo bardzo proszę o modlitwę na obfitość materialną.Pozdrawiam.

  327. Kwiat Lotosu
    sie 27, 2012 @ 08:07:56

    Aniu tak przy okazji Twojego wpisu, chciałam zwrócić się tu do wszystkich osób czytających. W mojej pracy z człowiekiem często spotykam się z opiniami mocno ugruntowanymi o tym że pieniądz jest czymś złym, że nam się nie należy, że nie świętym jest myśleć o nim, że człowiek duchowy powinien być skromny i do bólu pokorny, oraz chodzić w worku od kartofli… Moi kochani, takie postawy są bardzo głęboko zakorzenione własnie w narodzie polskim – to własnie takie myśli uczucia i kody przekazywane nam z pokolenia na pokolenie, sprawiają że wielu z nas ma kłopoty finansowe i przyciągają dokładnie to co ugruntowali przez lata i co otrzymali w tzw. spadku po przodkach, kody zapisane nam w podświadomość, to co Wam teraz piszę, przeczytajcie uważnie, bo uświadomienie sobie tego skąd pochodzi problem, jest już wielkim krokiem naprzód w wychodzeniu z kodów biedy i braku!!! Taka jest kolejność uzdrowienia: 1. Uświadomienie problemu (nazwanie go), 2. Uznanie problemu (uznanie sytuacji jest zauważeniem jej i jakby odcięciem do dawania jej dalej nieświadomie energii) 3. Odetnij i pozostaw.
    Kochani wszystkim głęboko polecam obejrzenie filmu Sekret, który odkoduje w Was poczucie, że nie zasługujecie, że coś jest nieczyste, niegodne Was, to nie w tym że nie masz pracy, czy masz długi tkwi problem, największy problem jest w tym, że uważacie, że mieć dużo jest grzechem!!! Już teraz w tej chwili, zauważcie ten problem, uznajcie go i natychmiast porzućcie kody biedy!!!Bóg daje Wam wszystko na co się otworzycie, jeśli nie macie otwarcia, nie można dostać, prawda? Jeśli ktoś zamyka drzwi, nie da się wejść, tak? Oto wielka lekcja, życzę Wam wielkiego cudu i obfitości życiowych;) Amen i stało się:) Módlcie się do Boga o obfitość materialną;)

  328. anna gaj
    sie 26, 2012 @ 20:51:24

    Dziekuję Elżbieto.O afirmacjach nie wspominalam,ale to nie znaczy,ze ich nie stosuje.Afirmuje sie pozytywnie ,bo zle mowienie i myślenie przyciąga zlo.najgorzej mi idzie w finansach ,bo tu ciagle mowie ,ze nie mam pieniędzy,a tak nie wolno.I choć walcze sama z soba jednak efekt jest taki jaki jest.Moja znajoma ,ezoteryczka ,zawsze powtarzala mi to.Moze ktoś to czyta jest oburzony,ze ja mam tylko problemy finansowe,a ktoś walczy o życie .Moze dlatego idzie mi to tak opornie bo pieniadze nigdy nie były dla mnie na pierwszym miejscu.Ale tak sie stalo ,ze ich brak spedza mi sen z powiek.Ponieważ mam licznych wierzycieli nie moge spokojnie spac,brakuje mi czasem na jedzenie. wszędzie mam zaleglości,Sa to duże kwoty.Mam dom ,ktorego nie moge sprzedac ,a wymaga remontów.Mam tez inne problemy o ktorych nie pisze ,bo modlitwy okazują sie skuteczne. Sa problemy rodzinne i zdrowotne,Ale tu ruszylo.Pozdrawiam

  329. Elżbieta
    sie 26, 2012 @ 20:11:52

    Miła Anno w pełni zgadzam się z tym, co napisałaś o marzeniach; dopóki są dodają sił do zmagań, do działania, kiedy ich zabraknie – przychodzi poczucie bezsilności i rezygnacja, a wtedy bardzo trudno znów myśleć pozytywnie; trzeba się przed tym świadomie bronić i nie poddawać, nawet, gdy jest to bardzo trudne. Ja również miałam taki okres, gdy marzenie wydawało się bez sensu, ale na szczęście minął. Cieszę się, że Tobie też udało się odzyskać chęć do marzeń, i nadzieję, że kiedyś może być lepiej. Z całego serca życzę Ci dalszej wiary w poprawę losu. Modlitwa na pewno nam w tym pomaga, odwraca bieg naszych myśli, sprawia, że stają się pogodniejsze i znów mamy siłę, by się uśmiechać i działać, bo samo marzenie nie wystarczy; jest tylko drogowskazem. Pozdrawiam ciepło.
    P.S. Jeszcze jedno – oprócz modlitwy, warto codziennie wzmacniać się pozytywnymi afirmacjami, dodającymi wiary w siebie. Wiara w pomoc Pana Boga, czy duchowych opiekunów jest bardzo ważna, ale nie mając wiary w siebie możemy nie umieć wykorzystać pomocy sił wyższych, myśląc, że na nią nie zasługujemy.

  330. anna gaj
    sie 26, 2012 @ 18:52:03

    Elżbieto ,nie ustawaj w modlitwach,ja modle się do św.Rity ,bardzo ,bardzo mi pomogla.Pozdrawiam

  331. Elżbieta
    sie 26, 2012 @ 16:12:50

    Kwiecie Lotosu ja także serdecznie dziękuję za wszystkie dotychczasowe modlitwy i rytuały. Czytając Twoje posty i słowa modlitw czuję jak ogarnia mnie nowa nadzieja. Będę też czekała na modlitwy za rodzinę. Pozdrawiam ciepło.

  332. anna gaj
    sie 26, 2012 @ 10:37:06

    I ja dziekuję Kwiecie Lotosu.Pozdrawiam

  333. st
    sie 26, 2012 @ 10:11:21

    Kwiecie Lotosu, ogromnie dziękuję za podanie wszystkich stron. Pozdrawiam

  334. Kwiat Lotosu
    sie 26, 2012 @ 09:34:54

    Steniu, chodziło mi o modlitwę uzdrowienia drzewa genealogicznego, troszkę cierpliwości i wkrótce zamieszczę modlitwy za rodzinę i za ściąganie ciężarów z rodziny, są bardzo silne w działaniu, więc wierzę że staną się idealnym uzupełnieniem pracy nad drzewem genealogicznym, polecam też http://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/01/28/bert-hellinger-modlitwa-wschodzacego-zycia/ (modlitwa dla rodziców, uwalniająca nas samych do radośniejszego życia). Polecam też ten rytuał: http://kwiatlotosu.wordpress.com/2012/01/25/rytual-oczyszczajacy-obciazenia-energetyczne/ oraz modlitwy: http://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/01/12/moc-modlitwy/. Wszystko co poleciłam jest sprawdzone:) działa! Ciepło pozdrawiam:):):)

  335. Elżbieta
    sie 25, 2012 @ 23:30:35

    Bardzo, bardzo się cieszę, że trafiłam na tę stronę. Przeczytałam uważnie wszystkie wpisy i widzę, że problemy, które mnie przygniatają są dokładnie takie same, jak wszystkich tu osób i pewnie wiele innych. Odważyłam się napisać, dzięki pani Ani gaj, która podała, że jest po pięćdziesiątce, tak jak ja. Od pewnego czasu zaczęłam interesować się ezoteryką w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby dać mi możliwość pomożenia – nie tyle samej sobie, ile różnym osobom z mojej bliższej i dalszej rodziny, ponieważ, w którą stronę nie patrzę – prawie wszędzie nie dzieje się zbyt dobrze: problemy zdrowotne, finansowe, w relacjach z bliskimi, rozwody, nałogi, problemy w zwyczajnym dobrym życiu. Moje osobiste życie też dotychczas nie było usłane płatkami róż /nie brakowało kolców i nadal nie brakuje/, ale mimo to, i tak w morzu tych wszystkich problemów czułam się jak zielona wyspa, szczęściara. Tyle tylko, że trudno było mi się w pełni cieszyć i nadal jest – tym, że ja sama daję sobie jakoś radę, kiedy wśród bliskich mi osób jest tyle trudności, niepowodzeń. Wiele razy zastanawiałam się co może być tego przyczyną, bo Ci wszyscy, o których myślę, to nie są złe osoby, czy nie starające się by ich życie układało się lepiej, a mimo to ciągle mają „pod wysoką górę” – i starsi /z mojego pokolenia/, i Ci młodsi. Pani Aniu, tak jak pani, jestem osobą wierzącą i od dawna modlę się o chociaż trochę pomyślności dla nich, prawie codziennie proszę Św. Judę /i nie tylko/ o pomoc w rozwiązaniu ich rozlicznych problemów, ale na razie bez większych efektów, chociaż czasami sobie myślę, że gdybym tego nie robiła – może byłoby jeszcze gorzej; nie wiem – może tak właśnie ma być, jak jest. Jestem cierpliwa i pokorna wobec woli Pana Boga, ale boli mnie to wszystko o czym wyżej napisałam, więc kiedy natrafiłam na tę stronę, to pomyślałam, że nie zaszkodzi jeśli skorzystam z modlitwy uzdrawiającej drzewo genealogiczne moich przodków. Nie wiem, i pewnie nigdy się nie dowiem, czy jeśli los moich bliskich polepszy się, to będzie w tym rzeczywiście jakaś moja zasługa, ale to już jest zupełnie nieistotne; ważne żeby się polepszyło. Wszystko to, co dotyczy mojej rodziny dotyka też rodzinę mojego męża; nie wiem, czy im też mogłabym jakoś pomóc tą modlitwą , ale będę próbowała /na wsparcie męża nie mogę liczyć, on nie wierzy w takie rzeczy/. Póki co staram się wszystkich wspierać w różny sposób, tak jak mogę i potrafię. Jeszcze kilka słów do Załamanej; moja wspaniała bratowa choruje na SM od ponad dwudziestu lat, jej mąż, a mój brat też ją zostawił /nie dość tego – ma poważny problem alkoholowy i kiedy już nie ma innego wyjścia, to wraca do niej jak bumerang, a ona mu pomaga/, mimo, że ma niewielkie środki do życia i mnóstwo problemów, jest bardzo pogodną osobą; myślę, że duże znaczenie ma tu nastawienie do własnych trudności. Droga Załamana sama odpowiedziałaś sobie na pytanie po co żyjesz: jesteś potrzebna Twojej córce i możesz też być potrzebna innym, ale najpierw rzeczywiście musisz pomóc sobie – wierzę, że dasz radę; pozytywne myślenie, wspomagane modlitwą może zdziałać cuda. Droga St z tego, co napisałaś wynika, że córeczka Twojej córki była gdzieś badana; skoro postawiono taką diagnozę warto jak najszybciej podjąć odpowiednią terapię; im szybciej, tym lepiej; obecnie istnieje wiele możliwości, z których mogą skorzystać dzieci z różnymi problemami zdrowotnymi. Pozdrawiam wszystkie Panie serdecznie!

  336. st
    sie 25, 2012 @ 18:26:16

    Witam serdecznie. Kwiecie Lotosu serdecznie dziękuję za odpowiedź i jednocześnie proszę o informację gdzie mam szukać modlitwy za rodzinę, nie mogę znaleźć. A może to jest ta modlitwa o uzdrowienie drzewa. Pozdrawiam

  337. anna gaj
    sie 25, 2012 @ 16:51:16

    Kwiecie Lotosu czekam na modlitwę i dziękuję. Chciałam zauważyć ,ze właśnie przekroczyliśmy następna setkę.Gratuluje Kwiecie Lotosu.

  338. anna gaj
    sie 25, 2012 @ 16:48:37

    Dziekuję Bronisławo i Kwiecie Lotosu.Wczoraj pisalam o światełku w tunelu ,a dziś znowu osoba ktora jest mi winna pieniadze zawiodła mnie.To przez nieuczciwych ludzi staje sie też niewiarygodna dla innych popadłam w długi,jeszcze większe niż miałam./mąż zostawił mnie bez pracy z długami/I choć trwa to już kilkanaście lat międzyczasie pochowałam bliskie mi osoby,przeszłam wiele upokorzen ,biedę ,nie miałam nawet na chleb,brak pracy,problemy dzieci,itd.to nigdy sie nie poddałam.Uśmiech nie znika mi z twarzy.Urodziłam sie bardzo malutka ,moi bliscy myśleli nawet,ze umrę.Ale żyję i powtarzam sobie stale”Panie Boże skoro dałeś mi wtedy przeżyć ,to widocznie było mi to dane i jestem tu po coś.”Dużo pomagam ludziom i to może jest to „po coś”.Dziekuje za każdy przeżyty dzień,choć nie zawsze był on dobry.Powtarzam sobie ,ze następny będzie lepszy.Myślę ,ze to pozytywne myślenie mnie napędza,Nigdy nie roztaczam przed soba negatywnych wizji.Trzeba marzyć ,Miałam kiedyś okres kiedy nie marzyłam .wtedy bylo mi najtrudniej.Marzenia choc sie nie spelnia są nadzieja dla czlowieka ,a dopóki jest czlowiek żyje.Znam wiele osób chorych na raka,którzy sie nie poddają ,staraja się żyć normalnie i to im daje siłe.Miałam znajomą ,która interesowała sie ezoteryka,miała duże doświadczenie w tym temacie ,znała Reiki itp ,ale nie chciała już żyć .nie akceptowała dzisiejszego świata.W tym roku zmarła na raka.Nie bylo w niej woli życia.Tak chciała.

  339. Kwiat Lotosu
    sie 25, 2012 @ 14:33:09

    http://astromaria.wordpress.com/2008/12/03/bruno-groning/, jeszcze raz mocno polecam uzdrawianie Bruno Groninga! Wielkie efekty i wielkie serce tego człowieka naprawdę działa!

  340. Kwiat Lotosu
    sie 25, 2012 @ 14:30:23

    Ogromną pomocą jest modlitwa drzewa genealogicznego, nawet jeśli na początku nic nie czujesz, rób to z wielkim uczuciem i z serca, nie powierzchownie, … ważną lekcją jest też zrozumienie i akceptacja pewnych zdarzeń w życiu, nie zawsze choroba wynika z obciążenia przodków, czasem jest to wielka lekcja dla całej rodziny, szczególnie jeśli pojawia się dziecko z problemami, co nie znaczy że należy to zostawić i nic nie robić! Podstawą jest pokochanie wszystkich takimi jacy są (mam na myśli w rodzinie) zaakceptować sytuację dziecka i modlić się o uzdrowienie rodziny, ufać i wierzyć, cierpliwość tu jest najważniejsza… pozdrawiam ciepło

  341. Kwiat Lotosu
    sie 25, 2012 @ 14:22:50

    Beato, możesz pomóc modlitwą, uzdrawianiem drzewa genealogicznego, wiarą, siłą miłości, ale jeśli mama nie odblokuje się na uzdrowienie, to trudno będzie Ci walczyć… Walkę z chorobą musi podjąć osoba chora, każdy ma swoją drogę, widziałam wielkie cuda uzdrowienia, ale podstawą była głęboka wiara w uzdrowienie osoby dotkniętej chorobą, mama prawdopodobnie zakodowała sobie podświadomie, że jak rak to już koniec! Zauważcie taki jest kod słowa „rak”(rak=śmierć) pomimo iż to wierutna bzdura!!! Nie ma choroby nieuleczalnej, nie ma!!!pod warunkiem że wiara w moc człowieka jest silna, to w nas jest klucz do uzdrowienia, lekarz, terapeuta, leki wspomagają proces leczenia, ale nie uzdrowią bez wiary i mocy danego człowieka. Mocno trzymam kciuki! Rozmawiaj z mamą, polecam link: http://astromaria.wordpress.com/2008/12/03/bruno-groning/ , polecam też udać się do homeopaty, oraz lekarza medycyny chińskiej, makrobiotycznej!

  342. Kwiat Lotosu
    sie 25, 2012 @ 14:15:35

    Aniu niedługo wstawię na blogu modlitwę oczyszczającą z kodów biedy i problemów finansowych, to głęboki uzdrawiający rytuał, który stosowała moja babcia;)

  343. Kwiat Lotosu
    sie 25, 2012 @ 14:13:35

    Ania nie rezygnuj ze swojej pracy nad sobą i trzymaj optymizm i wiarę na wyżynach, niedługo będzie lepiej, zobaczysz:):):) masz siłę i wygrasz!!!

  344. Bronisława Horodecka
    sie 25, 2012 @ 10:46:15

    Pani Aniu dziękuję ,że pani dodaje nam otuchy pomimo że pani tyle przeszła pozdrawiam ciepło .

  345. anna gaj
    sie 24, 2012 @ 20:24:54

    Kwiecie Lotosu, i dziewczyny,modlitwy robia swoje .Widać światelko w tunelu.Klaruje sie moja sytuacja.Jeszcze nie to co bym chciała ,ale zawsze coś.Pisalam,ze jestem zmęczona ,ale nie zrezygnowana.Ja nigdy się nie poddałam .Zawsze kiedy sytuacja jest trudna ,modle sie intensywnie,nawet bardzo intensywnie ,do wszystkich możliwych, na przemian,aby po trosze do wszystkich.Mam modlitewniki z modlitwami na wszystkie okazje,ale też modle sie od siebie.Jeszcze raz ,juz po raz kolejny daje dowód ,ze modlitwa czyni cuda.Daje nadzieję i ogromna siłe .Ale nie jedna ,czy dwie przypadkowe modlitwy.Proście w swoich modlitwach o co chcecie ,czego potrzebujecie,oczyszczajcie drzewo.Piszę to dla Beatki,dla załamanej i innych,ktorzy moze maja wątpliwości i nie mają tyle wiary w sobie co ja.Przeszlam wiele w życiu,ale to właśnie modlitwy i wiara napelnily mnie takim pozytywnym myśleniem,ze choć czasami musze sie śmiać przez łzy ,to jednak nie jest rozpacz tylko uśmiech.Pozdrawiam Was mocno.

  346. anna gaj
    sie 22, 2012 @ 11:11:37

    Kwiecie Lotosu .Oczyszczjąc drzewo i modląc sie ciągle ,doszłam do wniosku,ze chyba najwiekszym obciążeniem dla mojego drzewa sa finanse.Idzie to bardzo opornie i choć czasem wydaje mi sie ,ze już wszystko będzie dobrze to jednak wyglada to czasami tak 1 krok w przod 2 kroki do tyłu.Modle sie i do Michała Archanioła jak mi poleciłeś Kwiecie Lotosu.Jestem zależna od ludzi w chwili obecnej sa mi winni trochę pieniedzy ,a mnie grozi wyłączenie pradu,gazu ,wody.pomimo pisania wielu informacji do tych ludzi nie dostaje odpowiedzi.czuje niemoc i ogromne lekcewazenie ze strony niektórych osób.Czuje sie bezsilna.Wiem ,ze musze popracować jeszcze nad asertywnością ,ale zależy mi na współpracy z tymi ludżmi,więc nie mogę stawiać ostro warunkow,bo zerwa współpracę ,a ja nie mam tzw zastępstwa.Teraz mam troche czasu ,bo jestem bez pracy więc modle się na różne sposoby,ale Pan Bóg chyba wystawia mnie na ogromną lekcje cierpliwości .Wiem,ze to jest po coś,ale choć sie nie poddaję ,to jestem zmeczona.Pozdrawiam.

  347. Beata
    sie 22, 2012 @ 08:16:45

    Dziękuje bardzo za informacje, a czy można pomoc jeszcze jakoś inaczej mojej mamie chorującej na raka? Jej stan zdrowia strasznie się pogorszył w ostatnim czasie i ona tez zaczyna się załamywać.

  348. załamana
    sie 21, 2012 @ 15:47:22

    Chciałam bardzo podziękować za strony które mi podałas kochany Kwiecie Lotosu, książkę o uzdrawianiu metodą BMI miałam w domu tylko gdzieś daleko schowaną i zapomnianą tak jak moja choroba która w momencie wielkiego stresu którym był rozwód dała o sobie przypomnieć bardzo mocno więc będę ostro pracować nad sobą. Uzrawiałm od wczoraj swoje drzewo genealogiczne, na razie odbywa się to bardzo spokojnie ale wiem że dam radę bo nie przestanę. Uwierzyłam w siebie i wiem że muszę dziękuję raz jeszcze

  349. st
    sie 21, 2012 @ 13:58:40

    Witam serdecznie Kwiecie Lotosu, na tą stronę trafiłam przypadkowo i jestem bardzo szczęśliwa. Przeczytałam też o uzdrawianiu drzewa genealogicznego i od razu zaczęłam to robić według zawartych wskazówek. Jak na razie zrobiłam to 3 razy i niczego nie czuję. Bardzo chciałabym pomóc moim córkom żeby żyło im się lżej i lepiej. Jedna z córek ma problemy z dziećmi, u córeczki zdiagnozowano upośledzenie umysłowe, jak się na nią patrzy to nie widać a jednak coś jest. Gorąco proszę Cię o radę jak mogę pomóc.

  350. Kwiat Lotosu
    sie 20, 2012 @ 20:13:45

    SM to choroba nie tylko ciała ale duszy, z pewnością tylko osoba w depresji może napisać słowa: „po co taki człowiek jak ja żyje”. Droga Ewo jeśli w twoich myślach i sercu będą takie uczucia, to na pewno trudno będzie zrobić porządek z chorobą. Koniecznie zwróć się do swojego wnętrza, poszukaj Boga w sobie i uzdrawiaj drzewo genealogiczne! Koniecznie poszukuj metod naturalnych leczenia takie jak leczenie dźwiękami kamertonów (muzykoterapia), metoda BSM http://www.samoleczeniebsm.pl/, Uzdrawianie Reiki, Uzdrawianie Praniczne met. dr Choa Kok Sui http://uzdrawianiepraniczne.blogspot.com/p/mistrz-choa-kok-sui.html. Zajmij się dietą i oczyszczeniem organizmu z toksyn, udaj się do specjalisty medycyny chińskiej, który ustali dla Ciebie dietę, … powyższe propozycje są podparte osobami z takim samym problemem, którym powyższe metody bardzo pomogły. Bardzo polecam również uzdrawianie Bruno Groninga, http://kwiatlotosu.wordpress.com/category/bruno-groning/. A teraz uważnie mnie posłuchaj: nie ma takiej choroby, której nie można by było uzdrowić!!! nie ma!!! nawet jeśli profesorowie, lekarze zapewniali Cię o tym! Uwierz w siebie – jesteś stworzona na obraz i podobieństwo Boga, możesz wszystko! tylko zaufaj sobie, zaufaj Bogu w Tobie! Zmień kody w głowie, na temat chorób tzw. nieuleczalnych! OTWIERAJ SIĘ NA CUDA! trzymam kciuki!

  351. załamana
    sie 20, 2012 @ 12:17:12

    Witam, jestem tutaj od niedawna, bo też pierwsze moje zainteresowanie uzdrawianiem drzewa było przez Kosmikę do której w żaden sposób nie mogłam się dodzwonić i może i dobrze bo trafiłam właśnie tutaj i teraz wiem że muszę to zrobić sama. Chciałam bardzo sobie pomóc bo nic mi się nie udaje. Jestem chora na nieuleczalną, okropną chorobę SM, mąż mnie zostawił i na dodatek nie mam pieniędzy, żyć się nie chce. Jestem bardzo przygnębiona i na pewno mam depresję,zadawałam sobie pytanie po co taki czlowiek jak ja żyje?? Ale wiem że muszę, dla mojej córki której jestem potrzebna.

  352. Kwiat Lotosu
    sie 20, 2012 @ 11:41:40

    Potrzeba oczyścić drzewo genealogiczne i zrobić dodatkowo oczyszczanie linii żeńskiej, właśnie dlatego, że pojawiają się toksyczne związki u kobiet. Jeśli chodzi o 2 stracone ciąże, należy dzieci nienarodzone „uznać”, zauważyć je, nadać im imiona (tak jak się czuje- męskie czy żeńskie) zapalić w domu dla nich świeczuszki i głośno powiedzieć np wg Hellingera: widzę Was, należycie do naszej rodziny, szanuję Wasz los, można też powiedzieć tak jak się czuje, ale bez rozczulania się i użalania nad ich losem – tego robić nie wolno, bo się nie pomoże! Uszanować taki los i zauważyć. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  353. Kwiat Lotosu
    sie 20, 2012 @ 11:41:40

    Potrzeba oczyścić drzewo genealogiczne i zrobić dodatkowo oczyszczanie linii żeńskiej, właśnie dlatego, że pojawiają się toksyczne związki u kobiet. Jeśli chodzi o 2 stracone ciąże, należy dzieci nienarodzone „uznać”, zauważyć je, nadać im imiona (tak jak się czuje- męskie czy żeńskie) zapalić w domu dla nich świeczuszki i głośno powiedzieć np wg Hellingera: widzę Was, należycie do naszej rodziny, szanuję Wasz los, można też powiedzieć tak jak się czuje, ale bez rozczulania się i użalania nad ich losem – tego robić nie wolno, bo się nie pomoże! Uszanować taki los i zauważyć. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  354. Beata
    sie 19, 2012 @ 15:22:36

    Dziękuje bardzo za tak szybka odpowiedz i faktycznie utrata ciąży miała miejsce dwukrotnie czy trzeba odmawiać coś dodatkowo?z mama i babcią były dobre relacje a o innych nic nie wiadomo.Wiec wystarczy tylko strona żeńska mamy?I jest problem z docieraniem do siebie samego a w rodzinie są same toksyczne związki nawet małżeństwo mamy.
    dziękuje i pozdrawiam

  355. Kwiat Lotosu
    sie 18, 2012 @ 19:11:00

    do Beaty: Jeśli w rodzinie pojawia się problem, nie ważne jakiego powodu, jest to sygnał, że jakaś sfera wymaga uzdrowienia. Nie wiem jakie podłoże ma choroba Twojej mamy, czy jest ona wynikiem negatywnego myślenia o życiu o sobie, czy innymi warunkami, jednak w większości przypadków, choroba jest sygnałem, że jest obciążenie ze strony przodków. Np w metodzie Hellingera choroba wskazuje na zaburzone relacje między matkami i córkami (mama, babcia, prababcia i praprababcia), a także choroba może wskazywać, że w rodzinie jakaś osoba została odrzucona, nie uznana, ukryta, z różnych przyczyn. Możesz nawet nie wiedzieć, że taka osoba istniała, warto popytać mamę, babcię, kto to taki może być? czy np. stracona ciąża, zmarłe wcześnie dziecko, zapomniany wujek alkoholik, który zapił się na śmierć (wybacz tak drastyczne sytuacje, ale takie jest życie, a każda osoba w rodzinie powinna mieć swoje miejsce i być uznana, zauważona) Uzdrawianie drzewa genealogicznego jest własnie metodą na posłanie energii członkom rodziny, uzdrowienie przodków i pobłogosławienie ich, a tym samym uzdrowienie nas samych. Sugeruję abyś porozmawiała z mamą o uzdrawianiu swojego drzewa i porozmawianiu o jej mamie babci i prababci, jakie były, czy je pamięta itd. Sama rozmowa uwalnia pewne emocje i wspomnienia, które często są kluczem do dalszego uzdrawiania. Sam rytuał nie jest skomplikowany, warto go powtarzać. Jeśli choroba jest obciążeniem przodków, mama poczuje zmianę po tych modlitwach. Należy też zrozumieć, że choroba nie tylko zjawia się w rodzinie po coś (mam na myśli zwrócenie uwagi na ważność naszego pochodzenia i szacunku dla każdego członka rodziny). Jednak czasem dusza sama wybiera los choroby, aby poprzez to doświadczenie dotrzeć do siebie głębiej i oczyścić brak równowagi w jakiejś sferze. Rozumiem twoją troskę o mamę, dlatego popracujcie z mamą nad swoim drzewem genealogicznym, szczególnie w linii kobiet, proszę poczytaj również wpisy do tematu, tam też podałam kilka wskazówek jak oczyścić linię żeńską. To naprawdę nie jest trudne. Trudne może być tylko docieranie do własnego serca:) ciepło pozdrawiam

  356. Beata
    sie 18, 2012 @ 18:47:38

    Witaj Kwiecie Lotosu, od dawna chciałam zająć się swoim drzewem genologicznym czy tez zmiana swojego losu, ponieważ już dawno jest mi z tym źle co mnie spotyka. Do tej pory nie wiedziałam w jaki sposób jest to możliwe bądź nie miałam na to funduszy żeby mógł to ktoś inny przeprowadzić.Dzisiaj właśnie odkryłam tą stronę gdzie się dowiedziałam że należy przeprowadzić to samodzielnie, ale mimo tego nie wiem do końca jak mam się za to zabrać?!Mam bardzo chora mamę, czy przez oczyszczanie drzewa jej stan zdrowia może się poprawić?Czy ona ma się za to sama zabrać?W ostatnim czasie często mam takie momenty kiedy nie mam siły już na nic, mimo wszystko staram się pozbierać i szukać nowego rozwiązania choć nie jest to łatwe i oczywiście myśleć pozytywnie.
    pozdrawiam serdecznie

  357. Kwiat Lotosu
    sie 12, 2012 @ 15:35:37

    Bronisławo, człowiek, który ma do siebie szacunek, nie obwinia siebie, traktuje siebie czule i z miłością, kocha swoje ciało i siebie jako istotę Boga, której należy się wszystko co najlepsze, zaczyna promieniować sam miłością i obfitością życiową, a to co wysyłamy zaczyna do nas powracać, dlatego tak ważny jest szacunek i ciepło rozwijane w nas samych, bo wszystko to co do nas przychodzi jest lustrem tego co tkwi w nas, … często dbamy o innych dookoła, dzieci rodzinę itd. a nie poświęcamy wystarczająco dużo czasu sobie, swoim potrzebom, to jest własnie brak miłości i szacunku do siebie, więc jak mamy przyciągać dobry los, jeśli zarzucamy samych siebie poczuciem winy, żalem, bólem, przykrymi wspomnieniami z przeszłości, często mamy nie wybaczone sytuacje z bliskimi, to wszystko powoduje blokadę do źródła obfitości i radości w życiu. Bardzo ważne jest też zrozumienie, że zasługujemy na obfitość i spełnienie w życiu, wielu z nas ma zakodowane w podświadomości, że się nam nie należy, albo jesteśmy nie godni czy to miłości czy pieniędzy itd. to są iluzje, z którymi należy się jak najszybciej rozprawić. Bóg miłujący i kochający daje swoim dzieciom wszystko co najlepsze!!! mocno pozdrawiam:)

  358. Bronisława Horodecka
    sie 12, 2012 @ 10:47:25

    Witam Kwiecie Lotosu! Staram się myśleć pozytywnie ,ale czasami jak człowiek się boryka prawie ze wszystkim nie stać go na podstawowe rzeczy,to do głowy pchają się różne myśli.Proszę mi wytłumaczyć ,albo szeżej rozwinąć temat.”miłość do siebie samego jest kluczem do lepszej drogi.Pozdrawiam .

  359. anna gaj
    sie 11, 2012 @ 15:46:12

    Dziękuję Bratko.Tak jest Ewo sila jest w nas .Potwierdzasz jedno modlitwa ,modlitwa i jeszcze raz modlitwa.Tam na gorze xczekaja na nia i potrwfia jej wysluchac .Pozdrawiam Was cieplo dziewczyny.

  360. ewa
    sie 11, 2012 @ 07:12:02

    Witam wszystkich czytam te komentarze na temat kosmiki ja tesz maialam stycznośc z panem dawidem w tym roku i z pania dorotą rok temu miałam oczyszczenie drzewa i uzdrowienie rodzinne ja mysle że każdy doswiadczył coś innego ja do tego co doszlam myśle i tak uwarzam że doszłam swoją pracą czyli modlitwa staram modlić sie jak naiwięcej ale dopuki nieuwierzyłam w siebie to nic niepomagało rok temu liczyłam grosz do grosz miałam w domu kutnie nic się nieukładało, dzisiaj czuj że zaszlam daleko skonczyly sie kłutnie mamy pieniążków więcej dużo nie ale starcza na opłaty i na ten chleb mówiąc w przenośni błagam was uwieżcie w siebie zacznijcie kochać siebie samych i zobaczycie jak dobrze zacznie sie układac w życiu tak jest umnie pozdrawiam i życze powodzenia i wytrwałości

  361. Bratka
    sie 09, 2012 @ 19:03:54

    Witajcie, dziewczęta :) Kilka razy trafiłam na Cosmicę, szukając jakichś filmów i obejrzałam sobie nawiedzonego i egzaltowanego Dawida oraz jego obwieszoną talizmanami i odczyniaczami uroków towarzyszkę. Powiem krótko: odrzuciło mnie , a moja intuicja (która mnie nie myli, ale której nie zawsze słucham) najpierw zastygła w bezbrzeżnym zdumieniu, a potem zakrzyczała: NIE! To żerowanie na ludzkich problemach, nierzadko i tragediach. Akurat trafiłam na wyklepanie przez Dawida oczyszczenia drzewa gen. a potem komunikat, że wszystko się naprawi 20 stycznia. Nie wiem, to podanie daty mialo chyba na celu jego uwiarygodnienie, czy co? Że niby taki dokładny, taki precyzyjny… O, santa simplicitas! Aniu, a Tobie gratuluję wytrwałości w diecie. Jesteś wielka! Pozdrawiam.

  362. anna gaj
    sie 09, 2012 @ 13:32:11

    Zgadzam sie z Tobą Kwiecie Lotosu .Tacy ludzie jak David zarabiają może nie na naiwności ,bo to mocne slowo tylko na słabości ludzi ,którzy mając dość problemów w życiu i z chęci poprawy szukają potwierdzenia na swoje działania ,boja sie podejmować decyzje,zwlaszcza jezeli okazuje sie ,ze decyzje ,które podejmowalo sie wcześniej ,były zle.Sa też może ciekawi przyszlości,wierząc ,ze ktoś ma patent na wiedze o przyszlości.Wrózki i wrózbici dzialaja na nasza podswiadomość ,bo jeżeli mówia ,ze będzie dobrze ,kodujemy,ze tak ma być.Pozytywne myślenie to podstawa w zmianach w zyciu.Więc jeżeli uklada sie coś później po naszej myśli ,a wrózka to potwierdziła ,święcie jesteśmy przekonani o jej zdolnościach w przewidywaniu przeszlości.Osobiście wierze ,ze sa ludzie ,którzy mają taki dar,ale oni raczej nie robią show,ze swoich zdolności.Rownież nie do końca umieja przewidzieć przyszlośc.Kiedyś skorzystałam z porady znanej jasnowidzki ,reklamowanej też przez specjalistyczne pisma.Wyszłam uboższa o 50 zł i nic ,a nic sie nie sprawdziło choć uplynęło parę lat.Nasza intuicja winna być naszym drogowskazem w życiu,ale polecam modlitwy,to one mi pomagają ,kiedy robie przerwę wtedy mam kłopoty.pozdrawiam

  363. Kwiat Lotosu
    sie 09, 2012 @ 10:44:30

    tak, każdy ma prawo być szczęśliwym, dlatego nie wolno mieć nawet cienia wątpliwości na ten temat, wiem jak trudno jest myśleć inaczej jeśli całe życie jest pod górkę, ale nie poddawaj się, nasze życie to odbicie naszych wnętrz naszych uczuć i prawd w sercu, czasem nie uświadomionych- pewne cechy tkwią głęboko ukryte w podświadomości i one mają wpływ na nas i nasze życie, dlatego praca nad sobą, nad szukaniem siebie, prawdziwych uczuć, choć ciężka ale warta trudu. Poświęcaj dużo czasu na pozytywne myślenie, czytanie pozytywnych tekstów, obejrzyj film „Sekret” lub przeczytaj książkę „Sekret” http://www.youtube.com/watch?v=8qgLfzJUJy0
    Uwierz w siebie! Podziękuj za to że jesteś i że masz szansę na odmianę losu, prawdziwa wiara płynąca z serca i prawdziwe gorące pragnienie lepszego życia sprawi, że zaczniemy je kreować! Ale nim to nastąpi należy pozbyć się negatywnych uczuć i myśli na swój temat, przestać siebie obwiniać i zacząć kochać siebie samego, to ta miłość jest kluczem do lepszej drogi – miłość do siebie samego, nikt nie pokocha życia ani drugiej istoty nie kochając szczerze siebie samego, pozdrawiam ciepło

  364. Bronisława Horodecka
    sie 09, 2012 @ 09:08:00

    Dziękuję .Całe życie mam pod górkę .I tak myślę że każy ma prawo być szczęśliwy.I TAK się zastanawiam czy moje życie chociasz na starość się polepszy.

  365. Kwiat Lotosu
    sie 09, 2012 @ 08:31:06

    Bronisławo, dla mnie ta osoba jest bardzo pogubiona, daje fałszywe nadzieje ludziom, nie wierze w jego dar, to reklama i magnes do zarabiania pieniędzy na naiwnych ludziach, jego twarz to maska i pełne aktorstwo, proszę Was nie korzystajcie z wróżek przez tv! Jeśli bardzo potrzebujecie porady wsparcia, należy dokładnie poszukać rekomendowanych ludzi i osobiście spotkać się z takim człowiekiem, ale jedno wiedzcie, nikt nie ma patentu na nasze życie, pewne sprawy można zauważyć w kartach, czy specjalistycznie przygotowanym horoskopie np. sprzyjające lub trudne okoliczności, ale nie szczegóły takie jak za 7 miesięcy ślub, pieniądze z takich numerków o tej godzinie itd. to są bzdury! Warto zaufać sobie i kreować swoje życie na podstawach danych nam urodzeniowo! ciepło pozdrawiam

  366. Bronisława Horodecka
    sie 09, 2012 @ 07:33:23

    Dziękuję za odpisanie.Jeżeli można to chciałam się zapytć co Kwiat Lotosu myśli o wróżbicie Davidzie ,który często występuje w cosmice .Mówi że otrzymał dar uzdrawiania i jest jasnowidzę.Pozdrawiam i dziękuję.

  367. Kwiat Lotosu
    sie 08, 2012 @ 21:53:42

    Bronisławo, tak jak czujesz, możesz mówić modlitwę swoimi słowami, też działa pod warunkiem jednak, iż jest modlitwą płynącą z Twojego serca i w zgodzie z Twoimi uczuciami i Duszą:)))ciepło pozdrawiam

  368. Bronisława Horodecka
    sie 07, 2012 @ 16:52:37

    Witam Kwiecie Lotosu!Jak tylko mogę to zaglądam na tą stronę.Ijedno mnie ciekawi a mianowicie proszę mi napisać jakie modlitwy się powinno odmawiać przy oczyszczaniu swojego drzewa.Czy Ojcze nasz ,czy zdrowaś Mario,czy jakieś specjalne.Ja od marca oczyszczam swoje drzewo po tej modlitwie odmawiam modlitwę za zmarłych czy to wystarczy.

  369. anna gaj
    lip 26, 2012 @ 17:11:52

    Kwiecie Lotosu i Bratko bardzo ,bardzo dziekuję

  370. Bratka
    lip 26, 2012 @ 16:16:42

    Aniu, życzę Ci szczęścia i aby zmiany, o których piszesz przyniosły Ci radość,ukojenie i poczucie bezpieczeństwa. Tu i teraz. Imieninowe uściski i nieprzerwany ciąg gwiazdek pomyślności od losu:)))

  371. Kwiat Lotosu
    lip 26, 2012 @ 13:52:58

    Aniu, poproś w modlitwach drzewa genealogicznego Archanioła Michała o odcięcie od wszelkich kodów biedy i złorzeczenia na Twoją rodzinę, poproś o bezpowrotne odcięcie i spalenie we fioletowym ogniu przemiany wszelkich leków dotyczących pieniędzy, pracy i poczucia bezpieczeństwa na Ziemi, zrób to raz a porządnie, włącz w swoją modlitwę uczucia spełnienia w sercu i emocje szczęścia, zaufaj, że nikt Cię samą nie pozostawi, Twój los się już odmienia! Amen i stało się… trzymam kciuki- to działa, sama próbowałam nie raz!
    p.s. dziś są twoje imieniny – wykorzystaj siłę swojego imienia do zmiany:) najlepszego Aniu

  372. anna gaj
    lip 26, 2012 @ 12:02:43

    Kwiecie Lotosu w zupełności sie z Toba zgadzam.Nasz los jest w naszych rekach.Oczywiście każdy kiedy ma wszystkiego dość szuka sposobu na poprawę.To taka bezsilność powoduje ,ze natrafiamy na ludzi ,którzy wykorzystuja tę chwile słabości i naciagaja nas na pieniądze,których nie mamy w nadmiarze.Ale czasami nie ma nic złego co by na dobre nie wyszło ,bo wiele osób z tej bezsilności poszukuje rozwiązań i trafiła np tutaj.Na ile sobie sami pomoga i uwierza w to co jest napisane to sprawa każdego jest indywidualna.Tu nie trzeba nikomu płacić,można co najwyzej podziękować.Zycie jest trudne ,żyjemy w gromadzie i bardzo duzo od tej gromady zależy. Radość i cierpienie sa w plecione w nasze życie.Obserwuje od dawna ludzi i ich życie.Ci którzy maja dużo ,często zazdrościmy im powodzenia,pieniędzy.itd Wiem tylko jedno ,za wszystko trzeba zaplacić.Po latach czesto dowiadujemy sie ,ze Ci ludzie ,których podziwialiśmy ,czy zazdrościliśmy im czegoś np udanego zycia,umieraja w cierpieniach lub maja inne poważne problemy ,których nie chcielibyśmy mieć nigdy.Tutaj uogólniam oczywiście ,bo nigdy ja sama nie zazdroszcze nic nikomu ,może talentu.Nigdy rzeczy materialnych.W oczyszczaniu drzewa pomagają modlitwy.One chyba nigdy nikomu nie zaszkodziły.A modląc sie samemu za nasze sprawy zrobimy to chyba najlepiej ,bo to my jesteśmy wtedy w kontakcie z tymi na górze. Zgadzam sie z Tobą Kwiecie Lotosu,ze wszystko jest po coś.Nawet negatywne doświadczenia ,moga okazać się żyła złota.W chwili obecnej straciłam pracę Firma sie rozwiazała.,Jest mi ciężko.W dodatku człowiek ,któremu pomogłam, nie wywiązuje sie z umowy i jest mi winien pieniądze.Dzisiaj mam zaledwie na chleb i to wcale nie w przenosni. Ale widocznie w moim życiu czas na zmiany i to los zadecydował ,bo sama nie zrezygnowałabym z pracy.Może sa to zmiany o które prosiłam w modlitwach?Czekam cierpliwie i nie poddaje sie bo już nie raz byłam w podobnych sytuacjach ,a później było właśnie lepiej.Mam jedną bardzo ważna radę,aby nie odpuszczać w modlitwach i oczyszczaniu drzewa ,bo to nie daje zamierzonych efektów i wiem to z doświadczenia.Wszystkich bardzo ,bardzo pozdrawiam

  373. anna gaj
    lip 26, 2012 @ 11:31:30

    Kwiecie Lotosu to chyba ja miala kłopot z komputerem,bo wszystko było na bialym tle ,ale tez układ wpisów i oprawa graficznabyły inne Dlatego zasugerowałam się,ze to jakaś zmiana .Pozdrawiam

  374. Kwiat Lotosu
    lip 25, 2012 @ 21:43:51

    Kochani muszę się odezwać w tej sprawie, bo mi wewnętrzny głos nie daje spokoju, zerknęłam ostatnio z ciekawości na ten słynny kanał wróżbiarski, w którym to robi się różne cuda na kiju na zasadzie pseudo oczyszczania, odcinania, uzdrawiania i wróżenia w sposób manipulatorski… Wiem, że szukacie lepszego życia, szczęścia, spełnienia w życiu, ale pamiętajcie kochani, wszystko jest w waszych rękach, uzdrowienie jest w WAS, pan/pani z tv nie ma klucza do waszych światów- to sposób na zarabianie pieniędzy! Wiem, że wiara czyni cuda, czasem poczujemy się lepiej, że ktoś powie, że będzie ok! Ale nikt za nas życia nie ułoży ani nie przeżyje, należy wziąć życie w swoje ręce, kochać siebie i innych, czasem ponieść z pokorą ciężar, ale zaufać, że możesz wszystko zmienić! Ty masz władzę nad swoim losem. Jeśli widzisz cierpienie bliskiej osoby, też możesz pomóc czy modlitwą, posyłaniem dobrych myśli, energii, ale pamiętajcie, człowiek, który sam dla siebie nie chce uzdrowienia, nie szuka zmiany, ciężko będzie mu pomóc … Jeśli nie wiesz od czego zacząć, zacznij od miłości do siebie samego i szacunku do tego kim jesteś, potem jak sam siebie docenisz, nauczysz się szanować i akceptować los innych ludzi, kochać ich niezależnie od tego jacy są, oto droga do uzdrowienia… W tym wszystkim należy uwzględnić swoje miejsce życia, to gdzie się urodziliśmy, z jakiej rodziny pochodzimy,… przodkowie i ich energie mają nas nas wpływ czy uznajemy to czy nie, tak się własnie dzieje! Wiem, że znajdą się ludzie co powiedzą, że wszystko jest zależne od nich samych i rodzina tu nie ma nic do rzeczy, że życie może być niezależne od linii pochodzenia…ale doświadczenie, intuicja i wgląd w ludzkie losy udowadniają mi po raz „enty” że jesteśmy w powiązaniu z energiami naszych przodków,… w związku z tym nie ma co się buntować, szarpać, obrażać na świat, Boga itd, że mamy taki los czy inny. Zaakceptuj tę sytuację, że nie jesteś odrębną jednostką żyjącą poza wszystkim, nawet jeśli jest Ci ciężko, pogódź się z tym, że przychodzisz na ziemię także nauczyć się czegoś! Nawet jeśli przewrócisz się nie raz nie dwa, zaakceptuj, zaufaj, a potem weź lejce w swoje ręce i zmieniaj swój świat, zgłębiając własną Duszę! Poczucie winy, poniżanie siebie i brak akceptacji siebie, nie jest drogą do lepszego losu. Więc dopóki siebie obwiniacie, oskarżacie i nie kochacie – nie zmieni się nic! Trzymam za Was kciuki i wiem, że można wszystko!!!Cuda są w nas, tylko pozwólmy im zaistnieć;)

  375. Kwiat Lotosu
    lip 25, 2012 @ 21:13:25

    oj, nie zmieniałam nic ostatnio:) zmieniłam jakiś czas temu avatara (kwiatka lotosu) i to wszystko:) pozdrawiam cieplutko

  376. anna gaj
    lip 25, 2012 @ 09:17:42

    Nie wiem ,czy to były próby zmiany szaty,czy to w moim komputerze coś nie tak.Miałam troche teraz z nim problemów.Pozdrawiam

  377. anna gaj
    lip 24, 2012 @ 19:53:11

    Kwiecie Lotosu ,widzę ,ze zmieniła się oprawa graficzna.Przyznam,ze wolałam poprzednią .Tlo bylo kojąco -uspakajajace,ale jest to moje osobiste odczucie.Pozdrawiam

  378. Kwiat Lotosu
    lip 23, 2012 @ 21:53:23

    do K.: Jestem pewna, że odczujesz ulgę, jesteś silną i bardzo zaradną kobietą, tak to czuję, lęki czasem nie pozwalają Ci do końca rozłożyć skrzydeł i polecieć, ale nie martw się… teraz jest czas aby ogarnąć linię rodzinną, uzdrowić przeszłość w teraźniejszości i to własnie Ty jesteś do tego powołana w swoim drzewie genealogicznym, to na Ciebie czeka rodzina, przodkowie;) jesteś aniołem uzdrowienia swojej rodziny, choć nie do końca zdajesz sobie sprawę ze swojej duchowej misji… poukładasz energie rodzinne, odzyskasz swoją siłę i wsparcie energetyczne i wtedy poczujesz wewnętrzne popychanie do działania na zewnątrz …Uzdrowiona siła rodzinna , poukładane sprawy przyniosą fizyczny, realny efekt w życiu, zauważysz to. A teraz odpuść sobie wysilanie się na zewnątrz, poczuj siebie od wewnątrz, spotkaj się z duszą i swoimi uczuciami w sercu, a potem jak odnajdziesz siebie tą silniejszą, zrobisz wielki krok do przodu w życiu codziennym, będziesz samodzielna i pokażesz wielu swoim przyjaciołom na swoim przykładzie, jak można uzdrowić swój los:) pozdrawiam i życzę spełnienia:)

  379. K.
    lip 23, 2012 @ 12:06:09

    Lotosie, bardzo dziękuję za wskazówki. W weekend byłam na cmentarzu, odwiedziłam groby właśnie babci, prababci i praprababci. To było jeszcze przed rozmową z mamą, więc nic o nich jeszcze nie wiedziałam, ale powiedziałam coś tam od siebie – dość nieskładnie, bo nie jestem dobra w takich rzeczach, no ale szczerze. Potem pojechałam do rodziców i podpytałam mamę o te kobiety. Mama rozrysowała mi drzewo genealogiczne do praprababci.

    Rzeczywiście, moja babcia nie miała łatwego życia. Dowiedziałam się, że pracowała zawodowo i bardzo to lubiła, ale po urodzeniu dzieci musiała z tego zrezygnować. Potem powrót do pracy uniemożliwiła jej poważna choroba. Babcia często powtarzała mojej mamie, żeby nigdy nie rezygnowała z pracy, jeśli chce mieć szczęśliwe życie. Niestety, mamie też życie się pokomplikowało i też musiała zrezygnować po dzieciach, i nigdy już do pracy nie wróciła.

    Co ciekawe – choć nie to jest moim największym aktualnym zmartwieniem – teraz to ja odczuwam paniczny lęk przed ewentualną ciążą, zawsze twierdziłam że nie będę mieć dzieci, od jakiegoś czasu niby trochę bym chciała, ale jak tylko o tym pomyślę, zaraz mam wizje utknięcia w domu do końca życia ”bo na pewno coś pójdzie nie tak, tak jak u mamy”. Żeby było śmieszniej, kariery też specjalnej nie robię – tzn. kiedyś robiłam, wręcz miałam szczere przekonanie, ze jestem dzieckiem szczęścia i wszystko mi się udaje. Potem miało być jeszcze lepiej (próby rozkręcenia własnego biznesu), ale zamiast tego dobra passa się skończyła, jest średnia krajowa i niepewność jutra. 2 miesiące temu postanowiłam, że koniec z tym kulaniem się od zlecenia do zlecenia, wracam do pracy u kogoś, żeby wrócić do tamtego tempa, wyzwań, kasy etc. – i póki co nie mam efektów. To jest właśnie to „zablokowanie”, o którym pisałam.

    W każdym razie czuję, że zrobiłam wczoraj coś, co powinnam była zrobić już dawno temu. Mam też plan, żeby pozbierać jeszcze trochę wiedzy po różnych ciotkach i może jakoś to spisać. Pomoże, nie pomoże – na pewno nie zaszkodzi, a Tobie Kwiecie bardzo dziękuję za inspirację :)

  380. Kwiat Lotosu
    lip 22, 2012 @ 22:14:44

    do K. :) Twoja linia żeńska, to twoja matka babka prababka i praprababka, do 4 pokolenia ma znaczenie energetyczne i wpływ na Ciebie jako osobę, oczywiście uzdrawia się całą linię przodków matki i ojca, ale jeśli chodzi o zablokowania i obciążenia życiowe, doszukujesz się ze swojej strony żeńskiej! Nawet jeśli nie czujesz tzw. bluesa z tej linii, to własnie traktuj jako wskazówkę i wiedz, że to co uważasz dalekie od ciebie, tak naprawdę jest znakiem że to gdzieś w sobie zepchnęłaś- odrzuciłaś, i to woła Cię o uzdrowienie, … staram się tego nie robić na stronach, ale już Ci powiem co mi się otworzyło, może będzie to dla Ciebie wskazówka, Twoja babcia (matka matki) nie została właściwie doceniona i uznana, zapal dla niej świeczuszkę i powiedz jej, że ją widzisz i szanujesz, choć jej nie znasz, nie pamiętasz, uznaj ją, zauważ także jej matkę i praprababkę, zwróć uwagę na te 4 kobiety mające ogromny wpływ na Twój los i na to, że ty teraz czujesz zablokowanie energii i brak sił by wyjść z tej nijakości, od razu podkreślam – nie traktuj tych kobiet twoich „przodkiń” jako winnych twojego stanu, zauważ je, uszanuj , zmów modlitwę drzewa genealogicznego zwracając szczególną uwagę na losy tych 4 kobiet, jeśli to ułożysz w sobie, odzyskasz siły, których zabrakło w twojej żeńskiej linii, to naprawdę ważne, choć niewiele osób chce to w ogóle poczuć, pojąć! trzymam kciuki i jeśli zrobisz wszystko z miłością, zobaczysz ile sił odzyskasz i mocy by działać opierając się o silne kobietki które masz za sobą (mamę babcię itd), wszystko w Twoich rękach teraz:)

  381. K.
    lip 17, 2012 @ 19:48:09

    Witaj Kwiecie, to mój pierwszy wpis. Trafiłam tutaj, przekopując internet pod kątem „co może blokować moją energię”. Zawsze byłam raczej sceptycznie nastawiona do takich tematów, ale od pewnego czasu mam uczucie „pływania w kisielu” – za co bym się nie wzięła, to idzie jakoś opornie, ważne dla mnie sprawy nie mogą ruszyć z miejsca, kręcę się w kółko mimo wkładania konkretnych wysiłków…
    Mam pytanie techniczne ;) Co to jest linia żeńska? Moja matka, jej matka, jej matka… czy babka i prababka ze strony ojca też się liczą? Jestem tzw. wykapany ojciec (a on – wykapany dziadek) jeśli chodzi o podobieństwo na wielu różnych płaszczyznach od rysów twarzy po charakter. Za to z mamą właściwie różnimy się wszystkim. Oczywiście kocham ją i szanuję, ale nie ma między nami takiego
    „nadawania na tych samych falach”, ona zawsze lepiej dogadywała się z moim rodzeństwem (które z kolei wyraźnie wdało się w jej linię genetyczną). O babci ze strony mamy w ogóle nic nie wiem (poza tym, że umarła, kiedy byłam niemowlakiem), o dalszych przodkiniach nie wspominając, i szczerze mówiąc nie odczuwałam nigdy specjalnej potrzeby, żeby się dowiedzieć. Z tego co wiem z jakichś tam urywków opowieści, byli to (rodzina mamy) bardzo porządni ludzie i
    absolutnie nic do nich nie mam, tyle że, powiedzmy, jakoś nie czuję bluesa z tej strony rodziny ;), pewnie ze względu na ten brak podobieństw. Dlatego mocno mnie zdziwiło, że miałaby ona mieć na mnie aż taki wpływ…

  382. Kwiat Lotosu
    lip 12, 2012 @ 20:58:51

    Trzymam mocno kciuki:))))))))))))))

  383. czarna
    lip 12, 2012 @ 18:27:41

    Kwiecie Lotosu,każdego wieczoru oczyszczam drzewo swoje i męża.Gorzej z wizualizacją.ale mam nadzieję ,że uda mi się.Dużo się modlę i rozmawiam z Tadeuszem Judą.Usłyszałam o Nim na początku swojej pracy zawodowej ponad 30
    lat temu.Od tego czasu w trudnych chwilach proszę GO o pomoc.Teraz również.Pozdrawiam i dziękuje jeszcze raz za wsparcie -:)

  384. czarna
    lip 09, 2012 @ 16:46:03

    Serdecznie dziękuję,Kwiecie Lotosu. Zacznę jeszcze dzisiaj.Odezwę się za kilka dni.Cieplutkie pozdrowienia dla Ciebie i wszystkich zaglądających tutaj,Pa !!

  385. Kwiat Lotosu
    lip 08, 2012 @ 20:42:35

    do Czarnej: tak, niezależnie od tego że wiesz niewiele o rodzinie męża, modlitwa ma wpływ! Do modlitwy proszę, zrób małą wizualizację, takie wyobrażenie sytuacji: nie ważne że nie znasz wizerunku osób!(prapradziadek, pradziadek, dziadek i ojciec twojego syna – w tej kolejności będziesz układać LINIĘ MĘŻA). Wyobraź sobie najpierw prapradziadka który staje twarzą w twarz ze swoim synem, doprowadź ich w tym spotkaniu do pogodzenia się i wybaczenia, zobacz w swojej wizji jak się przytulają – a ojciec synowi daje energetycznie męską siłę, a następnie syn opera się plecami o swojego ojca, kolejność jest ważna – potem pradziadka spotkaj z jego synem i ta sama procedura z dziadkiem i jego synem (twoim mężem). Niech w twoim ułożeniu , twój mąż w końcowej sytuacji opiera się plecami o swoich przodków (tzn. otrzymuje wsparcie duchowe). Dopiero wtedy postaw przed nimi Twojego syna, którego pojednaj z przodkami i niech twój syn oprze się o nich plecami na samym końcu! To jest tzw. odzyskanie sił i oparcia z linii męskiej! Jeśli zrobisz to prawidłowo i z siłą serca, to wierz mi, bardzo pomożesz synowi nabrać siły i odporności, której mu teraz brakuje. Poza tym wymadlaj drzewo genealogiczne twoje i męża. A ćwiczenie z ustawieniem przodków, można powtarzać tak jak czujesz. pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie!

  386. czarna
    lip 08, 2012 @ 19:47:12

    Witam, ja również trafiłam tu dzięki kanałowi tv.Kwiecie Lotosu mam trzech synów, których po śmierci męża wychowywałam sama.Dotąd nie było z nimi kłopotów, ale najmłodszy każde życiowe niepowodzenie bardzo przeżywa.Obecnie bardzo się martwię o niego, bo nie zaliczony egzamin sprawił, że od kilkunastu dni właściwie ma bardzo obniżony nastrój.Modlę się do Archanioła Michała, ale chciałabym też oczyścić jego drzewo.Niestety o rodzinie męża wiem niewiele.Czy mogę pomimo to spróbować?

  387. Kwiat Lotosu
    lip 06, 2012 @ 07:34:50

    Do Ewy, każda forma uzdrawiania siebie ma wpływ na nasza linię przodków. Jesteśmy nierozłączną częścią naszej rodziny. Mało tego uzdrawiając siebie, zmieniając siebie samych mamy wpływ na zmiany świata, każda indywidualna jednostka pracując nad sobą, zmieniając pole energetyczne swojej Duszy, daje oddźwięk w swoim kręgu rodzinnym i pokoleniowym, a także wpływa na podnoszenie poziomu świadomości Ziemi i ludzkości…

  388. ewa
    lip 06, 2012 @ 06:11:10

    witam kwiecie lotosu chciałabym zapytać o uzdrowienie anielskie czy w jakimś stopniu związane jest z oczyszczeniem drzewa przodków

  389. Kwiat Lotosu
    cze 22, 2012 @ 17:17:48

    Gosiu, Twoje życie dokładnie wskazuje co jest do uzdrowienia w Twoim wnętrzu. Zanim zabierzesz się za uzdrawianie drzewa genealogicznego, pozostaw przeszłość i bolesne zdarzenia za sobą, nie oceniaj męża, ani córki, ich zachowanie jest w interakcji z tym co w Tobie woła o uzdrowienie (podejrzewam że chodzi o szacunek i miłość do siebie samej, zastanów się czy szanujesz siebie? czy akceptujesz siebie jako matkę, kobietę.. czy Twoja mama, babcia lub prababcia miały podobny los?). Powinnaś najpierw nauczyć się pokochać siebie, wybaczyć sobie samej i zaakceptować sytuację, nie walczyć z tym , bo przyniesie marny skutek. Potrzebne jest Ci uzdrowienie dokładnie Twojego drzewa – Twojej linii matka-ojciec, babka-dziadek, prababka-pradziadek. Dokładna instrukcja jest w opisie modlitwy. Jeśli będziesz pracować cierpliwie i systematycznie, z głębokim uczuciem w sercu i szacunkiem do siebie i Twoich przodków, zauważysz zmiany. Wiara, siła modlitwy, miłość do siebie samej, zaufanie – to największe klucze uzdrowienia. Jeśli nastąpi oczyszczenie i uzdrowienie Twojego drzewa genealogicznego, poczujesz się silniejsza, poczujesz się bardziej wartościowa, poczujesz siłę i z tą „pulą” – przyciągniesz pracę, która da Ci satysfakcję i siłę by zmieniać swoje życie. Twoje uzdrowione wnętrze, zacznie łagodnie zmieniać Twoją córkę, Twoje wewnętrzne zmiany, jakie przyniesie to uzdrawianie wpłyną subtelnie- energetycznie na córkę. Jeśli matka jest nieszczęśliwa i przyciąga nieszczęśliwe zdarzenia, córka dziedziczy energetycznie jej uczucia i słabości, dlatego odczuwa nieświadomie złość i niechęć do matki! Tak naprawdę ona Ciebie bardzo kocha, ale sama jest uwikłana w Twoją energię i pewne bolesne zdarzenia, które mają wpływ na nią, stąd te uczucia wobec Ciebie. Zrób porządek energetyczny, módl się za swoją rodzinę, nie zakładaj z góry co byś chciała żeby było, puść wolno córkę, niech żyje i ma uczucia jakie chce, kochaj ją niezależnie od jej zachowania, … jak uzdrowisz przodków poczujesz znacznie więcej miłości do siebie i zrozumiesz zachowanie córki. Więcej miłości w Tobie, to więcej szczęścia w Twoim życiu a także szczęścia, które przelejesz córce w spadku;) ciepło pozdrawiam i życzę wytrwałości.

  390. GOSIA
    cze 21, 2012 @ 19:05:40

    Witaj Kwiecie Lotosu , czytam z uwagą wszystkie opinie, komentarze i jestem pełna podziwu,jak wiele potrafi zdziałać modlitwa…Zastanawiam się,na ile jej moc będzie wystarczająca,by choc trochę zmienić na lepsze to,co dzieje się w moim życiu.Mam wrażenie,że ktos jakby zdjął parasol ochronny i zaczęły spadać na mnie wszystkie miżliwe nieszczęścia.Nigdy nie było mi łatwo , od dziecka praktycznie,jednak te ostatnie lata spowodowały,że nie mam już sił…rozbite małżeństwo,długi,brak pracy.córka,która praktycznie widzi we mnie wroga,chociaż robiłam zawsze wszystko,,by było jej jak najlepiej…to boli najbardziej-wiem,że to wpływ męża,i nic nie jestem w stanie zrobić,to jak niewidzialna ściana,nie do przebicia.Zastanawiam się na ile to „zasługa” drzewa , a na ile konsekwencja złych życiowych wyborów ..czy tutaj rytuał zadziała chociaż w minimalnym stopniu?jeśli ta,to za kogo -ja i córka?jak podejść do tego?

  391. anna gaj
    cze 21, 2012 @ 18:12:50

    Oj ,miałam do czynienia z takimi naciągaczami,choć przyznam,ze nie dałam się naciągnąć.Zwyciężył rozsądek.Też mi mówiono,ze mam znieczyszczoną aurę,dom.Jedna Pani powiedziała ,ze oczyszczanie domu kosztuje na rynku 1000zł lub więcej,ale ona mi to zrobi na odległość za 500zł.Powiedziałam,ze nie mam w tej chwili pieniędzy ,że sie zastanowie,a ona odpowiedziała ,ze też nie ma ,a ma rachunki do zapłacenia.Inna znana osoba,reklamująca jasnowidzenie,warsztaty itd za 50 zł „powrózyła mi” 2-3 lata temu.Nic sie nie sprawdziło.proponowała za 300 zł oczyszczenie domu,na odległość lub sama miała przyjechać.Potrzebne sa tylko do tego zioła,Przepisy na oczyszczenie domu sa w internecie i nie trzeba za to płacić.Człowiek zdesperowany szuka różnych sposobów,na wyjscie z problemów.Najgorsza jest bezsilność ,zwłaszcza wtedy kiedy jesteśmy zależni od innych ludzi.Ale nie można się załamywać.Pisałam ostatnio,ze mam gorszy okres i jest mi na duszy ciężko,Czasami mam dość.Ale nigdy nie popełniłabym np samobójstwa oraz nigdy nie skrzywdziłanym drugiego człowieka.Pisałam ostatnio ,ze modlitwa przychodzi mi ciężko,ze nie mam ochoty,ze sie nie moge skupić..Ryczałam z bezsilnośći i się modliłam .Jest już lepiej.Nie można ,,sie poddawać.Kwiat Lotosu ma rację .Najlepszymi lekarzami dla nas jesteśmy sobie sami,A modlitwy czynią na prawdą cuda.Sama tego doświadczam..Pozdrawiam ,też trzymam kciuki.

  392. Kwiat Lotosu
    cze 20, 2012 @ 19:45:21

    Do Wera13 :) Sama możesz pomóc sobie i swojej rodzinie korzystając z modlitwy uzdrawiającej drzewa genealogicznego i pracy nad sobą, uważaj na naciągaczy i hochsztaplerów, bo taki pan co to za tysiąc złoty załatwi wszystko, wcześniej odpowiednio strasząc jaki to ma się dramat i przekleństwa brzmi co najmniej idiotycznie! Mało tego, jeszcze mógł wpłynąć na zaprogramowanie Ciebie na takie własnie „straszne rzeczy”, także pozostaw już pamięć o tym człowieku hen daleko i sama poszukuj drogi do uzdrowienia i szczęścia rodziny. Każda metoda pracy duchowej oparta na czystych intencjach, modlitwie i oparciu się na Bogu jest w porządku. Więc jeśli znasz Reiki, czujesz to, możesz tą metodą pracować nad uzdrowieniem rodziny także! Nie szukaj „sprawdzonych” terapeutów, bo najbardziej „sprawdzoną” osobą, która może pomóc sobie samej i Twojej rodzinie jesteś Ty sama! Jeśli czujesz się w tym bezradna, spróbuj metody ustawień rodzinnych Berta Hellingera – u sprawdzonego terapeuty(taka lista uprawnionych terapeutów jest zamieszczona w internecie).Lecz na początek zaufaj sobie i weź uzdrowienie w swoje ręce! Działaj, módl się i obserwuj zmiany! ciepło pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie!

  393. wera13
    cze 20, 2012 @ 18:38:28

    może Reiki to dobry pomysł? ;)

  394. wera13
    cze 20, 2012 @ 18:36:37

    Witam serdecznie;) od kiedy dowiedziałam się o oczyszczaniu drzewa bardzo mnie to zainteresowało;) w mojej rodzinie jest różnie- relacje z mama od lat napiete, z tatą podobnie nie zyje od lat . mam spore problemy z tarczyca i sprawami kobiecymi ….. i tak sobie pomyślałam o bio energoterapii i ziołach i zadzwoniłam do pewnego pana z warszawy….. chciałam pomocy w sprawie zdrowia , a on oddzwonił i powiedział , ze moja mama jest przeklęta, i ja wszystko co złe od niej dostaję , co 5 te pokolenie w naszej rodzinie jest przeklete, straszne rzeczy mówił…. i ze 1000zł sprawi , ze to sie uzdrowi. mam bardzo mieszane uczucia, chciałabym pomocy w sprawie oczyszczenia tego drzewa i zdrowia , sprawdzony terapeuta. pozdrawiam ciepło;)

  395. Kwiat Lotosu
    cze 11, 2012 @ 08:07:40

    Ten rytuał jest jak modlitwa uwalniająca, wielu ludzi narzeka na obciążenia, chorowitość, niepowodzenia życiowe, czasem mogą być związane nie tylko z obciążeniami przodków, ale złorzeczeniem innych ludzi, własnie ten „rytuał” modlitwa pomaga nas uwolnić od takich obciążeń, rytuał służy podświadomości – można w zasadzie go nie robić, tylko wykorzystać modlitwę – ale z doświadczenia wiem, że dla podświadomości rytuał jest potrzebny, chyba że człowiek ma taką siłę i kontakt z wnętrzem, że rytuały są zbędne….Człowiek ma wiele płaszczyzn, to co działa na planie tylko fizycznym, rzadko działa głębiej- jeśli nie sięgniemy głębi, efektu nie będzie….pozdrawiam ciepło

  396. ewa
    cze 11, 2012 @ 07:24:48

    witam kwiecie lotosu znalazłam na waszej stronie rytułał oczyszczenia energii czy to pomaga i wjaki sposub moge dostrzec efekty tego oczyszczenia czy podobnie jak oczyszczenie lini pszodków czy jakoś inaczej i czy ten rytułał raz sie robi czy kilka razy pytam bo pierwszy raz robie taki rytułał a boje sie żebym niezaszkodziła sobie bo różne opinie są na temat rytułałów pozdrawiam

  397. anna gaj
    cze 06, 2012 @ 06:16:52

    Dziekuje Kwiecie Lotosu

  398. Kwiat Lotosu
    cze 05, 2012 @ 19:01:29

    Agatko, Aniu,… ze skupieniem chyba wielu z nas ma problem, szczególnie jeśli pracujemy z wizualizacją, ale nawet jeśli trudno nam cokolwiek sobie wyobrazić, warto wypowiadać słowa modlitwy bez wyobrażania sobie linii przodków itp. każdy wysiłek ma sens, wiem z doświadczenia, że im większy opór, tym większy problem do uzdrowienia, jeśli się przełamiemy i choć 1 raz w tygodniu popracujemy, to już będzie naprawdę wiele…nie obarczajcie same siebie tym, że dokładnie trzeba zrobić to czy tamto, żeby osiągnąć zamierzony efekt! Czasem jeśli już naprawdę nie mamy siły, weny, a ego odsuwa nas od działania dla polepszenia naszej sytuacji, wystarczą słowa afirmacji „Tu i teraz moja (Anny) linia przodków jest uzdrowiona i oczyszczona” lub dziękczynienie „Boże (inne propozycje: Stwórco, Ukochany Ojcze, Boska Matko lub wg waszego uznania) dziękuje za uzdrowienie i oczyszczenie mojej linii przodków, dziękuję za uwolnienie mnie od bagaży i obciążeń przodków, dziękuję za błogosławieństwa i miłość dla mnie, mojej rodziny i mojej linii przodków. amen”

  399. Kwiat Lotosu
    cze 05, 2012 @ 18:49:57

    Ewo, nie ma potrzeby cofać się! idziemy zawsze do przodu, wszystko co zrobiłaś do tej pory ma swoją siłę! pozdrawiam ciepło

  400. ewa
    cze 05, 2012 @ 09:07:46

    witam kwiecie lotosu ostatnio zaniedbałam sie w oczyszczaniu drzewa z powodu braku czasu chcialam dowiedzieć sie czy z tego powodu może wszystko cofnąć sie do początku czy jednak będzie ten stan do kturego doszłam a czuje że doszłam wysoko (przeprasza że takimi słowami pisze ale niewiem jak to inaczej określić) jenak troche mam obawy

  401. Agata K.
    cze 03, 2012 @ 17:36:27

    Tak Ania w trudnych momentach jest się ciężko skupić w moim przypadku jest to nawet nie możliwe jak to złamać .

  402. anna gaj
    cze 03, 2012 @ 14:18:31

    Kwiecie Lotosu,przepraszam ,ale po przeczytaniu komentarza od Agatki ,umknął mi komentarz od Ciebie.Stąd w pierwszej kolejności odpisałam Agatce,Jednocześnie w komentarzu do niej zapytałam Ciebie jak sobie radzić w trudnych momentach,kiedy trudno sie modlić i oczyszczać drzewo .Mam teraz taki stan i nie moge sie skupić itd j.w .Dziekuje i pozdrawiam.

  403. anna gaj
    cze 01, 2012 @ 17:27:37

    Dziękuję Ci Kwiecie Lotosu.Jestem od dziecka wrażliwa osoba,ale silną.Nie daję się Bo przecież wszyrtko jest po coś .Pozdrawiam

  404. anna gaj
    cze 01, 2012 @ 17:03:06

    Dzięki Agatko za otuchę i dobre slowa.Wiem ,ze zycie nie jest łatwe,każdy sie o tym przekonał i im sie dłużej żyje na tym świecie to jest się tego bardziej pewnym,Przeszłam wiele w życiu,ale na co dzień jestem uśmiechnięta ,choć czasem jest to uśmiech przez łzy , tylko ja o tym wiem.Pomagam ludziom w różny sposób,ale czasami też tej pomocy jak każdy sama potrzebuję ,nawet jeżeli miałoby być to tylko pocieszenie,dobre słowo.Ja sie nie poddaję ,dlatego jestem na tej stronie ,bo szukałam sposobu na poprawe losu.Czasami kiedy skumuluja sie problemy ,to mam dołek .Najczęsciej jest tak,że nawet nie mam siły sie modlić choć doskonale zdaje sobie sprawę,ze to bardzo pomoże.Ale rozmawiam ,z ludźmi i każdy mówi ,ze ma tak samo.Może to zabrzmi dziwnie ,ale ja sie śmieję i mówię,ze tracę zasięg z górą,bo coś lub ktoś przeszkadza.Ostatnio nie oczyszczałam drzewa ,z powodu dołka,ale też z powodu zmęczenia /miałam dużo trudnych spraw i pracy/Może Kwiat Lotosu ma jakiś sposób jak radzić sobie kiedy mamy takie trudne momenty,że trudno sie modlić ,czy oczyszczać drzewo /zaznaczam,ze nie jest to absolutnie zwątpienie i rezygnacja., o nie/ Pozdrawiam i dziękuję

  405. Kwiat Lotosu
    cze 01, 2012 @ 16:49:48

    Aniu, po każdej nocy przychodzi dzień! Nigdy nie jest tak, że noc trwa wiecznie, a szczególnie kiedy człowiek jest świadomy, że wiele zależy od niego samego i że los może wziąć w swoje ręce i zapracować na swoje lepsze życie! Wyczuwam, że jesteś bardzo silna, ale też bardzo delikatna i wrażliwa i pewnie dostajesz czasem cięgi od ludzi, którzy potrzebują sobie w ten sposób ulżyć! Warto wiedzieć, że nawet najgorszy człowiek jest dany nam po coś w życiu, każda osoba pojawiająca się w naszym życiu jest naszym nauczycielem, pokazuje nam nasze słabości i sprawy nie rozwiązane w naszym wnętrzu, a my pod wpływem tych najtrudniejszych nauczycieli, przemieniamy się, nabieramy siły, a jak lekcja zostanie odrobiona, taki „trudny” człowiek” odchodzi z naszej drogi, wszystko ma swój wielki sens i cel, choć często go nie dostrzegamy w trudach życia, co nie zmienia faktu, że należy pracować nad sobą , swoją rodziną, zmieniać – oczyszczać drogę tak, aby nasze życie stawało się radosne i spełnione! amen! i tego życzę Wam wszystkim!:)

  406. Agata K.
    cze 01, 2012 @ 06:14:59

    Od jakiegoś czasu ja na tej stronie jestem codziennie i czytam wszystkie wasze komentarze i z wszystkich porad staram się w jakiś sposób korzystać Ania jak cię choć troszkę pocieszę to powiem ci że ja mam też dość duże długi i moje życie też nie jest za fajne niedawno na urodzinach mojego syna zginą jego najlepszy kolega ,mój syn przez dziewczynę trzy razy próbował popełnić samobójstwo skończyło się na tym ze był dwa tygodnie w szpitalu psychijatrycznym no w tej chwili już jest wszystko dobrze wyszedł z tego i żyje już normalnie jak chcesz Aniu ja ci takich przykładów ze swojego życia mogę jeszcze dość dużo napisać więc nas z takimi problemami jest dużo więcej problemy mamy wszyscy tylko inne ja w tej chwili skupiona jestem na oczyszczaniu swojego drzewa i walce o spokój wewnętrzny o dojściu do siebie po tym wszystkim a nie wiem jeszcze co mnie czeka Ania nie wiem czy znasz to przysłowie jak cię nie zabije to cię wzmocni czytałam twoje wszystkie komentarze i doszłam do wniosku że podołasz wszystkim przeciwnościom tylko się nie poddawaj widzę ze chwilami masz dość ale wygrasz z tym wszystkim trzymam kciuki pozdrawiam.

  407. anna gaj
    maj 31, 2012 @ 18:00:16

    Dziekuję Ci Kwiecie Lotosu za to co robisz ,myślę ,ze inni też sa Ci wdzięczni.Dajesz nadzieję,ze można coś zmienic w swoim życiu,A dopóki jest nadzieja człowiek żyje.Kazdy powinien pomagac drugiemu czlowiekowi,a sposobów pomocy jest tak wiele.i najważniejsze żeby robić to bezinteresownie i czerpać z tego radość. Szkoda tylko,ze choć staramy się pomagać osoby,które korzystaja z tej pomocy potrafią sie nie raz od nas odwrócić plecami i być przeciwko nam/choć przecież od nich nic nie oczekujemy..no może chcemy widzieć,ze ta pomoc im coś dała i cieszyć sie razem z nimi.W tej chwili doświadczam właśnie coś tak przykrego od osoby bliskiejWłaściwie ten komentarz pisze ze łzami w oczach..Nie jest mi łatwo w zyciu ,od lat mam długi.sa momenty,ze ledwo starcza mi na jedzenie.Dałam coś co dałoby mi co miesiąc dochód.Ta osoba jednak zupełnie tego nie docenia ,a jeszcze jest przeciwko mnie.Myślę jednak,ze może jest to wynik oczyszania drzewa,bo coś ma i musi się zmienić .Widocznie jest to potrzebne.I tu Kwiecie Lotosu jest ten plus,,,ze ,gdybym nie miała wiedzy o uzdrawianiu drzewa,trudniej byłoby mi przyjąć ten stan.A tak wiem ,ze to coś jest po coś i jest ta nadzieja Czasami tylko sie zastanawiam,dlaczego za miłość czasami musimy płacić wysoką cenę i czy tak powinno być.Kwiecie Lotosu .A wpis myślę pomógł nie tylko mnie.,Pozdrawiam

  408. Kwiat Lotosu
    maj 31, 2012 @ 14:38:17

    Dziękuję Aniu za ważną wypowiedź, wszystko co tu piszę i robię, wynika z potrzeby serca, pasji i miłości do drugiego człowieka, dzielę się wiedzą i doświadczeniem, które mam, które są częścią mojego życia, robię to anonimowo, w swoim wolnym czasie i nie interesuje mnie poklask czy bycie uznanym, za to jeśli jakikolwiek wpis pomógł choć jednej osobie, uważam że warto było…

  409. anna gaj
    maj 30, 2012 @ 19:09:56

    Zgadzam sie z Bratką,mnie ze dwa razy komentarz nie przeszedł ,ale później okazalo sie ,ze mialam przerwe w sygnale.Gdyby była cenzura,tylko nie wiem po co,to moje komentarze,które ponowiłam nie pojawiłyby sie ..Blog jest tematyczny,nie kazdy z naszymi wypowiedziami musi sie zgadzać.Zreszta wiadomości z dziedziny ezoteryki wiele osób szokuja , zwlaszcza gdy ktoś nie miał z tym do czynienia .W ksiażce dotyczącej uzdrawiania napisanej przez księdza ,jest mowa,ze nie należy polecać jej treści osobom ,które maja za mało wiedzy na ten temat,Wiele osób nie zna pojecia ezoteryka.Byłam pierwsza osoba ,która tu sie wpisała,a na strone zaprowadziła mnie ciekawość tematu.Nie znam osobiście Kwiatu Lotosu,podejrzewam,ze blog prowadzony jest z zagranicy.Najważniejsze jest to ,ze do tej pory nikt ,nikogo nie obrażał,a wręcz przeciwnie podtrzymywał na duchu,dobrym słowem,wysyłał dobra energię .Ale jeżeli ktoś ma coś do powiedzenia ,.ma jakieś ciekawe wieści to zapewne Kwiecie Lotosu powinien sie do nas dołączyć.Myślę,ze sie ze mna zgodzisz.Tutaj nie musi każdy czytać naszych komentarzy.Ja podejrzewam,ze tu raczej działa konkurencja ,która zarabia na wróżbach ,uzdrowieniach ,a poniewaz w naszych wypowiedziach pojawily sie może nie krytyczne ,ale przeciwne wypowiedzi ,to komuś sie to nie spodobało.Blog jest otwarty i kazdy moze brać udział w dyskusji.Pozdrawiam wszystkich.

  410. Kwiat Lotosu
    maj 30, 2012 @ 11:45:50

    Dziękuje Bratko, powiem szczerze, każdy komentarz zatwierdzam, jeśli coś „ginie” to naprawdę nie z mojej winy, nie opublikowałabym komentarzy wulgarnych i obraźliwych, ale takich nie ma:) ciepło pozdrawiam;)

  411. Bratka
    maj 29, 2012 @ 18:45:51

    Oj, tam, oj tam. Blog jest tematyczny i skupia wokół siebie osoby, które interesuje inna strona zycia i tendencyjnym bym go nie nazwała. Mój pierwszy komentarz też mi znikł z monitora, ale myślę, że to raczej był figiel internetu niż cenzura :)Przesyłam wiosenne pozdrówka!

  412. Kwiat Lotosu
    maj 29, 2012 @ 16:57:55

    może i tendencyjny, nawet może i nudny:) ale co z tego? jeśli coś jest dla mnie tendencyjne i nudne nie oglądam i tyle:) ciepło pozdrawiam i wszystkie komentarze publikuję!

  413. rolla
    maj 29, 2012 @ 11:25:10

    widzę, że blog jest tendencyjny. Nie wszystkie komentarze są widoczne. A szkoda

  414. Kwiat Lotosu
    maj 28, 2012 @ 16:48:58

    dokładnie Aniu;)

  415. anna gaj
    maj 28, 2012 @ 13:48:27

    Kochani bo dawanie dobrego slowa ,to dawanie dobrej energii.Jeszcze jak sa to słowa szczere ,od serca ,maja podwójną wartość.Przekazujmy ją więc sobie na wzajem ,bo wszyscy tego potrzebujemy,a wtedy świat bedzie lepszy.Pozdrawiam.

  416. galazka
    maj 28, 2012 @ 07:06:37

    Witam Kawiecie Lotosu
    Bardzo dziękuje za rady wskazówki to bardzo dużo ,bo człowiek powili zaczyna się podnosic po takich ciepłych słowach.
    Podaje imiona mąż Bogdan Córka Mgdalena.
    Pozdrawiam.

  417. Bronisława Horodecka
    maj 27, 2012 @ 16:37:43

    Bardzo dziękuję za odpowiedz.Borykam się z różnymi problemami i chciałam sobie pomóc.Nie mam swojego komputera jak tylko mam dostep to zaglądam na tą stronę,którą mi poradziła całkiem obca osoba bo chciałam do dzwonić się do kosmiki w celu oczyszczeni drzewa genealogicznego.Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam .

  418. Kwiat Lotosu
    maj 27, 2012 @ 14:44:26

    Do Bronisławy: ja osobiście przyjmuje 2 razy w tygodniu po 10-15 minut z reguły w celu wyciszenia i oczyszczenia, jeśli masz jakiś problem zdrowotny, możesz codziennie wieczór pracować. Można też pobierać energię z intencją np. kiedy nie możemy się z czymś w życiu uporać, albo mamy trudność w załatwianiu spraw, albo mamy ważny egzamin lub rozmowę! Polecam! Boska energia działa z wielką siłą i warto pamiętać, czasem jeśli czegoś nie otrzymujemy pomimo modlitw i próśb, może okazać się dla nas wielkim błogosławieństwem;) Wszystko co się nam w życiu przydarza ma głęboki sens i cel.

  419. Bronisława Horodecka
    maj 25, 2012 @ 19:14:25

    Witam Kwiecie Lotosu chciałam się zapytać jak długo trzeba przyjmować prąd uzdrawiający .Pozdrawiam

  420. Kwiat Lotosu
    maj 25, 2012 @ 11:19:03

    Droga Leonardo:) możesz modlić się za drzewo genealogiczne i nastawiać na prąd zawsze! niezależnie od palenia:) Mówiąc o nałogach mam na myśli Twoich bliskich, aby uzyskać lepsze rezultaty neurologicznie należy zaprzestać nałogów:) Moja przyjaciółka chorowała na nowotwór złośliwy, swoje uzdrowienie zawdzięcza SOBIE zawsze podkreślam przede wszystkim, bo klucz do uzdrowienia jest w nas, ale skorzystała z uzdrawiającej energii poprzez Bruno Groninga, jej uzdrowienie jest naprawdę spektakularne, sama należy do tego grona, i zna wiele osób także w krytycznych chorobowych sytuacjach, u których nastąpiło rewolucyjne zdrowienie! Nie załamuj się, nie poddawaj, wymadlaj rodzinę, także ważne jest uzdrowienie przodków męża: jego rodziców dziadków pradziadków itd. Pamiętajcie, nawet jeśli medycyna rozkłada ręce, są na Ziemi rzeczy o jakich się filozofom nie śniło! Sam potencjał naszego mózgu jest wszechpotężny, dlatego bardzo proszę, nie wolno myśleć negatywnie, ani jedna myśl nie powinna wkraczać w nasz umysł, że coś może być nie tak, trzymam kciuki i jeśli zauważycie choć minimalne postępy waszych działań, jeszcze więcej wiary i siły wlejcie w wasze dusze i nastawiajcie się na Cuda! Człowiek jest istotą niesamowitą, nieograniczoną (jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga):) wystarczy przekroczyć nasz ograniczony umysł, albo nie pozwolić mu na myślenie o ograniczeniach:) cieplutko pozdrawiam i poproszę o imiona Twoich bliskich, wesprę swoimi możliwościami:)

  421. galazka
    maj 25, 2012 @ 06:59:37

    Do Kwiatu Lotosu.
    Szczególnie dziękuje za wskazówki.Nawiązują do nałogów to ani córka ani mąż nie mają żadnych nałogów a jeśli chodzi o mnie niestety palę papierosy och nie będzie łatwe zaprzestanie przy moim niestannym stresie. Czyli co jak palę to nie mogę prosic o uzdrowienie drzewa genealog.lub nastawiać się na uzdrawiający prąd(chociaż Bruno Groning palił papierosy).Pozdrawiam

  422. galazka
    maj 25, 2012 @ 06:33:39

    Witam
    Bardzo serdecznie dziękuje za wsparcie za otuchę postaram się nie poddawac.Jak czasami jedno słowo motywuje człowieka jeszcze raz dziękuje.Pozdrawiam bardzo serdecznie.

  423. anna gaj
    maj 24, 2012 @ 20:57:13

    Droga Galązko.Szczerze Ci wspólczuję,bo akurat mój znajomy miał chorą żonę na ta rzadką chorobę. Pomagałam mu opiekować się ,zwłaszcza wtedy kiedy opiekunka była chora.Módl sie nieustannie ,nie poddawaj się,nie słuchaj jak mowia ,ze sie nie da ,bo kielkuje wtedy w Tobie ziarno niepewności,a ono nie da dobrych owocow,albo wcale.Poniewaz poznalam przykłady gdzie wiara i modlitwa uczyniły cuda ,gdzie nawet specjaliści rozkladali ręce.,zaczęłam sama wierzyc w Boska pomoc ,zaczęłam poszukiwać,stąd znalazlam sie tak jak Ty na tej stronie.Mój znajomy był czlowiekiem zrezygnowanym.miał swoja filozofie życiowa, /to starszy człowiek/ ,która nie pomagała mu wręcz przeciwnie.Jestem z Tobą.

  424. Kwiat Lotosu
    maj 24, 2012 @ 11:16:34

    Do Leonardy: To odpowiem tak, nie trać nadziei patrząc na tych co im się nie udało!!!Rób swoje i nie trać wiary, módl się za Wasze rodzinne drzewo genealogiczne, uzdrawiaj je nawet jeśli ciągle i ciągle nie będziesz widzieć efektów, nie można ich oczekiwać po kilku chwilach i zaprzestawać bo nie widzi się natychmiast! Ja osobiście znam osoby, których medytacja z Bruno Groningiem wyciągnęła ze śmiertelnych chorób! Wiara i otwarcie się na uzdrowienie to naprawdę podstawa! I jeszcze jedno, z Twojej strony możesz modlić się za męża córkę, drzewo genealogiczne, ale oni sami muszą też tego pragnąć i zrobić krok w kierunku uzdrawiania, to od nich tak naprawdę zależy jaki będzie efekt! Choroba jest dziedziczona, ale to ich ciała dały znak, że coś należy w życiu zmienić, skoro ujawniła się ta choroba. Podkreślam, jeśli pracujemy z energią nie ma mowy o alkoholu, nikotynie i innych używkach! To podstawa aby w ogóle energia mogła prawidłowo zadziałać w ciałach energetycznych człowieka! Choroba genetyczna jest jak najbardziej wskazaniem do uzdrawiania drzewa genealogicznego, nie poddawaj się, zacznijcie wspólnie otwierać się na potęgę energii i modlitwę, medytujcie z Bruno Groningiem, nie raz nie dwa, a stale! 10 minut dziennie to chyba żaden problem, jeśli dogłębnie pragniemy uzdrowienia. Nie poddawajmy się nawet na moment, genetyka jest też możliwa do ujarzmienia, choć lekarze rozłożą ręce! Jeśli stracimy wiarę i odpuścimy sobie, to na marne szukać efektów. Proszę też wprowadzać dietę ze zbożami orkiszowymi, które łagodzą objawy neurologiczne, a także wprowadzić na stałe do diety olej lniany Budwigowy http://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/09/05/olej-lniany-w-diecie-dr-j-budwig/ , należy również unikać lub całkowicie wykluczyć z diety kazeinę (mleko), cukier i białą mąkę! Podstawą też łagodzenia objawów choroby jest uzupełnienie diety w minerały np Schindele’s, picie ziół Alveo. Do każdej choroby należy podejść holistycznie, tzn zadbać o Duszę i ciało, uzdrawiać ze wszystkich stron, i zaufać, nie szarpać się na zasadzie ” a nie idzie, a odpuszczam sobie, a nie pomaga” itd. wierzyć, ufać i działać! Ciepło pozdrawiam i życzę siły!

  425. Agata K.
    maj 24, 2012 @ 06:53:05

    Ania gaj serdecznie dziękuję za te słowa nawet nie wiedziałam że twoje słowa jak i Lotosa tak mi ulżą na sercu taka delikatna radość ja ją żadko odczuwam Wasze wskazówki są tak cenne że czuję że coś z tego oczyszczania może wyjść pozdrawiam ciebie Aniu jak i Kwiat Lotosa bardzo gorąco i życzę powodzenia abyśmy doszły do upragnionego celu .

  426. galazka
    maj 24, 2012 @ 06:49:23

    Witaj Kwiecie Lotosu
    Nie spodziewałam się że tak szybko dostanę odpowiedz dzięki serdeczne.
    Ta choroba to Pląsawica Huntingtona -rzadka choroba.Chorowała na to moja tesciowa mój mąz-teściowej matka.Może jeszcze w rodzinie ktos ale otym nie wiem nie bardzo znałam rodzine męża.
    Próbowałam modlic się za moich bliskich:
    Nauki bruno Groninga byłam na spotkaniu(modliłam się przez pewien czas ale nie widziałam zadnych efektow.
    Skonczyłam reiki II stopien – nie praktykuje
    Pani ktora się zajmuje uzdrawianiem drzewa genealogicznego -pracowała rok (to jej wersja)i nic.Powoli tracę nadzieję że cokolwiek zadziała nie mam się czego
    utrzepic nie wiem czy dam sobie radę nie mam sił.Pozdrawiam

  427. Kwiat Lotosu
    maj 23, 2012 @ 21:08:10

    Czy mogłabym dowiedzieć się co to za choroba? jeśli oczywiście nie jest to zbyt osobiste pytanie, ale jeśli szukamy pomocy i wsparcia, warto przedstawić sytuację szerzej. Wiele chorób pokazuje nam jaka sfera życia jest zaburzona i mamy możliwość poszukania alternatywnych dróg. Najlepiej by było, żeby tonący zanim zacznie tonąć, zajrzał głębiej w siebie a symptomy choroby traktował jako wskazówkę od duszy co należy uzdrowić w sobie. Fakt, czasem dźwigamy bagaż pokoleniowy, ba! nie czasem, często! Modlitwa drzewa genealogicznego jest osobistą pracą nad sobą i dla swojej rodziny, w wielu wypowiedziach poniżej jest wiele wskazówek, jeszcze raz podpowiem: to dogłębna, osobista praca! Jeśli dzieje się choroba w rodzinie, ta modlitwa jest możliwością oczyszczania duchowego i energetycznego problemów dziedziczonych nie tylko genetycznie ale i emocjonalnie i duchowo, modlimy się z głębokim uczuciem i od serca! A już na pewno, nie powierzamy energetyki naszej rodziny paniom z telewizji, zresztą to przykre, że ktoś próbuje na tym zarabiać! Ale nie skupiajmy się nad tym! Choroba choć przeraża, czasem jest wybawieniem dla naszej Duszy, bo coś gdzieś zostało zaburzone, a ciało daje wskazówkę, uzdrowienie następuje jak oczyścimy energetykę u źródeł, czyli uzdrowimy rodzinę i wybaczymy pokoleniom, ale przede wszystkim sięgniemy w swoje Dusze głębiej, a szczera modlitwa jest wielkim kluczem do zwycięstwa I pokochanie siebie – chorujące ciało woła o Miłość! Polecam medytacje z Bruno Groningiem: http://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/03/29/bruno-groning/

  428. galazka
    maj 23, 2012 @ 11:59:15

    WITAM BARDZO SERDECZNIE WSZYSTKICH
    MAM 58 LAT MAM ZDIAGNOZOWANEGO MĘZA NA NIEULECZALNĄ CHOROBĘ.NASZA CORKA MA 38 LAT I TEZ ZCZYNAJA BYC WIDOCZNE ZMIANY POCZATKI TEJ CHOROBY.jAK TO MÓWIĄ TONACY BRZYTWY SIĘ CHWYTA.
    WŁASNIE KOSMICA TV ZADZWONIŁAM DO PANI KTORA UZDRAWIA DZREWO-ZAPŁACIŁAM BARDZO DUŻE PIENIĄDZE, CZEKAŁAM ROK CZASU NA UZDROWIENIE A CAŁY CZAS BYŁO CORAZ GORZEJ.tAK JA BY TO UZDROWIENIE ZAMIAST POMÓC ZASZKODZIŁO.DOBRZE ŻE ZNALAZŁAM WASZĄSTONĘ MOŻE ZACZNĘ SAMA,BARDZO PROSZĘ O RADY I WSPARCIE . POZDRAWIAM BARDZO SERDECZNIE.

  429. anna gaj
    maj 21, 2012 @ 22:11:40

    Droga Agatko Nawet jezeli wydaje nam się ,ze cos przychodzi łatwo,to wcześniej czy później trzeba za to zapłacić,bo nic nie jest za darmo w tym życiu.Musi być równowaga.Życie to ciągła praca nad sobą i z sobą.Jest też ciągłym poszukiwaniem i doskonaleniem.Musimy dbać o cialo i duszę.Nie można nic zaniedbywać.Ja już doświadczyłam w swoim życiu wiele.Dzis wiem jak wiele stracilam,przez odpuszczenie sobie wielu spraw,Choc mam moze czego żałować to odcinam sie od tego Jest tu i teraz. Stale pracuje nad sobą,pilnuje sie jest to trudne ,aby ciagle panować nad emocjami.Życie stwarza nam sytuacje ,kiedy te negatywne sa kierowane do ludzi nam bliskich lub tych którzy np wyrządzają nam jakąś krzywde.Ale w ten właśnie sposób zaśmiecamy ponownie drzewo dla naszych następnych pokoleń.Bo to wszystko co złe uczynimy na nich się odbije.Wszystkie złorzeczenia ,klątwy, złe czyny itd.Dlatego też drzewo oczyszczamy z nalecialości przodków i swoich win.Myślę ,ze Kwiat Lotosu się ze mna zgodzi .To dobrze ,ze nie umiesz nienawidzić,Masz już o jedną zaletę więcej.Staraj sie tak jak radzi Kwiat Lotosu oczyszczać drzewo.Nie myśl o Twoich winowajcach źle.Staraj się może ich usprawiedliwić,że sami nie mieli właściwych wzorców i dlatego maja problem,a to jest ich problem nie myśl o nim,ze Twoj.Wiem,ze to może wydawać się abstrakcją dla osób,które dopiero interesują sie tym tematem,bo tego niestety trzeba sie nauczyć.Nauczyć miłości do ludzi ,a zwłaszcza wrogów.Wiem ,ze każdy interesujacy się uzdrawianiem drzewa ,chciałby „już i zaraz” widzieć efekty.Ty chyba też ,bo boisz się, że braknie Ci sił.Wiem,ze brakuje cierpliwości nie tylko Tobie.Musisz wytrzymać ,bo wszyscy tak mamy,Ale masz coś co jeszcze wiele osób nie ma .Wiedzę,ze można coś zmienić i uzdrowić drzewo.

  430. Agata K.
    maj 21, 2012 @ 09:47:52

    Drogi Lotosie dziękuję serdecznie za odpisanie, te kilka zdań tak prostych zmroziło mnie czytałam to chyba ze dwadzieścia razy mam nadzieję że tylko do tej mojej przemiany dojdzie w miarę szybko przynajmniej bardzo się staram tylko ta rozpacz ten mój ból jest tak silny że nie wiem czy ja to doprowadzę do końca .Ale wydaje mi się że jest jedna rzecz we mnie chyba dobra zresztą że nie potrafię nienawidzić nawet nie wiem co to znaczy nienawidzieć kogoś czy czegoś ,czy to tak jest.Próbuję całe moje życie znależć ten spokój wewnętrzny chyba zresztą jak my wszyscy skoro trafiliśmy na ta stronę Kwiecie Lotosu serdecznie cię pozdrawiam i te wszystkie osoby które szukają tego co ja abyśmy to szybko znalazły.Szkoda tylko że tego szczęścia nie można kupić tylko trzeba w to włożyć taki ogrom pracy.

  431. Kwiat Lotosu
    maj 19, 2012 @ 21:56:02

    Agatko, świeczka czy imię to pewien dodatek, który pewnie pomaga naszej podświadomości i psychice, ale doprawdy, jeśli robisz coś od serca ze szczerą intencją uzdrowienia, nic nie potrzeba, to kwestia otwarcia się i zaufania! Wymadlaj swoje drzewo po to, aby pomóc sobie i wpłynąć pozytywnie na życie swojego dziecka, zaufaj Bogu, poproś o uzdrowienie całej twojej linii przodków po wsze czasy i poproś o zdjęcie bagaży, których nie chcesz już dźwigać, wybacz swoim oprawcom, wierz mi, ich emocje wynikają z bólu, którego również sami zaznali w życiu, ktoś kto krzywdzi drugą istotę jest sam zagubiony i odcięty od energii miłości, często też skażony ciężkimi energiami przodków, podejrzewam też, że w Twojej linii przodków, była kobieta tak samo przerażona i zniechęcona życiem jak w Twoim przypadku, ..a Ty możliwe że przejęłaś te emocje, dotrzyj sercem do Niej, nie ważne kim była, babką, prababką, daleką ciotką to nieistotne! dotrzyj do niej Duchowo pomódl się za tę kobietę z Twojej linii rodzinnej i użyj słów „to twoje życie nie moje, to twój wybór nie mój- idę swoją drogą od teraz i już nie dźwigam cudzych bagaży” poczuj czy to na Ciebie działa, jeśli tak, jeśli poczujesz ulgę, nie wracaj już do tych słów i módl się o drzewo genealogiczne tak często jak tylko możesz, trzymam kciuki i życzę siły i przemiany…

  432. Kwiat Lotosu
    maj 19, 2012 @ 21:41:40

    Kochana Ange, jesteś wrażliwą i delikatną istotą:) jestem pewna że nikt Ci nie wpajał żadnej sztywności, ale pisząc Tobie odpowiedź pragnę dotrzeć do wszystkich osób, które lękają się, że mogą być nietaktowne lub że komuś coś może się nie spodobać:) To naprawdę jest nie ważne co inni pomyślą, przypominam sobie sytuację jak na jednym ze szkoleń, pewna „mądrzejsza” ode mnie kobieta wzięła mnie na bok na tzw. pouczającą rozmowę, że zachowuję się zbyt radośnie i zbyt żartownie jak na osobę tzw. uduchowioną i zajmującą się paramedycyną, że to nie wypada – wtedy a było to 10 lat temu, przejęłam się cudzą opinią, ale na krótko, z czasem nabrałam zrozumienia, że osoby zwracające nam uwagę jak należy funkcjonować co wypada, a co nie, jakich słów używać a jakich nie- to osoby, które maja wielki problem i to ich problem a nie nasz, zawsze pozostańcie w zgodzie z Waszym Ja!… i przypominam: Boska energia, to energia pełna radości i uśmiechu, a szczere wyrażanie siebie jest wprowadzaniem harmonii do swojego życia i swojej Duszy, mocno mocno ściskam,…p.s. tak tylko chciałam dodać kilka słów przy okazji tematu;)

  433. Ange
    maj 18, 2012 @ 12:22:04

    Bardzo dziękuję Ci za informacje , to nie to że ktoś wpajał mi sztywność wykorzystywania słów ,lecz trochę taka ostrożność ze względu na to iż komuś może się nie podobać to jak nazywamy pewne rzeczy .Miło jednak usłyszeć ,że można luzie pisać jak się czuje ,myśli . Dziękuję serdecznie i pozdrawiam :)

  434. Agata K.
    maj 18, 2012 @ 11:23:17

    Drogi Kwiecie Lotosu mam podobny problem jak moja imienniczka Agata jak czytam te komentarze to mam wrażenie jakbym je sama pisała chciałam zapytać o to drzewo czy musi być świeczka czy jak bym się modliła za prababcię nie znając jej imienia czy ta modlitwa będzie dobra kochany Lotosie ja mam dopiero 40 tat nie chcę już żyć z tym wszystkim to jest moja ostatnia nadzieja jestem u kresu sił dobrze że mam małe dziecko bo czuję że do tej pory skończyła bym ze sobą to znęcanie psychiczne w dzieciństwie i młodości jest cały czas górą w tej chwili doszło nękanie telefonami i tak to wszystko wygląda .

  435. Kwiat Lotosu
    maj 15, 2012 @ 19:18:03

    Ange:) doprawdy nie ma znaczenia jakimi słowami określasz swoje działania dotyczące uzdrawiania:) może być formułka, może być medytacja, może być modlitwa może być tekst! to nie ma znaczenia, widzę że system szkolnictwa ostro wpoił nam sztywność wykorzystywania słów do wyrażania rzeczywistości:) także spokojnie i na luziku:) przede wszystkim każdy sam powinien uzdrawiać swoje drzewo genealogiczne, na pewno nie zrobi tego za nas „pani z tv”, to tylko takie tam miłe wsparcie i troszkę jednak zarobek, ale nie oceniam, każdy żyje jak chce i zarabia jak uważa:) Moje zdanie jednak jest nieugięte w tej kwestii, pomóc możemy sami sobie!Możemy wspierać i modlić się za innych, lecz uzdrawianie drzewa to głęboki, osobisty proces, … sama będziesz czuła jak długo i jak często wykonywać rytuał, ja polecam na początek nawet codziennie, ale to nie jest ścisła reguła, potem przynajmniej raz w miesiącu, to działa, uwalnia z wielu obciążeń i niemocy życiowej dziedziczonej duchowo, emocjonalnie, genetycznie po naszych przodkach, wybaczenie ściąga z nas olbrzymi bagaż, a zmiana jakości życia jest w wielu przypadkach zauważalna, więc życzę wytrwałości i szczęścia:)

  436. Ange
    maj 15, 2012 @ 12:39:16

    Drogi Kwiecie Lotosu wybacz ,że napisałam formułkę , miało być medytację ach dziś mi wszystkie myśli gdzieś uciekają,też dzięki właśnie Kosmice dowiedziałam się o takim oczyszczaniu i zastanawiałam się czy można samemu robić takie oczyszczanie .
    A jednak można bardzo się cieszę ,ale cieszę się z tego że trafiłam na Twoją stronę ,wiele ciekawych artykułów jak i filmów tu jest. Dziękuję Ci za tę możliwość.Pozdrawiam całym sercem

  437. Ange
    maj 15, 2012 @ 12:09:35

    Witaj Kwiecie Lotosu
    Szukałam i znalazłam w jaki sposób można oczyszczać swoje drzewo genealogiczne
    rozumiem ,że każdy z nas może odmawiać tą formułkę aby oczyścić drzewo ?Powiedz jeszcze kwiecie jak często się to robi i przez jaki czas..Pozdrawiam Ange

  438. Kwiat Lotosu
    kwi 29, 2012 @ 17:50:16

    Aniu, wielkie wielkie dziękuję :):):)

  439. anna gaj
    kwi 29, 2012 @ 14:57:43

    Kwiecie Lotosu,własnie wpisuje 100 glos na forum.Byłam pierwsza ,ktora sie wpisala.Dlatego pozwolę sobie pogratulowac i życzyc Tobie oraz wszystkim uczestniczacym w dyskusji wszystkiego dobrego,powodzenia w oczyszczaniu drzewa,wiary nadziei i miłości pozdrawiam wszystkich goraco ANNA

  440. ewa
    kwi 28, 2012 @ 09:52:46

    Bardzo dziękuje za odpowiedż niepszestane sie modlić napewno dziękuje że taka strona istnieje i taka osoba jak ty Kwiecie Lotosu BÓG ZAPŁAĆ

  441. Kwiat Lotosu
    kwi 28, 2012 @ 09:34:04

    Ewo, masz wspaniały znak, sen pokazał Ci, że Twoja modlitwa, Twoje pragnienie uzdrowienia DZIAŁA! Sen ten jest też wskazówką, że porządkuje się system rodzinny, że rodzina zaznaje duchowo spokoju, a ta energia uzdrowienia będzie miała wpływ na uporządkowanie Twojego życia i życia Twoich bliskich, ciepło pozdrawiam i nie przerywaj modlitwy! :)

  442. ewa
    kwi 28, 2012 @ 05:24:17

    Witam pisze z zapytaniem ? (dzisiejszej nocy śniły mi się anioły armia aniołów były przymnie a takze śniły mi sie ludzie których nieznałam ,byłam na jakiejś rodzinnej jak to nazwać biesiada zabawa ,wiem ze to była cała moja rodzina bo każdy w tym śnie zwracal aie domnie jak do swojego dziecka w tym śnie było dużo bieli) czy to ozncza że oczyszczenie drzewa pogłębia sie, nawet ostatnio mojej mamie śniły się jej rodzice zmarła siosta z którą była skucona a wtym snie rozmawiały jak najlepsze przyjaciółki co mam otym wszystkim myśleć prosze o jakąś odpowiedz przyznam tesz ze nawet w sercu po tym moim śnie poczułam spokój i takie ciepło na sercu

  443. Bronisława Horodecka
    kwi 24, 2012 @ 06:48:08

    Dzień dobry. Bardzo dziękuję za odpisanie i cenne rady.Pozdrawiam.

  444. Kwiat Lotosu
    kwi 23, 2012 @ 19:47:34

    Bronisławo, uzdrawiaj kiedy tylko czujesz i masz czas:) może być codziennie, ale podkreślam, lepiej odmówić raz w tygodniu z miłością – głęboko od serca, niż dzień w dzień bez emocji i uczucia, więc otwórz się na odczuwanie więzi i jeśli naprawdę mocno chcesz uzdrowienia odnajdziesz kontakt duchowy z tymi, których nawet nie znałaś. Jeśli robisz to tylko dla dobra dzieci, a nie uznajesz w tym uzdrowieniu siebie to wiedz, że nie przyjdzie Ci łatwo to oczyszczenie drzewa, więc musisz dobra pragnąć przede wszystkim dla siebie samej (to nie jest egoizm!!!). Jeśli sama odnajdziesz w sobie odpuszczenie i uzdrowienie to i Twoje dzieci zaznają spokoju i lepszych dróg życiowych.

  445. Bronisława Horodecka
    kwi 23, 2012 @ 09:59:46

    Nie wiem co o tym myśleć.Ja nie miałam nikogo oprócz mamy nie wiem co to miłośc ojca babci ,dziadka itd.ani po lini matki i ojca.I trudno mi poczuć więz z nimi.Proszę mi napisać ile razy mam się modlić ,czy codziennie można uzdrawiać drzewo .mam 6 dzieci i chciałabym żeby miały lepsze życie .Pozdrawiam ciepło.

  446. Kwiat Lotosu
    kwi 23, 2012 @ 08:11:41

    Bronisławo, nie potrzeba sobie wyobrażać wyglądu rodziny czy postaci, to naprawdę nie ma znaczenia! Masz porostu Ich czuć, zwyczajnie poczuć swoich przodków, jeśli wejdziesz w to uczucie głęboko, dokładnie poczujesz więź z nimi i wsparcie od nich, im więcej będziesz uzdrawiać swoją rodziną i przodków, tym większą więź, miłość i opiekę od Nich poczujesz! Nie jesteś sama, nie pochodzisz znikąd, masz swoje miejsce w swoim drzewie genealogicznym, na Ziemi i we Wszechświecie! ciepło pozdrawiam:)

  447. Bronisława Horodecka
    kwi 22, 2012 @ 16:17:00

    DZIEŃ DOBRY! Kwiecie Lotosu oczyszczam swoje drzewo ,ale wogóle nie mogę się skupić na swoich przodkach.Swojej rodziny ze strony matki ani ojca nie znam i nie mogę sobie wyobrazić jak wyglądali.Modlę się codziennie parę razy przyśniła mi się mama ,tylko ją miałam i żadnej rodziny.PROSZĘ mi coś poradzić.Pozdrawiam.

  448. anna gaj
    kwi 22, 2012 @ 08:18:09

    Dziekuję Kwiecie Lotosu.Może to dziwne,ale ja nieświadomie wypowiadałam podobna regułę,aby wszystko działo sie z wola Bożą.

  449. Kwiat Lotosu
    kwi 22, 2012 @ 08:11:44

    Wiolu, sama odpowiedziałaś sobie na wiele pytań, wiesz dokładnie skąd biorą się Twoje problemy, więc daj sobie szansę i zrób wszystko by sobie pomóc. Brak miłości od rodziców rzutuje brakiem miłości do siebie samego, potem od bliskich, partnera! Wszystko co nosisz w sobie, twoje wnętrze jest lustrem na zewnątrz, wszystko co Cię spotyka tkwi gdzieś lękowo ukryte wewnątrz. Zacznij więc uzdrawiać swoje drzewo genealogiczne, linię matki przede wszystkim, ale ojca wiadomo też! Nie poddawaj się , módl się, miej te siłę i rób to z otwartym sercem, zacznij też kochać siebie i doceniać, nie otrzymałaś tego od rodziców, ale zrozum też, że twoi rodzice też nie otrzymali miłości od swoich rodziców, a dziedziczenie braku miłości jest dziś powszechne, ktoś kto jej nie otrzymał od rodziców, nie potrafi jej dalej dawać, bo sam jej nie ma! Miłość i szacunek drugiemu można dać tylko wtedy jeśli się ma je w sobie! Także traktuj siebie z miłością, a nie karz poniżaniem, JESTEŚ WARTOŚCIOWYM CZŁOWIEKIEM, jeśli tego nie poczujesz naprawdę trudno Ci będzie znaleźć szacunek u partnera…przyciągamy do siebie ludzi o podobnych wewnętrznych problemach, zahamowaniach, blokadach, przyjrzyj się partnerowi, może on tez nie ma miłości dla siebie samego? może on też podobnie jak Ty nie miał wsparcia i nie dostał miłości od rodziców? Samobójstwo jest próbą ucieczki od problemów, uciekając od nich nic nie załatwisz, skrzywdzisz siebie i bliskich, możliwe też że myśli i uczucia te przejmujesz po którymś z przodków, może gdzieś w Twojej rodzinie ktoś popełnił samobójstwo, a może mama, babcia prababcia przeżywały takie rozterki? Nie obwiniaj nikogo za swój stan, nikt w tym całym układzie nie jest winny, każdy na swój sposób jest tu skrzywdzony, więc wybacz im i sobie przede wszystkim i wiedz, że po każdej nocy przyjdzie dzień! Tylko podziałaj w kierunku uzdrowienia siebie, jest naprawdę wiele narzędzi, aby siebie uzdrowić. Ciepło pozdrawiam

  450. wiola
    kwi 21, 2012 @ 21:23:42

    Kwiecie Lotosu
    Od jakiegoś czasu sama nie mogę dojść do siebie.Cały czas mam ważnie, że dźwigam cały bagaż porażek,niepowodzeń w życiu osobistym takie same jak miała moja mama,babcia i prababcia.Ja jestem po rozwodzie moje dzieci są już prawie pełnoletnie.Decyzje podejmuje pochopnie a potem żałuje. Mam niby przyjaciela ale nawet między nami się nie układa.Często się kłócimy, on twierdzi że to zawsze jest moja wina we wszystkim niby jestem osobą konfliktową tzw.szukam dziury w całym.Nidy jest wszystko dobrze a ja potrafię znaleźć jakieś problem.Sama się zastanawiam co się dzieje zemną? Czuje tylko wewnętrzny niepokój, a nawet mam czasem te najgorsze myśli-samobójstwo.Wiem to najgorsza rzecz jaka bym zrobiła dla dzieci bardzo je kocham i jego też.Nie wiem sama co już mam robić. W tych najgorszych dniach proszę tylko Boga aby dał i siłę. Cały czas że stoję na rozdrożu dróg nie wiem czy znowu jak podejmę jakąś decyzję nie będzie ona błędna. Gdy podejmę to zawsze potem żałuje nie mam kogo się doradzić wewnętrznie czuje się samotna . Nikomu tego nie mówiłam pokazywałam ludziom, że wszystko jest ok a w środku płakałam jak jest naprawdę.Od rodziców nie doznałam prawdziwej miłości czasem miałam wrażenie że jestem jak bagaż rzucana od jednego do drugiego z rodziców.Wiem na pewno, że potrzebuje takiej modlitwy aby oczyścić swoją osobę i otoczenie moich bliskich muszę bo tak czuje,że to mi pomoże.Tylko nie wiem kiedy odczuje tego efekty.Pozdrawiam

  451. Kwiat Lotosu
    kwi 21, 2012 @ 16:50:13

    Aniu, dlatego jeśli oczyszczasz drzewo osoby, która nie ma świadomości, że tak czynisz zawsze użyj słów : oczyszczam to drzewo genealogiczne zgodnie z Wolą Boga, możesz w ten sposób pomagać wnukom, synowi czy innej bliskiej osobie jeśli tak czujesz. Twoje wnuki przynależą do drzewa twojego syna i męża przede wszystkim. Rozwód nie dzieli rodziny! Twój były mąż zawsze będzie ojcem Twojego syna i jego przodkowie będą mieli wpływ na syna i wnuki itd. Nie zaplątuj się jednak w szczegóły za mocno, módl się szczerze za nich i ich przodków. pozdrawiam ciepło:)

  452. anna gaj
    kwi 20, 2012 @ 19:48:26

    Kwiecie Lotosu .odnośnie ostatniego komentarza.Oczyszczam drzewa moich dzieci,konkretnie chodzi mi o drzewo syna,który ma dwoje malutkich dzieci,ale rozwodzi sie z żoną Czy oczyszczając drzewo ingeruję w jej energię i czy nie zaszkodzi to dzieciom?Może powinnam oczyszczać drzewo wnuków?Ja wymiennie oczyszczam swoje drzewo i dzieci,ale jestem po rozwodzie z mężem.więc jak to jest?Czy oczyszczając drzewo swojej rodziny powinno się robić to od najmłodszych członków rodu i tak pozostać? czy w modlitwie mówić ,ze oczyszczam swoje drzewo?

  453. Kwiat Lotosu
    kwi 20, 2012 @ 18:32:12

    Do Ewy: modląc się za siebie, oczyszczasz swoje osobiste relacje i sprawy, mąż jest z Tobą w łączności energetycznej, więc możliwa jest zmiana u niego, ale to on powinien uzdrawiać swoje drzewo i przodków, jeśli to niemożliwe, to rób to w jego imieniu, zawsze dodawaj, że robisz to ZGODNIE Z WOLĄ BOGA, a dlatego, że bez zgody drugiej osoby nie powinno się ingerować w energie, on ma swoich przodków Ty swoich, on ma swoją drogę, Ty swoją, Ty pragniesz zmiany i uzdrowienia, on może nie być na to gotowy, więc pozostaw to w Woli Najwyższego.

  454. ewa
    kwi 20, 2012 @ 07:58:07

    witam chciałam dowiedzieć sie czy jak oczyszczam moje drzewo to czy mój mąż tesz sie oczyści czy jego drzewo musze osobno oczyszczać umnie jusz lepiej ale z jego strony jest coś nietak nosimy to samo nazwisko ale to może niema znaczenia co mam robić

  455. anna gaj
    kwi 17, 2012 @ 11:07:26

    uda sie uda,bo sie musi udać

  456. Magdalena 21
    kwi 17, 2012 @ 10:25:14

    A dla wszystkich moje nowe motto życiowe: WIARA CZYNI CUDA – TRZEBA WIERZYĆ, ŻE SIĘ UDA !!! :)

  457. anna gaj
    kwi 15, 2012 @ 22:44:55

    Droga Bratko ,ja też trafiłam tu dzięki Kosmice,I choć nie dzwoniłam,to zainteresowałam sie tematem.Dziś jak już wczesniej pisalam moje życie się zmienia,a co najważniejsze przybliżyłam sie bardziej do Boga,.Choc zawsze uwazałam sie za osobe wierząca to chyba jednak tak nie bylo do końca.,czegoś brakowało. np tego,ze chyba nie do końca wierzyłam w opatrzność boską i opiekę tych na górze.Poszukiwania doprowadziły mnie do tematu uzdrowień międzypokoleniowych ,bo tak nazywa to kościół.Mam książkę gdzie są modlitwy w tym kierunku, tj.uzdrawiania drzewa.Jest też tam modlitwa uwalniająca od okultyzmu ,czyli unikania wszelkich kontaktów między innymi z jasnowidzami i wróżkami.Oczywiście modlitwa jaka polecana jest przez Kwiat Lotosu jest jakby skrótem tego co podaje nam autor tej książki /ksiądz jezuita/.Ja z niej korzystam jak najbardziej.Najważniejsze,żeby wierzyć i modlić się.Oczywiście wiara jest indywidualna sprawa każdego z nas,Wiele osób wierzy,ale nie chce utożsamiać się z kościołem,więc tym co głosi nie interesuje się. Modlitwa polecana tutaj jest uniwersalna ,bo może służyć tym co mniej lub bardziej wierzą np ty ,którzy mają uwagi do modlitwy „wieczny odpoczynek…””,bo z takimi wypowiedziami się spotkałam.Pan Bóg wysłucha każdej modlitwy.
    Co do złego samopoczucia podczas oczyszczania ja też od pewnego czasu czuję się gorzej.Nie wiązałam tego z tym procesem ,ale skoro więcej osób pisze na ten temat to widocznie tak jest.Pozdrawiam

  458. Kwiat Lotosu
    kwi 15, 2012 @ 20:08:17

    Magdaleno, czekam na znak, trzymam kciuki za Twój proces uzdrowienia i nie śpiesz się, bądź cierpliwa w swojej praktyce, wszystko uwolni się we właściwym czasie!

  459. Kwiat Lotosu
    kwi 15, 2012 @ 20:01:35

    Bratko, super to wyjaśniłaś!!!:)

  460. Kwiat Lotosu
    kwi 15, 2012 @ 19:59:18

    Agatko masz sporo wiedzy na temat swojej rodziny i pokolenia z linii żeńskiej, ta wiedza ułatwi Ci zrobienie porządku i zharmonizowanie energii w niej:) Ślij mamie, babci, prababci i praprababci mnóstwo miłości w swojej wizualizacji i modlitwie, rób to intensywnie tak długo, aż odczujesz ulgę i nastąpią zmiany w Twoim osobistym losie, a następnie po prostu powtarzaj od czasu do czasu, aby utrwalać siłę uzdrowienia swojej linii przodków;) Pamiętaj aby zawsze w końcowym etapie wizualizacji utrzymywać wizję, w której opierasz się plecami o swoją mamę, która cię opatula rękoma, mama o swoją matkę itd…

  461. Magdalena 21
    kwi 15, 2012 @ 18:04:43

    Dziękuję za wszystkie słowa, będę się modlić i odezwę się za jakiś czas jeśli coś się zmieni, aby inni mogli uwierzyć, że modlitwa ma siłę, wszystkim życzę powodzenia!

  462. Agata
    kwi 15, 2012 @ 17:43:05

    Dzięki Wam serdecznie za te ciepłe i mądre słowa!!!Wiele mi wyjaśniły i podniosły na duchu:) Za Twoją radą Bratka zaczęłam zastanawić się nad moją matką i doszłam do wniosku, że chyba (a nawet na pewno)powinnam wyprostować swoją linię żeńską do 4 pokolenia, jak komuś radziła wcześniej Kwiat Lotosu. bo zarówno w życiu mojej matki, mojej babci, jak i prababci i praprababci działo się sporo złego i relacje między tymi kobietami nie były dobre.Kiedy wizualizowałam sobie moją praprababcie przytulającą moją prababcie poczułam silne, wrącz dojmujące pragnienie kontaktu, takiego przygarnięcia do serca swojego dziecka. Dopiero poźniej przypomniałam sobie, że moja prababcia była panieńskim dzieckiem, które matka porzuciła, nie wykluczone, że zaszła w ciąże w wyniku gwałtu. być może później tego żałowała i stąd takie moje odczucia. sporo pracy przede mną, ale co tam! Grunt to się nie poddawać!Pozdrawiam cieplutko i obiecuję dawać znać, jak idą postępy.Bardzo się cieszę, żę trafiłam na tę stronę!

  463. Bratka
    kwi 15, 2012 @ 16:24:19

    Aaaa, jeszcze jedno- Kosmica czy Cosmica spełniła jeden dobry uczynek- dzięki niej dotarłyście TUTAJ. Ja trafiłam szukając drzewa genealogicznego, ha,ha!!!

  464. Bratka
    kwi 15, 2012 @ 16:19:06

    Witaj, Agatko! W wybaczaniu nie chodzi o to, aby dążyć do nawiązania kontaktu bezpośredniego z osobą, która nas zraniła, bo dopóki ta osoba nie zrozumie o co chodzi, dalej będzie nas ranić. A przecież tego nie chcemy!..Bardzo często modlitwa w intencji takiej osoby przynosi nawet wręcz odwrotny skutek, jesteśmy narażeni na jeszcze większe szykany.I właśnie wtedy nasuwa się pytanie: dlaczego tak się dzieje? przecież nasze modlitwy i wybaczenie są szczere!Otóż, często utożsamiamy wybaczenie z POGODZENIEM SIĘ , wyciągnięcie ręki do zgody i wówczas nasza podświadomość wyraża zgodę na dalsze takie traktowanie. I możemy zaśpiewać za Irena Kwiatkowską ” Katuj , tratuj, ja przebaczę wszystko ci jak bratu…”Dlatego wszędzie, gdzie jest mowa o wybaczaniu mówi się też o miłości do samego siebie, co z kolei nie jest tożsame z samouwielbieniem :)Wybaczanie to zrozumienie motywów czyjegoś działania, sięgnięcie do źródeł, zadanie sobie pytania dlaczego ten ktoś zionie nienawiścią, złorzeczy, przeklina, zazdrości, itp.Spróbuj zastanowić się co się stało takiego w życiu Twojej mamy, że są takie relacje miedzy Wami. Może jako mała dziewczynka musiała ciągle bać się starszych koleżanek w piaskownicy, albo będąc niemowlakiem zbyt długo czekała na swoją mamę? To są rzeczy, które tkwią w człowieku bardzo głęboko i tworzą straszne blokady. Nie wyrzucaj sobie, że robisz coś źle, bo samo to, że zaczęłaś nad tym pracować, to ogromny krok do przodu.Wierzę ,że Ci się uda, bo wszyscy, którzy wchodzą na TĘ ścieżkę odnoszą zamierzony efekt.Pozdrawiam serdecznie :)

  465. Kwiat Lotosu
    kwi 15, 2012 @ 15:00:51

    Droga Agatko, postawiłaś bardzo ważne pytanie! Nie chcę się za mocno rozwodzić, ale jeśli uzdrawiasz drzewo genealogiczne, energetycznie przemieniasz siebie i energia ta sięga całą Twoją rodzinę, zmiany czasem szybsze czasem wolniejsze przyjmą Ci co są gotowi i otwarci, Twoja przemiana ma wpływ na resztę członków rodziny, czy to widać gołym czy nie w duszy wiele się dzieje…dlatego nie wolno poprzestawać na uwalnianiu siebie i otwieraniu się na szczerą, czystą miłość… czasem własnie reakcja na takie otwarcie dla innych jest nie do zniesienia, są tak zblokowani i przerażeni aby kochać…nie musisz szukać kontaktu z matką! Rób dokładnie to co czujesz, oczyszczaj swoją linię przodków, kochaj ich, ale nie musisz się z nimi wiązać blisko fizycznie, rób swoje i nie czuj się odpowiedzialna za nich, zmiany i tak swoje zrobią na tyle na ile się da…w twojej matce może zachodzić proces uzdrawiania poprzez Twoją modlitwę, lecz może on wyzwalać się jeszcze większą agresją i złością – tak własnie często wygląda proces oczyszczania u ludzi, którzy całe lata tłumili chore, toksyczne uczucia…zostaw to już sile losu, Bogu jak czujesz…i idź swoją drogą szczęśliwa i wolna:) ciepło pozdrawiam;)

  466. Agata
    kwi 15, 2012 @ 11:29:57

    Witam ponownie!Zaczłęłam oczyszczać swoje drzewo i szczerze mówiąc efekt zauważyłam od razu – jeśli chodzi o odczucia fizyczne, to były to przede wszystkim zawroty głowy, ale lekkie i bóle w kościach. W każdym razie nic strasznego!;) Ważniejsze są odczucia duchowe, przede wszystkim wielka ulga a poza tym zaczęłam inaczej myśleć o swojej matce. Przygasł żal, jaki do niej czułam. Nie zniknął całkiem, ale mam do niej inne nastawienie. Nie jest to łatwe..Nagle uświadomiłam sobie, że wolałam mieć do niej ciągłe pretensje, bo wtedy nie oczekiwałam od niej niczego dobrego i z „czystym sumieniem” mogłam wyrzucić ją ze swojego życia. Czy jesli jej wybaczam, to powinnam szukać z nią kontaktu, jeśli wiem, że pewnie znów mnie zrani? Boję się, że łatwiej jest mi jej wybaczyć, niż uwolnić się od oczekiwań względem niej, których ona nie jest w stanie spełnić. Mogę zmienić siebie, ale nie zmienię mojej matki. Myślę, że wiele z Was jest w podobnej sytuacji. Wybaczacie matce, ojcu itd, i podświadomie oczekujecie, że oni też zmienią swoje nastwienie, że nagle stanął się innymi ludźmi. Nic takiego się nie dzieję i to nas często zniechęca. Jak sobie z tym radzić?

  467. anna gaj
    kwi 14, 2012 @ 20:26:20

    Kwiat Lotosu i Ewa maja rację. .Żadne Kosmiki tylko modlitwa .Ale szczera i świadoma .Jestem spokojna ,bo wiem ,ze jestem w dobrych rękach opatrzności.Od mojego pierwszego wpisu minęło kilka m-cy.Nadal mam dowody na to,ze warto.Prosiłam o nawrócenie moich dzieci.Moj najstarszy syn ma kłopoty.Jest w trakcie rozwodu,Miał poważne problemy rodzinne,był w depresji.Mój były był raczej ateistą i moje dzieci przejęły jego poglady.Kilka miesięcy temu dałam modlitwę do św Rity mojemu synowi.prosiłam ,aby sie modlił.Sama też sie modlę za jego sprawy.W święta dowiedziałam się ,ze te modlitwy uratowały go od najgorszego.Modli się,zmienił się .Kiedyś dochodziło między nami do konfliktów,dziś jest inny.Poznał tez teraz kogoś kto go wspiera i mobilizuje.Myślę ,ze jest to ten wymodlony Anioł Stróż .Mam jeszcze inne dowody na pomoc i zmiany,ale nie chce na razie o nich pisać ,czekam na ich dokończenie. Modlitwy ,te świadome ,nie odklepywane ,ucza koncentracji .uspakajają ,Ja osiągnęłam już stan ,gdzie nic mnie nie rozprasza.Jestem ja i Ci do których się modlę.Modlę sie nawet kiedy myję naczynia,lub sprzątam.Czasami nie wiem kiedy coś już zrobię ,bo tak jestem skoncentrowana na modlitwie.Czasami bywa ,ze coś przeszkadza,ale już rzadko.Nadal mam sprawy trudne,ale tak widocznie ma jeszcze być ,bo nic nie dzieje sie przecież przypadkiem.Oczyszczam drzewo,Pozdrawiam wszystkich.

  468. ewa
    kwi 14, 2012 @ 05:51:02

    Droga Magdo i Agato witam was serdecznie czytałam wasze słowa i chciałam wam powiedzieć ze tesz miałam obawy lęki i takie myśli, teraz wszystko przeminelo stałam sie spokojna dużo modlę się za przodków chociaż ich nieznałam wiara czyni códa ale trzeba naprawde w siebie uwierzyć wtedy wszystko jest dużo łatwiejsze,jeśli jest trudno modle sie do Aniolów i doświętej Rity tesz pomogą, ja tesz dzwoniłam do kosmiki ale gdy ktoś sam nad sobom niepracuje to nic nie pomoże nawet ta pani dorota mówiła że ona tylko otwiera dżwi do lepszego życia a o reszte każdy musi zadbać sam modląc sie ,wierzyć i stać sie lepszym, życze powodzenia mi sie udalo i wam tesz sie uda, życze wytrwałości i dużo wiary.

  469. Kwiat Lotosu
    kwi 13, 2012 @ 21:22:43

    Magdaleno, przeczytaj moja odpowiedź dla postu Agaty, bo podobne uwagi mam… Według tego co napisałaś, wydaje się, że faktycznie problem tkwi w nieuzdrowionych relacjach przodków i tzw. dziedziczeniu niepowodzeń. Ta modlitwa działa, zresztą jak każda płynąca od serca:) a jeśli się jej boisz, to zastanów się, czego się tak naprawdę boisz? zmiany? lepszego życia? uzdrowienia? czego tak się obawiasz?.. że modlitwa ta nie jest podana przez kościół na przykład? Zastanów się też, napisałaś że wierzysz w Boga – więc jeśli tak jest, to czy Bóg chciałby abyś cierpiała? abyś nie zrobiła żadnego ruchu w kierunku uzdrowienia siebie i rodziny? Magdo więcej zaufania do siebie, więcej odwagi! Do uzdrowienia swojej Duszy i swojej rodziny potrzeba siły i odrzucenia lęków, które są iluzją, choć tak mocno potrafią nami władać! Każdy, ale to każdy ma Istoty opiekuńcze przy sobie, więc jeśli nie lękasz się swojego Anioła Stróża, poproś Go o pomoc w uzdrawianiu i modlitwie o swoją rodzinę! Jeśli naprawdę przestaniesz się bać, zaufasz, że nie jesteś sama, że masz pomoc sił wyższych, to zmienisz wiele! Masz prawo do różnych uczuć, momentów załamania, niechęci do Boga, to nic złego:) Pokochaj siebie mocniej, Twoja modlitwa – Twój ruch stanie się jak ten pierwszy klocek w dominie! Ty zacznij, reszta podąży ku uzdrowieniu sama! Nawet jedna osoba modląca się, uzdrawiająca siebie może odmienić los całego otoczenia i rodziny – to jak klocki w układance, połączenia kół zębatych w machinie, jak domino:) Trzymaj się dzielnie i działaj!

  470. Kwiat Lotosu
    kwi 13, 2012 @ 21:03:45

    Agato, po pierwsze, nie próbuj się dodzwaniać do programów, bo tam nikt za Ciebie nic nie zrobi. To w Twoich rękach tkwi siła do przemiany osobistej i przemiany swojej rodziny! Ta modlitwa ma siłę i naprawdę działa, niezależnie od tego jak wiele cierpienia zaznała Twoja rodzina znajdź w sobie tę siłę i uzdrawiaj cierpliwie, uleczaj, wybaczaj na tyle na ile masz sił i wnętrze Ci pozwoli, to długi proces, ale cierpliwość popłaci! Ważnym w tych wszystkich sytuacjach jakie opisujecie jest zrozumienie, że za wszystko jesteśmy odpowiedzialni w naszym życiu! Fakt, że urodziliśmy się w określonej rodzinie i warunkach nie jest przypadkowy! Nasze Dusze przed narodzinami wybierają lekcje, jakie są nam niezbędne do wzrostu, czasem bierzemy na siebie naprawdę wiele, … Zauważcie, że wszystko to co nas spotyka jest odbiciem nas samych, świat który postrzegamy, ludzi których spotykamy, zdarzenia, są odbiciem lustrzanym „naszych światów” wewnętrznych…i jeśli dotyka nas wiele bólu, trudu, kłopotów, trudnych ludzi, nie starajmy się obwiniać warunków zewnętrznych ani także samych siebie,…płacz, smutek, rozżalenie, wściekłość na innych i na życie, nie ma sensu, naprawdę nie ma! Wzięcie odpowiedzialności, pełnej odpowiedzialności za swoje życie jest już pierwszym, istotnym krokiem do uwolnienia się z kieratu! Chęć zmiany, to wołanie Duszy o wolność od tego co nas boli! Jeśli naprawdę pragniemy zmiany, uwolnienia i uzdrowienia wewnętrznego, to nic nas nie zatrzyma, aby to osiągnąć, poczujemy wówczas silną potrzebę odpuszczenia sobie i bliskim, oczyszczenia naszych serc i poczucia Boskości naszego Ja! Dlatego aby zmienić warunki życia należy rozpocząć uzdrawianie od siebie samego! Kluczem do uzdrowienia jest MIŁOŚĆ:) miłość do siebie samego przede wszystkim a potem cała reszta! Modlitwa jest jednym z kluczy do uruchomienia tej miłości w nas i w rodzinie! Dasz sobie radę:) a dopóki wierzysz, że na Twojej rodzinie tkwi klątwa, to tak będzie, także zostaw w spokoju słowa wróżki, módl się za swoje drzewo genealogiczne stale i obserwuj jak zmienia się Twój świat! Ufaj i nie zniechęcaj się, ciepło przytulam – powodzenia:)

  471. Agata
    kwi 13, 2012 @ 12:10:03

    Witam! Jak wiele trafiających tu osób oglądałam kosmicę.tv, nie udało mi się tam dodzwonić, ale dzieki temu programowi zaczęłam szperać w internecie i trafiłam tutaj. Myślę, że bardzo potrzebuje oczyszczenia drzewa, w mojej rodzinie działo się bardzo źle, Relacje z rodzicami opieraly się głównie na przemocy psychicznej i fizycznej, w dodatku nadużywali oni alkoholu. Ojciec niedawno zmarł, z mtaką prawie nie mam kontaktu. Chcę jej wybaczyć, ale dręczące mnie do dziś koszmary bardzo mi to utrudniają. niedawno sama zostałam matką i nie chę przekazywać mojemu dziecku takich obciążeń złymi energiami. Kiedyś wróżka powiedziała mojej siostrze, że na kobietach z mojej rodziny od kilku pokoleń ciąży klątwa. Nie wiem, czy to prawda, ale może ta modlitwa pomoże mi zniwelować jej skutki? Jeśli to możliwe, chciałabym prosić o duchowe wsparcie dla mnie i dla moich działań..albo chociaż ciupłe słowo:)
    Pozdrawiam!

  472. Magdalena 21
    kwi 12, 2012 @ 21:58:00

    Witam, mam 21lat mimo mojego młodego wieku wydaje mi się, że wiele przeszłam, straciłam bliskie mi osoby, ale przede wszystkim z wiekiem kończącym 18 lat moje wydawać by się mogło życie beztroskie się skończyło, dowiedziałam się o ogromnych finansowych problemach, które ciążą nad moją najbliższą mi rodziną, od tego momentu te problemy również przeniosły się na mnie, zupełnie sobie z tym nie radzę, boje się, że to przekreśli moje przyszłe życie, mój brat ma podobne problemy, bardzo bym chciała, żeby moja rodzina zaznała w końcu spokój i szczęście, wiem że moi rodzice od wielu lat borykają się z tymi problemami… Myślę, że jeżeli problem leży w przodkach to możliwe, że może chodzić o konflikt mojego taty ze swoim tatą, a moim dziadkiem, choć po śmierci dziadka tata wybaczył mu wiele krzywd, czuję, że dalej to może na nas ciążyć, czy to możliwe? Nie znam sowich pradziadków i pozostałych przodków, ale pomodlę się za nich i chciałabym, aby nasze życie się zmieniło, jednak jakiś niepokój czuję, boję się tej modlitwy… Wierzę w Boga i modlę się o poprawę sytuacji, ale czasami tracę tą wiarę i odsuwam się od niego, czy każdy ma Anioła Stróża ? ? Pozdrawiam Magda.

  473. Kwiat Lotosu
    kwi 12, 2012 @ 11:56:45

    Aniu, pracuj nad uzdrowieniem swojego drzewa tak często ile tylko możesz, nie poprzestawaj na kilku modlitwach, rób to w głębi swojego serca i jeszcze jedno najważniejsze: pozbądź się poczucia winy, którym siebie obarczasz! Nie ma mowy o uzdrowieniu, kiedy tak energetycznie siebie obciążasz, niezależnie od tego co zrobiłaś i jak ciężko jest bliskim, musisz zrozumieć, że nikt w tej całej sytuacji nie jest winny!!! Cała rodzina bierze udział w określonych zdarzeniach zgodnie z losem rodziny i potrzebną lekcją, to wzajemne oddziaływanie na siebie i wspólny los, nie Twój i nie z Twojej winy! Trzeba głęboko zrozumieć, że nie ma winnych i nie ma ofiar, są lekcje życiowe, które dają siłę wbrew pozorom i służą przebudzaniu się i uzdrawianiu całego kręgu rodzinnego! Każdy z Was jest w 100% odpowiedzialny za pewne obciążenia w rodzinie, dlatego Ty skoro masz już świadomość jak można pomóc, uzdrawiaj siebie i rodzinę:) mocno pozdrawiam:)

  474. Anna B
    kwi 12, 2012 @ 11:09:15

    Witam. Od jakiegoś czasu próbuję znaleźć wyjście z problemów jakie spotykają mnie i moją rodzinę. Niestety mam wrażenie że tonę i ciągnę na dno moich bliskich. I dziś gdy włączyłam TV po raz kolejny zobaczyłm program, podczas którego padło pojęcie „uzdrowienie drzewa genealogicznego”. Tak trafiłam na „Kwiat Lotosu” . Czytam i czytam piękne i ufne słowa róznych osób i tli się we mnie iskierka nadziei, ze w moim zyciu także moze się coś zmieni – baqrdzo tego pragtnę. Przez moje problemy cierpi tyle osób…
    Właśnie dziś po raz pierwszy odmówiłam wskazaną „modlitwę za przodków”. Myśląc o nich poczułam straszny ciężar, ale i radość. Wiem że wiele wycierpieli ale teraz pomagając sobie mogę pomóc im. Dziękuję…
    Anna (44)

  475. Kwiat Lotosu
    kwi 05, 2012 @ 13:12:55

    Dziękuję Aniu i Bratko za piękne słowa;)

  476. anna gaj
    kwi 04, 2012 @ 22:12:56

    To o czym piszesz nie jest naiwne i banalne dla kogoś kto czuje tak jak Ty. Bo przecież nie sztuka cieszyc sie z rzeczy wielkich, Czuje dokładnie to co Ty. Cieszę sie z rzeczy małych.Cieszy mnie kiedy ktoś sie do mnie uśmiechnie lub kiedy cieszy się z okazanej pomocy,dobrego słowa. Też dziękuję Panu Bogu nawet za to ,ze dałam radę i wykonałam pracę na którą nie miałam siły ,a musiałam wykonać.Dziękuję za kochane zwierzęta ,,za piękną przyrodę ,świat ,który nas otacza. Mam wiele problemów jak każdy,ale czuję się szczęśliwa,bo taką chcę być.W moim życiu najważniejsze jest dobre zdrowie,bo ono napędza człowieka i motywuje do działań.Niestety życie zmusza mnie do tego,ze muszę pracować i brakuje mi czasu ,aby zadbać o siebie .No zawsze oczywiście można posilić się lekami zapisywanymi przez lekarzy,ale ja wolę naturalne sposoby.Staram się nie myśleć ,ze coś mi dolega .Konieczność pracy i spłata długów powoduje,ze w mojej psychice choroby raczej nie istnieją,chyba ,ze czasami tak jak teraz organizm chyba sam woła o pomoc i rozum nakazuje ,aby trochę przystopować.Zbliżają sie święta ,drzewa wypuszczają pąki ,przyroda budzi się do życia ,my też cieszymy się wiosną .I tak trzymać.Zycze wszystkim,jak najwięcej tych małych szczęść,aby życie było radosne i spokojne.

  477. Bratka
    kwi 04, 2012 @ 18:08:15

    Niektórzy mówią, że każda dobrze wykonana praca jest modlitwą… Ja najchętniej modlę się w lesie, gdy idę na spacer z psem. Dziękuję wtedy Bogu za te wszystkie cuda, które mnie otaczają. To, co wówczas odczuwam jest nie do opisania. Powiem tylko tyle, że wracam do domu naładowana samymi pozytywami :)
    Może to naiwne i banalne, ale moja modlitwa raczej ma charakter dziękczynny. Jest tyle rzeczy, za które możemy podziękować; np. pachnąca kawa, kwiatek, który zakwitł po 3 latach milczenia, psiak machający do mnie ogonem, bo się wreszcie najadł „pod korek”, ciasto, które mi się udało, etc, etc. Pozdrawiam wiosennie, słonecznie i wielkanocnie :)

  478. LogoPedant
    kwi 03, 2012 @ 19:38:03

    @Bronisława Horodecka

    Myślisz, że jak leżysz to Wszechświat Cię nie widzi? ;-) Światło dociera wszędzie, nawet przez najgrubsze mury naszej psychiki, ale trzeba je tylko samemu wpuścić, choćby w pozycji horyzontalnej. Zdrowia życzę. :-)

  479. Bronisława Horodecka
    kwi 03, 2012 @ 17:52:19

    Bardzo dziękuję,już myślałam że modlitwy na leżąco to nie w prządku.Życzę zdrowych i miłych ŚWIĄT.

  480. Kwiat Lotosu
    kwi 03, 2012 @ 17:06:14

    do Bronisławy: oczywiście że TAK!!!!ma być jak najbardziej komfortowo i ciało musi być rozluźnione, także śmiało do pracy, ciepło pozdrawiam;)

  481. Bronisława Horodecka
    kwi 02, 2012 @ 20:35:09

    Pytam bo jestem po całym dniu zmęczona i dopiero jak się położę to mam chwile spokoju i ciszy.

  482. Bronisława Horodecka
    kwi 02, 2012 @ 18:34:15

    Witam. Chciałam zapytac czy uzdrowienie drzewa można wykonywać na leżąco w łóżku. POZDRAWIAM .

  483. Kwiat Lotosu
    mar 29, 2012 @ 15:16:42

    W moim przypadku było tak, że jak skończyłam modlitwę za moich przodków, położyłam się i zasypiając już poczułam wyraźnie jak ktoś kładzie swoją dłoń w moją i trzyma ją! Byłam tak zdumiona, że nie poruszyłam się i nie otworzyłam oczu, ale wiedziałam, że to wynik pracy nad uzdrawianiem linii moich przodków,… jestem pewna, że dostajemy wiele takich znaków, ale nie zauważamy;)

  484. ewa
    mar 29, 2012 @ 12:22:44

    witam chciałam podzielić sie pewnym doświadczeniem jakim przeżyłam(może ktoś nieuwierzy ale tak było)gdy przebywałam dzisiaj na cmentarzu czułam na sobie kilka rąk normalnie jak by zamną ktoś stał a gdy wyszłam z cmentarza wszystko mineło zastanawiam sie czy to na skótek oczyszczania drzewa musze przyznać dziwne uczucie prawde mówiąc niewiem co otym mam myśleć pozdrawiam

  485. anna gaj
    mar 28, 2012 @ 22:00:17

    Przeszłam w/g wskazówki do str 2.Ktoś pisze ,ze podczas oczyszczania miał objawy grypopodobne i ciekło z nosa.Ja nie choruję ,ale kiedyś , kiedy siedziałam przy komputerze/ chyba właśnie oczyszczałam drzewo/ nagle zaczął mi się katar.W nocy leciała mi z jednej dziurki nosa woda.Nie mogłam zahamować Myślałam,ze to jakaś infekcja.Ostatnio pobolewa mnie gardło,tak parę godzin i przestaje.Lecze się nalewka z mandarynek na spirytusie własnej roboty, Uznaje naturalne metody leczenia i zawsze nalewki o rożnych smakach mi pomagają .Ponieważ stale oczyszczam drzewo i modlę sie za przodków ,może to,ze mam takie objawy ,to znak,ze coś jeszcze w tym kierunku działa?

  486. Trackback: drzewo genealogiczne - Strona 2
  487. anna gaj
    mar 25, 2012 @ 16:15:23

    Kwiecie Lotosu ,to znowu ja Anna.Zgadzam się.To naprawde działa.Wszystkim niedowiarkom podpowiadam.Modlić się ,modlić się i jeszcze raz modlić,rozmawiać z Panem Bogiem ,Aniołami.Ale szczerze i świadomie,Ale pamiętajcie pracujcie nad sobą ,nad swoimi emocjami.Wszystkie negatywne jakie macie do ludzi wyrzućcie z serca,ale nie do tych ludzi.Myślcie o nich pozytywnie i módlcie się za nich.Nie chcę zapeszać ,ale u mnie już widać zmiany,choć jeszcze czeka mnie dużo pracy.Bo drzewo trzeba oczyszczać stale,tak jak stale trzeba sie modlić.Napisze o swoich problemach ogólnie,to problemy w związkach moich i moich dzieci,olbrzymie problemy finansowe,Ale nigdy się nie poddałam,Zaufałam w pełni tym na górze.Może ,ktoś powie ,ze sie powtarzam,ale obiecałam pisać o swoich doświadczeniach i kiedy poczuję zmiany .Ja je wyraźnie widze i piszę ,abyście nie tracili nadziei „potrzeba cierpliwości i otwartego serca” na Boga i ludzi i na te zmiany,

  488. Kwiat Lotosu
    mar 25, 2012 @ 14:38:49

    Tak, to działa! Tylko potrzeba cierpliwości i otwartego serca! reszta się dzieje już sama!

  489. maria nmowak
    mar 24, 2012 @ 20:51:07

    Ta modlitwa jest cudowan.Ja tez si emodle za swoje drzewo genalogiczne.Marai

  490. maria nmowak
    mar 24, 2012 @ 20:48:55

    Ja tez sie modle za moje drzewo genalogivczn mysle,ze dzila jest to cudowna sprawa.

  491. Kwiat Lotosu
    mar 19, 2012 @ 17:24:53

    Ewo, to co napisała Bratka pod Twoim opisem ma wielkie działanie, módl sie do Archanioła Michała o wsparcie i ochronę dla siostry! Dodam jeszcze…znam osobiście przypadki, dzięki którym pod wpływem modlitwy zaczęły się dziać niesamowite zmiany dla osoby o którą się modlono!Nie ważne w jakim języku w jakiej religii się modlimy, siła działania jest niesamowita! Jeśli naprawdę głęboko, szczerze i od serca modlimy się za osobę, efekty stają się widoczne! Możesz oczyścić siostrze drzewo genealogiczne, jeżeli ona sama nie chce lub nie ma na to „siły”, zresztą jeśli Ty sama uzdrawiasz swoje drzewo to siła działania ma wpływ na siostrę rodzoną. Trzymam kciuki za pozytywne zmiany!!!

  492. Bratka
    mar 19, 2012 @ 16:51:14

    Dzień dobry, wydaje mi się, że jeśli oczyścisz swoje drzewo, to pomożesz tym samym siostrze.Jeżeli masz dobre układy z Archaniołem Michałem ;)), to poproś Go aby otulił swoimi skrzydłami Twoja siostrę i odepchnął od niej wszelkie negatywy,niechciane byty i sprawił, aby poczuła się spokojna, bezpieczna i ukojona.Od razu podziękuj Mu za to. Dobrze by było, abyś podczas tego zabiegu zamknęła oczy i wyobraziła sobie siostrę spokojną i uśmiechniętą.Musisz to robić z wiarą i miłością. Na pewno się uda.Pozdrawiam.Aha, upewnij się czy siostra nie będzie w tym czasie prowadzić auta, bo czasem zdarza się, że można zasnąć.

  493. ewa
    mar 19, 2012 @ 14:25:17

    witam mam starszą siostre która jest bardzo nerwowa dużo choruje ma nerwice bezdech i takietam choroby czy jak bym oczyszczała jej drzewo to by pomogło coś jej to oczyszczenie martwie sie onią dlatego bo ma dzieci małe a wiem że od strony taty tesz były takie choroby w rodzinie bardzo bym chciała jej pomuc

  494. Kwiat Lotosu
    mar 08, 2012 @ 07:33:09

    Zgadza się, praca nad sobą to nie piekarnia z bułkami, a w modlitwie płynącej szczerze od serca jest wielka siła! Nieważne jakim „językiem duchowym” się modlimy, tylko aby popłynęło to prosto od serca i z uczuciem miłości! Modlitwa jest zawsze wysłuchana – czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie, warto zrozumieć, że to co się dzieje w naszym życiu nie jest przypadkowe i nie zawsze dostajemy to co chcemy, bo tak jest właśnie lepiej dla naszej Duszy i naszego rozwoju…mocno pozdrawiam

  495. ewa
    mar 08, 2012 @ 07:26:18

    witam serdecznie chciałam podzielic sie moimi wrażeniami po oczyszczaniu drzewa robie rytułał codziennie jest to kilka dni dopiero ale zauważyłam że ostatnio moge spać spokojnie to jusz dużo jak na kilka dni przedtem miałam koszmary albo długo niemogłam usnąć nawet mój mąż wczoraj powiedział że mnie kocha co dawno mi tego niemówił jak ostatnio pisałam miałam oczyszczone drzewo przez panią dorote z kosmiki i myślałam że to jedno oczyszczenie wystarczy ale myliłam sie jak samemu sie za siebie nie wezme to nic nieda takie jedno oczyszczenie bardzo sie ciesze że jest taka strona w internecie dzięki której dowiedziałam sie o tej modlitwie polecam każdemu napewno pomoże tylko trzeba uwierzyć w siebie i wto co sie robi pozdrawiam

  496. anna gaj
    mar 07, 2012 @ 21:11:38

    Czytając wpisy dochodzę do wniosku,ze większość osób chciałaby zmian od razu jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki.Niestety tak nie jest.Jak pisałam wcześniej i piszesz Kwiecie Lotosu to długotrwały proces,ale też zależy od nas ,jak często będziemy pracować nad sobą i drzewem.Ja odzyskałam ogromny spokój ducha i choć kłopoty mam nadal ,to jednak modlitwy pomagają.Uwierzcie mi,że kiedy modlę się systematycznie i proszę o łaski, dziękuję nawet za drobną pomoc,Pan Bóg mi pomaga.Doświadczyłam ostatnio wielu spraw za pograniczu cudu.Dlatego wierzę w opieke „tych na górze” Boga / w trzech osobach/bo wazne aby modlić się do wszystkich ,Pana Jezusa, Ducha św Maryi,Aniołow,Świętych.Bardzo żałuję,że nie odkryłam tej prawdy wcześniej,bo prawdopodobnie uniknęłabym wielu trudnych spraw i przeżyć Praca nad sobą jest bardzo trudna ,bo trzeba „walczyć z sobą”,a ma się trudnego przeciwnika.Trzeba pamiętać np,aby nie myśleć,życzyć innym źle ,bo przecież każdy chyba ma chwile złości do kogoś.Chodzi o to aby nauczyć się tego nie robić.Może to zabrzmi dla kogoś dziwnie ,ale mimo cięzkiej pracy,kłopotów jakie mam,czuję się szczęśliwa jak nigdy.Moim szczęściem jest to,że odnalazłam drogę do Boga,poprzez właśnie różne modlitwy i pracę nad sobą.Kiedyś tak nie było.Nie chodzi oto aby gonić do kościoła ,bo osoby,które nie chcą tam chodzić,nich się nie zmuszają..Kościół przeżywa trudny okres,sam powinien się oczyścić i zdaję sobie sprawę,ze wiele osób dlatego też odchodzi od Boga i kontaktu z nim,Ale nie oznacza to,ze mamy się nie modlić.Modlić można sie wszędzie.Zachęcam do tych modlitw i pracy nad soba .Na początku Kwiecie Lotosu powiedziałeś mi,ze czeka mnie przygoda i tak jest w istocie.Przekazałeś mi swoje doświadczenia.Ja dzielę się swoimi.Jestem szczera w tym co piszę i chce moje serce.Chcę to przekazać innym.Choć czeka mnie jeszcze dużo pracy nad sobą ,a zwłaszcza nad drzewem to chcę tego.Kiedyś ksiądz na kazaniu zachęcał do modlitwy.powiedział coś ważnego ,ale prostego.”że na wszystko mamy czas tylko na spotkanie z Bogiem w modlitwie najmniej ,albo wcale.To prawda .Poświęcenie tych kilku chwil modlitwie daje wyciszenie,relaks oraz przynosi spokój ducha.Pozdrawiam

  497. Bronisława Horodecka
    mar 07, 2012 @ 16:01:15

    Bardzo dziękuję za cenną poradę .Chciałam sobie pomóc ,bo moje życie nie było usłane różami.Będę się modlić i obserwować zmiany w moim życiu.

  498. Kwiat Lotosu
    mar 07, 2012 @ 14:07:14

    Witam, uważam iż każdy powinien oczyszczać swoje drzewo genealogiczne sam! Zmiany są zależne od indywidualnych przypadków, nie wiem jak prędko zauważy pani zmianę u siebie…obok oczyszczania, należy zmieniać też siebie, pracować nad uzdrowieniem siebie, życzyć innym dobrze, wybaczyć rodzinie i bliskim niezależnie od tego jak bardzo nas skrzywdzili, to nie trwa kilka dni, z reguły ten proces jest długi i wymaga cierpliwości, każda zmiana na lepsze wypływa od nas, jesteśmy w 100% odpowiedzialni za to co do nas przychodzi, nawet fakt rodziny w jakiej się urodziliśmy nie jest przypadkowy, dlatego należy ją uszanować i wybaczyć sobie i bliskim oraz podziękować za lekcje jakie nam dano…zmiany nadejdą jeśli tylko się na nie otworzymy, modlitwa o oczyszczenie drzewa genealogicznego dopieczętuje ten proces! bardzo mocno pozdrawiam i życzę harmonii i przepięknych przemian:)

  499. Bronisława Horodecka
    mar 07, 2012 @ 12:38:33

    Dzień dobry.

  500. Bronisława Horodecka
    mar 07, 2012 @ 12:37:05

    Dziywnaeń dobry. Interesuje mnie oczyszczenie drzewa genealogicznego,próbowałam parę razy dodzwonić się do Pani Doroty Haładyn ale na próżno.Nie stać mnie na częste dzwonienie .Zaczełam się sama uzdrawiać ,proszę mi napisać po jakim czasie nastąpi zmiana pozytywna,czy będą jakieś znaki naprzykład przez sen.Pozdrawiam Bronisława.

  501. anna gaj
    mar 07, 2012 @ 07:24:24

    Dziekuję<Bóg zaplać

  502. Kwiat Lotosu
    mar 06, 2012 @ 21:16:22

    Dziękuję Aniu za ten ciekawy wpis i pięknie, że wspominasz ważne osoby i wspierasz je modlitwą, niech więc płynie światłość Boga i Modlitwa do Marty!

  503. anna gaj
    mar 06, 2012 @ 20:28:18

    Mój pierwszy wpis byl w listopadzie,byłam pierwsza,po mnie dlugo nikt się nie wpisywał.Dlatego cieszę się Kwiecie Lotosu,że ludzie zaczynaja poszukiwać zmian i nie chcą tkwić w swojej niedoli.Te poszukiwania wiedzy doprowadzily mnie do pewności ,ze dobrze zrobiłam interesując się tym tematem.Jestem osoba wierzącą i chciałabym tu osobom podobnym jak ja powiedzieć ,ze kościol katolicki jest jak najbardziej za tzw uzdrowieniem międzypokoleniowym.I poleca też rózne modlitwy.Ja modlę sie i zaufałam siłom wyższym.Ale uzdrawianie to nie jest jednorazowe działanie,to ciężka praca nad sobą nad swoimi słabościami ,nawet to aby sie pomodlić,czy wyzwolić w sobie miłość,ktorą mamy,ale czasami właśnie poprzez obciążenia pokoleniowe nie możemy wyzwolić i wybaczanie,które tak często ciężko przychodzi ,bo jest trudne.Ale to wybaczanie jest naszym uzdrawianiem , bo przecież też modlimy się „odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.Tu właśnie jest wskazówka do naszego postępowania.Wierzę ,ze jest to trudne ,bo jest w nas bunt ,pytanie dlaczego ktoś nas skrzywdził i w dodatku, na ogół ma sie dobrze,a my cierpimy. Panu Bogu o to chodzi,abyśmy pracowali nad sobą ,doskonalili się Napisałam ,ze się cieszę,ze ludzie interesują się tym tematem,bo poprawa siebie to poprawa relacji między ludźmi nie tylko w rodzinie .ale ogólnie.Aby ludzie kochając siebie kochali bliźniego ,pomagali bezinteresownie ,a nie opluwali sie skakali sobie do oczu,aby szukali kompromisow w wyjściu z trudnych sytuacji.Wcześniej pisałam,ze spotkałam ludzi,ktorzy,nauczyli mnie takiego myślenia,że slowo i myśli są energią.Tak się składa,ze właśnie jedna z tych osób odeszła na zawsze ,jutro jest pogrzeb.Odeszła moja nauczycielka miłości i wybaczania,osoba ,która pomagała ludziom,slowem i czynem.W gronie moich znajomych jest taki zwyczaj,ze kiedy ktoś cierpi lub odchodzi ,to nawet telefonicznie przekazujemy sobie prośby o modlitwę.Gdy ktoś umrze ,a jest taka możliwość,aby zapalić świeczkę to robimy to.Dlatego proszę wszystkich czytających te slowa, o modlitwę za Martę.Bardzo dziękuję Anna.

  504. kasia
    mar 06, 2012 @ 11:12:17

    Dziękuje za odpowiedź. właśnie z tym uzdrowieniem siebie mam największy problem. mam bardzo dużo bagażu negatywnych przekonań i emocji do samej siebie, przez co jest mi ciężko w życiu. ogromne poczucie winy w sobie noszę nie wiadomo skąd. co do miłości to jest ciężko się nią obdarzyć – bo wręcz się nienawidzę. każdego dnia uzdrawiam drzewo tą modlitwą tylko, że bez świeczki, mam nadzieję, że to w jakiś sposób nie zmniejsza działania modlitwy. stosuję również wiele innych modlitw, również do archaniołów, dzięki czemu też trafiam później na takie właśnie strony. tą modlitwę stosuję dopiero od tygodnia – więc na jakiekolwiek rezultaty jeszcze za wcześnie, ale wierzę,że coś się zmieni!!!

  505. Kwiat Lotosu
    mar 06, 2012 @ 07:50:50

    Kasiu, napiszę od serca jak czuję! Nie staraj się za wszelką cenę i na siłę naprawiać relacji z rodziną, bo stracisz mnóstwo energii i siły na to…uzdrów te stosunki wewnątrz siebie i uzdrawiaj siebie samą, … sobie wybacz, sobie dawaj siłę i miłość, bo Tobie w tym momencie jest to najmocniej potrzebne, rób powyższy rytuał w ciszy swojego serca i przyjmij do serca, że choć naprawdę jest Ci bardzo ciężko, to za wszystko to jesteś w 100% odpowiedzialna! Nie winna!!!! odpowiedzialna po prostu. Prawda ta pozwoli Ci ogarnąć to wszystko co dzieje się w Twoim życiu i pozwoli Ci szybciej wyzwolić się z tego stanu… nigdy nie obwiniaj tych, którzy cię skrzywdzili, bądź nie dali miłości! Oni też jej nie dostali, inaczej nie potrafią żyć! Znajdź te siłę w sobie, znajdź te miłość w swoim sercu, wybacz rodzinie, wybacz sobie, że pozwalałaś na to cierpienie, ten ból, ale teraz pragniesz już wyzwolić się i rozwinąć skrzydła! Jeśli uświadomisz sobie tę prawdę, zauważysz, że zrzuciłaś większość bagażu. Wybacz sobie i innym, odpuść złość głęboko skrywaną i żyj! Musisz uświadomić sobie najpierw, że Jesteś ukochanym dzieckiem Boga i że Bóg da Ci wszystko czego tylko pragniesz, ale dopiero jeśli się otworzysz na to i pozwolisz sobie dawać! W ten sposób wyjdziesz emocjonalnie z roli ofiary. Problem masz z tym, że nikt Tobie nigdy nic nie dawał! więc w Twojej podświadomości tkwi wyobrażenie, że nic nie dostaniesz od życia, to wyobrażenie żyje własnym życiem, a Ty cierpisz…Znajdź w sobie siły, które masz! Znajdź Miłość i zaufanie do Sił Wyższych, oddaj wszystko Bogu i zaufaj…i pokochaj siebie…Twoje życie się zmieni, jeśli to szczerze w Duszy wybierzesz! Pozdrawiam ciepło i życzę szczęścia i spełnienia!

  506. kasia
    mar 05, 2012 @ 09:17:54

    CAŁKIEM PRZYPADKOWO TRAFIŁAM NA TĄ STRONĘ, ALE MYŚLĘ, ŻE W JAKIMŚ CELU. W MOIM ŻYCIU OD DŁUŻSZEGO CZASU WSZYSTKO SIĘ WALI! MA PROBLEMY ZDROWOTNE, SAMA WYCHOWUJĘ CÓRKĘ, NIE MAM PRACY. Z RODZINĄ NIGDY NIE MIAŁAM DOBREGO KONTAKTU, MIAŁAM BARDZO CIĘŻKIE DZIECIŃSTWO. BARDZO CHCIAŁABYM NAPRAWIĆ JAKOŚ TE STOSUNKI, ALE TO WSZYSTKO JEST ZA BARDZO UGRUNTOWANE.

  507. Kwiat Lotosu
    mar 04, 2012 @ 19:00:28

    Witaj Bratko;) jaka masz pewność że nie należałaś do tej rodziny? ja też przez całe lata z uporem maniaka, twierdziłam że nie jestem z tej rodziny, że jestem inna itd, z czasem jak zaczęłam uzdrawiać swoją duchową ścieżkę, zrozumiałam, że dokładnie wybrałam swoją rodzinę, rodziców itd… zrozumienie tego i przyjęcie sprawiło iż nastąpiło największe odblokowanie w moim życiu, niż wtedy jak się tak ostro zapierałam;) ale to nie istotne, nie chcę nikomu wmawiać że tak jest, to nie musi być reguła! Jednak to że znalazłaś się dokładnie w tej rodzinie, której jesteś i wybrałaś to sama, to wybór twojej Duszy, sprawia iż przyjełas na siebie pewne lekcje i losy z tej rodziny z której się zrodziłaś… więc nie zaprzątaj sobie głowy przeszłością i karmą, NAJWIĘKSZE UZDROWIENIE KARMY PŁYNIE Z CHWILI TU I TERAZ , NIE MA INNEGO CZASU, NIE MA INNEGO MIEJSCA;) Twój klucz do uzdrowienia nie leży gdzieś w przeszłości i poszukiwaniach co było wcześniej. Ta sytuacja życiowa, ta rodzina w której jesteś z której pochodzisz, dokładnie pokazuje Ci co masz do przerobienia w obecnej sytuacji i i losy przejęte z rodziny pochodzenia są lekcjami wybranymi przez Mądrość Twojej Duszy, dlatego uzdrawianie drzewa genealogicznego jest jak najbardziej korzystne i wskazane,,, dokładnie wiesz patrząc na losy swoich przodków: mamy, taty, ich rodziców – co w Tobie jest do uzdrowienia…naprawdę nie potrzeba doszukiwać się faktów, które nie mają znaczenia, wszystko masz podane na tacy, aaa i bardzo bardzo polecam pracę z Archaniołem Michałem, dzieją się wielkie cuda:) ciepło pozdrawiam;)

  508. Bratka
    mar 04, 2012 @ 17:19:55

    Dzień dobry! Od pewnego czasu śledzę tę stronę i utwierdzam się w przekonaniu, że trafiłam tu nie przypadkiem.Wszystko, co tu znalazłam jest odbiciem mojej duszy, myśli, wątpliwości… Nawet ten Archanioł Michał na stronie, którego proszę o pomoc wygląda tak samo jak mój.Jestem w trakcie oczyszczania mojego drzewa i robię to codziennie. Decyzja ta była poprzedzona latami przemyśleń i pytań do losu „dlaczego ja?” Wszystkie zawirowania skłaniają do refleksji, a co za tym idzie, do rozwoju duchowego. Przecież ludzie szczęśliwi nie pytają „ach, czemu jestem taka szczęśliwa?”Wszystkie kopniaki od życia skutkują krokiem do przodu. Moje drzewo genealogiczne wymaga gruntownego remontu, nie tylko oczyszczenia.Nie, żeby jakieś tragedie czy kataklizmy, ale błędy powtarzane z uporem maniaka z pokolenia na pokolenie. Mam pytanie, które mnie nurtuje : jak się ma oczyszczenie drzewa do poprzednich wcieleń? Wiem, że w poprzednim wcieleniu nie należałam do tej rodziny. Pozdrawiam.

  509. Kwiat Lotosu
    mar 02, 2012 @ 19:51:00

    Ewo, rytuał jest dokładnie opisany powyżej i nie potrzeba tam nic więcej… Jedno oczyszczenie w takich przypadkach nie wystarcza, nawet jeśli pani z tv twierdzi że zrobiła to! Ewo, nie wierz, że ktoś za Ciebie uzdrowi Twoje problemy, ktoś może jedynie wspomóc modlitwą itd. Trudną drogę życiowo obrałaś, ale to nie musi trwać wiecznie. Jeśli faktycznie istnieje problem alkoholowy w rodzinie, to musisz zebrać siły i uciąć to…Nie chcę udzielać rad, co powinnaś zrobić, bo Ty wiesz to najlepiej, ale bez terapii nie ma mowy o odcięciu się od alkoholu. „Przemodlanie” za męża jego drzewa nie przyniesie zbyt wielkich rezultatów, ale znam osobę, która modli się za swojego męża i doznał on cudownej przemiany, ale to jest jeden jedyny przypadek, który znam…Większość przypadków z alkoholem w tle jest niekończącą się historią picia-niepicia, obietnic, płaczów, a to nic nie zmienia…Módl się za siebie i swoich przodków i siebie zmieniaj! A przemiany jakie zaczną następować w Tobie pokażą Ci co dalej z Twoim życiem, może znajdziesz siłę, żeby się odciąć od tej sytuacji, a może dzięki uzdrawianiu siebie samej, wpłyniesz na zmianę męża, życzę Ci jak najlepszego rozwiązania i lepszej drogi.. wierz mi modlitwa działa cuda! jeśli płynie prosto z serca i głębi Twoich uczuć! módl się swoimi słowami, tak jak czujesz i wykorzystuj powyższy rytuał. Trzymam kciuki!

  510. ewa
    mar 02, 2012 @ 05:37:35

    Dziękuje za odpowiedż ale z tych słów wynika że jednak problem finansowy jest z drzewa dlatego bo umnie w rodzinie zawsze pokoleniowo niebyło pieniędzy u mojej mamy i mojego rodzeństwa i dalszej rodziny u babci i prababci to niewiem bo umarły bardzo młodo ja ich nieznałam i nic onich niewiem .Ale wracając do uzdrowienia drzewa to szczerze mówiąc to niewiem co mam myśleć bo drzewo uzdrawiałam u pani Doroty z kosmiki tv ona uzdrowiła mi drzewo do dwudziestego pokolenia i powiedziała że za pszodków jak będe sie modlić to wystarczy i napewno przyjdzie poprawa.chcałabym jeszcze dowiedzieć sie naczym polega ten rytułał.Mam jeszcze jedno pytanko bo mój mąż pije i wiem że to jest pokoleniowe bo jak sięgam pamięciom to wszyscy u niego z przodków nadużywali alkocholu czy jak będe modlić sie za jego drzewo(przodków) to nastąpi jakaś poprawa on w to uzdrowianie drzewa niewierzy a ja tak ale niewiem czy moge modlić sie w jego imieniu pozdrawiam.

  511. Kwiat Lotosu
    mar 01, 2012 @ 13:43:26

    Problem finansowy wcale nie musi mieć podłoża w przodkach! Jednak jeśli faktycznie duże problemy z pieniędzmi miały twoja mama babcia i prababcia, warto zająć się problemem od strony uzdrawiania drzewa! Napisałaś Ewo „miałam oczyszczone drzewo w wakacje” jak domniemam, robił to za Ciebie ktoś, lub robiłaś to 1 raz? Jeśli tak i jeśli faktycznie istnieje problem, to ruszyłaś ledwie czubek góry lodowej! To systematyczna długotrwała praca, nie tylko z rytuałem ale także ze samym sobą, zobacz co tak naprawdę Cię ogranicza i dlaczego tak bardzo Ci brak tych pieniędzy, przyjrzyj się problemowi z bliska, a modlitwę drzewa stosuj jako stały rytuał powtarzany przynajmniej raz w tygodniu! Ja rytuał robię już rok! i dopiero niedawno poczułam, że ruszyło się coś znacznie głębiej, niż z początku mi się wydawało… pod „przykrywką” finansowych problemów może tkwić zupełnie inna blokada, która ma wpływ na to! Wprowadź na stałe w swoje życie pracę nad sobą, modlitwę, medytację, wgląd w siebie, oczyszczaj siebie tym i uzdrawiaj wybaczając sobie i rodzinie, w podświadomości czasem tkwią problemy, o których nie mamy pojęcia! Życzę wytrwałości i uzdrowienia na każdym poziomie…;)

  512. ewa
    mar 01, 2012 @ 09:55:16

    Miałam oczyszczone drzewo we wakacje tamtego roku ale niema za dużo rezultatu czy długo trzeba czekać na oczyszczenie drzewa często modle sie naiwięcej to chodzi mi o finanse bo tego mi brakuje

  513. Kwiat Lotosu
    lut 06, 2012 @ 22:24:37

    tak, można zrobić uzdrowienie dla kogoś, jeśli wiemy że ta osoba nie weźmie tego uzdrowienia w swoje ręce! Robimy dokładnie tak, jak swoją linią rodzinną!POWODZENIA!

  514. ewa
    lut 06, 2012 @ 14:20:55

    Ja też uzdrawiałam własne drzewo i na razie czekam na rezultaty, ale wierzę,że będzie poprawa w moim życiu.Czy ja mogę osobiście uzdrowić drzewo mojego męża? i czy robić to tak jak w swoim drzewie ? Bardzo proszę o odpowiedź.

  515. anna gaj
    lut 04, 2012 @ 18:59:06

    Dziękuję ,choć szkoda,ze nie wszyscy tak myślą.Smieją się też z osób modlących się i tak myślących.Ja się oczywiście tym nie przejmuję,bo mam w sobie tyle siły i właśnie wsparcie tych u „góry”pozdrawiam

  516. Kwiat Lotosu
    lut 04, 2012 @ 13:03:55

    I nie zaprzestawaj Aniu „walki” o swoje dobre i harmonijne życie! To my mamy władzę w rękach i mamy też wsparcie Boga, Aniołów i Opiekunów Duchowych! Jeśli do tego dołożymy nasze pozytywne myśli i wizualizacje, wybaczenie wszystkim, którzy nam zaleźli za skórę- to lepsze jutro mamy zapewnione!:)

  517. anna gaj
    lut 03, 2012 @ 22:55:39

    Też dziękuję.Dziś nie mam wątpliwości,że to co mówisz Kwiecie Lotosu to prawda.Ja zaufałam Bogu.Modlę się nieustannie,również do Aniołow .Oczyszczam drzewo,bo sama czuję ,ze jest jakaś blokada w finansach,być może klątwa i na urzędowe sprawy.Moja babcia „nie wychodziła” z urzędów i sądow. To spotkało też mnie,choć wcale nie chciałam, to muszę.Wiem ,ze była trudnym człowiekiem ciągle skłóconym z otoczeniem.Być może na niej ciążyła klątwa na finanse.Pomimo wielu trudnych chwil w życiu ,staram się myśleć pozytywnie,nawet o osobach które wyrządziły mi krzywde lub moim bliskim.Mój syn przechodzi trudne chwile w życiu.Jego małżeństwo legło w gruzach.Czasami źle się wyraża o swojej żonie.Ja mówię wtedy nie rób tego ,wybacz staraj się nie rzucać złych słów ,myśli w jej stronę,bo tym sobie szkodzisz,ta energia wraca,a módl się aby wszystko ułożyło sie po Twojej myśli.Oczyszczam drzewa moich dzieci, również modlę się za nie.Bo my może sami jesteśmy/pozornie /bezsilni,ale poprzez prośby,modlitwy skierowane do Tych na górze mamy w nich potężne oręże .Ja już widzę poprawę w moim życiu i dlatego zachęcam Was do tego.Pozdrawiam

  518. Kwiat Lotosu
    lut 03, 2012 @ 15:57:15

    Aniu wspaniałe, ważne słowa! dziękuję;) Zawsze słuchaj się głosu wewnętrznego i zaufaj Bogu, że jesteś na właściwej drodze,… Kochani proście Anioły o wsparcie, a zobaczycie jak wiele dobra i porządku płynie od Nich! I koniecznie włącznie pozytywne myślenie bez cienia wątpliwości, a zobaczycie jak może wyglądać wspaniała jasna strona życia, którą sami kreujemy;) Jeśli pojawiają się trudności w życiu, są dane tylko po to żebyście się ruszyli ze „starych, zastałych form myślenia”, abyście podjęli wysiłek, aby zrobić ruch dla swojego życia, dla dobra nas samych! Nic a nic nie dzieje się bez przyczyny w naszym życiu…i jeśli to sobie uświadomimy zaczniemy żyć lepiej i będziemy mieli siłę aby się podnosić z upadków! bardzo mocno pozdrawiam!

  519. anna gaj
    lut 02, 2012 @ 21:27:46

    Hej to znowu ja Anna .Jako pierwsza dodałam komentarz do uzdrawiania drzewa.Obiecałam ,ze będe dzielić się swoimi doświadczeniami.Chciałam wszystkim którzy maja wątpliwości powiedzieć,ze Kwiat Lotosu ma rację.Nie bójcie się oczyszczac drzewa.Ja też miałam wątpliwości,czy jako osoba głęboko wierząca powinnam to robić.Otóż jeżeli weszliście na tę stronę to zapewne wchodzicie na inne.Kościól jest jak najbardziej za .Bo nie ma w tym nic złego jeżeli się modlimy za siebie,bliskich,również zmarłych przodkow.Mnie oczyszczanie drzewa uswiadomiło,że modląc się za zmarłych robiłam to wcześniej rutynowo i ogólnie.W oczyszczaniu drzewa modlitwy kierujemy na członków naszego rodu,nawet jeśli ich nigdy nie poznaliśmy.Ja od kilku lat interesuję się ezoteryką .I wbrew opinii niektórych osób,że to grzech,bo wróżby ,horoskopy itp bardziej przybliżyłam się do Boga.Poznałam jego siłę.Tak jak wcześniej pisałam i potwierdził to Kwiat Lotosu,nic w życiu nie dzieje się przypadkiem.Są to ludzie ,których spotykamy i sytuacje w których się znajdujemy.Ja miałam to szczęście,że akurat kiedy zaczęłam interesować się ezoteryką,spotkałam na swojej drodze ludzi,którzy wiedzieli coś więcej na ten temat.Dziś wiem,ze to nie przypadek ,ze ich spotkałam,Ezoteryka to stan wyższej świadomości.Kiedy weszłam pierwszy raz do tego domu,pani która mnie przywitała,również pies/raczej nieufny,stary/ stwierdziła od drzwi,ze mam dobrą energię i już po kilku rozmowach też stwierdziła,ze znalazłam się w tym domu nie przypadkiem.To Pan Bóg skierował mnie tam,abym się czegoś nauczyła.Zaczęłam wierzyć głębiej w Boga,w Aniołow/ nie wiedziałam,ze jest ich aż tylu i mają taką moc/,Świętych itd.Dowiedziałam się co to energia ,i że nasze słowa nią są , nawet jeżeli skierowane są do nas.Dlatego ważne jest jak myślimy,czy pozytywnie,czy mamy tzw czarne myśli.Ważne jest,aby nie rzucać do ludzi złych słów ,myśli bo ta energia wraca do nas.Nie mówmy dzieciom,ze sobie nie poradzą,że sa do niczego itd.Mówmy dasz radę,pomogę ,wszystko będzie dobrze.itp.Złe słowa to rodzaj klątwy którą wypowiadamy.Jestem osobą po pięćdziesiątce,po tzw przejściach.Ale tak jak moja nieżyjąca mama,mam pogodę ducha,wrażliwość.To spowodowało,ze przetrwałam nie jedną burzę,kryzysy głownie finansowe.Ale jedno wiem,ze jeżeli wcześniej miałabym tą wiedzę co teraz,uniknęłabym wiele przykrych sytuacji w życiu,a ono potoczyłoby sie może inaczej.Ale w takich czasach przyszło mi żyć,nie było tyle literatury,internetu.Może też nie spotkałam właściwych ludzi w odpowiednim czasie.Ale obecne doświadczenia pomogły mi poznać lepiej siebie i ludzi.Zaczynam mieć coraz lepszą intuicję.wyczuwam żłe energie,nawet słyszałam duchy,które były w moim domu.Modliłam sie za dusze i dziś wszystko jest ok.Człowiek ma niesamowity potencjał w sobie ,trzeba go tylko odkryć i umiejętnie rozwijać .Ja ciągle się uczę,bo tak naprawdę uczymy się przez całe życie,ale tylko od nas zależy czy tej wiedzy będzie więcej czy mniej.Jak już wspominałam wcześniej,jestem osobą wierzącą,ale nigdy nie modliłam się tyle ile teraz.Bo ważne jest ,aby robić to systematycznie ,nie na zasadzie trwoga to do Boga.Ja rozmawiam z Panem Bogiem jak z kimś bliskim.Bo czyż nie jest?modlitwa to nie tylko wyklepana regułka lecz rozmowa.Ważne ,aby dziękować i prosić o łaski.Ważne aby tak robić .Modlę sie do Pana Boga,Pana Jezusa,Ducha św,To ważne Również do Matki Bożej ,Aniołow ,Archaniołow i Świętych.Można sobie wybrać jakiegoś patrona.Ja wybrałam św Ritę patronkę spraw trudnych i beznadziejnych.Uwierzcie to działa ,naprawde pomaga.Ale nie oczekujcie ,ze od razu spadnie manna z nieba.Wszystko wymaga cierpliwości .Ja modlę się o poprawę sytuacji materialnej.I nie chodzi tu o to aby pławić się w luksusie,Chodzi o to aby godnie ,po ludzku życ,bez groźby,,ze wyłaczą prąd gaz ,wodę itd,albo nie mieć na jedzenie czy bilet by dojechać do pracy.Ja tego doświadczyłam. Czuję pomoc bo Pan Bóg daje mi teraz możliwość dodatkowej pracy.I choć ciężko pracuję ,bo okupione jest to dużym wysiłkiem ,to nie narzekam wręcz przeciwnie.codziennie dziękuję ,ze mam taką możliwość.Widocznie Bóg chce mi coś przez te pracę pokazać ,nauczyć.Ja nawet wiem co,ale może o tym napiszę innym razem,kiedy się upewnię o co chodzi .Zyczę wszyskim,aby sie nie poddawali,słuchali siebie i ludzi,którzy stają na naszej drodze,.Jeżeli coś nas ciężko doświadcza ,to też czasami jest po coś.I nie buntujcie się przeciw woli Bożej ,bo On wie co robi.

  520. Kwiat Lotosu
    lut 02, 2012 @ 15:38:39

    Wiolu, zaszkodzić sobie można jeśli nie zrobi się nic w kierunku pomocy sobie i swojej rodzinie! Zapewne głosy na temat, że możesz sobie zaszkodzić tą modlitwą – rytuałem, wynikają z lęków ludzi, którzy kompletnie tego nie rozumieją, tkwią zaślepieni w swoich ciasnych ramach i wolą być w bagnie niż móc siebie wydobyć z problemów! Znam ludzi, którzy z przestrachu wolą cierpieć biedę i nieszczęście, bo w ich podświadomości tkwi utarty zapis, że cierpienie jest ok! że bycie ubogim cierpiętnikiem zostanie nam wynagrodzone! Cóż za wierutne kłamstwo! Takie zapisy tkwią głęboko w ludziach. Ty wiesz, że Twoja sytuacja nie jest ok! więc pragniesz zmiany i idź tą drogą, zrób wszystko co możesz, aby sobie pomóc! Ta modlitwa i uzdrowienie linii przodków nie ma prawa zaszkodzić! bo niby jak? Zaufaj Bogu zaufaj Aniołom i działaj! Działaj dla siebie! Zasługujesz na wszystko co najlepsze! Twoi Aniołowie-opiekunowie Twojej Duszy czekają tylko na Twój krok! Proś je o pomoc i wymadlaj rodzinę i całe pokolenie Twoje, a systematycznie zaczniesz zauważać zmiany! Początkowo może się zdarzyć, że poczujesz jakieś ciężary i niepokój w związku z tą praktyką, ale to nie oznacza nic innego, jak fakt że już coś drgnęło, że zaczynają się zmiany – oczyszczanie! Zaufaj i idź dalej! Poczuj, jak jesteś ważna jak Twoja droga jaśnieje i jak ważne jest uzdrowienie swojej Duszy i Duszy rodziny, nie bój się, bo lęk wszystko Ci w życiu zablokuje! Bądź odważna silna i wytrwała! Mi ta modlitwa zdjęła taki psychiczny bagaż i tyle napięć, że nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić,… też miałam różne relacje z członkami rodziny, dziś już nie ma śladu po tych ciężarach! Ale pamiętaj o wybaczaniu ponad wszystko! Bo nikt nie jest winny w całej tej sytuacji, wszystko co jest i co się pojawia zawiera się jako całość energii w danej rodzinie… więc pewne osoby będą wyrażać je w sposób cięższy, …i to należy w pełni zaakceptować, wybaczać i uzdrawiać! zmiany nastąpią… mocno pozdrawiam i życzę szczęścia!

  521. wiola
    lut 02, 2012 @ 14:30:04

    Bardzo przydaly mi sie te wypowiedzi o oczyszczaniu drzewa genealogicznego dowiedziałam sie niedawno i od razu zaczelam sie tym interesowac .Szukam roznych sposobow na poprawe mojej sytuacji poniewaz ostatnio wszystko sie wali.Wkrotkim czasie stracilam rodzicow ,z mezem niedobrze ,brak finansow nic sie nie układa juz nie wiem co mam robić.Dlatego chciałabym sprobować oczyscic drzewo bo moze tu tkwi przyczyna wszystkich niepowodzen ale boje sie sama to zrobic bo usłyszalam że mogę tym sobie zaszkodzic już niewiem co mam robić

  522. Kwiat Lotosu
    lut 01, 2012 @ 15:39:31

    Agnieszko, z reguły problem rodzinny powiela się w pokoleniach i pewne klasyczne, widoczne jasno sprawy wpływają na nasze losy… jednak nie można przerzucać winy na przodków, rodziców itd. ponieważ tylko sobie szkodzimy! Ważne jest wziąć pełną odpowiedzialność za to co nam się w życiu przydarza! Nikt nie jest tu winny! to takie życiowe lekcje, które wybieramy sami jeszcze przed narodzinami. Co ważne, one są też po to, żebyśmy odkrywali siebie na nowo, siebie mocniejszych, silniejszych… i odkrywali nowe możliwości kierowania i decydowania o naszym życiu… to nie jest tak, że los spada na Ciebie i koniec nie ma wyjścia! Teraz kiedy uświadamiasz sobie, że nie chcesz tak żyć, udźwignij to i znajdź dla siebie nową lepszą, drogę… wszystko to co jest wokół ciebie, jest Twoim lustrem, Ty sama wewnątrz jesteś tym, więc zacznij od siebie…zacznij zmieniać swoje wnętrze, oczyszczać duszę, dbać o rozwój duchowy o zauważenie Boga w swoim sercu i mocy, które jako dziecko Boga posiadasz…Może potrzeba Ci właśnie najpierw osobistego wyciszenia i medytacji…może właśnie warto włączyć w to modlitwę i wzywanie o pomoc Aniołów- one istnieją i czekają na nasze zawołanie! Wraz z taką praktyką połącz modlitwę uzdrawiania drzewa genealogicznego i rób to tak długo i pracuj nad sobą dotąd, aż zauważysz zmianę,… kiedy nastąpi i poczujesz ulgę, nie porzucaj swojej nowej energii i nowej mocy duszy, tylko krocz tą drogą i wzbogacaj ją dobrymi relacjami z ludźmi, szanowaniem drugiego życia (ludzi, zwierząt, natury) i najważniejsze: kochanie i szacunek rozpocznij od siebie samej;) Ty w tym wszystkim jesteś najważniejsza! Ty masz te siłę i moc zmiany na lepsze nie tylko siebie samej ale i Twojej rodziny… jeśli są w Twoim życiu ograniczający Cię ludzie i zdarzenia, zaczną stopniowo się usuwać w miarę jak Ty zaczniesz siebie „podnosić” – szanować, kochać i akceptować taką jaką jesteś:) Przyciągniesz w życiu dokładnie to, co masz w swoim sercu, w swojej duszy i w myślach…ludzie których spotykasz i z którymi masz kontakt są idealnie dobranymi duszami do Twoich życiowych lekcji, nie ma przypadków, nie ma zbiegów okoliczności, bardzo mocno Cię pozdrawiam i czuję w Tobie wielki potencjał;)

  523. Agnieszka
    sty 31, 2012 @ 21:21:20

    Witam. Prawdopodobnie znalazlam tu to, czego od dłuższego czasu szukałam. Otóż, wydawać by się mogło, że jestem optymistką, mam ogromną wolę, aby isc do przodu mimo przeciwności losu i nie poddawać się złym emocjom. A mimo wszystko, ostatnimi czasy, te złe emocje biorą górę, jakby wbrew mojej woli. Mam wrażenie, że kręcę się w kółko. Nie wiedziałam, co jest tego przyczyną, ponieważ wydawało mi sie nieprawdopodobne to, że mimo ogromnej mojej woli, aby bylo dobrze – ciagle jest źle… Pochodzę z rodziny, gdzie nie układało się w związkach – byc może ma to wpływ na moje życie. Czy może tak być? Czy wystarczy ww. modlitwa za przodków? Czy powinnam zrobić coś więcej?

  524. Kwiat Lotosu
    sty 28, 2012 @ 21:28:33

    Droga Jago, pamięć o tym nie pozwala Ci do końca być sobą, ale też być szczęśliwą!Piszę te słowa z pełną odpowiedzialnością: Mama w głębi serca bardzo Cię kocha! ale ponieważ nie rozpoznała w sobie miłości, nie dostała jej, nie potrafi jej wyrazić, sama jest boleśnie zraniona i nieszczęśliwa więc wyraża i odreagowuje w inny sposób, taki jak krzywdzenie i ranienie słowami i emocjami, … to co Ci zrobiła i krzywda jaką Ci zadawała jest potrzebą i wołaniem jej o pomoc, bolesnym wołaniem o miłość! Jedyne co możesz zrobić, usiądź w ciszy, zapal świecę, wycisz się, poproś Twojego Ducha opiekuńczego, który stoi przy Tobie, aby Cię wsparł w tym uzdrawianiu: pomódl się własnymi słowami za matkę np. „Mamo skrzywdziłaś mnie bardzo i bardzo mnie to boli, wiem że nie byłaś świadoma tego jak bardzo! Wiem, że kochasz mnie pomimo to, wzięłam Cię na swoją matkę taką jaką jesteś, więc uznaję Cię taką jaką jesteś i życzę Ci jak najlepiej, moja Dusza pragnie uwolnienia miłości i szczęścia, dlatego dziękuję Ci i własnie teraz podążam swoją drogą wolna i szczęśliwa”… Jago to bardzo ważne, powinnaś zrobić w swojej wizualizacji uzdrawiającej ustawienie linii żeńskiej, to nie jest trudne! Zobacz w tej linii swoja matkę, babkę, prababkę i praprababkę, czyli 4 kobiety i Ty! zacznij od najstarszej! W wizualizacji powinnaś zobaczyć swoją praprababkę którą ustawiasz przodem do jej córki, zaufaj swojej duszy i zobacz w swojej wizji co się z nimi dzieje! Czy praprababka patrzy na swoją córkę i czy potrafi do niej podejść i ją przytulić, rób to powoli i jeśli poczujesz, doprowadź aby każda matka od najstarszej przytuliła i pojednała się ze swoją córką! Jeśli praprababka przytuli swoją córkę, czyli Twoją prababcię, oprzyj każdą córkę plecami do piersi matki!Tak aż powstanie oparcie dla każdej, na końcu dla Ciebie! to ważne ćwiczenie. Jeśli poczujesz, że któraś z matek ma opór wobec swojej córki lub odwrotnie, niech córka patrząc jej w oczy wypowie słowo „Proszę”- to kluczowe słowo uzdrawiające w metodzie B. Hellingera. Doprowadź do uzdrowienia swojej linii żeńskiej. Wystarczy do 4 pokolenia tak jak wyżej opisałam! Mam nadzieję, że nie jest to zbyt skomplikowane i nie musisz widzieć dokładnie, zrób to swobodnie w ciszy i daj sobie tyle czasu ile potrzeba. Jeśli początkowo pojawią się problemy, nie dociągniesz ustawienia do końca, powtórz kolejnym razem i nie poddawaj się. Zaufaj prowadzeniu Duszy lub Opiekuna Duchowego, przełam się i zrób to szczerze , dla swojego szczęścia i odnowienia. B. Hellinger podkreśla, że bez uznania naszej matki, niewiele nam się powiedzie w życiu, warto zauważyć, że niestety ale wiele w tym prawdy! Człowiek, który odcina się energetycznie od siły rodziców, nie żyje w pełni. Bardzo mocno pozdrawiam;)

  525. Jaga
    sty 28, 2012 @ 18:46:09

    Czy będę umiała sobie pomóc? Kiedyś Mama mnie skrzywdziła…wydawało mi się, ze już o tym nie myślę, ze jej wybaczyłam, zapomniałam. Ale dzisiaj widzę, ze to do mnie wraca przy kolejnych upokorzeniach, krzywdach na jakie jestem narażana przez Nią… chociaż minęło już prawie 50 lat, a ja wciąż o tym myślę…kocham ją bardzo, zrobiłabym dla Niej wszystko, ale zadra wciąż we mnie tkwi …

  526. Kwiat Lotosu
    sty 22, 2012 @ 09:57:28

    Nie skupiaj uwagi na tych, którzy źle Ci życzą, a nie będą mieli władzy nad Tobą, wybacz tym ludziom! Przede wszystkim zajmij się linia przodków, tam jest klucz do Twoich napięć. Trzymam mocno kciuki. Przyjdzie czas, w którym odczujesz ulgę, czuję to gdzieś głęboko w sercu, ale zrób wszystko aby się uwalniać! Każda modlitwa płynąca z głębi serca jest wysłuchana, mocno pozdrawiam!

  527. Monika
    sty 19, 2012 @ 20:45:35

    Wielkie dzięki. Postaram się zastosować do Twoich wskazówek w weekend. Teraz jak wracam z pracy jestem strasznie zmęczona inie mam na nic siły ani ochoty. w weekend mam nadzieję, że wyciszę się i pomodlę za przodków. Coraz częściej wydaje mi się że jakaś klątwa straszna nademną ciąży bo jest coraz gorzej i gorzej pod KAŻDYM względem. Czy to możliwe że jest osoba lub osoby, które mi źle życzą i takmi się nie szczęści w życiu?Masz rację jest we mnie źlość bo jak może jej nie być skoro tyle przykrych rzeczy mnie w życiu spotkało i ogromny smutek że jestem SAMA na tym świecie znikąd pomocy żadnej. SAMA jak palec. Faktycznie moja matka miała wielkie problemy ze swoją matka ,która ponoć tak mówiła, że się jej wstydziła gdy była dzieckiem.Ale dlaczego ja muszę ponosić za tokonsekwencje?Proszę napisz mi jeszcze czy złe klątwy faktycznie działaja i czy ktoś mógł mi tak źle życzyć .Pozdrawiam gorąco Monika

  528. Kwiat Lotosu
    sty 16, 2012 @ 19:58:13

    Moniko, na pewno ta modlitwą nie zrobisz sobie krzywdy! Możesz ten rytuał robić w ciszy, nie ma znaczenia jak się robi, ważna jest intencja! czyli, czy naprawdę pragniesz tego uzdrowienia! Musisz wiedzieć, że nie wszystko dzieje się za pstryknięciem palców…potrzeba czasu i wejścia w siebie. Brak miłości rodziców do dziecka wynika głównie z tego, że oni również tej miłości nie dostali od swoich rodziców,..nie obwiniaj ich o swoje niepowodzenia, oni też cierpią…na pewno atmosfera się wyczyści jeśli zamieszkasz na swoim, ale to co zauważasz jest Twoją życiową lekcją, więc nie pozostawiaj tego, tylko pracuj nad sobą, swoją rodziną, módl się za przodków i wybacz im, że nie umieli dawać miłości, bo sami jej nie dostali! Taki jest właśnie mechanizm dziedziczenia. Wybaczenie jest drogą do uwolnienia z tego kieratu! Króciutko weszłam w Twoją energię, bo Twoja Dusza mi na to pozwoliła i wiem, że nie jesteś winna, ale nosisz w sobie jakieś ogromne poczucie winy, obarczasz siebie za coś czemu nie jesteś winna, nosisz w sobie dużo złości, ale pod tą złością kryje się wielki smutek i łzy, potrzebujesz miłości i przytulenia, wiedz też, że mama bardzo Cię kocha, ale też ma w sobie dużo nie uzdrowionej emocji złości i nie potrafi jej uwolnić, dlatego tak Ciebie to dotyka! Jesteście dla siebie wielkimi nauczycielami i Ty zrób ten krok uzdrowienia, bo masz do tego wielka siłę! I czuję, że przyjdzie do Ciebie ten lepszy czas, poczujesz go na sobie! Bardzo mocno pozdrawiam, życzę wytrwałości i szczęścia! Polecam modlitwy B. Hellingera http://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/05/26/dzien-matki/ oraz http://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/01/28/bert-hellinger-modlitwa-wschodzacego-zycia/ -odmawiaj je od serca wielokrotnie!

  529. Monika
    sty 16, 2012 @ 19:15:23

    W moim życiu od długiego czasu nic się nie układa. Nietrafione związki partnerskie, brak przyjaciół, brak pieniędzy i coraz większe kłopoty finansowe. Odechciewa mi się żyć. Chciałam skorzystać z tv kosmica w oczyszczaniu drzewa, ale jest to zwykłe wyciąganie pieniędzy. Straciłam tylko 25zł i nie wpuszczono mnie na linię. A 25zł to dla mnie sporo, bo jak pisałam mam brardzo. Dlatego chętnie skorzystam z samodzielnego uzdrowienia. Mam duży konflikt z matką z którą mieszkam. Ale też nigdy nie miałam z rodzicami dobrego. Tak naprawdę oni nigdy nie dażyli mnie miłością i pewnie dlatego w moim życiu nic nie wychodzi. Mam nadzieję, że nie zrobię sobie tym krzywdy tylko pomogę sobie. Czy trzeba wypowiadać to głośno czy można w myślach?
    Pozdrawiam Monika

  530. Natalia
    sty 08, 2012 @ 22:31:06

    Dziękuje

  531. anna gaj
    gru 11, 2011 @ 23:09:57

    Dziękuję bardzo ania

  532. Kwiat Lotosu
    gru 11, 2011 @ 19:43:10

    Aniu idź swoją drogą i słuchaj się zawsze przede wszystkim siebie i swojego serca! a zajdziesz bardzo daleko!!! powodzenia życzę w odkrywaniu swojej Duszy! To wielka przygoda;)

  533. anna gaj
    gru 11, 2011 @ 13:05:15

    Witam ,to znowu ja.Chce sie podzielić swoimi uwagami z pierwszych dni oczyszczania drzewa.Na początku starałam się oczyszczać i wypełniać energią.Ale stało się coś samo od siebie.W trakcie kiedy modliłam się intensywnie za nieznanych mi przodków myśli moje skupione były tylko na tych ,ktorych znałam lub wiedziałam,że istnieli.Teraz myślami jestem głebiej myśli moje skupione na wszystkich przodkach,zastanawiam się kim ,byli co robili. A najważniejsze jest,ze czuję potrzebę modlitwy za ich dusze .Choć w mojej rodzinie była tradycja modlitwy,mszy za zmarłych to jednak uświadomiłam sobie ,ze przecież o tych którzy już dawno umarli tak naprawdę już nikt się nie modli.Oczywiście modlimy się za zmarłych ale nie uświadamiamy sobie czasami za kogo.Myślę ,ze oczyszczanie drzewa ,choć wiele osób będzie uważało,że to z dziedziny ezoteryki/która najczęściej kojarzy się z wróżkami,które kościół uważa za grzech/ jest czymś dobrym co możemy uczynić dla naszych przodków.Bo przecież modlitwa jest tu najbardziej wskazana.Ja modlę się za zmarłych i polecam ich Panu Bogu prosząc jednocześnie ,aby nie obciążał mnie i moich potomnych ich grzechami.Modlę się często myśląc o tych o których nic nie wiem,bo żyli bardzo dawno temu.Co dziwne samo przyszło,że nie odczuwam na razie tak wielkiej potrzeby wypelniania drzewa Swietlistą energią Robię to ale tak jak ja to mówie ,delikatnie.Głęboko wierzę w Boską pomoc ,a co najistotniejsze odczuwam jakiś dziwny spokój o sprawy,które są powodem moich zmartwien/ innymi słowy odczuwam większy spokój ducha.Chcę dodać,że wierzę ,że nic nie dzieje się w życiu przypadkiem.Wierzę w sygnały jakie wysyła mi życie.Od niedawna interesuję się ezoteryką,ale nie wróżbami i horoskopami,w które nie wierzę i traktuję z przymrużeniem oka.Ale nie przypadkiem spotkałam ostatnio ludzi ,którzy mają większą wiedze i od których sie trochę nauczyłam /choć nie zawsze zgadzam się z ich poglądami,choć je szanuję/W życiu nauczyłam się nie robić nic na siłe.Na temat oczyszczanie drzewa natknęłam się w tv kosmika,choć nie wierzę we wróżki i uważam ,ze większość tych ludzi po prostu w ten sposób zarabia,to jednak wierzę ,ze są ludzie ,którzy mają dar jasnowidzenia,szczególnej intuicji oraz dar leczenia..Moje zainteresowania doprowadziły mnie do większej wiary w Boga,więcej się modlę ,a modlitw jest bardzo dużo.Sama od serca więcej rozmawiam z Bogiem.I to w tej sprawie jest najważniejsze.Trzeba modlićsię nie tylko wtedy kiedy mamy problem.Trzeba rozmawiać nawet kiedy się cieszymy.Wierzę mocno,że moje modlitwy przyniosą skutek,a jeżeli pomogę duszom odzyskać spokój to chyba dobrze.Wszystkim niedowiarkom,życzę aby spróbowali.Pozdrawiam Anna

  534. anna gaj
    gru 01, 2011 @ 17:52:58

    Bardzo dziękuję .Biorę się zatem do pracy

  535. Kwiat Lotosu
    gru 01, 2011 @ 14:49:25

    Taka praktyka z pewnością przyniesie efekty, u niektórych bardziej widoczne u innych mniej, ale odejście ciężaru jest odczuwalne! Warto za szybko się nie poddawać, nawet jeśli nie widać od razu efektu tej pracy, warto też popracować intensywnie kilka miesięcy a z czasem pamiętać o nim chociaż raz w miesiącu, to nie zabiera wiele czasu… proszę być cierpliwą i rozwijać w sercu miłość, przelewać ją na rodzinę, nawet jeśli relacje są trudne, to przyniesie wielkie owoce, cierpliwość się opłaci…pozdrawiam ciepło

  536. anna gaj
    lis 30, 2011 @ 20:48:07

    Dziękuję za poradę,chciałabym jeszcze zapytać,jak długo czeka się na efekty oraz czy to naprawdę pomaga. anna

  537. Kwiat Lotosu
    lis 30, 2011 @ 14:51:41

    Tak, samemu można oczyścić drzewo genealogiczne!proszę dodać modlitwy jakie Pani czuje, można też po każdej medytacji odmówić modlitwę „Wieczny odpoczynek racz IM dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci na wieki wieków…” odmawia się ją wielokrotnie po każdej medytacji. Jeśli faktycznie w rodzinie wszystko się wali, warto te medytację wykonać na początek 3 razy w tygodniu i ta modlitwa po każdej medytacji,,,warto też włączyć4 uzdrawiające formuły uzdrawiania używając słów „przepraszam, proszę wybacz mi, dziękuję, kocham Cię” w kierunku przodków (można kolejno kierować je do rodziców, dziadków, pradziadków po kolei mówiąc kolejno imiona)- to formuły hawajskiego uzdrawiania Ho’oponopono. Polecam i życzę uzdrowienia i harmonii w rodzinie.

  538. anna gaj
    lis 30, 2011 @ 12:07:33

    Dziękuję za wskazówki ,ale czy samemu można oczyścić sobie drzewo.?Ja do tego dodam modlitwy.Ostatnio na mnie i moją rodzinę spadają same problemy.No cóż życie,ale słucham podpowiedzi i wskazówek.I skoro od pewnego czasu intryguje mnie ten temat ,to chyba ta wskazówka ,aby interesować się tym tematem,Oczyszczanie zrobię jak najszybciej nie wiem tylko jak długo się to robi Będę czytać dalsze informacje

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 81 other followers

%d bloggers like this: